...
uśmiechy w gęstwinie
dziewczyna tam chodzi
zielone wino sadziła
pszeniczkę rodzi
bose stopy w trawie
kłosy chylą się w deszczu
ślad na drodze ginie
zostaw mnie życie jeszcze
z kosiarzami pójdę
stoję na między
ze snopkiem spokoju
bez myśli i wiedzy
z zerwanym kąkolem
a pszeniczka szczęście
mi jeszcze przyniesie
kosiarze poszli
cicho na rżysku
zielenią się osty
i zielono w myśli
Wincenty Różański
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różański Wincenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różański Wincenty. Pokaż wszystkie posty
Przy stoliku - Wincenty Różański
***
przy stoliku nad szklanicą pies oka niebieski chimerowy
nad myśli moich lotem osa przeznaczenia głowy
wśród kipieli lawy
wśród zamysłu kwiatu
siedź tak i trwaj odkąd przyszłaś z fiołkiem
potem po zamieci
wymierzymy co trzeba
miarą pól
kołkiem bóstw
calówką wszech rzeczy
Wincenty Różański
przy stoliku nad szklanicą pies oka niebieski chimerowy
nad myśli moich lotem osa przeznaczenia głowy
wśród kipieli lawy
wśród zamysłu kwiatu
siedź tak i trwaj odkąd przyszłaś z fiołkiem
potem po zamieci
wymierzymy co trzeba
miarą pól
kołkiem bóstw
calówką wszech rzeczy
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
Zeszły się z sobą moje słowa - Wincenty Różański
* * *
zeszły się z sobą moje słowa
schyliły głowy jak kruki
nad miasto spłynął cień
pochyliły się cienie, bruki
powiedziałem coś na dal
na falach domów obłoki
że rzucono śmierci szal
to tylko słońca loki
rozsypały się
to tylko...
Wincenty Różański
zeszły się z sobą moje słowa
schyliły głowy jak kruki
nad miasto spłynął cień
pochyliły się cienie, bruki
powiedziałem coś na dal
na falach domów obłoki
że rzucono śmierci szal
to tylko słońca loki
rozsypały się
to tylko...
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
Leniwo kołysze się wiek - Wincenty Różański
***
leniwo kołysze się wiek
flaga łopoce
przyjdzie sen z powiek opisać
jak opisuję między świętymi
leżysz w ziemi jak zezwłok
który Cię przerasta
wybacz Stedzie mą niedbałość wreszcie
że cię ujmuję między flagą miasta
ty łopoczesz w niebie
chustą niebieską
na chwałę Pana, na me życie pieskie
Wincenty Różański
leniwo kołysze się wiek
flaga łopoce
przyjdzie sen z powiek opisać
jak opisuję między świętymi
leżysz w ziemi jak zezwłok
który Cię przerasta
wybacz Stedzie mą niedbałość wreszcie
że cię ujmuję między flagą miasta
ty łopoczesz w niebie
chustą niebieską
na chwałę Pana, na me życie pieskie
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
W Zagubinowie - Wincenty Różański
W Zagubinowie
po drumlinowych ścieżkach
noc oddycha na plecach planet jak księga
kielich dolin pasących niebo
czystych jak rosa przed nożami dni
furmankowymi dniami żywi się robak
tablice śmierci na białych drzewach
wnętrze wiatru odkrywa strony
bezdomne echo gwiazdy
w polnym źdźbłu zielenią
prowadzi rosa do nieba
urywa się muzyka
nie świat nie lasy
posterunkowe oczy sosen w ogniu
ciemna już dyszy godzina
bezdomna lessu drobina na elementarzu gwiazd
spokojnie było w południe
bezdomna kalina
w trującym obłoku południa
tropi nas włócznia
śniegiem otwarte stronice
ręce słabną
tynk nieba opada na wieczoru dnie
świt już
świt już rozwarty jak koniec
tropi nas ulic blond bestia
syrokomlowe dzieci wracają z jarów
pierwszych przyjaciół otwarte stronice
na białych drzewach białej kaliny
już ręce słabną ciemna woda błyska
blisko ulicy strażnik
odejść w port z brzegiem
świt już rozwarty jak brzoza
w rozwiniętym płatku śniegu
na posterunkach słońce wypis i spokój
bezdomne echo gwiazdy
odlatujące cienie z lotniska
prowadzi ścieżka do nic
bezdomna lessu drobina
snów moich trzymających echo
pieści storczyka
bronią się jeszcze słoneczne rozruchy
z transkontynentalnych pasów i ciemnych dłoni
przyrody odlatuje ptak
pasy dolin rozpięte na słońcu
w przestrzeniach godzin automat dni
na ścieżkach głowy
pół głowy nad tasakiem świtu
wśród taczek wieczór
rozbite księżyce w szeregach nocy
jak emblemat
wśród taczek wieczoru rozbite figury
chowam to wszystko w kieszeń bajek świata
jeszcze nie północ
w pejzażu bieg
rzeźby przy brzegu wielkanocnej wyspy
w dzielnicach tablice
podkowy kruszą się
bieli się trumna dni
kobiałki lat wiosenne
w bluzach kolor
popalone biało obłoki
nad łańcuchem metafor niebo
w drodze do wiewiórczych śladów
zamknięte dłonie piszą jesień
robak jak dziecko odgryza wiatr
odświętność od rosy do księgi nocy
kamień toczy się z wiatrem
w hotelach dolin pasących niebo stygnie już kamień
w śmierci studni
ciemne już ścierniska
od wzgórz słowiańskich
cykad nieznane ogniki
ciemność wśród wierzb posterunków
w białej palecie wieczoru noc czerwona
pisze w krajobrazie nieznane czerwieniejące smugi
zegarów rośliny
w światłach zachodu wiewa bluza przyjaciela
od cichej strzały pędzącego słońca na antypodach
wśród brzóz posterunków
salut do drumlin
na pól białe transkontynenty
niebo osłania dłonie
róż muzyka w potach uszu
herby ciskają witrażami pojęć
echo jak bach błonie las
od zbóż gdzie wschodzi gwiazda
stopy czasu
noc wybiera stację wiatru
ciemne już płótno bram słonecznych
nocne jaskółki przy stole
podrażnieni poeci w spokoju
za górami talenty pasą się jak stada
o bohemio
nie gwiazdy lecz elementarne słowa
zbierają się na sygnaturach stron
trzęsą się przęsła łowiska mostów
przęsła wiatru
bielą się chaty zwierzęta rozmawiają
z promiennymi sadami
w ciemnicy świta włócznia
z dolin kamienieją
figury ze światła stoją słupem przed cmentarzami
trujących korzeni
ciemne już sienie lat
rozmawiam z drugim ja które mieszka w drugim
człowieku
otwieram salę wiatru
jest w niej pusta drobina przyjaciela
bez niej nie mogę iść dalej
moja mowa jest czysta dlatego nie odbija się od
muru
daleko od nas pojęcie wiatru
w dłoniach wiatru myśl
składam je w pudełko jesiennych ksiąg
czeka na słońce szpak
mysz podłogi ucieka przed chórem wiatru
tamburynem tańcami o zachodzie
noc jasna jak kotwica pod szarymi gwiazd płaszczami
rak chmury wieku toczy zgłoski przestrzeni
kluczy po równinie automat śmierci
młyńskie koło w próżni pożary na polach
od wiewiórczej błyskawicy
echo erigeli pole w razowcach
kobiałek zagaśnij błyskawico
lato obmyte przez rzeki
wysoko dłonie odlatujące w studnie nieba
hieroglify ptaków irysy koła ornamenty
banki historii w świątyniach Beocji
ćwiczy modlitwę kat świata z lin powoju
w świątyniach zachodu rysuje się rzeki biel
rysuje się wiatr słupnik na palu pisze noc
ciemne już wieko w skazańca sali na ptasim
drzewie ptaki dziobią ptaki
urodziłem się jasny jak kropla
bieli się gwiazda
przewodnik odszedł
chciałem jeszcze coś opisać zacząłem pisać
dookoła wiatrów
a pejzaż bez przyjaciela zaczął wirować
po przebudzeniu zapisałem to co śniłem
i zapłonąłem czymś w rodzaju reportażu ze snu
i wrócił do mnie ten co mnie usynowił
i poszedł przodem do Zagubinowa
Wincenty Różański
Pamięci E. Stachurykamień toczy się z wiatrem
po drumlinowych ścieżkach
noc oddycha na plecach planet jak księga
kielich dolin pasących niebo
czystych jak rosa przed nożami dni
furmankowymi dniami żywi się robak
tablice śmierci na białych drzewach
wnętrze wiatru odkrywa strony
bezdomne echo gwiazdy
w polnym źdźbłu zielenią
prowadzi rosa do nieba
urywa się muzyka
nie świat nie lasy
posterunkowe oczy sosen w ogniu
ciemna już dyszy godzina
bezdomna lessu drobina na elementarzu gwiazd
spokojnie było w południe
bezdomna kalina
w trującym obłoku południa
tropi nas włócznia
śniegiem otwarte stronice
ręce słabną
tynk nieba opada na wieczoru dnie
świt już
świt już rozwarty jak koniec
tropi nas ulic blond bestia
syrokomlowe dzieci wracają z jarów
pierwszych przyjaciół otwarte stronice
na białych drzewach białej kaliny
już ręce słabną ciemna woda błyska
blisko ulicy strażnik
odejść w port z brzegiem
świt już rozwarty jak brzoza
w rozwiniętym płatku śniegu
na posterunkach słońce wypis i spokój
bezdomne echo gwiazdy
odlatujące cienie z lotniska
prowadzi ścieżka do nic
bezdomna lessu drobina
snów moich trzymających echo
pieści storczyka
bronią się jeszcze słoneczne rozruchy
z transkontynentalnych pasów i ciemnych dłoni
przyrody odlatuje ptak
pasy dolin rozpięte na słońcu
w przestrzeniach godzin automat dni
na ścieżkach głowy
pół głowy nad tasakiem świtu
wśród taczek wieczór
rozbite księżyce w szeregach nocy
jak emblemat
wśród taczek wieczoru rozbite figury
chowam to wszystko w kieszeń bajek świata
jeszcze nie północ
w pejzażu bieg
rzeźby przy brzegu wielkanocnej wyspy
w dzielnicach tablice
podkowy kruszą się
bieli się trumna dni
kobiałki lat wiosenne
w bluzach kolor
popalone biało obłoki
nad łańcuchem metafor niebo
w drodze do wiewiórczych śladów
zamknięte dłonie piszą jesień
robak jak dziecko odgryza wiatr
odświętność od rosy do księgi nocy
kamień toczy się z wiatrem
w hotelach dolin pasących niebo stygnie już kamień
w śmierci studni
ciemne już ścierniska
od wzgórz słowiańskich
cykad nieznane ogniki
ciemność wśród wierzb posterunków
w białej palecie wieczoru noc czerwona
pisze w krajobrazie nieznane czerwieniejące smugi
zegarów rośliny
w światłach zachodu wiewa bluza przyjaciela
od cichej strzały pędzącego słońca na antypodach
wśród brzóz posterunków
salut do drumlin
na pól białe transkontynenty
niebo osłania dłonie
róż muzyka w potach uszu
herby ciskają witrażami pojęć
echo jak bach błonie las
od zbóż gdzie wschodzi gwiazda
stopy czasu
noc wybiera stację wiatru
ciemne już płótno bram słonecznych
nocne jaskółki przy stole
podrażnieni poeci w spokoju
za górami talenty pasą się jak stada
o bohemio
nie gwiazdy lecz elementarne słowa
zbierają się na sygnaturach stron
trzęsą się przęsła łowiska mostów
przęsła wiatru
bielą się chaty zwierzęta rozmawiają
z promiennymi sadami
w ciemnicy świta włócznia
z dolin kamienieją
figury ze światła stoją słupem przed cmentarzami
trujących korzeni
ciemne już sienie lat
rozmawiam z drugim ja które mieszka w drugim
człowieku
otwieram salę wiatru
jest w niej pusta drobina przyjaciela
bez niej nie mogę iść dalej
moja mowa jest czysta dlatego nie odbija się od
muru
daleko od nas pojęcie wiatru
w dłoniach wiatru myśl
składam je w pudełko jesiennych ksiąg
czeka na słońce szpak
mysz podłogi ucieka przed chórem wiatru
tamburynem tańcami o zachodzie
noc jasna jak kotwica pod szarymi gwiazd płaszczami
rak chmury wieku toczy zgłoski przestrzeni
kluczy po równinie automat śmierci
młyńskie koło w próżni pożary na polach
od wiewiórczej błyskawicy
echo erigeli pole w razowcach
kobiałek zagaśnij błyskawico
lato obmyte przez rzeki
wysoko dłonie odlatujące w studnie nieba
hieroglify ptaków irysy koła ornamenty
banki historii w świątyniach Beocji
ćwiczy modlitwę kat świata z lin powoju
w świątyniach zachodu rysuje się rzeki biel
rysuje się wiatr słupnik na palu pisze noc
ciemne już wieko w skazańca sali na ptasim
drzewie ptaki dziobią ptaki
urodziłem się jasny jak kropla
bieli się gwiazda
przewodnik odszedł
chciałem jeszcze coś opisać zacząłem pisać
dookoła wiatrów
a pejzaż bez przyjaciela zaczął wirować
po przebudzeniu zapisałem to co śniłem
i zapłonąłem czymś w rodzaju reportażu ze snu
i wrócił do mnie ten co mnie usynowił
i poszedł przodem do Zagubinowa
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
Kiedy miałem osiemnaście lat - Wincenty Różański
![]() |
| Mariusz Lewandowski - Gwiezdny wędrowiec |
kiedy miałem osiemnaście lat
chciałem być julianem sorelem
potem rastignackiem
potem bohaterem hłaski
w końcu zostałem poetą
zostałem nikim
ale bohaterzy pozostali w pamięci
codziennie jestem którymś z nich
i tak umrę jak bohater
powieści pt. życie
które pisze za mnie epos
o człowieku który był wszystkim
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
Mrowisko gwiazd zakwitło - Wincenty Różański
Łukasz Mierzwa
* * *
mrowisko gwiazd zakwitło
o muzyko sfer nie z tej ulicy
wieczór spotyka się ze mną
tańce z sal balowych
oczy z pól bitewnych
lampy akermańskie komety bezpańskie
ciągnął mnie przez czas poezji koń
zawędrowałem w ulicę nieznaną
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
Tam gdzie rzeka... - Wincenty Różański
![]() |
| Wacław Szymanowski - Melodia wieczorna |
tam gdzie rzeka kończy się jest morze
tam gdzie życie kończy się jest pustka
cofnąć bieg rzeki
bieg życia
oto moje posłanie
płyną myśli z falami
końca nie widać
to słowa zapełniają pustkę przestrzeni
to życie zapełnia morze trupami
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
Ogrodziłem moje życie kamieniami - Wincenty Różański
![]() |
| Tomasz Sętowski - Księżycowa metropolia |
***
ogrodziłem moje życie kamieniami
spod zrosłych oczu widziałem jeszcze kolor
szyn dalekie echo jak padalec dopadało gruzu
wyciągnąłem więc rękę drzewa przenosząc
w okolice
gdzie nie można spokojnie myśleć
ale oddech mnie zwalał z nóg przed tobą
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
A w tym pokoju... - Wincenty Różański
![]() |
| Vincent van Gogh - Room, Arles - 1888 |
pamięci Edwarda Stachurya w tym pokoju spać nie mogę
inny pokój daj przyjacielu
ty za nami my przed tobą
gdzie tułasz się wierzycielu
przyjdę podpalę trawy twoje
na znak na zwycięstwo
twoje męstwo złożone w grobie
a moje oczy w tobie na klęskę
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
Jakże dziś ładnie matko opowiadasz - Wincenty Różański
![]() |
| Justyna Kopania |
jakże dziś ładnie matko opowiadasz
jak szopen lub jaki artysta
rozumiem wszystko jest oczywiste
lecz wytłumacz mi proszę
kiedy spotkam człowieka gadać nie umiem
może to wszystko literacka bzdura
dała mi do ręki list
i chodzę z nim w kieszeni aż po ptaków świt
wytłumacz mi jeszcze proszę
co to za gwiazda świeci nad nami
ziemia spod nóg ucieka a gwiazda rani
albo gdy jako chłopiec chodziłem w parowy
jaki to bies zawrócił mi w głowie
niekiedy widzę że miłość jest
ale gdy przyjdzie cisza
i pójdę w ciszę
któż to opisze któż to uciszy
Wincenty Różański
więcej twórczości:
Różański Wincenty
Subskrybuj:
Posty (Atom)










