Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowicki Jan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowicki Jan. Pokaż wszystkie posty

Bankier - Hasiok & Jan Nowicki



Bankier

Błyszczą w wiosennym słońcu lakierki od Armaniego
Garnitur za osiem tysięcy czym byłby bez paska drogiego
Zegarek też nie tandeta koszula de Lux z Wólczanki
I złote sprzączki w mankietach w blasku pięknego poranka

Wisi bankier na krawacie wisi oj wisi
Gawiedź zamiast mówić pacierz szydzi oj szydzi

Piasek już w piaskownicy a dzieci na zjeżdżalniach
Babcie się grzeją na ławkach na skwerku istna patelnia
Pierwszy odważył się Jacek zdjął buty ze skarpetami
Co prawda nie znalazł pracy lecz wraca do domu w Armanim

Bezdomny Adam z kolegą unieśli Tomka ku górze
I zdarli garnitur z niego więc nie jest w garniturze
Ciału najbliższa koszula lecz już nie tego wisielca
Wzięła ją kasjerka Ula by apgrejdować nią męża

Wisi bankier na krawacie wisi oj wisi
Gawiedź zamiast mówić pacierz szydzi oj szydzi
Wisi bankier gałąź trzeszczy trzeszczy oj trzeszczy
Na pohybel tłuszcza wrzeszczy wrzeszczy oj wrzeszczy

Sprzączki zawłaszczył Piotruś co to na co dzień złom zbiera
I zamiast do skupu złomu dziś pójdzie do jubilera
Zegarek przypadł Antkowi co upadł na kredycie
Ze sobą nie ma co zrobić lecz ma na miesiąc na życie

Parker w etui złoconym trafił się uczennicy
Z patologicznego domu do piątej na świetlicy
Kruki zajęły się nagim a tłuszcza szydziła z niego
I nikt się za nim nie wstawił nie wiecie czasem dlaczego?

Hasiok & Jan Nowicki

Konwalie, bzy albo pet - Jan Nowicki



Konwalie, bzy albo pet

Daty, daty, kolejne daty, jakby nie można inaczej.
Czas w brzuchu martwego konia, puchnąc mruczy coś
Ziemia! Ziemia!!! - wrzeszczy pijany grabarz.
Ziemia! Ziemia!!!
I zasypuje nią gniazdo bocianie,
Z Tobą w środku.
Ziemia! Ziemia!!!
Ale głupcy mimo to czekają,
Na ten czerwiec i także następny.

Wpadnij Pan choć na pół papierosa.
Na uśmiech, słowo, brzęknięcie, szept.
My tu żyjemy proszę Pana
Jak te konwalie, jak bzy albo - pet.

Na Błoniach mlecze, raz żółte, raz białe
Taki majowy szmonces.

W Niebie bezzębne anioły - wiem -
Mielą żarnami dziąseł,
Przetrawioną wcześniej na Ziemi,
Rzadką papkę. Rzadką papkę - ludzkich miłości.

Wpadnij Pan nocą, wieczorem z rana,
Na najkrótszy z krótkich milczący szept.
Bo my umieramy trochę bez Pana.
Jak te konwalie, jak bzy, albo - pet.

Halo! Halo
Wpadnij Pan choć na pół papierosa.
Na uśmiech, słowo, brzęknięcie, szept.
My tu żyjemy proszę Pana
Jak te konwalie, jak bzy albo - pet.

Halo! Halo! Halo!
Wpadnij Pan choć na pół papierosa.
Na uśmiech, słowo, brzęknięcie, szept.
My tu żyjemy proszę Pana
Jak te konwalie, jak bzy albo - pet.

Jan Nowicki

Ostatni bieg Basi - Jan Nowicki



Ostatni bieg Basi

W naszym ludzkim bólu
W zdumieniu odejściem
Spróbuj chwycić szczęście
Ciepłem tamtych rąk
Niecierpliwość spojrzeń, minionych, niestety
Ujrzeć marność dążeń
Jak dobiec do mety.

Gdzie dzisiaj Ty
Tam będę Ja
U Ciebie mgły
I u nas mgła
Za Tobą kres
Przede mną dal
Tak Ciebie żal
Tak nagle żal.

Nie będziesz samotny, człowieku, bo my
Przecież się spotkamy, połączeni w sny
Kto chce przetrwać życie, musi, Boże wielki
Startując o świcie
Kończyć metą męki.

Za którą Ty
Przed którą Ja
U Ciebie mgły
I u nas mgła
Za Tobą kres
Przed nami dal
Jak Ciebie żal
Jak bardzo żal.

Za którą Ty
Przed którą Ja
U ciebie mgły
I u nas mgła
Za Tobą kres
Przed nami dal
Jak Ciebie żal
Jak bardzo żal.

Za którą Ty
Przed którą Ja
U Ciebie mgły
I u nas mgła
Za Tobą kres
Przed nami dal
Jak Ciebie żal
Jak nas nam żal.

Jan Nowicki

Noc - Jan Nowicki



Noc

Witaj w moim śnie
Płomień świecy zgasł
Nocy - uchyl drzwi
Chcę odpłynąć w snach

Zgubić daj myśli złe
Choć na krótki czas
Nocy - matko dnia
Ześlij jedną z gwiazd

W kącie skulony pies
Słucha ciszy
Na półce zasnął wiersz
Mądrym snem.

Z mroku skłębionych chmur
Nocą do ciebie zejdzie ktoś
I mówiąc szeptem, zaprosi byś
Wybrał się w drogę z nim.

Bo życie jest jak sen,
Który krzyczy.
Bo życie jest jak sen,
Który trwa,
Który trwa,
Chwilę trwa.

Witaj w moim śnie,
Płomień świecy zgasł.
Nocy - uchyl drzwi,
Chcę odpłynąć w snach.

Jan Nowicki

Kolęda dla Piotra - Jan Nowicki


Kolęda dla Piotra


W słodkim Jeruzalem - nocka już zapada
Śpiące stada bydła - przeżuwają dzień.
Zamyślona gwiazda - kapelusz zakłada.
Niesie nad Betlejem: ciepło, światło, cień.
Gdzie taki - malutki.
Najzłociej - złociutki.
Najczulej - wybrany.
Mały chłopiec - śpi.
Najcieplej - cieplutka.
Najciemniej - ciemniutka.
Najdłużej - czekana.
Noc w Betlejem... Dziś.
W słodkim Jeruzalem - mijają godziny.
W małej stajeneczce - sennie kwili czas.
Wtulony w kąt nocy - tuż obok dzieciny,
Czuwa święty Józef. Czuwa każdy z nas.
Gdzie taki - malutki.
Najzłociej - złociutki.
Najczulej - wybrany.
Mały chłopiec - śpi.
Najcieplej - cieplutka.
Najciemniej - ciemniutka.
Najdłużej - czekana.
Noc w Betlejem... Dziś!
Jezu miłosierny - ofiarujesz siebie.
Jak trudno to zrozumieć. Czy to nasza wina?
Odpowiedz po prostu: czy zawsze tam w Niebie,
Gdy stary zasypia - budzi się dziecina?
Dlaczego - malutki.
Najzłociej - złociutki.
Najczulej - kochany
Duży chłopiec śpi?
Kto zimnem - zimniutkim.
Kto mrokiem - ciemniutkim.
Sypnął w oczy śniegiem.
Pusto w Vis - á - Vis?

Jan Nowicki