Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Milczewski-Bruno Ryszard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Milczewski-Bruno Ryszard. Pokaż wszystkie posty

Zakochani - Ryszard Milczewski-Bruno

Beatriz Martin Vidal
Zakochani

W lichtarzu nocy –
świece gwiazd
Księżyc jak Jezusek –
wbity na krzyż niebios.

Nie uczesana wierzba –
jak ksiądz –
przygarniając gałęzią
daje święcenia.

A oni
uczepieni serc,
z zamkniętymi oczami
wiją gniazdo w pocałunku.

I nie trzeba
kolumn podpierających.
Nie trzeba słów,
by kochanie pachniało konwalią

Nic nie trzeba.

Zakochani –
są sobą.
Reszta jest dla samotnych.

Ryszard Milczewski-Bruno

Gdzie tu zapłakać - Ryszard Milczewski-Bruno

Gdzie tu zapłakać
Jerzemu Lisowskiemu
Dni moje - widzę - policzone
Za mostem - liczydła - znak to
Przed-zaduszny? - ogromniaste wieże
Wyższe niż ciśnień - a wszerz?
Biegunami - od do - polarne - -
Zsumowane dni - podzielone noce
Gówniarz komputer - na czatach
Na wale - jego ten cholerny zgryz - -
Zły to omen dla podróżnego poety
Którego już nic bawi i nic dziwi -
Muza własna nawet - chyżowłosa
W której obliczyli kamień -
Nie piernat - a gdzie jego skowronki - -
Widzę - udar - rzeszoto nierdzewne
I dookolnie - ludzi - omotanych w blachy - -
Poeta wejdzie w ziemię - nie na słońce
Zobaczcie jaka łuna bije od liczydeł - -
Żywego listka... - i gdzie tu zapłakać - -

Ryszard Milczewski-Bruno

Dziura i wiersz - Ryszard Milczewski-Bruno

Jarosław Kukowski
Dziura i wiersz

Gdzie jesteś dziuro mego kraju
I ty mój krwi opaczny biegu - -
Ptaki świtają na biegunach śmiechu
A biodrówka szyfrowana pasem
Czy mieszczę się w kalendarzu Noża?
Obok ubój świń i oboju
Kropielniczki żalu - -

Gdzie jesteś Wierszu - nieporęczny wekslu
I ty mój kośćcu - nierentowna łachudro - -
Diabłów prowadzą do zaklętych ośpic
A plecy ich haftowane w gryfy
Czy ucieknę w pamiątkowe parowy mędrorzeczy?
Z maczugą nerwów na barana braną
Co krok - -

                      Życie - moje - już mnie nie budzi

Ryszard Milczewski-Bruno

Z okna - Ryszard Milczewski-Bruno

Z okna

Znowu to samo -
śmietniki uduszone popiołem
i ten kubeł
z dziurą w piersi

Po ścianie
słońce jak złodziej
ucieka przed każdym oknem

Naprzeciwko za szybą
dziewczynka fartuszkiem
goni zachód

Kot oczami zapala wieczór
i pod sufitem
pękają gruszki świateł

Na wysokim dachu
księżyc w kominie na baczność
diabła postawił

Ryszard Milczewski-Bruno

Grzebacz - Ryszard Milczewski-Bruno

Grzebacz
Małgosi i Piotrkowi Müldner-Nieckowskim
Z nogą lewą – w stawie – o skoku pstrąga – kulawym
Z żebrem lewym – wbitym ostro – pod rtęć serca
Z lewą dłonią – maciorą – słonym kartoflem
Z barkiem lewym – wyrzuconym z łokcia – do skrzydła
Z lewym zębem – głodnym jak pieca wykrot
Z głową lewą – poprzez uszy wiatru
- prawą - -

oko oku – warga wardze – nieustannie...
poeta – ale jakoś – nie taki - -

Ryszard Milczewski-Bruno

Podróże bezdomne - Ryszard Milczewski – Bruno

Podróże bezdomne

Już mi dworce wychodzą bokami
Najadłem się - walizki bigosu
Kurewskie dyguły, niskie poręcza
Torów, pękające regiony - -
Mówią - zamek sobie wszyj...
A tu świat cały w kręćkach -
Poezja burmistrzów i straganiarzy:
Stęchła w wiosennych gablotkach - -
Kręcichwostów i stuligroszy stada
Syf - wszystko się sobie dziwi
Kto samotny - trzyma głowę nad przepaścią
Woła otwieram marynarkę - -
A miód? - rycerstwo blade i błędne
Narcyze - kurdybane lumbago - -
Jazda - po świecie co się zowie: Byledalej
Ale jak? - za ile? - po co?
Te trochę ziemi w palce? kopniaka? - krew?
Świtaj krzyku - do wglądu oczu - -

O, bezdomne podróże do stacji Niczyja

Ryszard Milczewski – Bruno

Droga - Ryszard Milczewski - Bruno

Yuri Matsik
Droga

Zdechł pies
Nie ostudził dnia
Śmierć swą
Na słońcu opala

Drogę do wsi
Rozdziera muzyka
Zapitych gardeł

W rowie
Jak kawał drewna
Leży człowiek
Z nożem pod łopatką

Jemioła
Jak magiczne oko
Mruga

Na czerwonym nożu
Rozmodlił się kruk

Ryszard Milczewski - Bruno

Ale kto mnie tam zrozumie - Ryszard Milczewski–Bruno

Ale kto mnie tam zrozumie

Synem ja – z samej trynki Poluch
Oczy otworzę – mądrość prze–srokatą? –
I co? – patrzę – jesteś: ty moje... zobacz: – –
A dziewczyny się w kątach miotają – –
A chłopaki lecą jak bolące kichnięcia – –
I jest: Odarte – z geniuszu chodactwo...
Wybiegło – przed katowskim wozem świetności
I tyle źrenicy – że oko choć wykol
Siebie oddaję – Orliku Nagi! – tając...
Bogać – skrzy we mnie Polka – gorącżylna ludwika
Bogać – tyle jej – że krwi jurnej zdolna...
O, moja ty, moja ty – Bogatynia – –
Piszczałko w jaśminach – żołno międzyzdrojna
Stuskoczna kozico – trawo międzychodna
I takdalna pochwo sanitarna – dopokąd...
Do – ostatecznie – dlać! – o świstak–błędnym czole:
Niosę prawdopoety kapkę – jak przysłów buławę...
Ale kto mnie tam zrozumie!

Ryszard Milczewski–Bruno

O, gdzie to ja się nie mościłem - Ryszard Milczewski - Bruno

***

O, gdzie to ja się nie mościłem
I z jaką wiarą w to co upadło
A już się podnosi - i jak - -
O, żądzo - do niepoznaki aż - -
Po lustrach węszyli głęboko
A patrzcie patrzcie: mówiłem
Z tyłu słupiały żony i osły - -

Skoczne bo w pałukach flety
W olchach - rozpalona miedź
Poroniona chandra oblatana szpakami
I kolędowanie o kulach anielskie
Z lamą w oczach i kłem w piersi --

W lipnicach gdzie maderyzowany moszcz
Mario - daj mi umrzeć marnie--

Ryszard Milczewski - Bruno

Sen w pociągu relacji Toruń - Sierpc - Ryszard Milczewski-Bruno

Sen w pociągu relacji Toruń - Sierpc

Pomiędzy Ograszką a Lipnem
Pomiędzy Honoratką a mną
Śniła mi się kupa forsy
Nagle - hophop - wysiadać!
Obudzony: patrzę - kupa jest
A forsy - nie ma - -
- - - -
Na oziminy - jak torf - wybiegły
Gawrony - -

Ryszard Milczewski-Bruno

Samotność - Ryszard Milczewski-Bruno

Samotność

Krzyżak zaciąga pajęczynę antenę
telewizor szklany nocnik po dziadkach
pod leżanką uchem mami

że trza by go
koślawym butem lewym zataić

grzybom pod ścianą poprzeginać pały
żal za deski strącić

za głęboko aby
myszom na ubaw sobie na krzepę
i gdy

zegar wybrzęczy w sośninie nadranek - -
płaszcz przerzucony przez krzesło
samotność

Ryszard Milczewski-Bruno

Ty dla mnie jesteś taka umarła - Ryszard Milczewski-Bruno

***

Ty dla mnie jesteś taka umarła
Leżysz obok zimna jak astra
W oddechu cmentarz masz czy co
Gdy warkniesz przez sen to puchacz
Albo sowa w duszy ci na motorze siedzi
A w oczach to ci chyba ciemno też
Choć lampka przez słomę pełga i ja
I głucho ci chyba gdyś plecami do mnie
Bo gdy budzik koguta zapieje dzwonek poranka
To skacze coś w tobie jak lęk bo serce to nie
Co to za bliskość nasza daleka jak ręka
Żonate a niezamężne to kochanie nasze
Zgasłe przez przywiązanie kogo do czego po co
Jesteś dla mnie taka umarła i już
Tylko ziąb i ogień gdy ci naraz strzelą w pysk
Mogą w ścianach naszych rozhulać ameny na pacierzach
Że przebudzenie będzie dla mnie wieczne
Jakeś żywa

Ryszard Milczewski-Bruno

Kilka próz na swoje trzydzieste urodziny - Ryszard Milczewki-Bruno

Kilka próz na swoje trzydzieste urodziny

Pobłogosławiony na bonifratra?:
Handlowałem świniami – i poznałem się – na ludziach
Rozładowywałem wagony młotków
Prostowałem baranom rogi
Tudzież banany w porcie
Szyłem pokrowce – na co większe – pałace kultury
Opiłem kilka browarów – i tyleż – przespałem kościołów
Straciłem zęby w podróżach – do Abol?
Sławomir to syn a Yrta moja żona –
O, do oczu mi z nimi – i wiele gorzej - -
Oglądają mnie zwierzęta
Wykpiwa kapusty poezja
Ćma w moich snach się mota –
Za czerwono
I pod pachami siwieję - -
Hajdawery ściągnę chyba
I do tyłka śpiewać zejdę – albo i dalej - -

Dobra ta moja szczęśliwość

Ryszard Milczewki-Bruno

Złapałbym się - Ryszard Milczewski – Bruno

Ryszard Milczewski-Bruno - Autoportret
Złapałbym się

Idąc w poezję - nie o pisaniu wierszy
Myślę - pokrętne to diabelstwo
Trucizna lepsza albo zdatny trup - -

Będąc w poezji - żeremia listów ...
I jeżeli już duże P - kropki na końcu nie gubię
Płonę - na tyłku własnej nicości

O, gdyby tak móc zasnąć oczy i być
Zrazu - jak jeden remus - na Kaszubach

Nareszcie złapałbym się z nią
W gorącym uczynku!...

Ryszard Milczewski – Bruno

Sted - Ryszard Milczewski-Bruno

Edward "Sted" Stachura
 * * *
Sted – tak przy piwie się mieć
Do tańca prosić: nawet prosiem
Zezować i szczekać: od budy po rów
Na garb upadać i się prostować: w mgłach
Skąd nerwy pojedynczo a mogłyby parami - -
Starowin na klin obwijać palcami
Że mielizna aż w oczach: o, stąd się zdziera ból
A gdy kopnięci w dno: za pokrywkę grać
Albo udar obnosić jak dynię - -
Mrąc: piwonie – oczy nasze sterane zobaczyć

Sted – to już piach nasz ostatni
A pierwszy w zaświaty tropizm szaleństwa

Ryszard Milczewski-Bruno

Skąd we mnie pies - Ryszard Milczewski - Bruno

Maria Mihaela Sarbu
* * *

Skąd we mnie pies
spłoszony, lasem słonym
przybiegłem, brzegiem słońca
stróżem, kochaniem Twoim

Do nóg się łaszę szyi
czerwonym zmierzchem. Twoje
dłonie - noce przyjeziorne –
pełne skomleń jeszcze

Tu siekacz błyskawicą, pazur
przebudzeniem Twoim, o gwiazdo
która zachodzisz łzą w sierść ostrą –
wyszczekałem jesień

Ryszard Milczewski - Bruno

Świątek - Ryszard Milczewski-Bruno

Ferdynand Ruszczyc - Krzyż w śniegu - 1902
Świątek

Gębę pocięła mu szabla lat
Jakiś ptak wydłubał oczy

Na skrzyżowaniu pod daszkiem
z aureolą mchu nad głową
czeka na przyjaciół
przy pustej szklance po musztardzie
z różową stokrotką w dłoni

I na pewno wypiłby z nami
wódkę na zdrowie

Tylko
gwoździem przez krzyż
przybił go ktoś
do nieba

Ryszard Milczewski-Bruno

Mur - Ryszard Milczewski-Bruno

Marc Chagall - Adam i Ewa
Mur

Ja przed a oni tam
Pod jabłkami w ewach się wężą
Jadowita musi być im moja głowa
Którą wybijam na cegłach chorał
Przecież nie jestem wesołek żaden
Ani udany
Ja przed a oni tam
Gałęziami obchodzą rajską przymilność
cnót swoich i obłaskawień
Przeszpiegi moje muszą być im nie w porę
Nie jestem żaden dyląg – ptak przekorny
Ani Adam

Ja przed a oni tam
Za murem mojej wyobraźni

Ryszard Milczewski-Bruno

Napalę ci w piecu - w tobie bo ziąb - Ryszard Milczewski-Bruno

***

Napalę ci w piecu - w tobie bo ziąb
Drewko ci włożę - ale co drzwiczki - tyle i nogi rozchyl:
Zakopci się bo i trzaskająco będzie - -
Podpłomyki - uwypuklą - onych kafli - piersi
I włos najeżą co go ściął - w zalocie - deszcz - -
Zasunięta z ogniem - z Rany się wykruszysz - różą
Obok się - rurkującego w sadzach - położymy komina
Po-zaczekamy i na Czas - na liryczność dostateczną
Czyli - -
Pieczona kura będzie nam zbyteczna

Ryszard Milczewski-Bruno

Poderwałbym babkę z piekła Boscha - Ryszard Milczewski-Bruno



* * *

Poderwałbym babkę z piekła Boscha
Boboli jestem: mówiłbym - albo prawdę
A ona zaraz w białych włosach czarnej chuście
Podróżnych piętach udach jak indor
O czerwonym brzuchu że tylko do rozpuku
Rondlem z pieca napar będzie mi lać
Na twarz i pępek i kolana chude - -
Oby to był grog - tak dopomóż Jerzy...

I potem ten koncert w jajku na patelni
Operacja udana - czart na ruszcie umarł
Jaka Ręka na zaplecach mandolinę zmęczy
Brzdąkając analfabetycznie na cale piekło
A jeszcze inny mańkut białą klingą przebije na wylot
Zdrową Bruno: mówiącą - dziewczynę o imieniu Y. - -

Poderwałbym babkę - na ten ogon ryby widma -
Z kuchnią grogu - bo mi ogień w żywcu gaśnie
No i ta glątwa - i te grazy wieczne - -

Ryszard Milczewski-Bruno