Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maj Bronisław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maj Bronisław. Pokaż wszystkie posty

Bronisław Maj - *** (Otwieram okno)

*** (Otwieram okno)

AI 2025

Otwieram okno: jest czerwcowy dzień, są
światła błyszczące na rzece,
która nazywa się Wisła, są mosty, wieże
o kopułach zielonych jak drzewa, są drzewa
jak zielone wieże, są niebieskie tramwaje
pełne ludzi, ich głosów, są wszystkie
głosy, jakie mogą być, jest
wszystko, co tylko umie
być, i tylko to jest
prawda: nie spodziewaj się więcej,
nie pytaj, czas już dojrzeć do tego,
aby być jak dziecko na progu
tajemnicy
otwartej

Bronisław Maj

Światło - Bronisław Maj

Światło

Taki czas: chaos zwycięża. I ciemność
obejmuje ziemię
i niebo, i pomiędzy nimi - mnie. Jeszcze
się bronię, jeszcze ciągle
oddycham: zwyciężam
chaos i ciemność we mnie: na ziemi
i na niebie, i pomiędzy
nami.

Bronisław Maj

Dlaczego nie ma Cię dla mnie - Bronisław Maj

***

Dlaczego nie ma Cię
dla mnie? Dlaczego
nie widzę śladu Twojej ręki
w nieludzko sensownej konstrukcji
źdźbła trawy. Ten śpiew
kosów jest dla mnie tylko
bezpański, nie słyszę Twojego
słyszenia. Nie słyszę głosu
przeszywającego zgiełk dnia. I nocą
utopiony w jej ogromnym
oddechu czuję, że wszystko
dzieje się ze mnie: pomiędzy
mną a ślepą gwiazdą przebiega
mroźna droga trwogi, moja miara
nieskończoności, która skończy się
ze mną. Dalej nic nie
widzę. Nie widzę, bo za mało
wierzę, że widzę. A może to
jest tylko tym głodem
ujrzenia i nie ma nic
oprócz tego głodu przeszywającego
nagle w zgiełku dnia, w katedrze
trawy, pod martwym okiem
gwiazdy.

Bronisław Maj

To zdumiewające... - Bronisław Maj

William Blake - Hekate
***

To zdumiewające, myślisz niekiedy, że faszystom nie wyrastają
kły i pazury, nie czernieją twarze, że tak niewiele ich różni
od nas: tylko strach, tylko obłęd, który ich wypełnia
szczelnie i bez ratunku. Tylko tyle: wystarczy
chwila zmęczenia, nieuwagi serca, byś się przechylił
w ich stronę.

Bronisław Maj

Za oknem deszcz... - Bronisław Maj

Leonid Afremov
***

Za oknem deszcz, szklanka herbaty na stole,
lampa - tak, może naiwnie, widzę cię,
za pięć, za dwadzieścia, za sto dwadzieścia pięć
lat, odczytującego ten wiersz: myślącego o mnie, człowieku
sprzed dwudziestu czy stu dwudziestu lat - jak
żyłem? Ja i moja epoka: beznadziejnie zmęczeni ludzie, kilka
dat, miejsc klęski, nazwisk: zaklęć, które powtarzaliśmy
wtedy, z dziecinną nadzieją żyjących, głupsi od ciebie
o mądrość, którą czas dał tobie: żyjącemu
po wszystkim: po nas, po wszystkich. - Tak mało
umiem ci przekazać, tyle co wszyscy. Lecz przecież
żyłem i nie chcę umrzeć cały: pozostać
dla ciebie każdym, przedmiotem statystycznej
litości albo pogardy. To, co było tylko,
tylko mną, jest poza historią. Więc powiem o sobie
jedyną obu nam dostępną mową: o zapachu mokrego
kurzu miejskiego za oknem (spadł deszcz), o stole
uwierającym łokcie, tykaniu zegara, smaku gorącej
herbaty, o świetle lampy, które raziło mnie w oczy
kiedy pisałem ten wiersz - powszechną mową wszystkich
pięciu zmysłów,
śmiertelnych.

Bronisław Maj

To miasto umarło - Bronisław Maj

***

To miasto umarło. Niebieskie tramwaje jęczą
na zakrętach, nerwowy szary tłum nie mieści się
w ulicach, z neonów spływa kolorowe światło, są głosy,
kurz i dym spalin. To miasto umarło od kiedy zrozumiałeś
jak łatwo może umrzeć. Mylą się ci, którzy widzą to
w błyskach, huku, zgodnie z duchem Pisma, i Mistrz,
który kpi, że to przyjdzie na łapkach kota - mylą się
co do sposobu. Nie gotowi: w pół słowa, z nie
wysłanym listem, kobietą nie dość pokochaną, zatajonym
grzechem, który pozostanie śmiertelny - nikt nie jest
gotowy. Pokochać to, co skazane. Nie ma innej
miłości. Z każdym żegnać się tak, jak na zawsze,
to znaczy być dobrym, wybaczać. Nie odkładać na jutro,
nie tłumić słów wielkich i ważnych, może nie być
czasu, nie być przestrzeni. Nie będzie już
innej miłości. To miasto jest
wszędzie.

Bronisław Maj

Wieczorem za ścianą płacz dziecka - Bronisław Maj

***

Wieczorem za ścianą płacz dziecka,
uspokajanie, kołysanka. Przez ściany
przenikają do mnie strzępy rozmów, głosy:
nie wiem nigdy mamo idę już pamiętasz po co będzie dobrze
Za wszystkimi ścianami
mojego pokoju, za wszystkimi,
które gdziekolwiek są - te rozmowy
nie cichną. Nie widzę twarzy, oczu, słyszę
głosy: nie do pojęcia
więzi łączące każdego
z każdym, ze wszystkimi, ze wszystkim.
Nie można wybierać. Nie ma miejsca
na oddech
bez winy i wolny.

Bronisław Maj

Piosenka o płatku śniegu - Bronisław Maj

Rafał Malczewski - Huculszczyzna
Piosenka o płatku śniegu

Lecz jeśli to Twój znak i zmiłowanie
Ten czysty śnieg - daremne jest:
Każdy płatek jak anioł zesłany
Na upodlenie i śmierć

Patrz, w locie obraz ziemi chłonie jak lustro;
Nim opadnie - już nie jest gwiazdą
Na moim czole cichnie jak usta
Maleńkie - całujące rozpalone żelazo

Bronisław Maj

To miejsce, w którym tak kochałem… - Bronisław Maj

Marek Langowski - Młody las
To miejsce, w którym tak kochałem…

To miejsce, w którym tak kochałem: młodniak -
biegaliśmy wciąż widząc nad drzewkami swoje głowy -
jest wysokim lasem. Jest ciemno. Nie widzę: wyjść,
jak najprędzej stąd wyjść. Na słońce, na drogę,
która cała jeszcze przede mną, to tylko jej początek tam
został. “Kochałem” znaczy: “będę kochać”, nic więcej.
Nic więcej wobec rosnących młodych drzew: kochać.
I powracać: bez lęku, przystawać w lesie, który będzie
coraz wyższy, pełen wilgotnego cienia, coraz pełniejszy
cieni tych, których kochałem, jak
nigdy potem, nikogo.

Bronisław Maj

Wychodząc rano, niby przypadkiem, zostawiła… - Bronisław Maj

Pier Toffoletti
Wychodząc rano…

Wychodząc rano, niby przypadkiem, zostawiła
darowane konwalie i ciągle napełnia pokój
mrocznym zapachem ta noc. Wypełniony,
patrzę teraz na harującą od świtu Wisłę:
robotnicy ciągną przez śluzę barkę z węglem -
ich ruchy niezbędne i skuteczne, mówią,
ile trzeba, żeby się zrozumieć, czasem tylko
gest ręki. Barka odpływa ciężko wypełniona
swoim sensownym ładunkiem. - Jeżeli mimo to
będę pisał wiersze: tylko słowa niezbędne,
by się porozumieć, proste fakty: rzeka,
zapach kwiatów, ruch ręki zrozumiały
dla dwóch ludzi i tego, kto
na nich patrzy. To jest
wszystko. I tylko to
nas nieskończenie przerasta.

Bronisław Maj

Dziś - Bronisław Maj

Dziś

Łaska oddechu i dar
pamiętania, przywilej głodu, pragnienia,
i snu, dar widzenia, łaska
dotykania, radości i bólu - to za wiele
choć na chwilę, zapomnij
o mnie, Panie.

Bronisław Maj

Mówią:"...dosyć, nie można tak... - Bronisław Maj

* * *

Mówią:"...dosyć, nie można tak
dłużej, od jutra, wszystko zaczynam
na nowo, nie będzie łatwo, ale,
czuję to, wreszcie musi się udać..."

Na wpół urodzeni, dla tego
żyją. Przewrażliwieni, śmieszni
w swej, pełnej godności, nadziei. Czekają,
pewni tego jutra, aż lekko nim
przestraszeni. Ale to dobry lęk. Mówią:
na pewno. Mówią: podołam. Mówią: Boże,
dodaj mi sił. Mówią: jutro. I umierają.
Ktokolwiek wiedziałby coś o losie, proszony jest.
Nie wiem, nie wierzę, że ktokolwiek wie.

Bronisław Maj