Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neruda Pablo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neruda Pablo. Pokaż wszystkie posty

Pablo Neruda - Gdzie jest to dziecko, którym byłem

XLIV [Gdzie jest to dziecko, którym byłem]
AI 2024


Gdzie jest to dziecko, którym byłem - 
poszło czy nadal we mnie życie?

Wie, że go nigdy nie kochałem,
i nie kochało mnie też ono?

Dlaczegośmy tak dużo czasu
razem spędzili, by się rozstać?

Dlaczegośmy nie zmarli razem,
kiedy dzieciństwo me umarło?

A skoro dusza mi odpadła,
dlaczego szkielet za mną kroczy?

Pablo Neruda (Księga złudzeń)
przeł. Filip Łobodziński

Pablo Neruda - [Czy to to samo słońce z wczoraj]

IX [Czy to to samo słońce z wczoraj]

AI 2024
Czy to to samo słońce z wczoraj,
czy inny ogień z jego ognia?

Jak mamy chmurom podziękować
za ich obfitość tak ulotną?

Skąd się chmurzysko wielkie bierze
z płaczem upchanym w czarnych worach?

Dokąd odeszły te imiona
słodkie jak ciasta z dawnych czasów?

Gdzie się podziały Kunegundy,
Kloryndy, Cyntie, Apolonie?

Pablo Neruda (Księga złudzeń)
przeł. Filip Łobodziński

Pablo Neruda - [Co tak wulkany denerwuje]

AI 2024
VIII [Co tak wulkany denerwuje]

Co tak wulkany denerwuje, 
że z pasją plują płomieniami?

Dlaczego wielki Krzysztof Kolumb
Hiszpanii nigdy nam nie odkrył?

Ile nurtuje pytań kota?

Czy na swą kolej w oczkach wodnych
czekają łzy niewypłakane?

Czy może płyną ku smutkowi
jako strumyki niewidzialne?

Pablo Neruda (Księga pytań)
przeł. Filip Łobodziński

Sonet XV - Pablo Neruda

Marcel Duchamp - Dulcinea - 1911
Sonet XV

Od bardzo dawna zna już ciebie ziemia,
jesteś tak zwięzła jak chleb albo drzewo,
bo ciałem jesteś, kiścią trwałej gleby,
masz ciężar akacji, wagę złotych warzyw.

To, że istniejesz, wiem nie z lotu oczu
twych, które światłem wchodzą w rzecz jak w okno.
Tyś z gliny lepiona, wypalana w glinie
z Chillán, na palenisku ze zdumionej cegły.

Pierzchliwi są ludzie jak wiatr, mróz lub woda
i mgłą podszyci nikną w zmowie z czasem,
jakby już wcześniej byli garścią prochu zmarłych.

Ty padniesz za mną jak kamień do grobu
i tak przez miłość naszą nigdy nie spełnioną
żyć będzie dalej razem z nami ziemia.

Pablo Neruda
przełożyła Krystyna Rodowska

Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy - 13 - Pablo Neruda

Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy - 13

Marc Chagall
Znaczyłem krzyżami ognia
biały atlas twojego ciała.
Moje usta były pająkiem, który skrycie przebiegał.
Po tobie, poza tobą, lękliwy, spragniony.

Opowiadać by ci historie na skraju zmierzchu,
kochanie smutne i słodkie, abyś nie była smutna.
O łabędziu, o drzewie, o czymś dalekim i wesołym.
O czasie winogron, o czasie dojrzałym i pełnym owoców.

O sobie, który mieszkałem w porcie i stamtąd cię kochałem.
Samotności splecionej z marzenia i ciszy.
O osaczonym pomiędzy morzem a smutkiem.
Milczącym, majaczącym, pośród dwóch gondolierów nieruchomych.

Pomiędzy wargami a głosem coś umiera.
Coś o ptasich skrzydłach, coś ze smutku i zapomnienia.
Tak samo jak sieci nie zatrzymują wody.
Kochanie moje, zostają ledwie krople drżące.
A jednak coś śpiewa wśród tych słów ulotnych.
Coś śpiewa, coś dźwiga się do moich chciwych ust.

O, gdyby można cię było sławić wszystkimi słowami radości.
Śpiewać, płonąć, umykać, jak dzwonnica w rękach szaleńca.
Smutna czułości moja, czym ty nagle się stajesz?
Kiedy doszedłem do najbardziej zuchwałego i zimnego szczytu,
moje serce jak nocny kwiat się zamyka.

Pablo Neruda
przełożył Jan Zych

Zakończenie - Pablo Neruda

Zakończenie

To są słowa stworzone przeze mnie
z mojej krwi, z moich cierpień
przeze mnie stworzone.
Rozumiem, przyjaciele, wszystko rozumiem.
Dalekie głosy mieszają się z moimi,
a ja je rozumiem, przyjaciele!
To tak, jakbym chciał wzlecieć i przyszły z pomocą
skrzydła ptaków,
wszystkie skrzydła,
podobnie przybywają te obce słowa,
aby wyzwolić duszę z mrocznego pijaństwa.

Już świta i wydaje się,
jakby zelżał ucisk lęków,
co mi dławiły gardziel strasznym węzłem.
Z całą pewnością
zostały stworzone
z mojej krwi, z mojego cierpienia,
przeze mnie stworzone zostały te słowa.

Słowa na cześć radości, kiedy moje serce
było kwiatem płomienia,
słowa cierpienia, co przeszywa,
słowa instynktów, które gryzą,
słowa porywów, które grożą,
i nieskończonych pragnień,
i gorzkich niepokojów.
Słowa miłości, którą kwitnie życie,
niby czerwona ziemia pełna białych paproci.

Nie ogarnęły mnie. Nigdy nie ogarną.
Mój ból od dzieciństwa był krzykiem,
moja radość była zawsze ciszą.

Potem oczy
zapomniały o łzach,
wymiecione przez wiatr wiejący z wszystkich serc.

Powiedzcie mi więc, przyjaciele,
gdzie ukryć to przeszywające
szaleństwo szlochania.

Powiedzcie, przyjaciele, gdzie
ukryć ciszę, aby jej nikt i nigdy
nie dotknął oczami ni słuchem.

Nadejdą słowa, wtedy moje serce
niepowściągliwe niby groźba
pęknie od słów i wzbije się ich lotem,
i w heroicznej ucieczce zgarną je i porwą
szalone, poniechane, zapomniane wśród nich
jak martwy ptak przykryty ich skrzydłami

Pablo Neruda
przełożył Mikołaj Bieszczadowski

Madrygał zimą pisany - Pablo Neruda

Madrygał zimą pisany

Po morza głębokiego dnie,
przez noc o długich krawędziach
jak koń puszczony w galop pędzi
twe spokojne spokojne imię.

Za swoimi plecami umieść mnie i chroń,
ukaż mi się w lusterku
nad liściem samotnym i nocnym,
co z mroku za tobą wyrasta.

Kwiecie światła błogiego w spełnieniu,
usta przynaglaj w pocałunkach,
usta gwałtowne od ciągłych rozstań,
usta odważne i delikatne.

Tymczasem teraz na długość długości
od zapomnienia do zapomnienia
ze mną mieszkają szyny, deszczu krzyk:
to zabezpiecza noc i najciemniejsza.

Spowiń mnie w tkaninę zmierzchu,
gdy ten pod wieczór pracowicie
kostium swój szyje, a w niebie pulsuje
wichrami napęczniała gwiazda.

Zbliż mi nieobecność swoją aż do dna,
całym ciężarem, oczy zasłaniając,
niech mnie przeniknie istnienie twoje,
jako że serce moje zdruzgotane.

Pablo Neruda
tłumaczenie Zofia Szleyen

Zapomnienie - Pablo Neruda

Zapomnienie

Jak się nazywasz – zapytało mnie drzewo –
i jakie masz liście?
Wieża zapytała:
jak wysoki jesteś?

Wyciągnąłem się na ziemi
i nie zapytała o nic, nic mi nie powiedziała;
wie wszystko, bo oczekuje
i wszystkiego się nauczyła od tych, co czekali;
wie już tak dużo, że jest jak zapomnienie,
tak właśnie, nie istnieje kres,
nie ma końca, nie ma
końca, w zapomnieniu ostatniej kropki nie ma.

Pablo Neruda
przełożył Jan Zych

Piosenka o zmarłych kochankach - Pablo Neruda

Piosenka o zmarłych kochankach

Ona była piękna i dobra.

Przebacz jej, Panie!

On był tkliwy i smutny.

Przebacz mu, Panie!

Zasypiał w jej białych ramionach
niczym pszczoła w kwiecie.

Przebacz mu, Panie!

Kochała tkliwe piosenki.
była piosenką najtkliwszą w świecie.

Przebacz jej, Panie!

Kiedy mówił, to się zdawało,
że w jego głosie ktoś płacze.

Przebacz mu, Panie!

Ona mówiła: „Boję się.
Słyszę jakiś głos z daleka.”

Przebacz jej, Panie!

On mówił: “Na moich ustach
twoja dłoń maleńka.”

Przebacz mu, Panie!

Patrzyli razem na gwiazdy.
O miłości nie wspominali.
Kiedy jakiś motyl umierał,
obydwoje płakali.

Przebacz im, Panie!

Ona była piękna i dobra.
On był tkliwy i smutny.
Z jednego bólu umarli,
ścięci tym samym żalem.

Przebacz im,
przebacz im,
przebacz im, Panie!

Pablo Neruda
przełożył Jan Zych

Koncentruje się cisza - Pablo Neruda

* * *

Koncentruje się cisza
w kamieniu,
kręgi się zamykają,
drgający świat,
wojny, ptaki, domy,
miasta, pociągi, lasy,
fala powtarzająca pytania morza,
kolejna podróż świtu,
dochodzi do kamienia, orzecha niebieskiego,
niezwykłego świadka.

Przyprószony kamień na drodze
zna Pedra i jego przodków,
zna wodę od urodzenia;
jest niemym słowem ziemi;
nie mówi nic, bo jest spadkobiercą
poprzedniej ciszy, nieruchomego morza,
pustej ziemi.

Kamień był przed wiatrem,
przed człowiekiem i przed świtem:
jego pierwszym ruchem
była pierwsza muzyka rzeki.

Pablo Neruda
przełożył Jan Zych

Zostaw mi podziemie, labirynt - Pablo Neruda

Rudolf Hausner - Labirynt - 1991
* * *

Zostaw mi podziemie, labirynt,
gdzie bym odszedł później, kiedy bez oczu,
bez dotyku, w próżni
zechcę stać się znów bądź niemym kamieniem,
bądź ręka cienia.

Wiem, ty nie możesz, i nikt, i nic,
przyznać mi tego miejsca, tej drogi,
ale co zrobić z moimi biednymi namiętnościami
jeżeli nie przydawały mi się na powierzchni
widocznego życia
i jeżeli ja nie staram się przeżyć
w metalicznej i śpiącej porze,
w płomiennych początkach.

Pablo Neruda
przełożył Jan Zych

Koniec święta - fragment XII - Pablo Neruda

Koniec święta - fragment XII - z tomu Cantos Ceremoniales

Biała piana. W marcu na Isla patrzę
jak pracuje fala za falą, jak biel się rozłamuje
i ocean przelewa przez brzegi niesytego wilgoci pucharu
i wciąż to samo niebo przecinają
dostojnym długim lotem skrzydlaci kapłani
i zjawia się kolor żółty,
zjawia się barwa miesiąca, rośnie broda
nadmorskiej jesieni
i ja nazywam się Pablo,
jak dotąd jestem wciąż ten sam,
mam w sobie miłość i zwątpienie,
mam długi,
mam ocean ogromny wraz z robotnikami,
co w ruch wprawiają fale,
mam w sobie tyle niepogody, że odwiedzam
narody nienarodzone,
przychodzę od morza i jego krain,
znam
języki ościste,
zęby srogiej ryby,
dreszcz przestrzeni,
krew koralu, milczącą
noc wieloryba,
albowiem wędrowałem od ziemi do ziemi,
przez ujścia rzek, przez obszary nie do pokonania,
i zawsze powracałem, nieukojony:
cóż mógłbym powiedzieć bez moich korzeni?

Pablo Neruda
przełożyła Krystyna Rodowska

Koniec święta - fragment VIII - Pablo Neruda

Chile - Przylądek Horn
Koniec święta
(fragment VIII z tomu Cantos Ceremoniales)

Koniec święta... To jest czas wody,
przepływają podziemne rzeki Chile
i przedzierają się w czyste podłoże wulkanu,
przez kwarc i złoto, sprowadzając ciszę.
Wielkie i święte wody, o których zaledwie słyszał człowiek.
Mówi się „morze”, mówi się „Przylądek Horn”,
lecz to jest królestwo niesplamione ludźmi,
gatunkiem, który tutaj nie przeniósł swych sklepów,
swych kopalni, motorów, nie zatknął sztandarów;
swobodna jest tutaj woda, otrząsa się sama,
porusza sama i obmywa, myje,
myje kamienie, piasek, narzędzia i rany,
nie spełnia się w postaci krwawego ognia,
nie zamienia się w proch strzelniczy ani w popiół.

Pablo Neruda
przełożyła Krystyna Rodowska

Koniec święta - fragment III - Pablo Neruda

Koniec święta
(fragment z tomu Cantos Ceremoniales)

III

Koniec święta... Pada deszcz na Isla Negra,
na zgiełkliwą samotność, na rozbryzgi piany,
na migotliwy biegun zmiażdżonej soli;
wszystko wstrzymało bieg, tylko nie światło morza.
Dokąd zmierzamy?, mówią podwodne istnienia.
Czym jestem?, pyta po raz pierwszy alga
i fala za falą śpieszy z odpowiedzią:
rodzi się i zanika rytm, znowu odżywa,
prawda jest gorzkim falowaniem.

Pablo Neruda
przełożyła Krystyna Rodowska

Tygrys - Pablo Neruda

Tygrys

Jestem tygrys.
Czyham na ciebie w listowiu
szerokim niby sztaby
wilgotnego kruszcu.

Biała rzeka wzbiera
pod mgłą. Już idziesz.

Naga zanurzasz się.
Czekam.

I wreszcie w skoku
z ognia, krwi, zębów
ciosem szponiastej łapy drę
twoją pierś, biodra.

Piję twoją krew, kruszę
członki twe, jeden po drugim.

I odtąd już czuwam
latami w dżungli
nad twoimi kośćmi, twym prochem
nieruchomy, daleki
od gniewu i nienawiści,
w śmierci twej rozbrojony,
lianami pokrzyżowany,
bez ruchu w ulewie,
nieubłagana straż
mojej morderczej miłości.

Pablo Neruda
przełożył Robert Stiller

Prawda - Pablo Neruda

Prawda

Kocham was - idealizm i realizm -
jak woda i kamień,
jesteście
częścią świata,
światłem i korzeniem drzewa życia.

Nie zamykajcie mi oczu
nawet po śmierci,
będą mi potrzebne jeszcze, bym się nauczył,
bym zobaczył i zrozumiał moją śmierć.

Potrzebne mi moje usta,
aby śpiewać potem, kiedy mnie nie będzie.
I moja dusza, i moje ręce, i moje ciało,
aby nadal cię kochać, kochana moja.
fot. Anna Berkoz

Wiem, że to niemożliwe, ale tak chciałem.

Kocham to, co tylko w snach ma swoje imię.

Mam ogród kwiatów, które nie istnieją.

Jestem zdecydowanie trójkątny.

Jeszcze mi żal moich uszu,
ale zwinąłem je, żeby zostawić
w pewnym porcie rzecznym
Republiki Malaguety.

Już nie wytrzymuję z rozumem na ramieniu.

Chcę wynaleźć morze codzienne.

Odwiedził mnie pewnego razu
wielki malarz malujący żołnierzy.
Wszyscy byli bohaterscy i poczciwina
malował ich na polu walki
umierających z przyjemnością.

Malował także realistyczne krowy
i były tak przesadnie krowami,
że człowiek stawał się melancholijny
i gotów przeżuć całą wieczność.

Koszmar i potworność! Czytałem powieści
pełne nieskończonej dobroci
i tyle wierszy o Pierwszym Maju,
że teraz piszę tylko o drugim dniu tego
miesiąca.

Zdaje się, że człowiek
tratuje krajobraz
i droga, która kiedyś miała niebo,
teraz nas przygniata
swoim handlowym asfaltem.

Tak się zwykle dzieje z pięknością,
jakbyśmy nie chcieli jej kupić,
i opakowują nam ją na swój gust i sposób.

Trzeba pozwolić, aby piękność tańczyła
z amantami najbardziej nieprawdopodobnymi,
między dniem a nocą:
nie zmuszajmy jej do zażycia
pigułki prawdy jak lekarstwa.

A rzeczywistość? Również, bez wątpienia,
ale niech nas powiększy,
niech nas podźwignie, niech wstrząśnie nami,
niech nam wytyczy,
taki porządek chleba, jak i duszy.

Szeptajcie! Rozkazuję
najczystszemu lasowi,
niech powie w tajemnicy swoją tajemnicę,
a prawdzie: Nie zatrzymuj się tak bardzo,
bo stwardniejesz w kłamstwo.

Nie jestem rektorem, nie kieruję,
i dlatego zbieram
pomyłki mojej pieśni.

Pablo Neruda
przekład (?)

Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy - 18 - Pablo Neruda

18
Tu cię kocham.
Z ciemnych sosen wyplątuje się wiatr.
Fosforyzuje księżyc na zabłąkanych wodach.
Dni idą jednakowe ścigając się nawzajem.

Mgła się rozwija w tańczące figury.
Srebrna rybitwa spada z zachodu.
Czasami żagiel. Wysokie, wysokie gwiazdy.

Albo czarny krzyż łodzi.
Samotny.
Czasami budzę się o świcie i nawet moja dusza jest wilgotna.
Huczy, ciągle huczy dalekie morze.
To właśnie jest port.
Tu cię kocham.

Tu cię kocham i nadaremnie cię zasłania horyzont.
Kocham cię nawet pośród tych rzeczy pełnych zimna.
Czasami idą moje pocałunki na tych ciężkich okrętach,
które płyną po morzu, tam, dokąd nie dochodzą.

Widzę już, że jestem zapomniany jak te stare kotwice,
Smutniejsze stają się mola, kiedy wieczór przybija.
Trudzi się moje życie głodne niepotrzebnie.
Kocham to, czego nie mam. Ty tak daleko jesteś.
Moje znużenie zmaga się z powolnymi zmierzchami.
Ale przychodzi noc i śpiewać mi zaczyna.

Księżyc nakręca swój senny mechanizm.
Twoimi oczami na mnie patrzą największe gwiazdy.
A że cię kocham, próbują sosny na wietrze
wyśpiewać twoje imię swoimi jak z drutu listkami.

Pablo Neruda
tłum. Jan Zych

Nie ma zapomnienia - Pablo Neruda

Nie ma zapomnienia (sonata)

Jeśli mnie spytacie, gdzie bywałem,
Jarosław Jaśnikowski - Rozpaczliwa próba ucieczki ku mniej metalicznym światom - 2005
winienem odpowiedzieć: "To się dzieje".
Winienem mówić o ziemi, którą zaciemniają głazy,
o rzece, która niweczy się trwając;
nic nie wiem prócz tego, co tracą ptaki
i morze co za mną zostało, lub płacząca siostra.
Czemu tyle okolic, czemu jeden dzień
z drugim się łączy? Czemu noc czarna
w ustach się gromadzi? Czemu umarli?

Że mnie pytacie, skąd przybywam,
muszę rozmawiać z rzeczami zdartymi,
z przedmiotami, co nazbyt żałosne,
z wielkimi bestiami, często przegniłymi
i z własnym, ściśniętym sercem.

Nie są to wspomnienia, które się krzyżują,
ni żółtawa gołąbka śpiąca w zapomnieniu,
tylko twarze we łzach,
tylko palce przy krtani
i to co z liści się stacza:
ciemność jednego ubiegłego dnia,
dnia wykarmionego naszą smętną krwią.

Ot, tutaj fiołki, jaskółki,
wszystko co lubimy i co się pojawia
na miłych pocztówkach z długim trenem,
po których spaceruje łagodność i czas.
Nie przekraczajmy jednak bariery tych zębów,
nie przegryzajmy skorup, które nakłada milczenie,
bo nie wiem, co odpowiedzieć:
tylu jest umarłych,
tyle falochronów ciętych przez czerwone słońce
i tyle głów przez statki obijanych
i tyle zaciśniętych dłoni na pocałunkach
i tyle spraw, o których pragnę zapomnieć.

Pablo Neruda
tłumaczenie Zofia Szleyen

Koniec święta - fragment XIII - Pablo Neruda

Łukasz Mierzwa - Korytarz
Koniec święta
(fragment XIII z tomu Cantos Ceremoniales)

XIII
Cóż mógłbym powiedzieć, nie dotknąwszy ziemi?
Do kogo bym się zwrócił, gdybym nie znał deszczu?
Dlatego nigdy nie byłem tam, gdzie byłem
i żeglowałem tylko po to, aby wracać.
Z tylu katedr zwiedzanych nie zachowałem
obrazka ani włosów, starałem się tylko
osadzić mocną ręką mój fundament,
bezrozumnie, rozumnie, obłędnie,
z pasją i w poczuciu równowagi: o każdej godzinie
zapuszczałem się na terytorium lwa,
poznawałem niespokojne wieże pszczoły,
toteż gdy zobaczyłem to, co zobaczyłem,
dotknąłem gruntu i błota, kamieni moich i piany,
istot, które rozpoznają moje kroki i słowa,
kędzierzawych roślin, które całują mnie w usta,
powiedziałem: : tutaj, stąd jestem i stanąłem nagi pod światło,
zanurzyłem dłonie w morskiej wodzie
i gdy wszystko już stało się przeźroczyste,
ułożyłem się spokojnie pod ziemią.

Pablo Neruda
przełożyła Krystyna Rodowska

Koniec święta - fragment X - Pablo Neruda

Koniec święta
Elżbieta Brożek - Letnie popołudnie nad morzem
(fragment; z tomu Cantos Ceremoniales)

X
Noc podobna do wody obmywa niebo,
wchodzi w sny przenikliwym strumieniem
noc
uparta, urywana, gwiaździsta,
sama
wymiata resztki
każdego martwego dnia,
tam w górze insygnia
jej śnieżystego szczepu,
a w dole,
pośród nas,
sieć jej sznurów i snów i cieni.

Z wody, ze snu, z nagiej prawdy,
z kamienia i z cienia
jesteśmy i będziemy
przynależni nocy żyjemy bez światła,
pijemy noc czystą,
przydzielono nam kamień
pieca, lecz gdy chcieliśmy
wyjąć z niego chleb,
wyjęliśmy cień
i ruszyliśmy przez życie
podzieleni;
przełamała nas noc
na połówki
i tak szliśmy
bez wytchnienia, przeszyci
światłem gwiazd.

Pablo Neruda
przełożyła Krystyna Rodowska