Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piechal Marian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piechal Marian. Pokaż wszystkie posty

Mądrość - Marian Piechal

Svetlana Valueva
Mądrość

Gdy i tobie kiedyś w serce wplecie
mądrość gorzką z wiosny odbarwioną,
będziesz chodził, jak ja dziś po świecie
z tą jesienią we włosy wplecioną.

Marian Piechal

Sonet - Marian Piechal

Sonet

Jestem jak gdyby mnie już nie było,
mając nadzieję być w tym, co będzie,
jak ptak krążący ponad drzewami,
nim na wybranej gałęzi siędzie.

Nie ja wybieram, lecz mnie wybiera
rok, dzień, godzina, co mkną jak mgnienie,
i tylko myślę, jakim wybiegiem
zmienić przelotność w trwałe istnienie.

Słowo, którego świat nasz i człowiek,
z natury dane nam na przetrwanie
i ciało ludzkie z materii świata,
lecz we właściwej sobie odmianie.

Ptaku, krążący pod chmurą ciemną,
spraw, by zalśniło słońce nade mną.

Marian Piechal

Sztuka - Marian Piechal

Sztuka
Jerzemu Stajudzie
z przyjaźnią
Sztuka jest próbą przeistaczania
rzeczywistości ulotnej w stałą,
konia uskrzydla, zwąc go Pegazem,
by to, co ziemskie w niebo wzlałało,
wszystko dla oka, wszystko dla ucha,
co jest człowieka dumą i chwałą,
co z jego myśli, co z wyobraźni
opanowuje planetę całą,
a co domysłem, co intuicją
wyczute w jaźni jasnym się stało.

Ludzkość się trudzi, ażeby wreszcie
nie być jedynie chwilą nietrwałą,
wciela się w obraz, w marmur, w literę,
by się przybliżyć do Ideału.

Marian Piechal

Moje imperium - Marian Piechal

Moje imperium

Moje imperium wewnętrzne
od oddechu do oddechu
niepokój w nim nigdy nie zachodzi.

Jego linie obronne
to ani skóra, ani kości,
ani mięśnie, ani nerwy,
ani krwiobieg, ani limfa.
Byle cień może je naruszyć,
byle owad zagrozić,
byle mikrob wtargnąć wewnątrz
i niby piąta kolumna
kompletnie zdegradować,
zniszczyć spoidła wewnętrzne,
biblię moją wewnętrzną i dekalog,
kodeks mój i dekret wewnętrzny
pociąć na trociny sekund
sypiących się w przepaść nicości.

Mój wewnętrzny system bezpieczeństwa,
ideowe armie fagocytów
nie zawsze są zwycięskie w obronie
wciąż zachwianej we mnie racji stanu.

Moje imperium wewnętrzne,
mój kraj wewnętrzny ubogi,
mieszanina wapna i węgla,
siarki i soli, odrobiny
żelaza i fosforu,
kruche złoża pamięci,
jałowe rudy świadomości,
ruchome piaski złudzeń,
głębsze pokłady pesymizmu,
płytkie odkrywki nadziei –
w atmosferze względnej równowagi.

Moje imperium wewnętrzne,
mocarstwo moje suwerenne,
tyleż bezbronne, co potężne
ekspansją myśli ścigającej
widma najdalszych mgławic,
wyobraźni wychodzącej
poza obręb natury,
intuicji przekraczającej
granice myśli i wyobraźni
i dotykającej niewiadomego
jak nartnik powierzchni wody.

Ja, imperium wewnętrzne,
mocarstwo od marzenia do snu
suwerenne i niepodległe,
proponuje pakt nieagresji
innym mocarstwom świata
na zasadzie obustronnie dobrej woli,
pod warunkiem poszanowania
wspólnych miar zdrowego rozsądku,
absolutnej nieingerencji
w prywatną dziedzinę marzeń,
w praktykę wzajemnych przekonań,
w ustawodawstwo cech wrodzonych,
w konstytucję własnego sumienia,
w porządek prawny mego charakteru,
w mój ustrój psychofizyczny,
w stany zjednoczone moich uczuć,
w związek radziecki moich myśli,
w rzeczpospolitą moich słów.

Marian Piechal

Być - Marian Piechal

Helena Georgiou
Być

Zagrożone są wszystkie słowa,
a najbardziej czasownik «być».
Oto do czego doprowadziły
grymasy mdłych Hamletów.

Świat ma się ku transcendencji,
konkret przemienia się w fikcję,
a rzeczy w platoński słownik
pojęć abstrakcyjnych.

Bóg wypadł z tabliczki mnożenia,
z wielomianu przyczyn i skutków.
Oto do czego doprowadziły
bunty histerycznych Konradów.

Wobec powszechnej niepewności
nic nie jest ważne, prócz «być».
Być więcej. Być lepiej. Nie zjadać
Bliźniego jak siebie samego.

Być z kwadratury koła.
Być z koła do drogi.
Być drogą i nawijać
siebie na wszystkie koła.

Marian Piechal

Urywek - Marian Piechal

Urywek

Jeden słyszy chrobot myszy
w kaloryferze, drugi głos Boga,
trzeci muzykę konkretną
elektronowego Stradivariusa.

Ty, któryś jest, boś jest, jeśliś jest,
chroń nas od halucynacji,
zwolnij ją od rządów nad światem.

Marian Piechal

Nocna inwokacja - Marian Piechal

Elżbieta Mozyro
Nocna inwokacja

Odstąp mnie, czarny przyjacielu,
przynęty twoje wszystkie na nic —
dla żądz i pragnień moich wielu
nie ma już żadnych granic.

Cóż z tego, że na mojej drodze
kamienie polne zmienisz w chleby,
gdy inny, głód mnie pali srodze
i inne mam potrzeby.

Cóż mi imperia i obszary,
cóż ziemskie władztwa i monarchie,
gdy inne wagi znam i miary
i inne znam hierarchie.

Za cóż mi laur, co skroń oplata,
gdy mnie owiewa wśród ogromu
tchnienie przedwieczne, co przelata
od gwiazdy do atomu.

Gąbkę podaje mi cykuty
anioł nie Światła, lecz Ciemności,
gdy do skał grzechów mych przykuty
pragnę Nieskończoności.

Sól ziemska w żyłach moich płynie,
nurt zdarzeń dzieje swoje toczy,
ale pod spodem na głębinie
nie twoje widzę oczy.

Więc odstąp, czarny przyjacielu,
na nic zasadzki wszystkie twoje:
wśród niebezpieczeństw groźnych wielu
na wyspie łaski stoję.

Marian Piechal

Maski - Marian Piechal

Michael Cheval
Maski

Zdjąć maskę, którą? Mam ich na twarzy
jak cebula łusek. Ileż trzeba
ich zebrać, by się dobrać do właściwej
twarzy? Pod każdą następną
kolejna. A każda zmiana to śmiech
podobny do płaczu. Niejedna
od wewnątrz ma ciernie, poniektóra
korzeniami wrosła w twarz, wyssała
ją wszystką, stała się jej drugą
naturą. I wtedy spod zrywanej
maski nie łza, nie łza wytryska.
Nasz wiek, wiek mimikry pod grozą
być lub nie być. Przypadkowy grymas
na twarzy jak zmarszczka na wodzie
może się zmienić w złowieszczy paragraf
kodeksu. Od trafnego wyboru
maski zależy nasz los. Kto nas widzi
od jej wklęsłej strony? Nie lico,
lecz podszewkę, odkształt twarzy?
Zdjąć maskę po co? By ujrzeć upiora?
zgliwiałą larwę? trupi orzech czaszki
z kiełkującym jądrem czego?

Marian Piechal

Cynizm - Marian Piechal

Cynizm

Oskarżyli
zohydzili
w larwę
przemienili

Milczeniem
przysypali
na kamień
udeptali
kamień ciszą
obsiali

Poczwarny
sen
śnili

Z eksplozji
milczenia
wyfrunął
motyl
admirał

Klaskali

Zasługę
przemiany
sobie
przypisali

Marian Piechal

Autorytety - Marian Piechal

Michael Cheval - Bunfight with Copernicus
Autorytety

Dwadzieścia trzy wieki temu
Arystarch z Samos dowodził,
że Ziemia wraz z planetami
stanowi naszyjnik Słońca.
Ale mu wręcz w sto lat później
zaprzeczył astronom Hipparch,
stwierdzając, że życiodajne
Słońce wiruje w krąg Ziemi
jak pszczoła wokoło Ula.
Ten miód słodkiego przesądu
w ziemskich plastrach ludzkiej pychy
ustalił nienaruszalny
przez lat prawie dwa tysiące
autorytet Hipparcha.

Marian Piechal

Cena piękna - Marian Piechal

Cena piękna

Motyl, ten cud jedwabisty,
zanim się przepoczwarzył,
zanim się przeobraził
w barwną fascynację,
ileż pochłonął pędów,
kwiatów, liści i owoców?
Obliczyć koszt własny motyla,
to wszystko, co w nim teraz tęczuje,
tę cenę naszego zachwytu,
zaledwie drobny procent radości
od olbrzymiej sumy żalu.

Marian Piechal

Smutek - Marian Piechal

Smutek

Mój smutek bez imienia
całe gamy smutków
a każdy z nich odmianą
pawich barw się mieni
moje zorze polarne
i tęcze okrutne
ileż razy was więcej
niż słońca promieni

Smutek tam smutek ówdzie
i wewnątrz i wokół
żywotne ziarno smutku
w krwi zasiane wzbiera
jądro przeciwne słońcu
zbita kula mroku
o dwudziestu milionach
stopni niżej zera

Marian Piechal

Maska Pośmiertna - Marian Piechal

Maska Pośmiertna

Wszystkie twarze w tej jednej udręczonej twarzy,
wszystkie smutne uśmiechy w tym jednym uśmiechu,
wszystkie tortury w jednej, co już się nie zdarzy,
wszystkie oddechy świata w tym jednym oddechu,
wszystkie usta zamilkłe w tych tragicznych ustach,
wszystkie splątane drogi w tych zmarszczkach i bruzdach,
wszystkie blaski w tym jednym jak błysk słońca blasku,
wszystkie sny pod tą jedną jak glob ziemski czaszką,
wszystkie widzące oczy pod dwojgiem tych powiek,
oto bez mąk narzędzi zamęczony człowiek.

Marian Piechal