Gdy każdy z moich pięciu...
Gdy każdy z moich pięciu wiejskich zmysłów przejrzy,
Palce utracą kciuków zieloną niezdarność
I ujrzą przez roślinne oko półksiężyca,
Przez młodych gwiazd łupinę i przez dłoń zodiaku,
Jak ostrugana miłość zimuje wśród mrozu,
Uszy szeptem dostrzegą miłość, odpychaną
Poprzez bryzę i muszlę w dysonanse plaży,
Uwiązany do sylab rysi język, który
Krzyczy, że czułe rany gorzko jej zaszyto.
Jej oddech, krzew płonący, widzą moje nozdrza.
W krajach miłości moje jedyne, cne serce
Ma świadków, co zbudzeni pójdą po omacku;
A gdy ślepy sen spada na zwiadowcze zmysły,
Serce staje się zmysłem, choć pięć źrenic pęka.
Dylan Thomas
przełożył Stanisław Barańczak
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thomas Dylan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thomas Dylan. Pokaż wszystkie posty
Nagrobek mi powiedział, kiedy zmarła - Dylan Thomas
Nagrobek mi powiedział, kiedy zmarła.
Jej dwa nazwiska zatrzymały mnie w milczeniu.
Dziewczyna poślubiona na wieczny spoczynek.
Poślubiona w tej ulewnej okolicy,
O którą kiedyś trafem zawadziłem;
Poślubiona, zanim uzyskałem słuch,
Zanim w odłamku lustra mogłem ujrzeć
Deszcz, który mówił przez jej chłodne serce,
I słońce zabite w jej twarzy.
Nic więcej ciężki kamień mi nie powie.
Przedtem leżała na czyimś posłaniu
Z zatopioną we włosach dłonią,
Albo ów dżdżysty język odpychał ją wstecz
Poprzez lata demonów i niewinne zgony
Aż do pokoju tajemnego dziecka.
Słyszałem później wśród ludzi: płakała,
Że jej ubrane w biel ciało jest nagie,
A jej czerwone usta scałowano w czerń,
Płakała w bólu, z grymasem cierpienia,
Szarpana szlochem, choć uśmiech drżał w oczach.
Ja, który w przyśpieszonym filmie
Widziałem śmierć i tę bohaterkę szaloną
Raz w życiu napotkaną na cmentarnym murze,
Usłyszałem, jak mówi przez szczerbaty dziób
Swego strażnika, kamiennego ptaka;
Umarłam, zanim pora snu nastała,
Lecz wyło moje łono
I moim nagim upadkiem poczułam,
Jak targa się w płomieniach zmierzwiona, czerwona głowa
I ukochany potop jego włosów.
Dylan Thomas
przełożył Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Mój posępny kunszt, mój wiersz - Dylan Thomas
Mój posępny kunszt, mój wiersz
Spełniony w spokojnej nocy,
Gdy tylko księżyc w ciemności
Burzy się, a kochankowie
Leżą w łóżku ze smutkami w ramionach
Trudząc w śpiewnym świetle oczy
Tworzę nie gwoli handlowi
Lub dla pysznych spojrzeń sponad
Scen z słoniowej kości,
Lecz dla zapłaty najprostszej
Ich najtajemniejszych serc.
Nie tym, co w wyniosłą śmierć
Z psalmem i słowikiem kroczą,
Ani tym, co są w hardości
Obcy księżyca buntowi,
Zapisuję pył wodny tych stronic,
Lecz kochankom, ich ramionom
Naokół smutków stuleci,
Tym, którzy się nie zatroszczą
O zapłatę za mój wiersz.
Dylan Thomas
przełożył Stanisław Barańczak
Spełniony w spokojnej nocy,
Gdy tylko księżyc w ciemności
Burzy się, a kochankowie
Leżą w łóżku ze smutkami w ramionach
Trudząc w śpiewnym świetle oczy
Tworzę nie gwoli handlowi
Lub dla pysznych spojrzeń sponad
Scen z słoniowej kości,
Lecz dla zapłaty najprostszej
Ich najtajemniejszych serc.
Nie tym, co w wyniosłą śmierć
Z psalmem i słowikiem kroczą,
Ani tym, co są w hardości
Obcy księżyca buntowi,
Zapisuję pył wodny tych stronic,
Lecz kochankom, ich ramionom
Naokół smutków stuleci,
Tym, którzy się nie zatroszczą
O zapłatę za mój wiersz.
Dylan Thomas
przełożył Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Nie idź łagodnie w tamtą dobrą noc (2 przekład) - Dylan Thomas
![]() |
| Henryk Siemiradzki - Odjazd z wyspy nocą - 1890 |
Nie idź łagodnie w tamtą dobrą noc,
Starość u schyłku dnia niechaj płonie;
Wściekaj się na gasnącą światła moc.
Mędrcy - wiedząc, że nadejść musi mrok,
Nie zbiło wszak gromu ich wołanie -
Nie prą łagodnie w tamtą dobrą noc.
Dobry, w ostatnim żalu przypływie
Nad tym, jak wątłe ludzkie staranie,
Wścieka się na gasnącą światła moc.
Szaleńcy, co słońce łapią w locie,
Choć w tren przemienia czas ich śpiewanie-
Nie prą łagodnie w tamtą dobrą noc.
Chmurny, nad grobem oślepiony, co
Znalazł w tym blasku upodobanie -
Wścieka się na gasnącą światła moc.
Ojcze mój, z tej smutnej wysokości
Klnij i błogosław mnie przez łez lanie.
Nie idź łagodnie w tamtą dobrą noc.
Wściekaj się na gasnącą światła moc.
Dylan Thomas
tłum. Alina Szpakiewicz
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Dzisiaj, ten insekt - Dylan Thomas
Dzisiaj, ten insekt
Dzisiaj, ten insekt i ten świat, którym oddycham,
Gdy w wyświechtaną przestrzeń mkną moje symbole,
Ten czas miejskich widowisk, połowa drogiego,
Durnego czasu, w jakim trącam łokciem wyrok;
Na ufność i udanie podzieliłem umysł,
Spuściłem gilotynę z trzaskiem, krwawa kopia
Głowy i zadka dała przyświadczenie temu
Straceniu mej Genesis i mego Edenu.
Niezawodny insekcie, utrapienie bajek.
Potwór z tej opowieści ma czepek wężowy,
Ślepą spiralą zwija się w płonący kontur,
Mierzy swą własną długość na murze ogrodu
I rozbija skorupę we wstrząsie początku;
Zanim krokodyl stanie się poczwarką, zanim
Zamrze z miłości serce łopoczące w kościach,
Wieńcząc dzieciątko skrzydłami niedzielnego osła,
Jerycho zdradzi Eden, choć nikt nie da wiary.
Bajko insektów, niezawodna obietnico.
Śmierć: śmierć Hamleta i śmierć szaleńców, zmór nocnych,
Wirujące wiatraki na drewnianych koniach,
Bestia Jana, cierpliwość Hioba, kłamstwa wizji,
Grek nad Irlandzkim Morzem, wiecznie młody głos:
„Kocham Adama, wiecznie kocham mych szaleńców,
Żaden kochanek bajek nie umiera pewniej,
Na drzewie opowieści serca wszystkich legend,
I splątane podania za zasłoną z baśni.”
Dylan Thomas
przekład Stanisława Barańczaka
![]() |
| Justyna Kopania |
Gdy w wyświechtaną przestrzeń mkną moje symbole,
Ten czas miejskich widowisk, połowa drogiego,
Durnego czasu, w jakim trącam łokciem wyrok;
Na ufność i udanie podzieliłem umysł,
Spuściłem gilotynę z trzaskiem, krwawa kopia
Głowy i zadka dała przyświadczenie temu
Straceniu mej Genesis i mego Edenu.
Niezawodny insekcie, utrapienie bajek.
Potwór z tej opowieści ma czepek wężowy,
Ślepą spiralą zwija się w płonący kontur,
Mierzy swą własną długość na murze ogrodu
I rozbija skorupę we wstrząsie początku;
Zanim krokodyl stanie się poczwarką, zanim
Zamrze z miłości serce łopoczące w kościach,
Wieńcząc dzieciątko skrzydłami niedzielnego osła,
Jerycho zdradzi Eden, choć nikt nie da wiary.
Bajko insektów, niezawodna obietnico.
Śmierć: śmierć Hamleta i śmierć szaleńców, zmór nocnych,
Wirujące wiatraki na drewnianych koniach,
Bestia Jana, cierpliwość Hioba, kłamstwa wizji,
Grek nad Irlandzkim Morzem, wiecznie młody głos:
„Kocham Adama, wiecznie kocham mych szaleńców,
Żaden kochanek bajek nie umiera pewniej,
Na drzewie opowieści serca wszystkich legend,
I splątane podania za zasłoną z baśni.”
Dylan Thomas
przekład Stanisława Barańczaka
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Diabeł wcielony - Dylan Thomas
Diabeł wcielony
Diabeł wcielony w wymownego węża,
W ogrodzie, gdzie są Azji centralne równiny,
W porze dawania kształtu zbudził krąg kąsaniem
A stare jabłko w kształt grzechu rozwidlił;
I Bóg tam się przechadzał, małostkowy strażnik,
Udający łaskawość z niebiańskiego wzgórza.
Gdy nieznane nam były sterowane morza,
Księżyc ręcznej roboty na pół święty w chmurach,
Wtedy - mówią mi mędrcy - bogowie z ogrodów
Na wschodnim drzewie spletli dobro wraz ze złem;
I kiedy w porze wschodu księżyc błyskał wietrznie,
Był czarny niczym zwierzę i bledszy od krzyża.
W naszym raju znaliśmy sekretnego stróża
Wśród świętych wód, co w żadnym nie zakrzepły mrozie,
I wśród wszystkich potężnych poranków tej ziemi;
Piekło w siarkowym rogu, rozszczepiony mit,
Całe niebo zalane słoneczną ciemnością,
Które wąż sklecił w porze obdarzania kształtem.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
Diabeł wcielony w wymownego węża,
W ogrodzie, gdzie są Azji centralne równiny,
W porze dawania kształtu zbudził krąg kąsaniem
A stare jabłko w kształt grzechu rozwidlił;
I Bóg tam się przechadzał, małostkowy strażnik,
Udający łaskawość z niebiańskiego wzgórza.
Gdy nieznane nam były sterowane morza,
Księżyc ręcznej roboty na pół święty w chmurach,
Wtedy - mówią mi mędrcy - bogowie z ogrodów
Na wschodnim drzewie spletli dobro wraz ze złem;
I kiedy w porze wschodu księżyc błyskał wietrznie,
Był czarny niczym zwierzę i bledszy od krzyża.
W naszym raju znaliśmy sekretnego stróża
Wśród świętych wód, co w żadnym nie zakrzepły mrozie,
I wśród wszystkich potężnych poranków tej ziemi;
Piekło w siarkowym rogu, rozszczepiony mit,
Całe niebo zalane słoneczną ciemnością,
Które wąż sklecił w porze obdarzania kształtem.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Dialog modlitwy - Dylan Thomas
Dialog modlitwy
Dialog dwu modlitw w nocy - bo modlą się właśnie
Dziecko, które wnet zaśnie, mężczyzna, co kroczy
Schodami ku kobiecie, która dziś umiera:
Jedno z nich nie dba teraz, gdzie je sen uniesie,
Drugi we łzach ma oczy, bo ona dziś zgaśnie -
Mroczniejsze dźwiękiem głosu, który płynie ponad
Skrawek gruntu zielony w przychylne niebiosa
Z ust mężczyzny, co kroczy, dziecka, co wnet zaśnie.
Dźwięk modlitw teraz właśnie odmawianych w nocy,
O sen w pszenicznych kłosach i za tę, co kona
Wzleci troską jednaką. Czy uciszą kogo?
Czy dziecko ma spać błogo a mężczyzna płakać?
Dialog dwu modlitw w nocy odmawianych właśnie
W żywych, w martwych nie zgaśnie; mężczyzna, co kroczy
Do konającej, taką niech ujrzy od progu,
By w płomieniu miłości nie mogła umierać.
Dziecko, co nie dba teraz, do kogo się wznosi
Modlitwą, niechaj w żalu utonie jak w grobie,
Przez sen widząc nad sobą ciemnooką falę,
W której od do niej kroczy, tej, która już gaśnie.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
Dialog dwu modlitw w nocy - bo modlą się właśnie
Dziecko, które wnet zaśnie, mężczyzna, co kroczy
Schodami ku kobiecie, która dziś umiera:
Jedno z nich nie dba teraz, gdzie je sen uniesie,
Drugi we łzach ma oczy, bo ona dziś zgaśnie -
Mroczniejsze dźwiękiem głosu, który płynie ponad
Skrawek gruntu zielony w przychylne niebiosa
Z ust mężczyzny, co kroczy, dziecka, co wnet zaśnie.
Dźwięk modlitw teraz właśnie odmawianych w nocy,
O sen w pszenicznych kłosach i za tę, co kona
Wzleci troską jednaką. Czy uciszą kogo?
Czy dziecko ma spać błogo a mężczyzna płakać?
Dialog dwu modlitw w nocy odmawianych właśnie
W żywych, w martwych nie zgaśnie; mężczyzna, co kroczy
Do konającej, taką niech ujrzy od progu,
By w płomieniu miłości nie mogła umierać.
Dziecko, co nie dba teraz, do kogo się wznosi
Modlitwą, niechaj w żalu utonie jak w grobie,
Przez sen widząc nad sobą ciemnooką falę,
W której od do niej kroczy, tej, która już gaśnie.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Ta siła, która przez zielony lont prze kwiaty - Dylan Thomas
***
Ta siła, która przez zielony lont prze kwiaty,
Prze mój zielony wiek; ta, co rozrywa korzeń,
Jest niszczycielką moją.
I tracę głos, gdy mam mówić skręconej róży,
Że młodość moją gnie ta sama febra mrozu.
Ta siła, która prze wodę na wskroś przez skały,
Tłoczy i moją krew; ta, co wysusza rzeki,
Krew moją zmienia w wosk.
I tracę głos, gdy mam powiedzieć moim żyłom,
Jak piły z górskich wód usta, którymi mówię.
Ta ręka, która w wir wprawia wodę w sadzawce,
Porusza lotny piach; ta która wiąże wiatr,
Ciągnie mój czarny żagiel.
I tracę głos, gdy mam mówić powieszonemu,
Że z mego ciała kat uczynił swoje wapno.
Przylgnął wargami czas do tryskających źródeł;
Miłość nabrzmiewa, lecz opadająca krew
Uspokoi jej ból.
I tracę głos, gdy mam wiatrowi opowiadać,
Jak wielki zegar gwiazd wybił godzinę nieba.
I tracę głos, gdy mam mówić zmarłej kochance,
Jak pełznie w pościel znów ten sam skręcony robak.
Dylan Thomas
przekład S. Barańczak
Ta siła, która przez zielony lont prze kwiaty,
Prze mój zielony wiek; ta, co rozrywa korzeń,
Jest niszczycielką moją.
I tracę głos, gdy mam mówić skręconej róży,
Że młodość moją gnie ta sama febra mrozu.
Ta siła, która prze wodę na wskroś przez skały,
Tłoczy i moją krew; ta, co wysusza rzeki,
Krew moją zmienia w wosk.
I tracę głos, gdy mam powiedzieć moim żyłom,
Jak piły z górskich wód usta, którymi mówię.
Ta ręka, która w wir wprawia wodę w sadzawce,
Porusza lotny piach; ta która wiąże wiatr,
Ciągnie mój czarny żagiel.
I tracę głos, gdy mam mówić powieszonemu,
Że z mego ciała kat uczynił swoje wapno.
Przylgnął wargami czas do tryskających źródeł;
Miłość nabrzmiewa, lecz opadająca krew
Uspokoi jej ból.
I tracę głos, gdy mam wiatrowi opowiadać,
Jak wielki zegar gwiazd wybił godzinę nieba.
I tracę głos, gdy mam mówić zmarłej kochance,
Jak pełznie w pościel znów ten sam skręcony robak.
Dylan Thomas
przekład S. Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Szczególnie kiedy wiatr październikowy - Dylan Thomas
Szczególnie kiedy wiatr październikowy
Szczególnie kiedy wiatr październikowy
Tarmosi mroźną garścią moje włosy
W ognistej sieci słońca lubię kroczyć
Rzucając sobie cień kraba pod nogi
U brzegu morza, słysząc ptasi lament
I kaszel kruka w zimowych badylach
Drży skrzętne serce i tryska krwią sylab
Spijając słowa przez nią wyszeptane.
Zamknięty w wieży słów, na horyzoncie
W maszerujących rzędach drzew dostrzegam
Rozmownych kształtów kobiecych szeregi
Dzieci o gestach gwiazd przez park biegnące.
Mogę cię stworzyć ze znaków korzeni
Spod hrabstw cierniowych, wymówić cię nutą
Dębowych wołań, samogłosek buków
Mogę cię stworzyć z przemówień strumienia.
Zegar zza donic z paprocią skanduje
Słowo godziny, nerw wskazówki nosi
Treść wokół tarczy, deklamuje rosę
A z dachu wiatry przepowiada kurek.
Mogę się ciebie w znakach łąk dosłuchać
Wymowna trawa sygnałem wysokim
Z robakiem zimy przedrze się przez oko.
Mogę cię ujrzeć w czarnych grzechach kruka.
Szczególnie kiedy wiatr październikowy
(Mogę cię stworzyć językiem pajęczym
Z jesiennych czarów, z walijskich wzgórz dźwięcznych)
Szturcha pięściami rzep zagonów głowy,
Mogę cię tworzyć z słów serca wyzbytych.
Już krew chemiczna, gnając sylabami
Z wyschłego serca, głosi rychły zamęt.
Brzeg morza w ciemnych głoskach ptaków skryty.
Dylan Thomas
przekład Stanisław Barańczak
Szczególnie kiedy wiatr październikowy
Tarmosi mroźną garścią moje włosy
W ognistej sieci słońca lubię kroczyć
Rzucając sobie cień kraba pod nogi
U brzegu morza, słysząc ptasi lament
I kaszel kruka w zimowych badylach
Drży skrzętne serce i tryska krwią sylab
Spijając słowa przez nią wyszeptane.
Zamknięty w wieży słów, na horyzoncie
W maszerujących rzędach drzew dostrzegam
Rozmownych kształtów kobiecych szeregi
Dzieci o gestach gwiazd przez park biegnące.
Mogę cię stworzyć ze znaków korzeni
Spod hrabstw cierniowych, wymówić cię nutą
Dębowych wołań, samogłosek buków
Mogę cię stworzyć z przemówień strumienia.
Zegar zza donic z paprocią skanduje
Słowo godziny, nerw wskazówki nosi
Treść wokół tarczy, deklamuje rosę
A z dachu wiatry przepowiada kurek.
Mogę się ciebie w znakach łąk dosłuchać
Wymowna trawa sygnałem wysokim
Z robakiem zimy przedrze się przez oko.
Mogę cię ujrzeć w czarnych grzechach kruka.
Szczególnie kiedy wiatr październikowy
(Mogę cię stworzyć językiem pajęczym
Z jesiennych czarów, z walijskich wzgórz dźwięcznych)
Szturcha pięściami rzep zagonów głowy,
Mogę cię tworzyć z słów serca wyzbytych.
Już krew chemiczna, gnając sylabami
Z wyschłego serca, głosi rychły zamęt.
Brzeg morza w ciemnych głoskach ptaków skryty.
Dylan Thomas
przekład Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Dłoń podpisując papier - Dylan Thomas
***
Dłoń podpisując papier, miasto starła
Pięć władczych palców oddech taksowało
Przepołowiło kraj i zdwoiło glob umarłych
Tych pięciu królów króla zabić dało
Dłoń z ramieniem się łączy
Kurczowo cisną kredę stawy dłoni
Ręka rządzi litością, ręka niebem rządzi
Łzy nie popłyną z dłoni
Dłoń spłodziła gorączkę podpisując traktat
Głód począł szaleć i szarańcza spadła
Potężna jest dłoń, która krętym biegiem świata
Przez nabazgrane imię włada
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Na początku - Dylan Thomas
Na początku
Na początku była gwiazda trójramienna,
Poprzez twarz pustą jeden uśmiech światła;
Rósł konar kości w powietrznych korzeniach,
Spulchniona masa, szpik pierwszego słońca;
Niebo i piekło na obwodzie świata
Biegły, splątane w szyfr płonący.
Na początku blady podpis się narodził,
Jak uśmiech, gwiezdny i trójsylabowy;
Potem powstały ślady stóp na wodzie,
Twarz w księżycowym groszu odciśnięta;
Na pierwszej chmurze nakreśliła słowo
Krew z krzyża i kielichów świętych.
Na początku powstał ogień, który wzbierał,
Aż wzniecił pożar klimatów od iskry
Z trojgiem czerwonych oczu, jak kwiat szczerej;
Życie chlusnęło z mórz wzburzonych; w dole
Z ziemi i skały, spod korzeni wyschłych
Przebijał się tajemny olej.
Na początku było słowo, słowo, które
Z litych podwalin światła wydobyło
Napisy próźni głuchej i ponurej;
Z chmurnych podwalin tchu wytrysnął pierwszy
Głos, co tłumaczył sercu, w górę bijąc,
Symbole narodzin i śmierci.
Na początku mózg był w dwu tajnych półkulach.
Spawany myślą, w swych komórkach zastygł,
Nim słońce smolny rozszczepiło pułap;
Nim się zatrzęsły żyły w sicie kości,
Bryznęła krew, by rzucić na wiatr jasny
Skryty w żebrach zasiew miłości.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
Na początku była gwiazda trójramienna,
Poprzez twarz pustą jeden uśmiech światła;
Rósł konar kości w powietrznych korzeniach,
Spulchniona masa, szpik pierwszego słońca;
Niebo i piekło na obwodzie świata
Biegły, splątane w szyfr płonący.
Na początku blady podpis się narodził,
Jak uśmiech, gwiezdny i trójsylabowy;
Potem powstały ślady stóp na wodzie,
Twarz w księżycowym groszu odciśnięta;
Na pierwszej chmurze nakreśliła słowo
Krew z krzyża i kielichów świętych.
Na początku powstał ogień, który wzbierał,
Aż wzniecił pożar klimatów od iskry
Z trojgiem czerwonych oczu, jak kwiat szczerej;
Życie chlusnęło z mórz wzburzonych; w dole
Z ziemi i skały, spod korzeni wyschłych
Przebijał się tajemny olej.
Na początku było słowo, słowo, które
Z litych podwalin światła wydobyło
Napisy próźni głuchej i ponurej;
Z chmurnych podwalin tchu wytrysnął pierwszy
Głos, co tłumaczył sercu, w górę bijąc,
Symbole narodzin i śmierci.
Na początku mózg był w dwu tajnych półkulach.
Spawany myślą, w swych komórkach zastygł,
Nim słońce smolny rozszczepiło pułap;
Nim się zatrzęsły żyły w sicie kości,
Bryznęła krew, by rzucić na wiatr jasny
Skryty w żebrach zasiew miłości.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
A śmierć utraci swą władzę - Dylan Thomas
A śmierć utraci swą władzę
A śmierć utraci swoją władzę.
Nadzy umarli będą jednym
Z człowiekiem pod zachodnim księżycem i w wietrze;
Gdy spróchnieją ich kości do czysta obrane,
Będą im świecić gwiazdy u łokcia i stopy;
Chociaż szaleni, odzyskają rozum,
Powstaną chociaż potonęli w morzu;
Choć zginą kochankowie, lecz nie zginie miłość;
A śmierć utraci swoją władzę
A śmierć utraci swoja władzę.
Ci, którzy pod wirami morza
Leżeli długo, też nie umrą z wiatrem;
Rozrywani przez konie, gdy pękają ścięgna,
Łamani kołem nie złamią się jednak;
Wiara w ich dłoniach na pół się przełamie
I na wskroś przemknie przez ich zło o jednym rogu;
Choć końce się rozszczepią, oni wytrzymają;
A śmierć utraci swoją władzę.
A śmierć utraci swoją władzę.
Mewy nie będą krzyczeć przy ich uchu
Ani fala na brzegu z hukiem się nie złamie;
Gdzie zakwitł kwiat, nie będzie wolno kwiatom
Podnosić głowy pod razami deszczu;
Chociaż będą szaleni i martwi jak głazy,
Przez stokrotki litery bytu się przebiją;
Łamani będą w słońcu, aż słońce się złamie
A śmierć utraci swoją władzę.
Dylan Thomas
przekład Stanisław Barańczak
A śmierć utraci swoją władzę.
Nadzy umarli będą jednym
Z człowiekiem pod zachodnim księżycem i w wietrze;
Gdy spróchnieją ich kości do czysta obrane,
Będą im świecić gwiazdy u łokcia i stopy;
Chociaż szaleni, odzyskają rozum,
Powstaną chociaż potonęli w morzu;
Choć zginą kochankowie, lecz nie zginie miłość;
A śmierć utraci swoją władzę
A śmierć utraci swoja władzę.
Ci, którzy pod wirami morza
Leżeli długo, też nie umrą z wiatrem;
Rozrywani przez konie, gdy pękają ścięgna,
Łamani kołem nie złamią się jednak;
Wiara w ich dłoniach na pół się przełamie
I na wskroś przemknie przez ich zło o jednym rogu;
Choć końce się rozszczepią, oni wytrzymają;
A śmierć utraci swoją władzę.
A śmierć utraci swoją władzę.
Mewy nie będą krzyczeć przy ich uchu
Ani fala na brzegu z hukiem się nie złamie;
Gdzie zakwitł kwiat, nie będzie wolno kwiatom
Podnosić głowy pod razami deszczu;
Chociaż będą szaleni i martwi jak głazy,
Przez stokrotki litery bytu się przebiją;
Łamani będą w słońcu, aż słońce się złamie
A śmierć utraci swoją władzę.
Dylan Thomas
przekład Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Czemu wiatr wschodni niesie mróz - Dylan Thomas
Czemu wiatr wschodni niesie mróz
Czemu wiatr wschodni niesie mróz, a południowy
Chłód, tego się nie dowiesz, dopóki nie wyschnie
Studnia wiatrów i póki zachód nie przestanie
Tonąć w wichrach, niosących łupinę i owoc
Po tysiąckroć opadły;
Czemu jedwab jest miękki, czemu kamień rani,
Dziecko wciąż musi pytać, a gdy spyta, czemu
Nocny deszcz i krew w piersi krążąca na równi
Gaszą jego pragnienie - odpowie mu czerń.
Kiedy Jaś Mróz* nadejdzie? zapytują dzieci.
Czyż mają w piąstkach zacisnąć kometę?
Dopiero wtedy, gdy ich proch przesypie
Dziecięce oczy długim i ostatnim snem
A w mroku widma dziecinne się stłoczą,
Dachy rozebrzmią echem białej odpowiedzi.
I wszystko jest wiadome: gwiazdy doradzają
Zaspokojonym podróże z wichrami,
Choć czego żąda gwiazda, krążąca bez przerwy
Wokół wież nieba, słyszeć można tylko
Przez krótki moment, nim się nie oddali.
Słucham zaspokojony: "Bądź zaspokojony"
Dźwięczy jak ręczny dzwonek w korytarzach,
I "Nie znaj odpowiedzi", i już nie wiem,
Co odpowiedzieć dzieciom, które płaczą
Nad odpowiedzią echa i mroźnym przybyszem
I widmową kometą znad wzniesionych pięści.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
Czemu wiatr wschodni niesie mróz, a południowy
Chłód, tego się nie dowiesz, dopóki nie wyschnie
Studnia wiatrów i póki zachód nie przestanie
Tonąć w wichrach, niosących łupinę i owoc
Po tysiąckroć opadły;
Czemu jedwab jest miękki, czemu kamień rani,
Dziecko wciąż musi pytać, a gdy spyta, czemu
Nocny deszcz i krew w piersi krążąca na równi
Gaszą jego pragnienie - odpowie mu czerń.
Kiedy Jaś Mróz* nadejdzie? zapytują dzieci.
Czyż mają w piąstkach zacisnąć kometę?
Dopiero wtedy, gdy ich proch przesypie
Dziecięce oczy długim i ostatnim snem
A w mroku widma dziecinne się stłoczą,
Dachy rozebrzmią echem białej odpowiedzi.
I wszystko jest wiadome: gwiazdy doradzają
Zaspokojonym podróże z wichrami,
Choć czego żąda gwiazda, krążąca bez przerwy
Wokół wież nieba, słyszeć można tylko
Przez krótki moment, nim się nie oddali.
Słucham zaspokojony: "Bądź zaspokojony"
Dźwięczy jak ręczny dzwonek w korytarzach,
I "Nie znaj odpowiedzi", i już nie wiem,
Co odpowiedzieć dzieciom, które płaczą
Nad odpowiedzią echa i mroźnym przybyszem
I widmową kometą znad wzniesionych pięści.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
* Jack Frost - angielska personifikacja mrozu - przypis tłumacza
więcej twórczości:
Thomas Dylan
O, uczyń mi maskę - Dylan Thomas
O, uczyń mi maskę
O, uczyń mi maskę i mur, abym odgrodził się od szpiegów
Ostrego szkliwa twych oczu, szponów za okularami,
Porwanie i powstanie w pokojach dziecinnych mej twarzy,
Zrób knebel z rażonych niemotą drzew, bym przed nagim wrogiem
Ukrył bagnet języka w bezbronnej sylabie modlitwy,
Usta mi daj teraźniejsze i trąbkę kłamstw słodko dętą,
Oblicze kpa wyciosane w starym pancerzu i dębie,
Bym mózg lśniący osłonił i stępił egzaminatorów,
I zawieś na końcu bicza żal wdowca zbroczony łzami,
Abym mógł skryć belladonnę i suchym okiem spostrzegać
Innych, którzy zdradzają łkające łgarstwo swych strat
Wykrzywiając obnażone wargi lub śmiejąc się w kułak.
Dylan Thomas
przekład Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy (1 przekład) - Dylan Thomas
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy,
Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi;
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.
Mędrcy, choć wiedzą, że ciemność w nich wkroczy
Bo nie rozszczepią słowami błyskawic -
Nie wchodzą cicho do tej dobrej nocy.
Cnotliwi, płacząc kiedy ich otoczy
Wspomnienie czynów w kruchym wieńcu sławy,
Niech się buntują, gdy światło się mroczy.
Szaleni słońce chwytający w locie,
Wasz śpiew radosny by mu trenem łzawym;
Nie wchodźcie cicho do tej dobrej nocy.
Posępnym, którym śmierć oślepia oczy,
Niech wzrok się w blasku jak meteor pławi;
Niech się buntują, gdy światło się mroczy.
Błogosławieństwem i klątwą niech broczy
Łza twoja, ojcze w niebie niełaskawym.
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy.
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.
Dylan Thomas
przekład Stanisław Barańczak
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy,
Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi;
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.
Mędrcy, choć wiedzą, że ciemność w nich wkroczy
Bo nie rozszczepią słowami błyskawic -
Nie wchodzą cicho do tej dobrej nocy.
Cnotliwi, płacząc kiedy ich otoczy
Wspomnienie czynów w kruchym wieńcu sławy,
Niech się buntują, gdy światło się mroczy.
Szaleni słońce chwytający w locie,
Wasz śpiew radosny by mu trenem łzawym;
Nie wchodźcie cicho do tej dobrej nocy.
Posępnym, którym śmierć oślepia oczy,
Niech wzrok się w blasku jak meteor pławi;
Niech się buntują, gdy światło się mroczy.
Błogosławieństwem i klątwą niech broczy
Łza twoja, ojcze w niebie niełaskawym.
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy.
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.
Dylan Thomas
przekład Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Innym niż ty - Dylan Thomas
Innym niż ty
Wyzywam cię, wrogi przyjacielu.
Ty, z fałszywym groszem w oczodole,
Przyjacielu z triumfalnym spojrzeniem,
Coś mi wtrynił kłamstwo, zaglądając
Tak bezczelnie w mój najskrytszy sekret,
Lśniąc miedziakiem oka tak kusząco,
Że łakomy ząb miłości kąsał,
Zgrzytał, a ja dyszałem w mozole;
Ty, którego teraz zaklnę, żebyś
Stał jak złodziej w lustrzanej pamięci,
Z grą uśmiechu tak niezapomnianą,
Chyżą dłonią odzianą w aksamit
I całym moim sercem pod twym młotem;
Ty, tak niegdyś szczery i pogodny,
Gdyś przesuwał przez powietrze prawdę,
Ty, mimowolny mój domownik -
Nigdy nawet na tę myśl nie wpadłem,
Że choć kochałem ich przywary
Tak jak ich dobre dusze,
Przyjaciele byli mi wrogami
Na szczudłach, z głową w chytrej chmurze.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
Wyzywam cię, wrogi przyjacielu.
Ty, z fałszywym groszem w oczodole,Przyjacielu z triumfalnym spojrzeniem,
Coś mi wtrynił kłamstwo, zaglądając
Tak bezczelnie w mój najskrytszy sekret,
Lśniąc miedziakiem oka tak kusząco,
Że łakomy ząb miłości kąsał,
Zgrzytał, a ja dyszałem w mozole;
Ty, którego teraz zaklnę, żebyś
Stał jak złodziej w lustrzanej pamięci,
Z grą uśmiechu tak niezapomnianą,
Chyżą dłonią odzianą w aksamit
I całym moim sercem pod twym młotem;
Ty, tak niegdyś szczery i pogodny,
Gdyś przesuwał przez powietrze prawdę,
Ty, mimowolny mój domownik -
Nigdy nawet na tę myśl nie wpadłem,
Że choć kochałem ich przywary
Tak jak ich dobre dusze,
Przyjaciele byli mi wrogami
Na szczudłach, z głową w chytrej chmurze.
Dylan Thomas
tłum. Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Thomas Dylan
Subskrybuj:
Posty (Atom)














