Do Pawła B.
W ciemnościach leżę, Pawle przyjacielu,
dwa księżyce strzegą mojej głowy,
aby świeciła, jak nocny kwiat,
aby milczała tysiącom lat,
zwalonym martwo w głuche parowy.
W ciemnościach leżę, Pawle przyjacielu,
i tylko cicho u mojej nogi
płacze najmniejsza z czerwonych gwiazd,
abym nie deptał ruiny miast,
abym nie palił śladów ubogich.
W ciemnościach leżę, Pawle przyjacielu,
a moją rękę srebro ozdobi,
abym to światło na dłoni niósł
cieniom zabitych, potokom róż,
ptakom na krzyżach płaczącym, i sobie.
Aleksander Rymkiewicz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rymkiewicz Aleksander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rymkiewicz Aleksander. Pokaż wszystkie posty
Klatka - Aleksander Rymkiewicz
Klatka
Klatko moja, klatko ciasna
z mięśni, żył i krwi,
jakieś łuny ziem zmarzniętych w tobie gasną,
jakieś płacze cichną też nie własne
z podsłuchanej gdzieś drewnianej wsi.
Klatko moja poszerzona,
leci, leci wzrok,
na bezlistnej lipie w łunach siada wrona,
w klatce mej chce zostać uwięziona
i żyć ze mną tak za rokiem rok.
Pękną pręty martwych powiek,
ujdzie zwierz i ptak.
Lecąc wrona głodną zimą przez pustkowie
łunę szarpie, kracze: gdzież ten łowiec,
co nas żywił w wierszu tyle lat.
Aleksander Rymkiewicz
Klatko moja, klatko ciasna
z mięśni, żył i krwi,
jakieś łuny ziem zmarzniętych w tobie gasną,
jakieś płacze cichną też nie własne
z podsłuchanej gdzieś drewnianej wsi.
Klatko moja poszerzona,
leci, leci wzrok,
na bezlistnej lipie w łunach siada wrona,
w klatce mej chce zostać uwięziona
i żyć ze mną tak za rokiem rok.
Pękną pręty martwych powiek,
ujdzie zwierz i ptak.
Lecąc wrona głodną zimą przez pustkowie
łunę szarpie, kracze: gdzież ten łowiec,
co nas żywił w wierszu tyle lat.
Aleksander Rymkiewicz
więcej twórczości:
Rymkiewicz Aleksander
W takim więc mieście... - Aleksander Rymkiewicz
***
W takim więc mieście o pierwszej wiośnie
leżą te wiersze w strofy złożone;
jeżeli ręka dotknie ich czysta,
ptak w nich tragicznie zawoła po śnie
i będzie prowadził w zapadłe strony,
do srebrnych jezior, do świerków trzystu.
Tam będą łuny i groza będzie
świeciła oczom nad rzeką taką,
która znajoma jest tylko ptakom,
albo gdy dymy wyżej uderzą
koniom i ludziom, rybom i jeżom.
Tam dymią kuźnie i chaty zręby
toczą po ziemi, a ziemia jeśli
jest przed wieczorem, posłuszna leży.
Siekiera brzęczy wiejskiego cieśli
i wiatr uderza o kraty chmur
i dzwon zajęczy cerkiewnej wieży.
Pójdziemy do wielkich jezior i lun
przywiązać ręce do ciemnych sosen,
ciała potoczą nam prądy wiosen,
olbrzymim i pustym oddadzą lasom,
gdzie tylko księżyc za śladem kun
szeleści, podobny czerwonym czasom.
Tam tylko czeka nas zmiłowanie
o srebrnych nocach, o ciszy wielkiej,
kiedy czerwone gwiazdy na drzewa
sadów siadają, a świerszczów granie
szemrze po trawach jakby ulewa
— i tylko domów zatrzeszczą belki
i tylko oko półsennym lękiem
i księżyc błyśnie czerwonym kręgiem.
Aleksander Rymkiewicz
W takim więc mieście o pierwszej wiośnie
leżą te wiersze w strofy złożone;
jeżeli ręka dotknie ich czysta,
ptak w nich tragicznie zawoła po śnie
i będzie prowadził w zapadłe strony,
do srebrnych jezior, do świerków trzystu.
Tam będą łuny i groza będzie
świeciła oczom nad rzeką taką,
która znajoma jest tylko ptakom,
albo gdy dymy wyżej uderzą
koniom i ludziom, rybom i jeżom.
Tam dymią kuźnie i chaty zręby
toczą po ziemi, a ziemia jeśli
jest przed wieczorem, posłuszna leży.
Siekiera brzęczy wiejskiego cieśli
i wiatr uderza o kraty chmur
i dzwon zajęczy cerkiewnej wieży.
Pójdziemy do wielkich jezior i lun
przywiązać ręce do ciemnych sosen,
ciała potoczą nam prądy wiosen,
olbrzymim i pustym oddadzą lasom,
gdzie tylko księżyc za śladem kun
szeleści, podobny czerwonym czasom.
Tam tylko czeka nas zmiłowanie
o srebrnych nocach, o ciszy wielkiej,
kiedy czerwone gwiazdy na drzewa
sadów siadają, a świerszczów granie
szemrze po trawach jakby ulewa
— i tylko domów zatrzeszczą belki
i tylko oko półsennym lękiem
i księżyc błyśnie czerwonym kręgiem.
Aleksander Rymkiewicz
więcej twórczości:
Rymkiewicz Aleksander
Bonjour M. Gauguin - Jarosław Marek Rymkiewicz
![]() |
| Paul Gauguin - Bonjour, Monsieur Gauguin - 1889 |
Dzień dobry panie Gauguin
Pomiędzy czernią a bielą
Drewniane trepy na ścieżce
Dzień dobry między zielenie
Wychodzisz z domu o świcie
Przed domem łąka i drzewa
Czy dom był czarny czy biały
Dom był czy domu nie było
W liściu czy liść zazielenisz
Krzew zakorzenisz w krzewie
Źdźbło trawy będzie w źdźble trawy
Drzewo czy zmienisz nam w drzewo
Nad łąką mgła się zieleni
Łąka o łące nie wie
Nie było domu ni łąki
Drzewa nie było ci w drzewie
Czarne świeciło nam słońce
W białym bezlistnym niebie
Dzień dobry mówi ci łąka
Dzień dobry z drzewa i w drzewo
Ty dasz im kolor jak imię
A kto oniemiał nic nie ma
Jarosław Marek Rymkiewicz
więcej twórczości:
Rymkiewicz Aleksander
Kołysanka zimowa - Aleksander Rymkiewicz
Kołysanka zimowa
Maleńki mój, syneczku mój, maleńki i różowy,
dokoła domu śnieżny pył i miesiąc płynie szybki,
a mróz ma brodę i ma płaszcz, i ogień rubinowy,
a niebo, niebo tylko ma cichutkie srebrne skrzypki
i na tych skrzypkach w śnieżną noc dla ciebie gra na pewno:
„Był sobie król, był sobie paź i była też królewna”.
Maleńki mój, syneczku mój, cichutki, ciepły, tkliwy,
to piękny kraj, to śnieżny pył, to światło księżycowe.
Mieszkali tutaj ludzie dwaj, spokojni, sprawiedliwi-
zbito deski, do prostych skrzyń złożyli ciche głowy.
Śnieg to iskry, księżyc to młot, a chmura to kowadło.
„Króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę myszka zjadła”.
Maleńki mój, syneczku mój, w poduszkach śpij wygodnie,
skrzypeczki srebrne, ciemny las, a gwiazdy to korony.
Światełka gasły cichych miast, usnęli ludzie głodni,
a głód ma torbę i ma kij, i oczy zaśnieżone.
Nieprawda to, nieprawda to, że ludzi zabijano.
„Z cukru był król, z piernika paź, królewna z marcepana”.
Aleksander Rymkiewicz - 1947
Maleńki mój, syneczku mój, maleńki i różowy,
dokoła domu śnieżny pył i miesiąc płynie szybki,
a mróz ma brodę i ma płaszcz, i ogień rubinowy,
a niebo, niebo tylko ma cichutkie srebrne skrzypki
i na tych skrzypkach w śnieżną noc dla ciebie gra na pewno:
„Był sobie król, był sobie paź i była też królewna”.
Maleńki mój, syneczku mój, cichutki, ciepły, tkliwy,
to piękny kraj, to śnieżny pył, to światło księżycowe.
Mieszkali tutaj ludzie dwaj, spokojni, sprawiedliwi-
zbito deski, do prostych skrzyń złożyli ciche głowy.
Śnieg to iskry, księżyc to młot, a chmura to kowadło.
„Króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę myszka zjadła”.
Maleńki mój, syneczku mój, w poduszkach śpij wygodnie,
skrzypeczki srebrne, ciemny las, a gwiazdy to korony.
Światełka gasły cichych miast, usnęli ludzie głodni,
a głód ma torbę i ma kij, i oczy zaśnieżone.
Nieprawda to, nieprawda to, że ludzi zabijano.
„Z cukru był król, z piernika paź, królewna z marcepana”.
Aleksander Rymkiewicz - 1947
więcej twórczości:
Rymkiewicz Aleksander
Subskrybuj:
Posty (Atom)




