Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonnenberg Ewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonnenberg Ewa. Pokaż wszystkie posty

Nieobliczalni - Ewa Sonnenberg

Nieobliczalni

Przyjacielu to sprawa między mną a tobą
Wyłuskiwanie światła z dna trudnego
Stopy lekko unoszą się nad ziemią
To znaczy że jesteś gdzieś blisko
Moje ciało odgaduje twoją obecność
Nikt nie ma wstępu do naszego współodczuwania
Igor Zenin - Droga do wieczności
Jest w nas niewyobrażalna cisza
Jakby wszyscy wokół chodzili na palcach
To nie polega na zrozumieniu ale na odczuciu
Wyobraź sobie kamień który mówi słyszy i czuje
Wyobraź sobie skałę która kocha i nienawidzi
Wyobraź sobie nasze spotkanie
Nasze przeczucia są identyczne jakbyśmy dotykali się myślami

Przyjacielu za każdym razem cię zdobywam
Poszukuję odnajduję tracę
Odkrywając że miłość oznacza coś więcej niż bliskość
Nie oglądając się na porę i okoliczności wychodzę ci naprzeciw
W rękach przesypuje się piasek spod twoich stóp
To czas który przekonał nas do siebie
Teraz już wiemy że zdążymy
Nasza walka była potężna jak echo rozwścieczonego nieba
Zdobyliśmy więcej niż może odczuć ciało
Blizny są tylko przypomnieniem tego co upodabniało nas do siebie
Jakbyśmy zmierzali do tego samego celu
Rozpoznając nie będziemy pragnąć rozpoznanego
Odczuwając nie będziemy spełnieniem odczuwanego

Przyjacielu kim są nasze serca?
Te lodowe jaskinie w których ukryliśmy żar naszych imion
Ośnieżone i nie do zdobycia jak szczyty gór przesłonięte chmurami
W kosmosie to zaledwie punkt najjaśniejszy z wszystkich gwiazd
Niedostrzegalna wzajemność okrutna i piękna
Dzieciństwo poprzez które zauważyliśmy siebie
Dzieciństwo które nauczyło nas rozpoznawać swoje ślady
Kiedy opadnie z nas delikatna zasłona odsłonimy swoje twarze
Ktoś z nas będzie miał skrzydła
Ktoś z nas będzie miał bose stopy
Podarujemy sobie gwiazdozbiór który chroni
Podarujemy sobie pory roku które uniosą ciężar wiadomego

Przyjacielu gdy jesteś drzewem wiem jak pachną twoje liście
Gdy jesteś deszczem kosztuję smak każdej kropli
Gdy jesteś ptakiem rozwijam skrzydła
Gdy jesteś ogniem karmię cię z ręki płomieniem
Gdy jesteś wiatrem czekam aż skruszysz we mnie kamień
Gdy jesteś człowiekiem milczę

Ewa Sonnenberg

Życzenia - Ewa Sonnenberg

Życzenia

Nie pora jeszcze na mówienie
szeptem pozwólmy mu biec za sobą
aż zmęczy się i zaśnie w naszych ustach
a my zostaniemy jego snem

Nie czas jeszcze na powiedzenie
prawdy dajmy jej wolną rękę
niech wybiera to co dla niej najlepsze
prędzej czy później przytuli nas do siebie

Nie jeszcze nie teraz
to słowo musi poczekać
nabrać sił i stać się częścią ciszy
tej co czuwa nad nami

Ewa Sonnenberg

Świat miejscem prawdy - Ewa Sonnenberg

Świat miejscem prawdy

Ludzie nie są tym co mówią świat nie jest tym czym chcą żeby był
Zaognianie porachunków pamięć przekracza granice śmierci
Jak list ojca żebrzący ludzi o miłość i litość dla swojej córki
Ojcze jestem cała listem płonącym w odpowiedzi na twój list
Wiem że muszę wybrać życie miedzy zdrajcami lub śmierć
Cała jestem listem jak ptaki przenoszone twoim oddechem
Krzyk przestrzeni w której to co zawołane jest wołającym
Rzucasz piasek moich wierszy pod stopy prześladowanych
Pustynia jest zbyt niema by nie znać jej wyboru
Pustynia jak krzyk przyjaciela piaski serca
Kamień inkrustowany łzami ojca jest moim piórem
Podłużne wejście błękitnego światła na moich ustach
Skrzynka pocztowa tego świata jest jak rozbity wrak

Ewa Sonnenberg

Siła dośrodkowa - Ewa Sonnenberg

Siła dośrodkowa

Spotkało nas to co miało nas spotkać
Zdarzyło się to co miało się zdarzyć
Strach jest próbą
Wytłumaczeniem wszystkich „za” i „przeciw”
Piękno jak ostatni błysk na rzeczach ostatecznych
Łudzi odwagę szczyptą ironii i pikanterii

Oszukując czas i śmierć oszukała tylko siebie
Jakie jest życie po śmierci którą ominęła?
I jaki czas? czuje się trochę zawstydzona
Za każdym razem gdy spotyka dawnych znajomych
Wychodzi na jaw jej błąd oczekuje wtedy kary

Jakieś „teraz” próbuje się dogadać z jakimś „kiedyś”
Nie powiem żeby to było zabawne
Przerost obojętności nad treścią i formą:
Albo umrzesz albo

Zrozumieć –
Zrozumieć i nie poddać się
Siłę spraw nieodwracalnych nazywając kaprysem

Ewa Sonnenberg

Muszelka - Ewa Sonnenberg

Muszelka

Mówiłeś: teraz tylko deszcz umie płakać

Jakbyś zapomniał o dziewczynie która płakała każdym milimetrem ciała
Przeglądając się w okaleczonym pięknie łzami zawstydzała grozę niebezpieczeństwa

Ukrywałeś przerażenie w chłodzie stóp i biegłeś wcielając się w kaskaderstwo odwagi

Jakbyś nie zauważył że ta dziewczyna całując twoje stopy całowała swoje rany
Otwierały się drzwi do pokoju gdzie śmierć śmiała się z samej siebie

W palcach hodowałeś delikatność z wyczuciem uczyłeś ją przypływów i odpływów

Jakbyś nie dostrzegł że ta dziewczyna mieszkała na dnie oceanu
Nie umiała mówić bo zamiast języka w jej ustach błyszczała perła

Za każdym razem budziłeś się w kimś innym

Jakbyś tańczył na jednym promieniu słońca nie rozumiejąc że ta dziewczyna
Ona na rękach przynosiła światło

Układałeś jakiś wers nieistniejącego w kosmosie wiersza

Jakbyś nie potrafił odczuć że ta dziewczyna znała język gwiazd
Gdy patrzyła na ciebie w jej spojrzeniu była podpowiedź jednej z nich

I były w tobie niezliczone życiorysy z których próbowałeś wybrać ten właściwy

Jakbyś bał się przyznać że ta dziewczyna jest jedna jedyna we wszechświecie
Lustrzane odbicia w ciałach obcych ci ludzi dotyczyły tego czego się obawiałeś

I milczałeś bo chciałeś zapomnieć imię tej dziewczyny

Jakbyś nie wiedział że
Ta dziewczyna nie ma imienia

Ewa Sonnenberg

Dziecko które nigdy się nie urodziło - Ewa Sonnenberg

Zdzisław Beksiński
Dziecko które nigdy się nie urodziło

Jesteś naszymi rękami schodzącymi po schodach rozpaczy
Słyszę cię w każdym ja i w każdym ty jakbyś wymieniała między nami przeczucie bliskości
W kruczoczarnych długich włosach widzę cię jak próbujesz zejść z nieba na ziemię
Kosmyki twoich rozpalonych pragnień nigdy nie będą nam znane
Łąki twoich wrażliwości nigdy nie zakwitną: jak trudno być ludzkim bez twojego oddechu
Słodzę kawę zanurzam łyżeczkę jakbym zanurzała ją w twoich źrenicach
Źrenice w które nikt nigdy nie spojrzy
Brak ciebie jest jak pusty pokój w którym mieszka wiatr
Pusty pokój jak motyl który bezradnie trzepocze skrzydłami w lodowatej próżni
Pusty pokój jak pył na jakiejś obcej planecie
Jesteś w dźwięku otwieranych drzwi ale przez ten próg nikt nie może przejść
Między wersami jakiejś modlitwy słyszę jak bije twoje serce

Ewa Sonnenberg

Trzy wieczory z poetą — Wieczór pierwszy: Taniec - Ewa Sonnenberg

Trzy wieczory z poetą — Wieczór pierwszy: Taniec

— Czy mogę prosić Panią do tańca? —
Spojrzała z jakiej epoki są jego buty jak bardzo przystają do
tego co minęło Porównywała blizny swoich twarzy z bliznami
nieznajomych cieni Przeczuciem było identyczne skażenie agresją
Walizka osunęła się na siedmiobrzeżny stan czekania
Trubadur wszedł do mysiej dziury Trzysta lat temu i ślad po nim
zaginął Czasami wystawia dwa zdalnie sterowane obcasy Próbuje
urzeczywistnić Wygłasza spór tańczyć czy nie tańczyć
— Pan? —
Trzy kulki z asa trefl jakbym to już gdzieś widziała może w
zderzaku legendarnego bugatti a może to jakiś pasjans w chwili
gdy oddawał się ulicy Mała gra na klawesynie i prawie
noszę dziecko w brzuchu
— Czy mogę spróbować? —
Rozróżnia smak piasku i smak rdzy z trudem przełyka
Europa Chaotycznie rozrzucone zaproszenie do tańca
Choćby nawet umiała przeszkadza motyw chodzenia
tam i z powrotem po mało ważne uzasadnienie

Ewa Sonnenberg

Poezja Tobą wypowiada nie siebie - Ewa Sonnenberg

Poezja Tobą wypowiada nie siebie

Tomasz Sętowski - Szepty
Prawda twojego życia cała z poezji (dobrze to czy źle?)
Wiersz oddycha w rytmie twojego ciała (twoje moje jego jej)
Boi się swojego oddechu jak iskry może wzniecić ogień
Wewnątrz słońca jest takie królestwo z pozłacanymi klamkami… (przymyka oczy)
Słucha swojego oddechu jak oddechu kogoś obok (na wyciągnięcie ręki?)
Wzbierają w niej głosy komentarze przypadku wyuczone kwestie sytuacji
Wiersz oddycha i budzi się za każdym razem gdy widzi cię w lustrze
Jej oczy to okna cielesna rama wytyczanie granic bólu okna w piersiach ludzi
Jej usta to usta spragnione usta na rękach błagania o jedną kroplę prawdy
Jej uszy są jak liście dwa źródła jednego słowa (słowa którego nikt jeszcze nie wymyślił)
Dotyka tym co ją dotyka zawodność odczuć przestawianie kolejności i faktów
Jej środek jest wszędzie (czy tak trudno to zauważyć?)
Rozchodzi się we wszystkich kierunkach świata (o ile świat jeszcze istnieje)
Oddaje siebie temu co ją mija oddaje bez chwili wahania chce być kimś innym
Jakby stawała się dedykacją której nie można zapisać (sekret jest sekretem)
Nie dotyczy nikogo a opowiada o każdym (przemierzając zakamarki ludzkich odczuć)
Jest pierwszą damą ryzyka kameleonem intuicji kokieteryjnym szaleństwem hazardu
Nieustannie wskakuje w przepaść
Między słowami (przestrzeń słowa to grunt by wyhodować dziką zbuntowaną orchideę)
Rozbija się na dnie wielu życiorysów (dodaje od siebie kilka lirycznych szczegółów)
Zdejmuje maskę znaczeń (czy jest sobą?) udowadniając czym jest wolność
TYLKO TE SŁOWA PAMIĘTA KTÓRYCH NIE WOLNO ZAPISAĆ
TYLKO TE WIERSZE KOCHA KTÓRYCH NIGDY NIE NAPISAŁAŚ

Ewa Sonnenberg

Skala wrażliwości - Ewa Sonnenberg

Brian Viveros

Skala wrażliwości

po tym co się stało
nie umiem rozmawiać z umarłymi
a co dopiero z żywymi
nie potrafię dzielić życia na dzień i noc
a co dopiero na godziny
nie wychodzi mi modlitwa szeptem
a co dopiero na głos
nie chcę patrzeć w lustro
a co dopiero na ludzi

po tym
z wiary zostało parę ziarenek różańca
z marzeń kilka białych tabletek
z wierszy jeden skompromitowany tytuł
z rozmów rzucanie mięsem
z przyjaźni dreszcz po usłyszeniu pierwszych liter imion
z wiedzy smród lakierowanych okładek
z uczuć ciągle świeże skrzepy

oduczyłam się prawdziwego życia
zapomniałam do czego służy ciało
boję się być kochaną
a co dopiero uprawiać miłość
po tym co się stało nie używam dotyku

Ewa Sonnenberg

Pod błękitnym woalem nieba słyszę głos - Ewa Sonnenberg

Pod błękitnym woalem nieba słyszę głos:

jest lato ale to zima
najokrutniejsza z wszystkich
Stanislav Plutenko
stacje księżycowe są na terenie twoich blizn
słoneczna strzała jest już w drodze
każdy podaje się za kogoś
„ON NIE JEST TYM O KIM MYŚLAŁAŚ”
Nikt nie wierzy w realność tego czasu
ziarna wojny są już w obrębie każdego milimetra ziemi

przekaż moje słowa wichurom
niech zabrzmi wreszcie mój głos prawdą o którą walczymy
może rozerwą mur ludzi między nami
fałszywą fasadę nakładaną na nietykalność
powiedzieć to mało
jest w tym pozaludzki sens
w którym tylko ty umiesz się przeglądać

halucynogenny zakątek cukierków i dorosłych dzieci
„celebryty of imagination”
ucieczka do krainy marzeń
na zakończenie maskarady „festiwal gry”
okaże się że kraina marzeń jest realnością
a świat realny makietą podświetlaną przez elektroniczny mózg

sny jakby ktoś uruchamiał stare klisze filmowe
albo odtwarzał to co wciąż się powtarza w historii ludzkości
widzę Ziemię w odległości kilku tysięcy kilometrów
mam ją przy prawym ramieniu

błękitna planeta?

„ty w roli głównej”
pięknisia na płaskiej powierzchni bilbordu
centrum miasta
kilka metrów dalej ukrzyżowany Chrystus

pchnięcie wiatru
na zewnątrz jest różnica

jakbym to nie ja śniła
ale jakby to ktoś mnie śnił

Ewa Sonnenberg

Źrenica oka - Ewa Sonnenberg

Valerie Maugeri
Źrenica oka

źrenica oka mego
nie patrzy na nic
poza Tobą

źrenica oka mego
odległość do każdego przedmiotu
tylko w twoim dotyku

źrenica oka mego
nie jest punktem
okręgiem wokół ciebie

źrenica oka mego
otwiera i zamyka
wszechświat

Ewa Sonnenberg

Przeprośmy Boga za niewinność - Ewa Sonnenberg

* * *

Przeprośmy Boga za niewinność
abyśmy się stali zwykłymi ludźmi
bo będziemy jak święci
tacy ubodzy bezradni i niczyi
boscy szaleńcy z potrzebą czułości
odkryjemy gorszą stronę dobra
ze wstydu obracając się w kamienne pomniki
omijane z odrazy do litości i współczucia

przeprośmy że nie byliśmy razem odrzucając
drogę na skróty do nieba unikając dotyku kobiety
mężczyzny że ukaraliśmy pragnienia
złymi wyborami tak długo żartując z bólu
aż spowszedniało i znów dziecinni
paraliśmy się spontanicznością

przeprośmy za dobre chęci czystość skojarzeń
brak wyrafinowania że tak - tak nie - nie
prawdomówność która na końcu nie przyznawała się do nas
o tę jedną drogę za dużo o ten jeden dzień za mało

przeprośmy za delikatność i wrażliwość
że nie wiedzieliśmy jak się nimi posługiwać
szastając naiwnymi gestami sprzedając się śmierci
za odrzucenie przeżywane na ostrzu każdego spotkania

przeprośmy za wprowadzanie w błąd pokuszenia
zaprzepaszczone grzechy i te rozgrzeszone
coraz bardziej wielcy coraz bardziej mali
z taką łatwością pogubiliśmy pozory
wystawiając się jak dzikie zwierzęta na pokaz

Ewa Sonnenberg

Pazur - Ewa Sonnenberg

Pazur

W jakiej ranie napotkasz właściwe "Do twarzy mi z tą raną?" Pytają
cudze usta nigdy twoje zajęte mówieniem o sprawach niewiarygodnych
Co mam teraz zrobić z tą raną zakopać? uwolnić? uczcić?
Podzielić się z kimś drugim? kto udźwignie ten niepokonany ciężar
Zakopana wyrosłaby krzewem ognistym Uwolniona byłaby imieniem
Którego nie można wymówić Co mam teraz zrobić z jej głębią?
Codziennie spadam na samo dno gdzie stykam się z niebezpieczeństwem
Komu mam oddać tę ranę? Komu? Kto
Umiałby ją podnieść z ziemi kto potrafiłby nadać jej blask
Kto zrozumie jej ból i kto ją uwolni od bólu?
Kto?

Ewa Sonnenberg

Melancholia - Ewa Sonnenberg

Mark Spain
Melancholia

Karmi mężczyzn bezpłodną miłością
Z przyzwyczajenia jest naga skłonna
ulec szpetnemu profilowi na ścianie
Zrzucanie prawdy z siebie jak bielizny
klęska po której trudno znaleźć inną
Od lat Hłasko prowadzi ją pod rękę
w ponure bezimienne krawężniki
I byłaś tylko literą z wielkiego alfabetu
wzruszeń Jedną z sylab genialnego erudyty
jednookiego bratanka Steinera
jak to możliwe być obok i nie wiedzieć
być obok – nie! – bliżej mieć ciebie w sobie
i nie dostrzec zapaść się we własną podmiotowość
jak to możliwe marzyć o czymś co nagle
tak oczywiste Zbyt oczywiste

Ewa Sonnenberg

Rimbaud do Verlaine’a - Ewa Sonnenberg

Rimbaud do Verlaine’a
dla J.N.
wracam do ciebie
tylko bardziej zmęczona
tylko bardziej chora
zarażona szaleństwem
jedynym kompanem tego więzienia
popatrz co ze mną zrobili
bohatera z przełomu wieków
przez przypadek zostałam świętym
z seksownego ciała pozostało ciało męczennika
na pamięć uczą się wszystkiego co mnie dotyczy
a przecież nie miałam ambicji zostać Chrystusem
nikogo nie zamierzałam zbawiać
nie podawałam się za króla
cechy nadczłowieka odziedziczyłam
nieświadomie po germańskich przodkach
chciałam spokojnie przejść przez życie
jak każdy mieć swoje słodkie grzechy
w naiwny sposób stawać się coraz lepszym
napisać o tym kilka miłych wierszyków
zrobić sobie parkę potulnych dzieci
nic nie robiłam na szybko
a jeśli to spieszyłam się tylko do ciebie

Ewa Sonnenberg

Obieranie jabłka (współczesna wersja kuszenia) - Ewa Sonnenberg

Obieranie jabłka
(współczesna wersja kuszenia)

Zgrzesz raz jedyny pod osłoną nieba
Zgrzesz bo zapomnisz że można
Zgrzesz w sąsiedztwie nobliwych zwrotów
Zgrzesz to takie proste
Zgrzesz dotykając ulubionych cyfr telefonu
Zgrzesz nie musisz nawet o tym wiedzieć
Zgrzesz nieprzyzwoite zagłusza szelest koronek
Zgrzesz niczego nie obiecując innym grzechom
Zgrzesz choćby po to by nie wyjść z wprawy
Zgrzesz na pięć minut przed śmiercią albo
Zgrzesz przed śniadaniem wszystko jedno
Zgrzesz wystarczy że będzie tak jak teraz
Zgrzesz samym końcem wspólnego języka
Zgrzesz przekręć klucz w zamku
Zgrzesz a potem znów bądź świętą
Zgrzesz od czego jest ciało
Zgrzesz szkoda marnować talent
Zgrzesz to nic szczególnego
Zgrzesz ot tak od niechcenia lekkomyślnie no
Zgrzesz przestań być damą grzeszyć można też elegancko
Zgrzesz głowa Ludwika już kiedyś skinęła
Zgrzesz drobnym wysiłkiem palca
Zgrzesz bez słowa
Zgrzesz zakpij z czasu granie na jego nosie to wielka frajda
Zgrzesz zrób niespodziankę niemożliwemu
Zgrzesz raz na tysiąc lat zdarza się taka okazja
Zgrzesz jakoś trzeba uczcić koniec stulecia
Zgrzesz na wyrost bez zakończenia
Zgrzesz wypuść na wolność tygrysa niech trochę pobiega
Zgrzesz nikt w to nie uwierzy
Zgrzesz reszta grzechów poczeka
Zgrzesz przyjemność jest zawsze niewinna
Zgrzesz zacznij jeszcze raz od początku
Zgrzesz włosem paznokciem byle czym byle szybko
Zgrzesz zdradź siebie nie tylko ty masz prawo
Zgrzesz po czymś takim łatwiej się umiera
Zgrzesz tylko to ci zostało
Zgrzesz tak jak stoisz bez przygotowania z marszu z biegu
Zgrzesz już znasz ten cichy pakt z sumieniem
Zgrzesz przyspieszoną akcją serca
Zgrzesz to nie jest twoja wina
Zgrzesz przypomnij sobie dawne
Zgrzesz sama przyznasz że to nic takiego
Zgrzesz bo inaczej nie dostaniesz rozgrzeszenia

Ewa Sonnenberg

Lekcja rzeczywistości - Ewa Sonnenberg

Lekcja rzeczywistości

co to jest?
to jest lęk
zobacz jaki tłusty i lepki
rozmieszany z farbą ścian
rozpuszczony w wodzie
rozbija ogień na pola lodu
mieszka w kącikach ust.

co to jest?
to jest strach
zobacz jaki szczelny
przerabia ciepło w metal
ostrzy powietrze
szybszy od myśli
zabiera koniuszek serca
nie mieszka on jest

co to jest?
to jest ból
zachłanny i łapczywy
posłuchaj lubi jak się
o nim mówi jest panem
samego siebie mieszka
we wszystkim

Ewa Sonnenberg

Dialog antyfilozoficzny - Ewa Sonnenberg

Dialog antyfilozoficzny

"Możliwe jest tylko to co zaistniało"?
Pewność dla której porzuca się inną pewność?

"Komponenty świata nie są trwałe"?
Pewność porzucona dla kolejnej niepewności?

W każdym zdarzeniu wiedza innych zdarzeń?
Kiedy znikną ulice na których nie dogoniłam istoty istnienia?


"To co istnieje naprawdę jest niewiadomą do rozwiązania"?
Radość o którą można pytać tylko milczeniem?

"Milczenie: początek i kres"?
"Tym czy jest i nie jest"?

"Byt staje się stosownie do swojej substancji"?
"Stan oczywistości: pojawił się pojawiła się"?

Uśmiechamy się do tego co nas zawstydza?
"Quia parvus error in principio magnus est in fine"?

"Poznanie budzi chęć posiadania"?
Nie ma niczego ponad to czego pragnę?

"Jeśli czemuś nie można zaprzeczyć to jest takie z konieczności"?
"Koniecznym nazywamy to bez czego nie można istnieć"?

"Ideał powinien mieć pierwszeństwo przed rzeczywistością"?
"Im dłużej się przyglądam tym mniej rozumiem"?

"Piękne jest tylko to co dane bezpośrednio"?
Piękno jest pewną odmianą smutku?

Tak jak podziw: leczenie zranionego tygrysa? "Maksimum tożsame z minimum"?

"Pozornie to sprzeczność"?
Każdy centymetr nieoswojonego wiedzie do celu?

"Prawd intuicyjnych jest nieskończenie wiele"?
Prawda zawarła przymierze z drzewami o bardziej czujny szelest?

"Tolle lege tolle lege"?
Za każdym razem czytam te same zdania?

"Co było pierwsze czas czy pamięć"?
Co było pierwsze ty czy świat?

"Wiedza następuje po fakcie"?
Wiedza jest spisem treści do książki której nikt nie potrafi przeczytać?

"Mnóstwo to skończoność nie ograniczona liczbą"?
Czy nie za dużo pojawia się rzeczy które zdarzają się raz na sto lat?

"Przyczyna przyczyn"?
"Coś naśladujące Boga i naśladowane przez wszechświat"?

"Aspekt pełni"?
Ta tak jakby być na szalach wagi?

"To co jednostkowe jest lepsze od tego co ogólne"?
A co z dowodem na istnienie kogoś jedynego?

Najbardziej efektownie brzmią dowody nie wprost?
"Najpiękniejszy jest byt którego nie ma"?

"Nic jest prostsze i łatwiejsze niż coś"?
"Marność litery odsyła nas do duchowej interpretacji"?

"O czym nie można mówić o tym trzeba milczeć"?
"Jeśli istnieje pytanie to jest odpowiedź"?

Ewa Sonnenberg

A propo – biografia - Ewa Sonnenberg

A propo – biografia

Ponieważ jestem niegrzeczna mam pecha i bunt życiorysu
Ponieważ jestem cacy i piękna mam sprzedać się za pół ceny
Ponieważ jestem od stóp do głów kimś innym mam gdzieś ludzi
Ponieważ jestem grzeczna i nudna mam szczęście
Ponieważ jestem brzydka i głupia mam sławę i przyjaciół
Ponieważ jestem mądra i prawdziwa mam problemy
Ponieważ jestem dziewczynką i kobietą mam wątpliwości
Ponieważ jestem genialna i wielka mam pierdolca
Ponieważ jestem ufna mam sprzątać brudy cywilizacji
Ponieważ jestem wyzwolona mam spierdalać na koniec świata
Ponieważ jestem dobra i kochana mam wrogów
Ponieważ jestem obrażona i smutna mam rację
Ponieważ jestem uległa i pokonana mam paczkę chipsów
Ponieważ jestem chuda i bylejaka mam siebie
Ponieważ nie jestem mam w dupie resztę świata

Ewa Sonnenberg