Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stachura Edward. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stachura Edward. Pokaż wszystkie posty

Edward Stachura - Missa Pagana (Dziękczynienie)

Missa Pagana (Dziękczynienie)
AI 2024

Wielkie ci dzięki, szczytne źródełko, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, bystry potoku, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, z gór kaskaderko, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, polna pasterko, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, rzeko rzeczona, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, morski grzebieniu, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, liściu naziemny, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, liściu nadrzewny, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, szumie koronny, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, pstry koguciku, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, żabko kumoszko, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, świerszczu świerszczący, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, gromie dudniący, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, deszczu bębniący, za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, wietrze świszczący, za twoje piosenki
Wielkie wam dzięki, chóry naniebne, za wasze piosenki

Wielkie ci dzięki, ciszo wieczysta, za twoje piosenki

Edward Stachura

Psy wyszczekały jesień... - Edward Stachura

fot.Klaus Priebe
***

Psy wyszczekały jesień i Bruno 
to ja zawyję 

o, ludzie, bracia 
opadają nam liście z drzew 

dzisiaj ach dzisiaj 
w samo południe 
zadrżała mi ręka 
kiedy zapalałem papierosa 
to za przegub chwyciła mnie lekko 
muza wszelkiej niepewności

w wolnej chwili zejdź mi z oczu barwna wstęgo
zejdź mi z pięt żółwiu chyżonogi
zejdź mi z ust mowo urywana 
odsuńcie się wszyscy wy i wy
i ty jaka tylko jesteś nowino
niech nie dochodzą mnie słuchy też
szmery szelesty pomruki
gromy dudnienie i skowyt
- nawoływania wielostronne

w tej wolnej chwili
niech mnie spowinie mgła

Edward Stachura

Cyna i miedź to jest brąz - Edward Stachura

***

Cyna i miedź to jest brąz
na berle siedzi to puchacz
to co jest to jest dola

jednak przeklęty sen niech będzie
co każe szukać łoża na pełnej zdrady ziemi

kto zaśnie na gałęzi
prócz powieszonego

ale ja znam jednego co będzie szedł do końca
i przed końcem nie zjedzą go wszy

o tobie mówię: ty
na bujnym balkonie sosny
zejdź

idź
ubierz przystrój to wszystko
cały ciemny ten teatr
kształtem człowieczym

idź
i pokaż im
i pokaż jej: gasnącej jesiennej planecie
jak płoną ci źrenice

poszedłem
tak jak tu jest czarno na białym
czyli biało na czarnym

i do pierwszych dochodząc brzasków
tam dopiero przymknąłem powieki

Edward Stachura

W kontemplacji aluminium - Edward Stachura

W kontemplacji aluminium

W kontemplacji aluminium
mieści się również skandynawski ogród Hesperyd
i dachy powolne lśniącym salamandrom
które deszcz namaszcza
wonną przynętą na nozdrza
a możliwe że na stopy lunatyków

Wspomniałem ogrody
bo mogą nie wierzyć sceptycy
w późne powracanie okazałości jesiennej
i dzbany pełne ociekające smukłością
na karki wysoko pokornych kobiet
a możliwe że na stopy lunatyków

Edward Stachura

Metamorfoza - Edward Stachura

Metamorfoza

Góra
chmury pękały czarne
coraz czarniejsze
jakby koni frygijskich groźne tabuny
aż grom
przeszył obraz nie dokończony jeszcze
a model spadał
głową w dół
w płótno
i wrósł
w ciepłe jeszcze kontury
nagłego olśnienia

To był już ranek
a ty się śmiałaś do mnie z portretu

Edward Stachura

Skandynawia - Edward Stachura



Skandynawia

Dłonie Normanów umuzycznia Sibelius
Na drugiej harfie
mleko swych włosów
rozpuszcza śnieżyca

Lodowe płatki chryzantem
na ozorach psów usypiają w ogrody
Tu nie ma Gangesu
lecz są renifery
o rogach wzorzystych jak fiordy
albo kaprys Joanny

Joanna harfa ostatnia
Joanno zapłacz nade mną

Edward Stachura

Próba wniebowstąpienia - Edward Stachura

Próba wniebowstąpienia

Przyjdź do mnie jawnogrzesznico
będę cię rozdzierał powoli
na wszystkie nadzieje i zespolenie

może zakwitniesz nad ranem

piękną duszą słonecznika

Edward Stachura

Ten co mnie widzi przy zbiegu ulic - Edward Stachura

***

Ten co mnie widzi przy zbiegu ulic
przy nasłonecznionej jasnej stronie
lub w cieniu przeciwległym
lub gdy wymykam się z ławicy

ten co mnie widzi tu i tam
i sądzić może że mnie widzi
- myli się
oko jego zawodne

bo głowa moja płowa
kula się gdzie indziej

po drugiej stronie wzgórza
śród chaszczy granatowych

Edward Stachura

Błogo bardzo sławił będę ten dzień - Edward Stachura

Błogo bardzo sławił będę ten dzień

Błogo bardzo sławił będę ten dzień,
Kiedy na nowo się narodzę,
Nawet gdy to będzie śmierci mej dzień.
Może jednak narodzę się wcześniej.

Błogo bardzo sławił będę ten dzień,
Kiedy na nowo się narodzę,
Straszny i zwęglony, czarny mój cień:
Drzewo gromem rażone w lesie.

Błogo bardzo sławił będę ten dzień,
Kiedy na nowo się narodzę,
Jasny, bez demonów będzie mój sen,
Zaś na jawie nie zjedzą mnie pleśnie.

Błogo bardzo sławił będę ten dzień,
Kiedy na nowo się narodzę;
Wszędzie na miłość głuchy jak pień,
Będę w sadach obrywał czereśnie.

Edward Stachura

Fragment poematu „Przystępuję do ciebie” - Edward Stachura

Loui Jover
Fragment poematu „Przystępuję do ciebie”

Przystępuję do ciebie - to znaczy zstępuję bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo miłosną
napisać

ale cyt
o tym się nie mówi
o tym ja nie mówię

o tym ja tu milczę
na dziewiczym łożu sufitu
leżąc krzyżem

*
Przystępuję do ciebie - na kolanach na łokciach
bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo czołgam się
napisać

wszystko do ciebie czołga się
wszystkie myśli zawrotne
- laury czoła naszego
strapionego

i mówię że kto mówi to samo
niech tu zjawi się niech go obejmę
przechowywanym dlań pod żebrem
miłosnym wejrzeniem

*
Przystępuję do ciebie - przez mgły i kadzidła: te strefy
bo chciałbym jeszcze raz rzecz bardzo jasnowidną
napisać

że oto dom mam w górach boskich
w dolinie gdzie jedzenia w bród
i ryby-pstrągi jadło boskie

wróciłem właśnie z wojny ostatecznej
i jestem tylko lekko ranny

Edward Stachura

Na początku były dzbany... - Edward Stachura

Na początku były dzbany...

Na początku były dzbany
na wzgórzach
i garbach wysokich wielbłądów
ale spalił deszcz ich zieloność
i rozsunęła się smukłość dolin

Solane
po co włosy ścinasz co noc
i po co świątynie budujesz z twych dłoni
i niebo prosisz
o miękkie rosyjskie złoto
dla moich oczu

Na początku były dzbany
na wino łagodność i wino

Edward Stachura

Co noc - Edward Stachura

***

Co noc
kiedy schodzą do knajp kolędnicy
na wódkę śledzia i dziwki
w dalekich miastach Orionu
Arlekin paznokcie gryzie do krwi
i szczury przyzywa
na piszczałkach swoich nóg

To znak że nie dosyć fioletu
zapachu mydła
chleba i łaskotania nozdrzy

A tam
kolędnicy
wchodzą w kufle złotego piwa
i zębami w uda żarłocznie

Edward Stachura

Niebo to jednak studnia - Edward Stachura

***

Niebo to jednak studnia
a więc tyle cembrowin
ile smutku i gwiazd

Lecz najsmutniej jest wtedy
kiedy skalpel księżyca
otwiera obłok
jak brzuch delfina

Edward Stachura

Dużo ognia - Edward Stachura

Dużo ognia (fragment)
Nie byłem stróżem ognia w moim domu
James Joyce
***
Nie byłem stróżem ognia w moim domu
rozrastały mnie domy nie moje i progi
i w liściach miałem hotele to moje

Latorośl byłem żadna bo nieuchwytna
pędy nie kwitły a rozbieganie miały
wśród ligi miast i prądów asfaltu

Dziko rosły mi biodra i pnącza wszelakie
ale wysoko jak trąbki i bardzo szlachetnie
tak przypływ bałtycki i bursztyn wynosi na łup

*
Przepowiadałem sobie oddech nie długi
- młodo zgaśniesz gdzie nie wiadomo
między niebem a ziemią dopali cię znak –

Więc nie wietrzyłem krwi za winobraniem
lecz osiągałem w winie południe
i przepowiedni ufałem jak ufa się psu

O włosy dbałem bo w nich jest na pewno
największa tkliwość a może lotos kwiat
który nie znany mi wcale ale wspaniały

Pojąłem się z mgły i jeszcze pojąłem
że mgła nie dusi swoich lecz nosi
tak żagle fenickie fenickich żeglarzy

Edward Stachura

Ballada o pewnych mariażach i nowszych małżeństwach - Edward Stachura



Ballada o pewnych mariażach i nowszych małżeństwach

Życie, życie, życia pieśń,
Pęka struna i pieśni śmierć.
Strójcie skrzypce, strójcie strój
Już po stypie i nowy jest ślub.

Kto ślub bierze? Kto i z kim?
On czy z nią to, ona z nim?
Co ślub bierze? Co i z czym?
Chciwość z fałszem? Z kuną lis?

I już słychać bitwy szczęk,
Kto chytrzejszy będzie w niej?
Kopią dołek ona, on,
Jedno z nich wyściele dno.

Obok życie toczy się,
Tę balladę pisze Sted,
Wiatr harcuje w liściach drzew,
Chmury wolno suną niebem.

Pod piekarnią pachnie chlebem,
W knajpie nowa stara śpiewka,
Licho węszy kogo zdeptać,
Niewidzialnie rośnie zrąb.

Gdzieś w oddali bije dzwon
Bój nabiera już rumieńców.
Między parą oblubieńców
Dwaj wrogowie: żona, mąż.

Straszne stadła, zdrada, krew,
Gdzie jest miłość? Nie ma jej.
Gdzie jest miłość? Nie ma jej.

Nie ma jej, nie było jej,
Była jedna z drugą żądza,
Do pieniądza, do wrzeciona,
Bójcie ludzie się demona.

Życie, życie, życia pieśń,
Pęka struna i pieśni śmierć.
Strójcie skrzypce, strójcie strój
Bo po stypie szykuje się ślub.

Kto ślub weźmie? Kto i z kim?
On czy z nią to, ona z nim?
Co ślub weźmie? Co i z czym?
Chciwość z fałszem? Z kuną lis?

I już słychać bitwy szczęk,
Kto chytrzejszy będzie w niej?
Kopią dołek ona, on,
Jedno z nich wyściele dno.

Obok życie toczy się,
Tę balladę pisze Sted,
Wiatr harcuje w liściach drzew,
Chmury wolno suną niebem.

Edward Stachura

Dobrze zima była jeszcze niezbrojna - Edward Stachura

Dobrze zima była jeszcze niezbrojna

Dobrze
zima była jeszcze niezbrojna jak pacholę
ale jak mówi Witek
strach już połykał wróble

tej nocy wyszedłem nad suchego przestwór oceanu
pełne łez były moje młode oczy
nie miałem w sobie krwi tylko łzy
tej nocy nawet uryna moja to był szloch

na niebie gwiazda dygotała jak pudło rezonansu
słysz modlitwę jąż nosimy
myślę teraz
co powinno ostać się
z bukietu targanych moich uczuć:
- bardzo zwiewny zapach
we włosach twoich, nocna godzino –

Edward Stachura

Przystępuję do ciebie - Edward Stachura

Dariusz Twardoch
Przystępuję do ciebie
(fragment poematu „Przystępuję do ciebie”)

Przystępuję do ciebie – na moje gołe ręce popłoch padł
bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo niesłychaną
napisać

niewidzialną w blasku słońc

...przystąp ty raz do mnie
wystąp ty raz do mnie z niebieskich zarośli…

patrz
zbocze ma łagodność trąbka ma do boju
śmierć ma o wszystkim najlepsze mniemanie
co ja mam w tej sławnej rodzinie

patrz
dzień się ma ku końcowi
zachód go rozbiera i obmywa pięknie
co ja mam w tej sławnej godzinie

Edward Stachura

Pojedynek - Edward Stachura

Pojedynek

Obcęgi dziejecie się znowu
pomiędzy uszami w tych muszlach
a gdzie są talerze szerokie baseny
one ciało moje jak ryba na talerzu
obcęgi pozwólcie mi trochę wakacji
pozwólcie czułości mnie też się należy
obłoki że powiem chociażby
obłoki to zaprzęg jest psów
który sanie ciągnący za włosy
ale miękko dość bardzo i wdzięcznie
obcęgi - obłoki
dziękuję za trochę wakacji

Edward Stachura

Ja tobie poselstwa...- Edward Stachura

***

Ja tobie poselstwa wysyłać pęki pokłonów
ale widzę lepiej sam pójdę
bo to wszystko puch jest pył
więc lepiej sam pójdę widzę

ja znowu nie taki cień jestem
choć niedościgniony wiem zanadto

choć z błota okwiat mój kolebka
a jakże dziecię słońca lęgnąca

To widzę lepiej samemu się tobie wysyłać
a nie poselstwa pęki pokłonów
a pęki kości moich błotnych
po których rozejdziesz się promienisto

Edward Stachura

Dzisiaj są moje urodziny - Edward Stachura



Dzisiaj są moje urodziny

Dzisiaj są moje urodziny,
Które obchodzę bez rodziny
Daleko, wysoko, wśród manowców,
W pokoiku na wieży hangaru dla szybowców.

Zupełnie tu nieźle jest mi,
Organki mi służą do gry.

Na twarzy obeschły już łzy,
Już warg nie zagryzam do krwi.

Niech żyje Polska!
Niech żyje Polska!
I ty, co rodzisz się, żyj!

Niech żyje Polska!
Niech żyje Polska!
Będziemy razem żyć!

Jutro raniutko jak ten szczygieł
Wstanę, umyję się, zagwiżdżę,
I zejdę w doliny zaludnione
Roboty poszukać i wdzięcznej narzeczonej.

Jak los będę pukać do drzwi,
Aż wreszcie otworzysz mi ty.

I powiesz: Miły mój, witaj mi!
Tęskniłam tysiąc nocy i dni!

Niech żyje Polska!
Niech żyje Polska!
I ty, co czekasz, żyj!

Niech żyje Polska!
Niech żyje Polska!
Będziemy razem żyć!

Edward Stachura