Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nohavica Jaromir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nohavica Jaromir. Pokaż wszystkie posty

Niczym długa cienka struna - Jaromir Nohavica



Niczym długa cienka struna

Niczym struna co się pręży
oczekując na mój dotyk
Niczym przemoczony księżyc
który płynie srebrem wody
Niczym wraki u nabrzeży
grosze dane pokojówce
Niczym dzwony miejskiej wieży
gdy u bramy obce hufce

Taką czuję smutną ciszę
taka ciemność płynie we mnie
póki czarne brzmią klawisze
jednostajnie i niezmiennie
Tylko takie pieśni umiem
Tylko takie pieśni umiem
Tak jedynie świat rozumiem

Niczym liść co jeszcze płonie
choć już jesień na walizkach
Niczym chłodne cudze dłonie
lecz nie twoje, moja bliska
Niczym puste obietnice
których tyle się wytliło
Jak milczące twe źrenice
co nie proszą mnie o miłość

Niczym brzemię niepotrzebne
które niosę bez uśmiechu
Niczym ptaki, ech, podniebne
ptaki lżejsze od oddechu
Niczym pierwszy haust powietrza
jak ostatni błysk płomienia
Jak milczącej nocy bezmiar
i jak miłość której nie ma

Jaromir Nohavica
przełożył Antoni Muracki

Mam ledwie bliznę - Jaromír Nohavica



Mam ledwie bliznę

Za stary jestem, by uwierzyć w rewolucję
Kryję się w cieniu, by przed światem uciec
I nie smakuje mi podgrzewany ryż z torebek
W kieszeni aspiryna, bo mogę być w potrzebie
A przez igielne ucho, po mojemu, przejść nie zdołam,
I gnam po cichu, by mnie nie dopadła wilcza sfora
A co z aniołem ? –gdyby ktoś wiedzieć chciał-
Mam ledwie bliznę, bo przy mnie stał…

Popiół na marynarce, krawat pokryty sadzą
Moje niezgrabne palce z supłem sobie nie poradzą
Gdy czasem mi do płaczu – szybko łzy połykam
I tańczę w zgodnym rytmie – dopóki gra muzyka
Mam w oczach kawał świata , wiele mi wpadło w ręce
A gdy mą trąbią sławę – mam zawstydzone serce
A co z aniołem? – gdyby ktoś wiedzieć chciał –
Mam ledwie bliznę, bo przy mnie stał…

Poznałem prezydentów i drabów, co chcą zabić
Nagi przyszedłem na świat , i odejdę nagi
Gdy miałem lat piętnaście – widziałem ruskie tanki
Dzisiaj po przepowiednie odsyłam do cyganki
Lecz zanim, święty Piotrze, wezwiesz na rozmowę
Przed poezją czeską pozwól schylić głowę
A co z aniołem? – gdyby ktoś wiedzieć chciał –
Mam ledwie bliznę, bo przy mnie stał…
W Paryżu L’humanite po rosyjsku czytam z rana
Z Biblii rozumiem zaś zaledwie pojedyncze zdania
Od plastikowych łyżek w Stanach miałem już zajady
Do Hypernovej jadę, by się napić dobrej kawy
Choć asa mam w zanadrzu , to mówię pas świadomie
I chcę by kiedyś Banik dokopał Barcelonie
A co z aniołem? – gdyby ktoś wiedzieć chciał –
Mam ledwie bliznę, bo przy mnie stał…

Niektórzy mają skłonność do dziwnych upodobań
A ja cię, moja miła, tak niezmiennie kocham
Kiedy się krzątasz w kuchni, gotując konfitury
Gdy dyrygujesz domem z rodzinnej partytury
I choć nas w różne strony niesie spraw lawina
To złe wspomnienia dla dobrych zapominam
A co z aniołem? – gdyby ktoś wiedzieć chciał –
Mam ledwie bliznę, bo przy mnie stał…

Jaromír Nohavica

Petersburg - Jaromir Nohavica



Petersburg

Kiedy spada noc
na dachy Petersburga
w duszy czuję żal.
Zbłąkanego psa
nie nęci chleba skórka
i nie będzie żarł
Moją miłą
kniaź Igor dzisiaj bierze.
Nad szklanką wódki
majstruję przy giwerze.
Gawron usiadł
na dachu w Petersburgu.
Niech to wszystko szlag!
Nad horyzont
fruną ptaki ślepe
w zorzy krwawy róż.
Moja dusza
poszarzała stepem
ma na szyi nóż.
Mej tęsknoty
od Pragi aż do Kowna
tyś jest winna
Nadieżdo Iwanowna.
Dziurka w skroni...
Już z rżeniem czterech koni
sunie czarny wóz.

Jaromir Nohavica
przekład Antoni Muracki

Moje smutne serce - Jaromir Nohavica

Leonid Afremov
Moje smutne serce

Nad mą głową chmury pełne mroku
co z miłością pytam ludzi wokół
moje serce
smutne serce

Nagi bosy w mieście pełnym huku
ja miłości szukam absolutu
moje serce
smutne serce

Nie ma nie ma wszystko złuda marna
zaśniedziałe szyldy na lombardach
moje serce
smutne serce

Jaromir Nohavica
przełożył Jerzy Marek

Darmodziej - Jaromír Nohavica



Darmodziej
Karelowi Šiktancowi
Słyszałem jego krok wzdłuż mojej kamienicy
Utkwiłem chciwy wzrok, gdy kroczył po ulicy
Chorałem flet mu brzmiał donośnie - niczym dzwon
I był w tym cały żal i czerń tysiąca wron
I wtedy zrozumiałem nagle - że to on
Na boso zbiegłem w dół wyszedłem mu naprzeciw
W podwórzu głodny szczur buszował w stercie śmieci
Przy bokach ciepłych żon gdzie chuć z miłością śpi
wtuleni w kołdry schron rodzinny grali film
A ja tak chciałem znać odpowiedź - dokąd iść
Po bruku gnałem w dół, żeby mu zabiec drogę
Miał płaszcz z wężowych skór i wokół wiało chłodem
Obrócił ku mnie twarz swe oczy pełne wron
A blizny dawny blask skrywały niby szron
I wtedy zrozumiałem nagle, kim był on
Ze strachu ledwo szedł i słaniał się jak kloszard
Do ust przykładał flet od Hieronima Boscha
W niebie się księżyc tlił jak lampa w ciemną noc
jak mój sumienia krzyk, gdy rzyga schlane w sztok
I że to jest Darmodziej czułem że to właśnie on
Mój Darmodziej, miłość gra, wierny naszym losom
Bard, który zna wszystkie sny i przemyka nocą
Mój Darmodziej, słodki grzech z jadem pod językiem,
Gdy sprzedać chce to co ma - igły ze słownikiem.
Przez miasto wczoraj szedł ot - zwykły domokrążca,
A drogi jego kres znaczyła krwawa wstążka
Flet jego wziąłem ja, a brzmiał mi niczym dzwon
i był w nim cały żal i czerń tysiąca wron
I wtedy już wiedziałem, że ja to on
Wasz Darmodziej, miłość gram, wiernym waszym losom
Bard który zna wszystkie sny i przemyka nocą
Wasz Darmodziej, słodki grzech, z jadem pod językiem
Gdy sprzedać chcę to co mam - igły ze słownikiem.

Jaromir Nohavica
przeł. Antoni Muracki

Plebs blues - Jaromir Nohavica



Plebs blues

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem piramidy
W Cheopsa czy Ramzesa chciałem splunąć twarz
Roboczy wół z miliona innych ledwie żywych
Co na czyjś rozkaz musi dźwigać każdy głaz
A oni mają wizję skrzydlatego Sfinksa
By po wsze czasy wysławiano ich
Ja do pershingów wkręcam jakieś świństwa
I kiedy coś się schrzani pierwszy biorę w pysk

To jest mój plebs blues, plebs blues, plebs blues

I jestem wdzięczny za pęk brukwi czy cebuli
Ja pajac dziejów, bezimienny widz
Włócznia Cezara, wykałaczka Kaliguli
Skaza na negatywie, którą łatwo zmyć
I co podnoszę głowę czuję chłód nagana
Reżim czy demokracja dla mnie jeden pies!
Więc wątpię w miłosierną moc Chrystusa Pana
I w to, czy w ogóle jakiś Chrystus jest

To jest mój plebs blues, plebs blues, plebs blues

Ja na swym krzyżu ponoć dźwigam losy świata
Chociaż na co dzień mam ze światem pański krzyż
Co z tego, że na księżyc człowiek może latać
Gdy ja niezmiennie w gnoju muszę tkwić
Ja przecież też mam serce, serce które płonie
Myślicie, że wystarczy chlebem zatkać dziób
Popatrzcie tylko na me spracowane dłonie
Czemu nikt nie chce słuchać moich słów

To jest mój plebs blues, plebs blues, plebs blues

Nie wierzę w puste słowa, wierzę tylko w siebie
A czego nie zagarnę nie będę miał
Raj mi po śmierci, głupcy, obiecują w niebie
A ja tu żyję i tu chciałbym mieć swój raj
Choć jestem tylko jednym z bitych i przegranych
Ja kółko w maszynerii, w końcu mówię nie!
Te głupie piramidy wznoście sobie sami
Możecie mnie dziś wszyscy pocałować w de..

To jest mój plebs blues, plebs blues, plebs blues

Jaromir Nohavica
przekład Antoni Muracki

Gradobicie - Jaromir Nohavica

Elżbieta Brożek
Gradobicie

Jesteś jak gradobicie w żyta łanie
Jesteś jak powódź w Pakistanie
Jak dzikie wino koło leśnej ścieżki
Kobieto jesteś zapowiedzią klęski

Jak sprytny księżyc zmieniasz fazy
Jak ciężarówka mylisz bazy
Jak skazaniec patrzysz spoza kraty
Przez ciebie wpadnę w tarapaty

Ty jesteś grzesznych marzeń stacją
Miłosną komplikacją
Na twoim niebie chmury rodzą się i giną
Jesteś mym ciepłym miejscem pod pierzyną

Jesteś jak arbuz rozkrojony
Zmoro facetów napalonych
Jak jaszczurka w spirytusie zanurzona
Opały to twa mocna strona

Ty jesteś grzesznych marzeń stacją
Miłosną komplikacją
Na twoim niebie chmury rodzą się i giną
Jesteś mym ciepłym miejscem pod pierzyną


Jaromir Nohavica
przekład Renata Putzlacher