.

.

sobota, 31 marca 2012

Do Anaktorii - Safona

Jules Elie Delaunay – Safona całująca lirę - 1891
Do Anaktorii

Jednym konnica bardziej się podoba
na czarnej ziemi, innym znów piechota,
jeszcze innym okręty. Dla mnie piękno —
to co kochamy.

Każdy tę prawdę pojmie. Helena też,
choć w piękności nie miała sobie równej,
dla tej prawdy opuściła małżonka
najwspanialszego.

Tego, co Troję zburzył, państwo zniszczył.
Ani córki, ani drogich rodziców
nie uszanowała, poszła za głosem
serca — miłości.

Serce kobiet łatwo płonie uczuciem
i chce natychmiast mieć, co myśl dyktuje.
I moją daleką Anaktorię
wspominać każe,

której chód lekki ujrzeć zapragnęłam
i wspaniały blask jej twarzy, piękniejszy
niż rydwany Lidii, jej piechota,
zbroje i bitwy.

Wiem, że nie wszystko w życiu można zdobyć.
Trzeba raczej wybierać...

Safona
przełożył Nikos Chadzinikolau

Pochwała młodości - Safona

Sandro Boticelli - Wiosna - 1482
Pochwała młodości

Dziewczyna subtelna.
z naręczem kwiatów,
słodkogłosa
od liry dźwięczniej sza
i od mleka bielsza,
od wody bardziej miękka,
od konia bardziej harda,
piękniejsza od róży
i od peplos delikatniejsza
i droższa od złota...

Safona
przełożył Nikos Chadzinikolau

Zaproszenie - Safona

William-Adolphe Bouguereau - Narodziny Wenus - 1879
Zaproszenie
z niebios...
Przybądź więc tutaj, z Krety, do świątyni,
otoczonej świętym gajem jabłoni,
gdzie ołtarzowe unoszą się w niebo
dymy kadzideł,

gdzie chłodna woda szumi wśród gałęzi
i krzewy róż okryły gęsto ziemię
kwiatami, a z rozkołysanych liści
spływa słodki sen,

gdzie konie pasą się na łące, kwiaty
wielobarwne rosną i wietrzyk wieje.
Wiośniane wszystko i pachnące miodem,
słodyczą maja.

Przybądź więc tutaj, Afrodyto moja
i hojnie z upajającą radością
rozlewaj ten przygotowany nektar
w czary złociste.

Safona
przełożył Nikos Chadzinikolau

Układ serdeczny - Jan Zych

Układ serdeczny
Jeśli wyruszysz kiedyś do Itaki,
módl się, ażebyś drogę miał daleką.

(Konstantinos Kawafis)
Aleksandr Volkov
Świat był kiedyś mniejszy, sprawdzony.
Mieściłem się w nim jak ptak w gnieździe.
Poznawałem od zielonej strony
słów dorzeczność i dosłowność rzeczy.
O dni lata sprzed lat, gdzie jesteście?

Wierzyłem, że gdyby coś mi się stało,
pies znacząco by w domu zaszczekał.
Tego psa już nie ma, nowy mnie nie pozna,
nie wybiegnie na drogę z daleka.

Teraz w domu-wędrówce, w tym domu-przejeździe
co dzień stary testament układam do nowa
i rosną we mnie przestrzenie
z wielkim lasem dla echa.

Ile tu już lat w tym mieście?
Rano, jeszcze niosąc resztki snu na powiekach,
słyszę dzwony,
czasem dzwonków u sań dalekie wołanie.
Dzwonią: Alicjo, Alicjo. Przez twoje dłonie
linia mojego życia biegnie.

Widziałem cię nad morzem Czarnym
i w południe słoneczne w Tracji
w takiej ciszy, jakby Orfeusz dopiero przechodził
w nie zapisane jeszcze mitologie.
Wtedy spojrzałem za siebie.
Ile rysów mamy wspólnych?
Ty masz moje a ja twoje zmarszczki.

Co mi zostało? Co mnie obchodzi?
Obchodzą mnie drogi, czerwone krople krwi.

Jan Zych

Prawa i obowiązki - Tadeusz Różewicz

Pieter Brueghel Starszy - Pejzaż z upadkiem Ikara - ok. 1557
Prawa i obowiązki

Dawniej kiedy nie wiem
dawniej myślałem że mam prawo obowiązek
krzyczeć na oracza
patrz patrz słuchaj pniu
Ikar spada
Ikar tonie syn marzenia
porzuć pług
porzuć ziemię
otwórz oczy
tam Ikar
Dawniej kiedy nie wiem
dawniej myślałem że mam prawo obowiązek
krzyczeć na oracza
patrz patrz słuchaj pniu
Ikar spada
Ikar tonie syn marzenia
porzuć pług
porzuć ziemię
otwórz oczy
tam Ikar
tonie
albo ten pastuch
tyłem odwrócony do dramatu
skrzydeł słońca lotu
upadku

mówiłem ślepcy

lecz teraz kiedy teraz nie wiem
wiem że oracz winien orać ziemię
pasterz pilnować trzody
przygoda Ikara nie jest ich przygodą
musi się tak skończyć
i nie ma w tym nic
wstrząsającego
że piękny statek płynie dalej
do portu przeznaczenia

Tadeusz Różewicz

Mieć szczęście... - E.E. Cummings

Michael Chevall - Dream Catcher
* * *

mieć szczęście znaczy znajdować
Dziury tam gdzie
nie ma kieszeni mieć
szczęście to wydawać

się wesołym a nie
wydawać pieniędzy mieć szczęście to
Oddychać
rosnąć śnić

umierać kochać a nie
Bać się jeść spać zabijać
i posiadać ty mam szczęś
-cie my ma szczęście wielkie więk-

sze
naj
-W-
iększe

Edward Estlin Cummings
przekład Stanisław Barańczak

Gdy kwitnie żonkil - Edward Estlin Cummings

Gdy kwitnie żonkil

Gdy kwitnie żonkil (ten co wie
Że żyjesz aby stawać się)
Zapomnij lecz pamiętaj że
Gdy kwitnie żonkil (ten co wie
Że żyjesz aby stawać się)
Gdy kwitną bzy co głoszą iż
Budzisz się po to aby śnić
Pamiętaj co (zapomnij nic)
Gdy kwitną bzy co głoszą iż
Budzisz się po to aby śnić
Gdy kwitnie róża (rajski ptak
Płonący w naszych szarych snach)
Zapomnij czy pamiętaj tak
Gdy kwitnie róża (rajski ptak
Płonący w naszych szarych snach)
Gdy tak rozkwita każdy cud
Że myśl nie może złapać tchu
Pamiętaj gdzie (zapomnij tu)
Gdy tak rozkwita każdy cud
Że myśl nie może złapać tchu
I (gdy nam czas objawi że
Od czasu nas uwolnić chce)
Zapomnij mnie pamiętaj mnie
Gdy kwitnie żonkil (ten co wie
Że żyjesz aby stawać się)

Edward Estlin Cummings
przekład Stanisław Barańczak

Szekspir w Bytomiu - ks. Jerzy Szymik

Alfons Mucha - Hamlet - 1899
Szekspir w Bytomiu

Z baru "Hamlet" wychodzą kolejni pijani
nad barem "Hamlet" dziś majowa burza
grzmot jak kara Boska
deszcz jak łaska Boska
pod barem "Hamlet" czteroletnie dziecko
myje stopy i ręce w kałużach

zanim postawi pytanie
o być albo nie być
ma spore szanse
zostać prostytutką
ucząc się bycia
pod barem "Hamlet"

z trzeciego piętra
poprzez ścianę deszczu
widzę ją
śliczną
kruchą
jakby to było wczoraj

a
czteroletnia
musi się domyślać
że krąży nad nią nieśmiała modlitwa
jak niewidzialny parasol
jak jastrząb przyjazny
gotowy do obrony i ataku.
Może ją uratuje przed wyrokiem

a
czteroletnia
musi się domyślać
bo co chwilę zadziera głowę do góry
i mruży oczy.

A przecież
nie świeci słońce nad barem "Hamlet"
nigdy.
Trwa pijana burza
i żadne światło nie przegląda się
w ciemnych majowych kałużach

ks. Jerzy Szymik

czwartek, 29 marca 2012

Wahanie - William Butler Yeats

Wahanie

I
Między ostateczności
Wchodzi rodząc się człowiek:
Żagiew, tchnienie płomienia
W końcu kres kładą
Sprzeczności
Nocy i dnia.
Ciało śmiercią to zowie,
Serce -- wyrzutem sumienia.
Jeżeli mają rację –
- Czym jest radość?

II
Antonio Canova - Psyche
Istnieje drzewo, które jest w połowie
Migocącym promieniem, w drugiej zielonością
Zwilżaną rosą, wspaniałym listowiem.
Każde pół jest połową, a przecie całością.
Co pół na pół pochłoną, odnawiają obie.
Kto między tą jaskrawą furią a bujnością
Ślepych liści -- Attisa wiesza wizerunek,
Nie wie, czego on zaznał, lecz nie zna, co smutek.

III
Gromadź złoto i srebro, skoro tak kuszące,
Zaspokajaj ambicje, niech jakaś ponęta
Ożywi dni banalne, wypełni je słońcem,
Lecz o tych kilku zasadach pamiętaj:
W kobietach próżniak budzi uczucia gorące,
Chociaż ich dziatwa musi być majętna.
Nie ma jednak mężczyzny, który miałby dość
Wdzięczności dzieci, kobiecej miłości
A kiedy cię uwolni letejskie listowie,
Przygotuj się do śmierci, do niej stosuj miary:
Czterdzieści lat skończywszy winien mierzyć człowiek
Tą myślą każde dzieło umysłu czy wiary,
Wszystkie prace rąk swoich i tworzone w słowie,
Nazywać zaś te prace fantazji oparem --
Co nie przystoją tym, którzy przed sobą
Kres widząc, idą dumnie, z uśmiechem do grobu.

IV
No cóż, pięćdziesiąt lat już mam,
Myślałem, siedząc kiedyś sam
W londyńskiej kawiarence.
Stolika marmurowy blat
Zdobił po filiżance ślad,
Otwartą książkę miałem w ręce.
Wtem, gdym przyglądał się przechodniom,
Ognistą stałem się pochodnią:
Dwadzieścia minut żar mnie trawił
Takiego szczęścia, żem na jawie
Błogosławiony błogosławił.

V
Chociaż słoneczne światło lata
Złoci obłoczne liście nieba,
A zimowe pola poświata
Księżycowa zamiecią zalewa,
Nie mogę patrzeć na nie w oddali,
Tak bardzo ciąży mi odpowiedzialność.
Com rzekł lub zrobił dawno temu
I czegom nie rzekł, nie uczynił,
Choć mogłem był (zmniejszając winy),
To wszystko ciąży mi -- dnia nie ma,
By nie wracało do mnie przypomnienie
Sprawy trwożącej próżność lub sumienie.

VI
Zapach świeżego siana
Z pól nadrzecznych napłynął
W nozdrza Czou, boga i pana.
Z gór więc sypnął śnieżną lawiną:
"Niech wszystkie sprawy miną."
Koła ciągnięte przez białe osły,
Gdzie Niniwa wzrosła i Babilon.
Ściągnął lejce zdobywca; doniosły
Głos doń walką zmęczonych spłynął:
"Niech wszystkie sprawy miną."
Z nasiąkłego krwią serca gałęzie
Nocy i dnia się rozwiną
I jaskrawy zawiśnie w nich księżyc.
Jakież mają znaczenie pieśni?
"Niech wszystkie sprawy miną."

VII
Dusza: Odkrywaj rzeczywistość, rzuć świat wyobrażeń.
Serce: Jak to, nie mieć tematu, gdy się jest pieśniarzem?
Dusza: Prócz węgli Izajasza, czegóż pragnie człowiek?
Serce: Oniemiały przez zwyczajny ogień;
Dusza: Spójrz na ten ogień: zbawienie zawiera.
Serce: Lecz to grzech pierworodny tematem Homera!

VIII
Musimy się rozstać, Von Hügel Tak podobni do siebie?
Obaj wierzymy w cuda i czcimy świętych w niebie.
Ciało świętej Teresy pod płytą tłoczoną leży,
Nietknięte, skąpane w olejkach, wydziela zapach świeży
I uzdrawia zza grobu. Może te same ręce
Zachowały na wieczność ciało współczesnej świętej,
Co wygrzebały mumię Faraona? Ja -- choćby sercu lżej było,
Gdybym stał się chrześcijaninem i mógł uwierzyć z siłą
W to, co najbardziej w śmierci pożądane -- gram przeznaczoną mi rolę.
Pogańskie serce Homera, Homer jest moim wzorem.
Lew oraz plaster miodu, jak mówią Pisma strony?
Ruszaj więc stąd, Von Hügel, lecz bądź błogosławiony.

William Butler Yeats
przekład Ludmiła Marjańska

Cztery pory życia ludzkiego - William Butler Yeats

Antoni Kozakiewicz - Trzy pokolenia - 1864
Cztery pory życia ludzkiego

Z początku z własnym ciałem wojował,
Lecz przegrał: ciało stoi pionowo.
Począł się z sercem zmagać o wszystko:
Stracił w tej walce spokój i czystość
Potem z umysłem walczył, jak umiał:
Odeszły odeń hardość i duma.
Nareszcie z Bogiem podjął bój mężny:
Północ wybije i Bóg zwycięży.

William Butler Yeats
przekład Stanisław Barańczak

Urok tego, co trudne - William Butler Yeats

John Butler Yeats (ojciec) - Portret W. B. Yeatsa - 1900
Urok tego, co trudne

Urok tego, co trudne, wciąż wysusza soki
W moich żyłach, wrodzoną pogodę odbiera
I żywiołową radość z serca mi wydziera.
Coś dolega źrebcowi, chociaż pod obłoki
Zwykł skakać na Olimpie od chmury do chmury,
Choć święta krew w nim płynie. Gdy bicz dotknie skóry,
Drży, spływa potem, rzuca się na boki,
Jakby wlókł drogą tłuczeń. Więc przeklinam sztuki,
Które znów po swojemu wystawią nieuki,
Utarczki z każdym durniem i łotrów wyskoki,
Ten cały świat teatru, kierowanie ludźmi.
Przysięgam, jeszcze zanim świt się zbudzi,
Będę w stajni i wyrwę z niej rygiel bez zwłoki.

William Butler Yeats
przekład Ludmiła Marjańska

Wielki dzień - William Butler Yeats

Pieter Brueghel Starszy - Triumf śmierci - 1562
Wielki dzień

Wiwat nam rewolucja i niechaj grzmi kanonada!
Żebrak na koniu batogiem pieszego żebraka okłada.

Znów wiwat rewolucja i znów niech zagrzmią działa!

Pieszy zamienił się z konnym, lecz chłosta trwa, jak trwała.

William Butler Yeats
przekład Stanisław Barańczak

Ludzka tęsknota - Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Joanna Sierko-Filipowska
Ludzka tęsknota

Pytała się ludzka tęsknica,
Kędy jej kres?
Czy w skałach niedosiężonych,
Czy w morzu łez?

Pytała się śmierci idącej
W całunnym gzie,
Czy może w niej? Ale śmierć
Odrzekła: nie...

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Koda - Julia Hartwig

Joanna Zjawińska
Koda

Chwiejna zbyt czuła i zbyt nieczuła
mało wierząca a pragnąca wiary
z nadzieją że przecież coś uszczknie z uczty życia
choć przekonana że nic się nie należy
Szukająca mimo wiedzy że niedocieczona jest tajemnica
Zachwyt był jej udziałem
choć kilkakroć odjęte jej było wszystko
co dawało zgodę na istnienie
Doświadczyła samotności i melancholii
jakby była jedną jedyną
a wiedziała że jest tylko jedną z wielu
Dane jej było zaznać miłości
i oczy jej były otwarte na uroki świata
Pochłaniała ją zagadka odejścia
niemożność pogodzenia jej z naturą bytu
Usiłowała wskrzesić przeszłość
Wszak to co pozornie skończone nadal trwa
ale nie da się czerpać stąd codziennej pociechy
Oglądając się wstecz mówiła:
Bądź wdzięczna
Byłaś hojnie obdarzona

Julia Hartwig

Słodko jest zasnąć... - Cyprian Kamil Norwid

...

Słodko jest zasnąć, słodziej być z kamienia
Dziś, gdy tak wiele hańb i poplamienia,
Nie czuć, nie widzieć, leżeć jak w mogile;
Cóż z tak uroczą porównałbyś Nocą?

Przeto zaklinam, ucisz się na chwilę,
Mógłbyś przebudzić mię... na co? i po co?

Cyprian Kamil Norwid

Tu ku drugiemu brzegowi zwrócona - Nelly Sachs

Alain Ayers - 2006
* * *

Tu ku drugiemu brzegowi zwrócona
czekam na ciebie
czy z dala przebywasz od żywych
czy w ich pobliżu.

Tu ku drugiemu zwrócona brzegowi
czekam na ciebie
bo wiem że wypuszczonych na wolność
nie można chwytać
na pętlę tęsknoty
jeszcze zwieńczonych
koroną z planetarnego pyłu —

Miłość to roślina co żyje na piasku
i służy w ogniu
a płomień jej nie strawi —
Tu ku drugiemu zwrócona brzegowi
czeka na ciebie.

Nelly Sachs
przełożyła Wanda Markowska

Lubię czasem mieć w czubie - Michał Zabłocki

Lubię czasem mieć w czubie

Lubię czasem mieć w czubie
Lubię iść aż się zgubię
Gdzieś pejzaż otwiera tam zabieram z sobą Tetmajera
Lubię gdy mnie nie minie przeciąg wiatru w kominie
Mieć pod ręką się przyda Słowackiego wtedy i Norwida
Willem Haenraets
Słowackiego i Norwida

Jeszcze bardziej lubię
To nie moja wina
Czytać ci Puszkina
Jeszcze bardziej lubię
Gdy mi świat doskwiera
Czytać ci Moliera

Chciałbym być z tobą zawsze
Miałbym znaczenie zbawcze
Tylko pieśń nad pieśniami słychać wciąż by było między nami
Chciałbym na suchej łące leżeć
Patrzeć na słońce gdy nas mocno opala to ochłody szukać u Mistrala
Szukać u Mistrala

Jeszcze bardziej chciałbym
Aż mnie ktoś zatrzyma
Czytać ci Tuwima
Jeszcze bardziej chciałbym
Czy w tym jest coś złego
Czytać ci Goethego

Duchy duchy krążą tu
Szepcą cicho we mgle
Słowo po słowie wywołujemy je
Duchów duchów nie bój się
Nie ma co się ich bać
Nie chcą wystraszyć takich jak ty i ja

Jeszcze chciałbym byś moja miła nigdy
Mną już nie pogardziła bardzo byłoby szkoda
Stracić i Verlaine'a i Rimbaud'a
I Verlaine'a i Rimbaud'a

Lecz najbardziej chciałbym
Co komu do tego
Czytać ci Dantego
Lecz najbardziej chciałbym
Gdy na płacz się zbiera
Czytać ci Homera

Michał Zabłocki

Na trzęsawiskach myśli - Mariusz Parlicki

***

na trzęsawiskach myśli
zbieram dwulistne koniczyny
a potem łączę je w pary
na trzęsawiskach myśli
zbieram dwulistne koniczyny
a potem łączę je w pary
na trzęsawiskach myśli
zbieram dwulistne koniczyny
a potem łączę je w pary
żeby wyssać szczęście
z dwóch ułomnych konstrukcji
tworzących doskonałość

Mariusz Parlicki

Linoskoczek - Leszek Aleksander Moczulski



Linoskoczek

Niepewnie idziesz pochylony,
Drogą, co nigdzie nie prowadzi.
Tak jak po fali,
Tak jak po linie,
Jak nad przepaścią idziesz drogą.
Tak jak po fali,
Tak jak po linie,
Nie widzisz ziemi pod stopami.

W powietrzu lekko zawieszony,
Skupiony nad swym każdym ruchem,
W niepewny obraz zapatrzony,
Ostrożnie idziesz w dal bez celu,
Ostrożnie swym tanecznym krokiem.
Tak jak po fali,
Tak jak po linie,
Jak nad przepaścią idziesz drogą.
Tak jak po fali,
Tak jak po linie...

Jak łatwo serce wpada w gniew,
Jak łatwo gniew przechodzi w żart,
Jak łatwo widzisz w życiu cel,
Jak łatwo stwierdzasz jego brak.

Jak linoskoczek
Zręcznie idziesz poprzez świat,
Jak linoskoczek
Jak na linie zawieszony,
Jak linoskoczek
Zawsze swym cyrkowym krokiem,
Jak linoskoczek
Zręcznie idziesz poprzez świat,

Tak jak po fali,
Tak jak po linie,
Jak nad przepaścią idziesz drogą.
Tak jak po fali,
Tak jak po linie...

Leszek Aleksander Moczulski

Magia - Marian Ośniałowski

Renata Domagalska - Kocham Cię
Magia

Wypowiemy magiczne słowa:
- Jesteś cudowny, wspaniały, jedyny.
Serce rozżarzy się miłością purpurową,
odlecimy za horyzont w świat inny.

Krew się szczęściem rozdzwoni.
Odlecimy helikopterem
zaprzężonym w wróble i motyle.
Będziemy naprawdę cudowni,
na jedną, jedyną chwilę.

Marian Ośniałowski

Ten pokój - John Ashbery

Andrew Atroshenko
Ten pokój

Pokój, do którego wszedłem, był snem o tym pokoju.
Z pewnością wszystkie nogi na sofie należały do mnie.
Owalny portret
psa przedstawiał mnie w młodym wieku.
Coś się skrzy, coś zostaje stłumione.

Na lunch jedliśmy codziennie rurki makaronu,
z wyjątkiem niedzieli, gdy zmuszano małą przepiórkę,
by zaszczyciła nasz stół. Dlaczego ci o tym wszystkim opowiadam?
Nawet cię tu nie ma.

John Ashbery
przełożył Paweł Marcinkiewicz

Pamiątki - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

fot. Patrick Desmet
Pamiątki

Niebieskie oczy, krągłe paciory,
kąpane w niebie w dawne wieczory,
leżą w komodzie, w starej szufladzie -
kurz na nie pada, warstwą się kładzie...

Pocałowania, słodkie pieszczoty,
pachnące jeszcze wonią tęsknoty,
z dala od ludzi, z dala od zgiełku,
na dnie szuflady więdną w pudełku. -

I nic już więcej, tylko dwie róże,
i jedno słowo złote i duże,
zwinięte w papier leży w ukryciu -
może się przydać jeszcze raz w życiu.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

środa, 28 marca 2012

Akrobata - Wisława Szymborska

René Magritte - The Acrobat's Exercises - 1928
Akrobata

Z trapezu na
trapez, w ciszy po
po nagle zmilkłym werblu, przez
przez zaskoczone powietrze, szybszy niż
niż ciężar ciała, które znów
znów nie zdążyło spaść.

Sam. Albo jeszcze mniej niż sam,
mniej, bo ułomny, bo mu brak
brak skrzydeł, brak mu bardzo,
brak, który go zmusza
do wstydliwych przefrunięć na nieupierzonej
już tylko nagiej uwadze.

Mozolnie lekko,
z cierpliwą zwinnością,
w wyrachowanym natchnieniu. Czy widzisz
jak on się czai do lotu, czy wiesz
jak on spiskuje od głowy do stóp
przeciw takiemu jakim jest, czy wiesz, czy widzisz
jak chytrze się przez dawny kształt przewleka i
żeby pochwycić w garść rozkołysany świat
nowo zrodzone z siebie wyciąga ramiona –

piękniejsze ponad wszystko w jednej tej
w tej jednej, która zresztą już minęła, chwili.

Wisława Szymborska

Niepamięć - Tomasz Jastrun

Alberto Pancorbo - Sueno de Amor
Niepamięć

Jeśli po takiej bliskości
jesteśmy sobie obcy
to znaczy
że nawet czułość
nie jest bezinteresowna
a między
na zawsze i na chwilę
miłość się przemknie
jak mysz
by zniknąć
w niebie niepamięci

Tomasz Jastrun

Puste chwile - Urszula Kozioł

* * *

puste chwile
są podarunkiem dla duszy

dusza potrzebuje pauzy
potrzebuje chwili niedziania się
chociażby po to
żeby zagłębić się w sobie

Urszula Kozioł

Sie ma - Andrzej Poniedzielski

Rafał Olbiński
Sie ma

Sie ma, sie ma, sie ma,
sie ma serce - się z niego korzysta.
Bo jest gdzieś w każdym z nas
taka przystań.

Sie ma, sie ma, sie ma.
Przystań dziwnie spokojna i czysta,
całkiem jakby z nie naszych map.

Nie przypłynie tu statek ze złotem,
wiatr nie wyje pytaniem - co potem?
Sztormy ambicji, głupoty fale
rozbijają się obok gdzieś dalej.
A jedyny kłopot
to - przystań tę w sobie odnaleźć.

Na ordery nikt tutaj nie czeka,
są wspomnienia o sensie człowieka,
jak przyjdzie wiara, to będzie miło.
Czasem starczy nadzieja i miłość.
Chyba idzie radość, bo dawno jej tutaj nie było.

Andrzej Poniedzielski

poniedziałek, 26 marca 2012

Galicyjskie czarownice - Józef Łobodowski

Galicyjskie czarownice
Louis Royo

Na galickich rzek przymglonych brzegach
czarownice nazywają się meigas,
iż to kraj wilkołaków i czarownic...
Wilkołacy biegną ku wilczurom,
a co do czarownic... poniektórą
wziąłbym chętnie, by odmłodzić się ponownie.
Księżyc wróży przykryty chmurą,
i gwiazdy, jak płomieniem zdjęte głownie.

Jeśli księżyc o północy ujrzysz wśród chojarów,
nie wyzwolisz się spod jego czaru,
bo jest czarownic poplecznikiem -
która matka czuwa nad kołyską
nie powinna księżyca w pełni dopuszczać za blisko,
bo dziecko jej urośnie nawiedzone i dzikie.

A jeśli ponadto świętojańskie zapłonie ognisko
i bór odezwie się złowróżbnym krzykiem...

Nigdy w życiu czarownic się nie bałem,
ani zielonowłosych rusałek,
za pan-brat byłem zawsze z księżycem.
Przed czarami drzwi na oścież otworzę,
niech mi zorza zaklęta rozgorze -
Wnet to wszystko w rytm mych słów uchwycę.

Na widok czarów i wróżb się nie trwożę,
bo niegdyś rozkochałem piękną czarownicę.

Józef Łobodowski

Wyrzeczenie się marzeń i temu podobne - Mary Jo Bang

Jerzy Duda-Gracz
Wyrzeczenie się marzeń i temu podobne

Nie ma sensu oglądać snów pod światło
Naprawdę mieszkają pod wodą i nawet tam
Odsłonią tylko niewielki skrawek tego, czego szukamy.

Mary Jo Bang
przekład Paulina Ambroży-Lis

Wędrówka - Mary Jo Bang

Marek Langowski Tam gdzie nas nie ma

Wędrówka

Heretycy wierzą, że istnieje las
niedaleko stąd – oświetlona polana

na którą wchodzisz, włosy splecione w warkocze
otaczają czarownicę, która pachnie imbirem
i popiołem. Mamo, mówisz, a ona
przygarnia cię jak córkę, tuczy tęsknotą,

przywraca temu, czym kiedyś miałeś nadzieję być:
smudze różowego dymu po wybuchu
fajerwerków.

Mary Jo Bang
przekład Paulina Ambroży-Lis

Romantyczny zachód słońca - Charles Baudelaire

Wiktor Korecki - Zachód słońca nad wodą
Romantyczny zachód słońca

Jakże piękne jest słońce, gdy się rozpłomienia
Rzucając nam dzień dobry! Jak wybuch z ciemności
- Szczęśliwy ten, kto może pozdrowić w miłości
Swój zachód promienniejszy nawet od marzenia!

Wspomnę!... Widziałem... kwiaty, źródło, łan, w dolinie
Omdlewały jak serce drżąc pod jego okiem.
- Prędzej, do horyzontu biegnijmy przed zmrokiem,
By schwytać jeszcze skośny promień, zanim zginie.

Ale znikającego próżno ścigam Boga;
Cesarstwo swe pośpiesznie roztacza Noc sroga,
Czarna, mokra, febryczna, pełna grozy głuchej;

Woń grobów płynie poprzez ciemność, a przy bagnie
Moja dreszczem przejęta noga miażdży nagle
Zimne ślimaki i niespodziane ropuchy.

Charles Baudelaire
przekład Mieczysław Jastrun

Cierpienie i wina - Ryszard Kapuściński

Bronisław Linke
Cierpienie i wina

Tylko okryci zgrzebnym płótnem
potrafią przyjąć w siebie
cierpienie drugiego
podzielić jego ból

odziani w oporny opancerz ego
przeczuwając że rozlegnie się jęk -
zawczasu głuchniemy
że ujrzymy ranę i krew -
zawczasu ślepniemy
mówimy sobie:
ścieżka Golgoty jest wąska
nie zmieści dwoje ludzi
każdy musi iść sam

mówią:
unikaj cierpiącego
choćby niechcący
wbije w ciebie cierń -
poczucie winy

Ryszard Kapuściński

Wierszyk, który sam autor uważa za nie bardzo mądry - Tadeusz Boy Żeleński

Wierszyk, który sam autor uważa za nie bardzo mądry

Niech mi kto wreszcie powi -
Diabłów kroć sto tysięcy! -
Czemu się tak nerwowi
Stajemy coraz więcej?

Józef Mehoffer - Planty - 1898
Długom to zgłębiał, przecie
Doszedłem kwintesencji:
W tym zło, że na tym świecie
Nic nie ma konsekwencji.

Rzecz jedna sama w sobie
Nie ciągle jest jednaka,
Lecz bywa w różnej dobie
To taka, to owaka.

Bywają dni, że człowiek
Strasznie jest siebie pewny,
Rad, od otwarcia powiek,
Jak prosię w deszcz ulewny.

Przed lustrem wówczas staje
I sam jest z siebie dumny,
I sam się sobie zdaje
Przystojny i rozumy.

Na drugi dzień, przeciwnie:
Ta sama ot, osoba,
A wszystko się w niej dziwnie
Znów człeku nie podoba.

Pysk mu się widzi krzywy,
Wiersze haniebnie głupie
I bardzo jest zgryźliwy,
I sam ma siebie w pogardzie.

Nie macie wprost pojęcia,
Jak to jest źle na nerwy,
Bez chwili odpoczęcia
Tak huśtać się bez przerwy.

Ba, gdyby się to dało
(To byłoby najprościej)
Wprowadzić jakąś stałą
Podstawę wszechwartości!

Tak głowę dręczę biedną,
Gdy myśl się jakaś czepi:
Ach, czyż to tylko jedno
Mogłoby tu być lepiej...

Tadeusz Boy Żeleński

Ranyjulek - Julian Tuwim

Leonid Afremov
Ranyjulek

Powinienem z wiatrami po ulicach się włóczyć,
W tłoku miast, podchmielony, najradośniej się chwiać,
Od andrusów, dryndziarzy powinienem się uczyć
Gwizdać, kląć, pohukiwać na psiakrew i psiamać!

Od rynsztoka do ściany zygzakami się toczyć,
Ranyjulek! swobodny, bezpański, jak pies!
Sińce łapać na słupach, w zbiegowiskach się tłoczyć,
Na parkany wdrapywać się wiosną po bez!

I kapelusz dziurawy liliowymi kwiatami
Na swą chwałę ustroić i na chwałę swą chlać,
I znów w kwiatach się włóczyć po ulicach z wiatrami,
Podnieść łeb, gwiazdy łykać i na nogach się chwiać!

Julian Tuwim

Światełko - Rafał Wojaczek

Witold Pruszkowski - Spadająca gwiazda - 1884
Światełko
I ku nam z gór jako jutrzenka świeci
Mickiewicz
To niejasne, mdłe, nieważkie, to nikłe jak łut
To światełko niegasnące niemniej niczym ów

Ogarek cierpliwej gwiazdy, od innych osobnej
I pobożnie przewodniczką nazywanej w Polsce -

To blade jak blada bywać może tylko krew
Tego, który z szubienicy snu oberwał się

I zbudzony na podłodze leżąc strach swój łyka -
To światełko, przy którym wszak nie można ni czytać

Ni pisać listów miłosnych; ale także spać -
To światełko niezależne od nocy czy dnia -

Nie zielone, nie czerwone, fioletowe ani
Nie mające wspólnej tęczy z innymi barwami -

Nie robaczek świętojański, błędny ognik czy
Jakieś słońce niewyraźnie świecące zza mgły -

Lecz światełko takie wątłe jak wątły niekiedy
Bywa wiersz, ten który właśnie będzie nieśmiertelny -

Lecz światełko takie ciche jak cichy ten głos
Który każdy z nas wciąż słyszy, wzywający go

Rafał Wojaczek

Pragnienie - Tadeusz Różewicz

Walenty Wańkowicz - Adam Mickiewicz na Judahu skale - 1827-28
Pragnienie

Chciałbym dziś mówić tak barwnie i jasno
By dzieci biegły do mnie jak do parku
Co w słońcu stoi i barwę ma w sobie

Chciałbym dziś mówić tak ciepło i prosto
By starzy ludzie czuli się potrzebni

Chciałbym tak mówić, aby moje słowa
Przez łzy dotarły do blasku uśmiechów

Chciałbym dziś mówić gniewnie i surowo
By odnaleźli zgubione marzenia
Skrzydło, co kiedyś wytrysło z ramienia

Chciałbym nie mówić
lecz czynić słowami
aby słów moich dotknęli rękami
ludzie

Tadeusz Różewicz

Uczeń Czarnoksiężnika - Tadeusz Różewicz

Justyna Kopania - Czarnoksiężnik
Uczeń Czarnoksiężnika

Po co otwarłem oczy
Zalewa mnie świat kształtów i barw
fala za falą
kształt za kształtem
barwa za barwą
wydany na łup
jadowitych zieleni
zimnych błękitów
intensywnych żółtych słońc
jaskrawych czerwonych homarów
jestem nienasycony.

Po co otwarłem uszy
napełniły mnie harmonie żywe
echa głosów umarłych
nawet łza tnie za zgrzytem twarz
jak diament szkło
i cisza naciągnięta jak skóra
na bębnach wojennych grzmi
nieszczęsny słyszę jak trawa rośnie.

Po co rozwiązałem język
utraciłem milczenie złote
gaduła nie powiem nic nowego
pod słońcem.
Otwarty na wskroś
nie znam zaklęcia
nie zamknę się
w sobie sam.

Tadeusz Różewicz

niedziela, 25 marca 2012

Banita - Edward Stachura



Banita

Oto wypędzam szatana.
Oto wypędzam anioła.
Wypędzam z serca obu ich,
Ich obu, co często są jednym.
Niech przyjdzie mi samemu żyć
O skrzydłach własnych i rdzewnych.

I wypędziłem szatana.
I wypędziłem anioła.
A w serce moje wstąpił wiatr
I tam on zamieszkał, i szumi.
A domem moim stał się las,
Nad lasem biją pioruny.

Ciężko jest żyć bez szatana.
Ciężko jest żyć bez anioła.
Banita boski to mój los,
Lecz nie ja go sobie wybrałem;
To ona mi wybrała go:
Dziewczyna, którą ubóstwiałem.

Edward Stachura

Pomyśleć o czasie (fragment 7) - Walt Whitman

Veronese - Amfora
Pomyśleć o czasie (fragment)

7
Nie po to zrodziłeś się z ojca i matki, by się rozwiać, lecz po to, aby się
zaznaczyć,
Nie o to chodzi, żebyś był nieokreślony, ale określony,
Coś bezkształtnego długo szykowało się, by znaleźć formę w tobie,
Odtąd – cokolwiek się wydarzy – jesteś już bezpieczny.
Nici splatają się, wątek krzyżuje się z osnową, wzór wyraźnieje.
Wszystkie przygotowania miały swoje racje,
Orkiestra nastroiła instrumenty, pałeczka dyrygencka dała znak.
Gość, co tak zwlekał z przyjściem, jest już w domu,
To jeden z tych urodziwych szczęśliwców, których sam widok i towarzystwo
to już dużo.
Prawa przeszłości nie można uchylić,
Prawa teraźniejszości i przyszłości nie można uchylić,
Prawa żyjących nie można uchylić – jest wieczne,
Prawa rozwoju i zmiany nie można uchylić,
Prawa bohaterów i dobroczyńców nie można uchylić,
Prawa pijaków, donosicieli, skąpców ani na jotę nie można uchylić.

Walt Whitman
przełożył Andrzej Szuba

Rozmowa z aktorem - Konstanty Ildefons Gałczyński


Rozmowa z aktorem

Tadeusz Ajdukiewicz - Portret Heleny Modrzejewskiej - 1880
Właśnie wyszedł przed chwilą -
jeszcze jego papieros
pokój dymem napełnia -

jeszcze cienie od gestów -
jeszcze ten dym nad świecą.

Z głośnika płynie Bach.
Chmurami pełnia.

Teraz chodzę i chodzę, i przypominam sobie jego słowa,
i jak las podateński szumi w mej głowie ta rozmowa.

Mówił o roli:
że chciałby - powiada - widownię
stroić, jak skrzypce się stroi
(nasz narodowy instrument),
że czasem śni mu się tak:

Na scenie jest parę świec
i więcej nic -

lecz w blasku tych małych świec
jakaś serdeczna sprawa,
jakaś sztuka pt. np. "Warszawa"
i słowa w sztuce poczynają biec
jak chmury złote, które wiatr wiosenny goni -
aż zachwycona widownia powstaje z miejsc,
aż pochodniami są płomyczki świec
I JEDNO JEST: AKTOR I ONI.

- Czy napiszesz mi taką rolę?
- Spróbuję. Odjedź z nadzieją.

Sztuka jest wieczną wiosną.
Sztuka jest ciepłym wiatrem,
od którego śniegi topnieją.

Konstanty Ildefons Gałczyński

Dysputa na temat Horacego - Anna Kamieńska

Stanisław Witkiewicz - Lovran - 1905
Dysputa na temat Horacego

Eheu, że nie znasz Horacego wierszy,
Bardzo mi żal cię, bo tobie nie świeci
Soracte śnieżnym szczytem ani białych
Nie poda ramion Fidyle.

Mówisz, że nie chcesz zakurzonych dziewic
Sorbońskich katedr ani ci potrzeba
Dawno stopniałych śniegów, wypalonych
Lat temu tysiąc mądrości.

Niżeli martwych języków słowniki
Wolisz studiować ścisłe mózgi maszyn,
Serce kamienia chemią myśli badać
I w tym świat kochać, w czym — inny.

Quo pinus ingens — a jednak, jak zawsze,
Gwiazdy nam mówią, że żyjemy krótko,
I że odejdzie każdy z nas, skąd żaden
Nie wrócił — nawet Horacy.

I wtedy życie tak kochamy właśnie,
Jak Leuconoe — zbyt ciekawa losów.
Chodź, chodź, najmilszy, rozpalimy ogień
Tej, co znów inna — miłości.

Anna Kamieńska

Tak tak jest kraj... - Samuel Beckett

Fabian Perez
***

tak tak jest kraj
gdzie niepamięć gdzie niepamięć ciąży
łagodnie nad nienazwanymi światami
tam głowa cichnie głowa jest niema
i wiadomo nie nic nie wiadomo
pieśń na martwych ustach zamiera
wybrzeżem odbył podróż
nie ma nad czym płakać

znam moją samotność nie nie znam jej jak trzeba
mam czas mówię sobie mam czas
ale co to za czas kość wygłodzona psia pogoda
niebo blednące bez przerwy mój skrawek nieba
wspinający się promień cętkowany drżący
mikron żałobnych lat

chcecie żebym poszedł z A do B a ja nie mogę
nie mogę wyjść jestem w krainie pozbawionej szlaków
tak tak macie tam coś pięknego coś bardzo pięknego
co to jest nie zadawajcie mi już pytań
spirala pył sekund czy to jest to właśnie
spokój miłość nienawiść spokój spokój

Samuel Beckett
przełożyła Julia Hartwig

Co począłbym bez... - Samuel Beckett

Ewa Gawlik - Czekanie
...

co począłbym bez tego świata bez twarzy obojętnego
gdzie byt trwa chwilę gdzie każda chwila
obraca się w pustkę w zapomnienie
bez tej fali w której na koniec
ciało i cień pogrążają się razem
co począłbym bez tego milczenia w którym zamierają szepty
miotając się szaleńczo ku pomocy ku miłości
bez tego nieba które wznosi się
nad pyłem swego balastu

co począłbym wczoraj i przedwczoraj
wyglądając przez okienko sztormowe wypatrując kogoś
kto błąka się jak ja z dala od wszelkiego życia
w konwulsyjnej przestrzeni
wśród bezgłośnych głosów
napierających na moje odosobnienie

Samuel Beckett
przełożyła Julia Hartwig

Ściana płaczu - Marek Skwarnicki

Ściana płaczu
Jean-Léon Gérôme - Solomon's Wall Jerusalem - 1867

Jak o skałę rozbijają się o ciebie
fale historii:
Lament narodu wybranego nie milknie
od zburzenia świątyni,
o którą jak czas okazał
roztrzaskało się Imperium.
Szeregi w czerń odzianych wyznawców Jahwe
kłaniają się przeszłości i wielbią Jedynego.
U twoich stóp ściano kamienna
(wzniesiona przez ludzi)
słychać szloch i krzyki dobiegające tu
ze wszystkich zakątków świata
jęk pogromów
odbija się echem
aż na Pustyni Judzkiej
słupy ogniste Holocaustu
huczą po nocach
niewidoczne dla oczu
ale słuchane przez serca ocalone
od Zagłady.

Także i ja
wyznawca jednego Izraelity
który nadał sens cierpieniu
stoję przelękniony
u twoich stóp z głazów
świątyni sprzed lat tysięcy
i wspominam zastrzelonych bliskich
w Powstaniu Warszawskim i Getcie
pełzających u nóg SS-owców w Mauthausen.

Historia Izraela jest historią
całej ludzkości
wszystkich jej testamentów.

Marek Skwarnicki

Ogrójec - Marek Skwarnicki

Vincent van Gogh - Gaj oliwny
Ogrójec

Ogrójec gdy się go zwiedza
ten
być może
prawdziwy Ogrójec
robi wrażenie zaniedbanego sadu
w którym pozostawiono w całkowitej samotności
poskręcane ze starości oliwki.
Tu spali uczniowie w czasie modlitwy Jezusa
do Ojca, który też jest Bogiem.
A więc w tak zwykłych miejscach
mogą się wydarzyć najbardziej niezwykłe rzeczy.
Bądźmy przeto uważni.
Nie prześpijmy cudzego cierpienia.

Marek Skwarnicki

Księżyc jest jak wycinanka - Tadeusz Różewicz

Jia Lu
Księżyc jest jak wycinanka
(Oktostychy)


Księżyc jest jak wycinanka
srebrny okrągły i naiwny
niebo i chmury kształtem wianka
splecione w wieczór dziwny
Firanki w oknie jak motyle
trzepocą białym skrzydłem
świat cały zda się w taką chwilę
być bajką, snem, mamidłem.

Tadeusz Różewicz

Może - Tadeusz Różewicz

Rudolf Hausner - Anna - 1991
Może
(Oktostychy)


W czterech ścianach pokoju
jak w pachnącym zielniku
jesteś schnącą rośliną
blada obca dziewczyno,
może jesteś snem tylko
snem o sobie prześnionym
księżyc ujrzał twarz twoją
i przystanął zdziwiony

Tadeusz Różewicz

Stara panna - Tadeusz Różewicz

Oscar Dominguez - Kobieta na tapczania - 1942
Stara panna
(Oktostychy)


Życie jest jak sentencja
w imionniku starym.
Cisza, pustka – mrok przyszedł
i drzemią zegary
Między zielem pachnącym
mruczą bure koty
biała ręka rozdaje
zgubione pieszczoty.

Tadeusz Różewicz

Zakonnica - Tadeusz Różewicz

Peter Paul Rubens - Teresa z Avilla - 1612-1614
Zakonnica
(Oktostychy)


Ktoś odszedł i nie wróci
ktoś tęskni ktoś się smuci
komu usta czerwone
komu ręce liliowe
Jakieś po nocy słowa
i korona cierniowa
dusza cicha i pusta
i twarz biała jak chusta.

Tadeusz Różewicz

Ruch - Wisława Szymborska

Valerie Maugeri
Ruch

Ty tu płaczesz, a tam tańczą.
Tam tańczą w mojej łzie.
Tam się bawią, tam wesoło,
Tam nie wiedzą nic a nic.
Omal że migoty luster.
Omal że płomyki świec.
Prawie schodki i krużganki.
Jakby mankiet, jakby gest.
Ten lekkoduch wodór z tlenem.
Te gagatki chlor i sód.
Fircyk azot w korowodach
Spadających, wzlatujących,
Wirujących pod kopułą.
Ty tu płaczesz, w to im grasz.
Eine Kleine Nachtmusik.
Kim jesteś, piękna maseczko.

Wisława Szymborska

Oj nieładnie... - Andrzej Poniedzielski

Krzysztof Łozowski - Bajki dla dorosłych - Kareta
Oj nieładnie...

Jest jeszcze jedna zabawa
Też popularna choć nie nowa.
Do niej potrzebnych jest dwoje ludzi
I słowa, słowa, słowa.

Słowami bawimy się w miłość
Słowa składamy w kwiatach.
Potem przyprószą je liście jesieni
Odgrzebywane po latach.

Oj nieładnie...

Andrzej Poniedzielski

My nie wierzymy w piekło - Halina Poświatowska

***
Jonathon Earl Bowser

my nie wierzymy w piekło
w ogień tańczący
same jesteśmy iskrami
w naszych twarzach co noc
przeglądają się zaspane gwiazdy

my z otchłani światów
pachnące siarką i smołą
(perfumy to też alkohol)
tulimy w miękkim uścisku
tych z piekła i tych z nieba

kto nas potępi
jeśli nie same śmiechem szalonym

nie dotykajcie nas ręką
nie wytykajcie palcem
cienie umarłego wieczoru
wśród zaułków
- tańczą latarnie -
nasze bose stopy dzwonią dzwonią

pod księżycem jak srebrny pieniążek
(perfumy to też alkohol)

Halina Poświatowska

sobota, 24 marca 2012

Zło - Paul Éluard

Rene Magritte
Zło

Były drzwi jak piła
Były potęgi murów
Zmartwienie bez przedmiotu
Podłoga uprzejmie zwrócona
Ku wygrywającej pominiętej stronie kostki
Były stłuczone szyby
Dramatyczne nagości wiatru rozrywały się o stłuczone szyby
Były wykształcone kolory
Granice bagnisk
Czas wszystkich dni
W opuszczonym pokoju podupadłym pokoju
Pustym pokoju

Paul Éluard
przełożył Adam Ważyk