Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poświatowska Halina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poświatowska Halina. Pokaż wszystkie posty

Ty miły jesteś ślepy - Halina Poświatowska

Ty miły jesteś ślepy

Ty miły jesteś ślepy
więc cię nie winię
ale ja miałam dwoje oczu widzących
na nic
widzącymi oczami
nie dostrzegłam twojego serca
chwytnymi rękami
nie ujęłam
i wymknęło mi się
jak ziemia bogu
żeby zataczać się po orbitach
samotności
i stałeś się odległy
jak Mleczna Droga
widna już nocą tylko
bezsenną z chłodu.

Halina Poświatowska

Mówili o oczach patrzą - Halina Poświatowska

Igor Zenin
***

mówili o oczach: patrzą
a moje oczy niespokojne
tańczyły na czubkach palców
w takt wściekłej nienapisanej melodii

melodia dźwięczała w uszach
o których mówili że są
a one klęczały zasłuchane
przymykając powieki

usta - mówili
nie usta
gorący rozdmuchany płomień
wyrzucający iskry słów
słów których nie słyszeli

nogi mówili - kłamstwo
ubrana w złoto ziemi
świecąca
w srebrnej spódnicy
z piór uszytej anielich

Halina Poświatowska

Trzy pory roku - Halina Poświatowska

trzy pory roku

jesienna gorycz zwiędłych liści
szeleszczą szeleszczą
jesteśmy ciałem - mówią
ręką - szepczą

umarła słodycz
zmartwychwstałych
wynikających z bieli
jesteśmy ciałem - mówią
ręką - szepczą
kwitną

w dusznym południu
rozbestwione
zapachem brzękiem
podłużne wąskie i zielone
jesteśmy ciałem - krzyczą
ręką

Halina Poświatowska

Drzazga mojej wyobraźni... - Halina Poświatowska

***

drzazga mojej wyobraźni
czasem zapala się od słowa
a czasem od zapachu soli
i czuję jak pode mną
przestępuje z nogi na nogę okręt
i ocean jest niezmierzony
bez żadnego brzegu
zamknięta w łupinie drewna
jestem cudownie wolna
nie kocham nikogo
i niczego

Halina Poświatowska

Powiedziałeś przyjdę do ciebie... - Halina Poświatowska

***

Powiedziałeś: "przyjdę do ciebie gdy będziesz spała skulona jak ciepły mruczący kot". I teraz czekam na ciebie przez wszystkie wieczory. Rozgniatam usta o pierze poduszek rozsnuwam włosy kolor zeschłych liści po gładkim chłodnym prześcieradle. Zanurzam ręce w ciemność owijam wokół palców milczące gałęzie . Ptaki śpią. Gwiazdy nie potrafią uskrzydlić ciężkich chmur. Noc rośnie we mnie - minuty - czerwone krople tętniącej krwi przebiegają ostrożnie. Na palcach powoli przez zamknięte okno wchodzi ostry zimny księżyc.

Halina Poświatowska

Te słowa istniały zawsze - Halina Poświatowska

Pata Sato
***

te słowa istniały zawsze
w otwartym uśmiechu słonecznika
w ciemnym skrzydle wrony
i jeszcze we framudze przymkniętych drzwi

nawet gdy drzwi nie było
istniały
w gałęziach prostego drzewa

a ty chcesz
żebym je miała na własność
żebym była
skrzydłem wrony brzozą i latem
chcesz
żebym dźwięczała
brzękiem uli otwartych na słońce

głupcze
ja nie mam tych słów
pożyczam
od wiatru od pszczół i od słońca

Halina Poświatowska

A jak się łata pustkę? - Halina Poświatowska

* * *

a jak się łata pustkę?
a czy ten ognik życia
potrafi przefrunąć z drzewa
na drzewo

a gałąź pod jego lekkim oddechem
czy zakołysze się

pod jego ciężkim oddechem
czy się ugnie

czy pozostanie odgięta

Halina Poświatowska

Szuflady pełne... - Halina Poświatowska

* * *

szuflady pełne drogocennych przynależności
ale już się przyzwyczajamy pomału pomału
dotykamy lekko tej lub owej rzeczy
koloru zapachu zapachu koloru
żegnamy się z kwiatkiem z liściem z liściem
i wąską strugą deszczu upływamy w głąb

w przestrzeń w czas w niewymierność w nieskończoność
poza nasz ostro obrysowany świat
tutaj płot i tam płot pod płotem czernieją jarzębiny
mokre skrzydła ptasie owijają szczelnie
bijące ptasie serca szelest trzepot strach

coraz lżej całujemy - umiejętnymi rękoma
coraz ostrożniej dotykamy znieruchomiałych ciał
ogień jak pies posłuszny przypełza nam do nóg
żarzy w nim czuła pewność blask
przyprószony popiołem - planujemy rozstania
i wąską strugą upływamy w głąb

Halina Poświatowska

Czasem... - Halina Poświatowska

***

czasem
stęskniona okrutnie
pojawiam się ludziom
w mojej dawnej twarzy
idę na moich dawnych stopach
i dotykam ich z uśmiechem
dawnymi rękoma

ale zdradza mnie
przejrzystość skóry
przypominającej strukturę papieru
i nieruchomość źrenic
i po przejściu moim
brak najbliższego śladu na śniegu

i nagle porażeni wiedzą
rozsuwają się wylęknieni
ofiarując mi wielką białą przestrzeń
bez horyzontu

Halina Poświatowska

Brzuch tej kobiety... - Halina Poświatowska

***

brzuch tej kobiety
futrem wysłane wnętrze
oczy tej kobiety - dwa zwierzątka leśne
takie jakich już nie ma - dzikie
takie których jest coraz więcej

uśmiech tej kobiety
niebo
oczy tej kobiety
figlarne anioły
pół zasłonięte skrzydłem
i odsłonięte pół

los tej kobiety
owoc
mięsiste liście
zielenią mówią i w zimie
nim posypią się
w dół
tej kobiety już nie ma
ta kobieta minęła
zabierając ze sobą
haftowane dzwonkami imię
Maria.

Halina Poświatowska

Miłosierni byli Scytowie...- Halina Poświatowska

miłosierni byli Scytowie...

miłosierni byli Scytowie
gdy umarł król
udusili wstążką jego ulubioną nałożnicę
i jej martwe ciało
rzucili na stos
zmieszały się jej włosy
z popiołem jego rąk
jej drobne zęby
z popiołem jego ust
a kiedy żar pociemniał
zebrali ciepły popiół
i pochowali wszystek
w obszernej skrzyni
rzeźbionej w trawy i kwiaty
w których zamieszkał wiatr

Halina Poświatowska

Jeszcze jedno wspomnienie - Halina Poświatowska

Jeszcze jedno wspomnienie

jeszcze jedno wspomnienie
przed chwilą napisałam słowo

jestem starsza o słowo
o dwa
o trzy
o wiersz

starsza - co to znaczy starsza

w abstrakcji którą nazwano historia
wyznaczono mi wąski przedział
stąd - dotąd
rosnę

w abstrakcji którą nazwano ekonomia
nakazano mi żyć

w abstrakcji którą nazwano czas -
błądzę
gubię się
i błądzę

w Metropolitan Museum
w dziale egipskiej rzeźby
kamień uśmiecha się kobiecymi ustami

Halina Poświatowska

Argument pro - Halina Poświatowska

Stevie Taylor
argument pro

Eliot
uwodzi opisowym pesymizmem
widać to wyraźnie
w antologiach poezji współczesnej
pesymizm rozrasta się bujnie
opanowuje umysły
jak trawa powierzchnię ziemi

o słuszności tego stanowiska
świadczą wszystkie lustra
powierzchnie stojącej wody
odbijające dzianie się pór roku
dynamizm natury
unicestwiającej się pospiesznie

indywiduum
nie znaczy więcej od liścia
kołyszącego się na gałęzi
trudno powiedzieć
czy spełnia jakąkolwiek rolę
przez chwilę istnieje po prostu
czuje
myśli

naprzeciw niezgłębionej wody

widać to wyraźnie
w antologiach poezji współczesnej
a także
w spojrzeniach ludzi
którzy przekroczyli lat trzydzieści

Halina Poświatowska

Margerytki albo cykl biologiczny - Halina Poświatowska

margerytki albo cykl biologiczny

nie miały więcej niż osiemnaście lat
siostra przyniosła je rano
jeszcze ślepe
mgłą ubrane

w południe
miały już lat trzydzieści
szeroko otwierały złote oczy
rozpostarte liście
z trudem mieściły się w wazonie

przyszedł wieczór
i wyniosłam je do kubła na śmieci
malutkie pomarszczone

Halina Poświatowska

Sen zimowy - Halina Poświatowska

***

sen zimowy
moich delikatnych sukien
sen perłowy
moich napięstków
tak zakochane w sobie
słońce
odsłania się co dzień

a uroda to po co
żeby świecić
a światło
żeby pożar niecić
a pożar
żeby spopielać serca

najbardziej całopalną materię

dlatego proszę nie mówcie
że komukolwiek
na cokolwiek
ciemność
potrzebna

Halina Poświatowska

Kto potrafi - Halina Poświatowska

***

kto potrafi
pomiędzy miłość i śmierć
wpleść anegdotę o istnieniu
zgarniam brunatne plastry książek
nasłuchuję brzęczenia słów
pomiędzy miłość i śmierć
wpleść
nikt nie potrafi

i tylko czasem
naprzeciw słońca
w zmrużonych oczach błysk
chwila roztrącona na tęczę
twarzą w twarz
naprzeciw słońca
w oślepłych oczach
treść niknąca...
na krańcach
miłość śmierć

Halina Poświatowska

Oswajanie słów - Halina Poświatowska

Henri Rousseau
***

oswajanie słów
jest trudniejsze
niż oswajanie tygrysów
one własną zwinnością zdumione
przeciągają wśród traw
wpełzają kocio na drzewa
poruszają wargami
z bliska
zapach mięsa i pierza
ostry zapach krwi
trzeba pokochać je wszystkie
aby popis
wypadł pomyślnie

Halina Poświatowska

Nie wypełniony tobą - Halina Poświatowska

* * *

nie wypełniony tobą
mój pokój się nie kończy
nie ma ścian
ani okien
mój niepokój o ciebie
ogromnieje
czcionkami maszyny śledzę
urywany rytm twoich kroków
i jestem bezsilna

i nie umiem ani pisać
ani kochać

Halina Poświatowska

Wiersz dla mnie - Halina Poświatowska

Wiersz dla mnie

Hasiu Hasieńko
nie bój się nic
masz takie ładne usta -
i takie oczy wiesz -
zaciśniesz ładne usta
zamkniesz ładne oczy
i jeszcze dłoń w niewielką zwiniesz pięść
Hasiu - Hasieńsko
miałaś sukienkę w kropki
miałaś
lubiłaś dzwonić koralikami
lubiłaś

i miasto które przychodzi w nocy
kochałaś - tak
spójrz -
to wcale nie tak daleko
oni mówią - niebo
spójrz to całkiem blisko
oni mówią - noc
a ty - wrócisz do miasta
wykwitniesz imieniem
na ustach -
Hasiu Hasieńko
już trzeba iść
no chodź

Halina Poświatowska

One nas lubią, te samotne cmentarze... - Halina Poświatowska

***

One nas lubią, te samotne cmentarze, one, które są z nami tak bardzo, że nieledwie tkwią w środku nas. Paradoks odwracalny, bo może to my w nich tkwimy. Obrysowując palcem kontur własnego ciała uwzględniamy pelargonię posadzoną nisko i klepsydrę zatkniętą u wezgłowia. Szept pochylonej brzozy, splot jej chłonnych korzeni, soczystą zieleń liści. I całując na dobranoc twoje czoło nad lewą brwią myślę o niedużej kaplicy z drewnianym krzyżem w poprzek. Pachnie ziemia...

Halina Poświatowska