Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzyna Zbigniew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzyna Zbigniew. Pokaż wszystkie posty

Ja który biegłem myślą za ptakami - Zbigniew Jerzyna

* * *

Ja, który biegłem myślą za ptakami,
Idąc krawędzią dnia.
Nie potrafiłem głodów swoich karmić,
Bo żyłem w snach.

Ja, który ręce zaplotłem nad trwaniem,
Nie załamując rąk.
Wiem, co ostatnim będzie mi posłaniem.
Bo jest we mnie ─ widno-krąg.

Ja, który światło wzniosłem nad wodami,
Mętnie płynących rzek.
Wiem, że mnie więcej ciemność nie omami
─ widząc swój brzeg.

Zbigniew Jerzyna

Ostatnia gwiazda - Zbigniew Jerzyna

Ostatnia gwiazda

Bo my jak gwiazdy zapatrzeni w znaki.
Niebo pochłania nasze śpieszne kroki.
A ziemia karmi nas z dnia na dzień - brakiem.
Przez sen nasz biegną zwierzęta - obłoki.
Bo my kamienie przetaczamy z siłą.
Bo my zwalamy krzyż w poprzek strumienia.
Bo każde nowe - dla nas - złota żyłą.
Los zaklinamy - w przypadek nasienia.
Jakże są kruche nadzieje i lęki,
W tym morzu klęski, przy rosnącej fali.
Spójrz na te groby - tu kobiety leżą.
W nich się ostatnia po nas gwiazda pali.

Zbigniew Jerzyna

List pierwszy - Zbigniew Jerzyna

List pierwszy

1
Ten list tobie piszę, lecz nie piórem -
ale zastygłą rzeźbą ręki na kamieniu
którego nie można oderwać od jeszcze większej skały.

2
Bo jest biel papieru jak skupiony w naszych oczach
niepokój oddalającego się żaglowca.
Pierwsza litera z dumą masztu.
(Morze przeważa się ze słuchu w widok.
Jaki wiatr ręce mi nadłamie)

3
Światło ma blask dla siebie i jest ślepe.
I tak w kamieniu - nie ma miejsca na płacz.

4
Nie mogę oślepnąć - stąd ta szerokość formy,
gdy o tobie mówię.
Wymiar miłości tylko kamień spełnia.
Nie mogę oślepnąć - i kamień nie pęka błękitnie.

5
W przedmiotach nie ma ani kropli krwi.
Drzwi są tak oschłe, że do ciebie mówię.
I rośliny w dotyku coraz bardziej wątłe.
Czy mieszkać w miejscu skąd wybiegło zwierzę?
Miłość jest bezbronna jak twarz ślepca.
Więc różę trzeba żak nieść,
aby nie naruszyć powietrza.

Zbigniew Jerzyna

Kolęda 1977 - Zbigniew Jerzyna

Kolęda 1977

Żywym zostaniesz choć w światła drobinie,
które dziś z gwiazdy stół wspólny oprósza.
Żywym zostaniesz choć czas twój przeminie.
Bo ten zostaje, kto drugich porusza.

Kolędo, pomyśl, o tym miejscu pustym,
które przy gwarnym stole mówi ciszą.
Niech towarzyszy nam odruch serdeczny.
I głos prawdziwy - ten wszyscy usłyszą.

Zbigniew Jerzyna

O, rzeko - Zbigniew Jerzyna

Leonid Afremov
O, rzeko

Mam mało czasu

Zawsze
jest mało

Jeszcze wtedy
kiedy stałem
nad rzeką

Teraz biegnę
do siebie dziecka
zatrwożony

Stoję na moście
z bliską mi kobietą

- Nie bój się
- mówi

Nie kłamiąc
mnie dotyka

Spojrzałem na nią
i poczułem
jak uroda świata
oddala się ode mnie

Zbigniew Jerzyna

Pierwsze pożegnanie - Zbigniew Jerzyna

Marek Langowski
Pierwsze pożegnanie

Tak, ptakom w locie omdlewają skrzydła;
wiem, że odchodzisz - i miłość jak niebo
puste, nic nie znaczące - jest ciągle nade
mną. Ziemia ciąży a jednak w niebo to
spoglądam - - -

I ciągle myślę w jakie cię ogrody
wprowadzać co dzień, jakie wiosny tchnienie
w ciało twe wnosić - i jaką koronę
z wiatru ci uwić - wysoko nad tobą.

Zbigniew Jerzyna

Tobie - Zbigniew Jerzyna

Tobie

Słońce pasie mną rozpacz. Morze ból przemienia.
Promień gwiazdy mnie spala - żłobi fakt
istnienia.
Krew moja się przetacza do strumienia nocy.

Idę tak, jakbym patrzył - patrząc - stracił oczy.

Głowie mojej lecący ptak poskąpił cienia.
Więc mnie dziś zakryj ramion chłodną falą.
Nogami mnie zatrzaśnij, bym czuł: to jest
ziemia.

Piersi twoje dwa źródła mojego pragnienia.

Zbigniew Jerzyna

Do poety - Zbigniew Jerzyna

Do poety

Jak wiatr drążący ciemne wnętrze świata,
niech twoje słowo przedrze się przez ptaka.
Niech niebo niesie, niech go nie zdobywa.

Jak ptak, co upadł i rozrzucił pióra,
niech twoje oczy czułość w sobie mają –
bo to nieprawda –  c z ł o w i e k    p o g r z e b a n y.

Idzie kobieta – ty wtedy plecami
nie chciej zasłaniać jej blasku księżyca,
by nie potknęła się – by nie upadła...

A klęskę podnoś, jak się wznosi chmura
czarna od deszczu – a jednak wysoka –
Słońce przychodzi – później to wysycha.

Zbigniew Jerzyna

Miłość obraża - Zbigniew Jerzyna

Miłość obraża

Miłość obraża, gdy jest nazbyt wielka;
zawsze cię widzę stojącą na wzgórzu,
wzgórze zasłania mi cały horyzont.

I tylko morze w słuchu moim wzbiera,
jak szept umarłych lub nienarodzonych.
I tylko słońce oczy mi otwiera
w ziemię nieznaną - co we mnie umiera.

Zbigniew Jerzyna

Kiedy wygasa niebo miłości - Zbigniew Jerzyna

Kiedy wygasa niebo miłości

Kiedy wygasa niebo miłości
to gwiazda płacze.

Więc trzeba podnieść głowę wysoko,
by ją zobaczyć.

Po łzach co spłyną z gwiazdy gorącej
popiół zaświeci.

Spróbujmy miła spojrzeć na siebie,
jak patrzą dzieci.

Bo nie ma grobu takiej miłości,
co jest z płomienia.

Nawet gdy wokół chcą ją przymusić
do upodlenia.

Zbigniew Jerzyna

Bądź w moich oczach - Zbigniew Jerzyna

Bądź w moich oczach

Bądź w moich oczach wiecznie utrwalona.
Poprzez cmentarze myśl umarłych świeci.
Bądź w moich oczach światło zapalone,
lampa, co płonie w niebo, w nieba dotyk.

Bo wokół rzeczy tyle chłodu niosą,
Morze i zwierzę chcą rozerwać brzegi.
Życie jest ziarnem co wypadło z kłosu
na ziemię suchą, na rozległe śniegi.

Bądź w moich oczach wiecznie utrwalona.
Tylko z miłości bywa kształt poczęty.
Bo tylko miłość jest wciąż osaczona
ciszą, która się wkoło jak las rodzi w śmierci.

Zbigniew Jerzyna

Czujność - Zbigniew Jerzyna

Czujność

Dobroć! — nie! Ale czujność. Tak,
bo — tylko wtedy, gdy nad śpiącym
pochylasz nieruchome oczy. I słuch,
tym go ogarniasz, by trwał
niezbudzony.
Kobieta, którą kochasz, która niesie
ciężar — odejmij jej, by mogła swój cień
w żart obrócić.

Zbigniew Jerzyna

Kochanie - Zbigniew Jerzyna

Wojtek Siudmak - Teledpathie
Kochanie

Kochał ją jak mężczyzna Jeszcze bardziej kochał
Aż do bólu w ciemności Do skazy miłości

Kochał ją w każdym ciała pięknie i cierpieniu
Szedł w nią zmysłami Myślą Tlił się w jej płomieniu

Kochał ją jak się w geście lęku dotknie Ziemi
Albo gdy spojrzysz w niebo I twarz ci odmieni

Kochał ją za miłosną lekkość jej oddechu
Za światło wewnątrz dłoni W głosie za cień grzechu

Kochał ją także w sile w słabości i w gniewie
Kochał ją pocałunku listkiem w Wielkim Drzewie

Kochał ją pośród nocy gdy w śnie się zwierzała
Że umarła Bo sama siebie pokochała

Kochał ją gdy już mieczem byli rozdzieleni
Płaczem i jak krzyk niemy rozpęknięciem ziemi

Zbigniew Jerzyna

Bóg dawno umarł - Zbigniew Jerzyna

Bóg dawno umarł

Bóg dawno umarł pozostawił morze,
Nad nim księżyca trój Ząb jak przynęta
Myśli zbłąkanej – by człowiek pamiętał.

Bóg dawno umarł – teraz cały płonie,
Z czerwonej chmury spada w nas bez zbroi.
I ten go czuje, kto siebie się boi.

Bóg dawno umarł – i ziemia ogromna
Poprzez przestrzenie ciągle rodzi siebie:
Ludzie odchodzą jak chmury po niebie.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zgasł miecz ognisty – dzisiaj u bram raju
Anioł z psem stoi.

Zbigniew Jerzyna

Jawność - Zbigniew Jerzyna

Jawność

Kochaliśmy się jawnie Przy lampie odkrytej
Odlegli coraz bardziej Bardziej powiązani
Tym światłem rozszeptanym wieloma głosami
Choć pokój był zamknięty na ostatnią gwiazdę

I nic nas nie trwożyło Nawet krzyż okienny
Nawet noc budująca coraz słodsze piętno

Tylko jedno: ci obcy ludzie — Nasze Oczy

Zbigniew Jerzyna

W jesieni - Zbigniew Jerzyna

W jesieni

To chmura liści słońce przysłoniła.
Ściemnia się we mnie.
O, złota jesieni!
Przywarłem usta do twojego źródła.
Lata mijają - coraz słodszy piołun.

W ogrodzie kobiet, które pachną zmierzchem,
złożyć mi głowę na biodrach jabłoni.

Słyszę, jak ziemia w sercu galopuje,
Czas miecz unosi - ja jestem bez broni.

Jak w płaczu, w liściach twarz nagle ukryłem.

Zbigniew Jerzyna

Elegia dziesiąta - Zbigniew Jerzyna

Elegia dziesiąta

Czym się wypełnię? Ogień płonie w chmurze.
Już w oczy ptaka spadł popiół obłoku.
Już się rozrasta to świetliste w mroku,
co nie ma skrzydeł, co się rwie do lotu.
To w nas zastyga jak kamień i drzewo.
Ten konkret śmierci – w nas – materia śpiewa.
I stoję tutaj. I bronię się słowem,
jakbym zasłaniał dłonią twarz kobiety:
przed jawnym mordem w zimnym świetle nocy,
przed ostrzegawczą cyfrą błyskawicy.
Powtarzam słowa – w wielkim grobie ziemi
pali się mała latarka języka.

Zbigniew Jerzyna

Nie w sile! - Zbigniew Jerzyna

* * *

Nie w sile! - Ona nie widzi nocy.
Nie w sile! - Ona nie widzi przepaści.
W ludzkiej słabości pali się światełko.
Oczy zaświeca, iskrę w krwi leniwej.
I wzwyż podnosi to, co powalone.

Zbigniew Jerzyna

Trudno jest przeżyć jeden dzień - Zbigniew Jerzyna

Trudno jest przeżyć jeden dzień

Gdy tak pomyślę,
że trzeba przeżyć cały dzień,
z tym wszystkim co mi się przydarzyło,
i co się jeszcze może stać –
Drżę o poranku.
W południe przeklina mnie mój cień.
O szarej godzinie
napełniam się sobą
do niebezpiecznych granic.

W nocy,
wołam o pomoc do gwiazd.

Zbigniew Jerzyna

Pochylony nad grobem ojca - Zbigniew Jerzyna

Pochylony nad grobem ojca

Pochylony nad grobem ojca
poczułem w sobie modlitwę.

Jest ona czasem bez czasu.
Istnieniem nieustającym.
Wiecznością co dźwiga glob.

Nie jest rozmową
z umarłymi, ni z Bogiem.

Jest ciszą w Bogu.

Zbigniew Jerzyna