Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szychowiak Mirka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szychowiak Mirka. Pokaż wszystkie posty

Z ręki - Mirka Szychowiak

Z ręki

Przydałaby się państwu kolejna płeć.
Średnio zainteresowana docieraniem
w głąb. Taka gosposia biegnąca
na ratunek zrujnowanej kuchni.
Państwo by się skraplali nie na wyścigi,
akty rozpaczy nabrałyby rumieńców.

Teraz między państwem dzieją się
wyłącznie incydenty – wojna hormonów,
kłucie na oślep – poharatać, ale nie zabić.
Jedna śmierć to i tak dwa groby.
I nic do uratowania ani do stracenia.

Trzecia płeć lęgłaby się w głowie
jak guz. Bezpłodna z natury, łagodna
w objawach. Bez ambicji, drugi plan.
Martwa natura z widokiem na łóżko.
Państwo mieliby wtedy wybór i szansę
na pęd. A tak, to jest zwykłe pierdolenie

i już nie odróżniacie, które z was jest które.

Mirka Szychowiak

Do ucha - Mirka Szychowiak

Do ucha

Nie na te brzegi idzie wielka fala - w czasach - gdy małe wody
gonią się jak wściekłe. Wpuszczeni w kanał szukają uskoku,
a ja spokojnie tonę - podobno jestem niezatapialna, więc sprawdzam.
Nasza droga planeta cierpi na depresję - dlatego szuka wsparcia
wśród najbliższych krewnych - jest tylko małe ale, nikt się nie chce
przyznać, że coś go łączy z tą kupą nieszczęścia. Mogłabym spróbować,
ale właśnie tonę - wyjścia nie widzę, bo jest z tamtej strony
i nim utonę - muszę wpierw dopłynąć i zdecydować czy osiąść na dnie
czy dać się wypluć fali i coś uratować. I bądź tu mądra i nie bądź
frajerką - kobieto z dziurą w głowie i blizną na krzyżu.
Skończyłam, możecie odejść. Nie zostawiajcie klucza, bo jeszcze
coś otworzę i jeszcze gdzieś pójdę i komuś opowiem, o tym,
jak się tonie, a potem żyje w tych najgłębszych dziurach
i jak się traci oddech, choć oddychać trzeba. Idźcie i nie wracajcie.

Mirka Szychowiak

Pasma - Mirka Szychowiak

Henri de Toulouse-Lautrec
Pasma

Każdemu może przydarzyć się wszystko.
To jest ten śniący się nocami - pęknięty
sufit i wygrany trylion, który dzielimy
w pamięci między tych, co nie wygrali.

Po drodze leci nam z tego wora jak leci,
ktoś się o to potknie, ktoś inny przeskoczy
i śmiać się będzie komu, zazgrzytają zęby.
Nie każdemu przecież ze wszystkim po drodze.
Nie ma najlepszych miejsc, jedynych wyjść,
najpiękniejszych kobiet. To są nieszkodliwe
kłamstwa, które tak lubimy. Lekki rausz,
bez poważniejszych następstw, migotanie.

Kto z nas jest pewien, że chciał się urodzić,
zanim się urodził - niech tutaj przyjdzie
i powie - dlaczego. Niech powie prawdę
albo skłamie. Uwierzyć można we wszystko.

Mirka Szychowiak

Ponaddźwięk - Mirka Szychowiak

Ponaddźwięk

Jaki natrętny chaos – gdy cisza wymyka się,
dudni w tym wielkim domu i wyobrażam
sobie, że nie jestem sama. Ale dzisiaj coś
przejrzało tę grę, nadaje sygnały, jest w nich
groźba, mało ludzkie tonie, raczej pisk
niż głos. Pełno go w ustach czuję, potem wpełza
między splątane jelita i pali. Zaraz wybuchnie
jedna z moich planet, zasypie ziemią wszystkie
znaleziska, krew się wystudzi i popłynie wolniej.

Coś tu umiera, choć wciąż jestem ciepła.
Krew trudno zmyć; krwią, jeśli się uda,
na skórze napiszę, że tu kiedyś życie było.

Mirka Szychowiak

Pięć przed północą - Mirka Szychowiak

Pięć przed północą

Sobota, pięć przed północą, najlepszy moment
na krótkie resume. Kursantka zaspana, czujność
zerowa, uszy zalepione sennym allegro vivace,
więc zgodzi się na wszystko, przyzna

do wszystkiego. W takim stanie jest łagodna,
można nawet powiedzieć, seksownie spowolniona.
Życzliwa na tyle, by gwałciciela zamiast kopnąć
w jaja - uświadomić, że to co z nią zamierza,

to nie jest dobry pomysł. Dlatego, pięć przed północą,
w dowolny dzień tygodnia, możesz przysposabiać ją
do życia. Z tobą tak już jest, że musisz coś ulepszać,
prostować prawie proste, zakrzywiać nie dość krzywe.

Nigdy ci nie mówiłam, jak śmieszą mnie te próby, inaczej
byś zwiał, a twoje miejsce zająłby ktoś, kto by mnie
przejrzał. Z deszczu w bagno. Nasz teatr ma spore tradycje,
w przerwach bywamy normalni, jest normalnie.

Popatrz, jacy jesteśmy fajni netto, każdy szyty na swoją miarę.

Mirka Szychowiak

Otwarte - Mirka Szychowiak

Maitre Leherb - Chanson du mal ou amour jaune - 1971
Otwarte

Stoi za drzwiami i czeka;
nigdy nie otwieram telegramów
o śmierci. Niech to wszystko
dzieje się z drugiej strony.

Nie otwieram, bo tam jest tylko
kilka linijek prawdy. Poza milczeniem
prawie nic się nie zgadza.

Może tylko, że okno i na szczęście
parter. Taka przepaść to dla mnie nic.

Mirka Szychowiak

Do dna - Mirka Szychowiak

Do dna

Słyszała: bądź. Żadnej podpowiedzi.
Potem zniknął, a może w ogóle
go nie było. Kobieta i głosy, masa
dźwięków – światła dla niewidomych.

Odwołane lekcje, a coś trzeba umieć,
żeby się przebić przez tę czerń
i dotknąć rzeczy, które nie popłyną.

Mirka Szychowiak

Wtedy tak - Mirka Szychowiak

Jacek Yerka
Wtedy tak

Pustynia i słońce rozlane jak rzeka
– ani zebrać, ani wygasić.
Muszę stąd odejść, tylko dokąd?

Są zapachy i głosy, własne zasilanie
i wciąż nieodgadniona struktura ciała.
Pogaś światła, zaczekaj, aż wrócę.

Jak będę wypalonym znakiem,
zaświeć mnie.

Mirka Szychowiak

Koło - Mirka Szychowiak

Joanna Sierko-Filipowska - Żyć, albo nie żyć
Koło

Nie wiadomo, dokąd uciec,
– wszędzie grasują seryjne ofiary,
wychodzą z bram pochylone, uległe
jak biedne kurwiątka, których
się nie posuwa, tylko za wygląd
daje piątkę i odchodzi.

Gonią cię jak szczura, znają każdy
zakręt, dopadną – to pewne.
Ale za którymś razem

coś pęknie i już nie będzie zgody
z naturą, urodzi się w tobie gorszy
z braci, chwyci za gardło i powie,
że waszą matką jest zaciśnięta pięść.

I tak, jak planowali, zaatakujesz
pierwszy – polubisz tę drapieżność.
Wtedy zaczniesz się bać.

Mirka Szychowiak

Pisk - Mirka Szychowiak

Renata Domagalska - Pomysł na życie
Pisk

Ubywa wody, dni coraz bardziej śmiertelne,
krajobrazy płaczą samotnie. Kto będzie szczepił
i rozsiewał tę moc, zbierał krople, czemu nie ja?
Niczego nie można podzielić na pół, nic już nie chce
być całe i żywe. Co było moje, ktoś zabrał bez pytania.
Rzeczy znalezione, tylko to teraz mam. Wysuszony
pejzaż, puste rzeki i kilka wystraszonych ptaków
z objawami choroby sierocej. Jesteśmy tacy
niepodobni do wszystkiego, co kocham.

Mirka Szychowiak

Dokop mu - Mirka Szychowiak

Dokop mu

Z dziurawej kieszeni sypią się resztki tytoniu,
wszystko ci zwisa; idziesz pochylony jak
zbieg. Czemu tak szybko, gdzie uciekasz?
Jeden kolor wpada ci do oka i nic nie jest
od czegoś ładniejsze. Takim jak ty, jak ty
teraz, co się może schrzanić. Para z nas
wyjściowa - piękna mery zęby cztery i
cichoszary, w pękniętych okularach schizol.

Berni Allison zasuwa bluesa, aż mnie nosi,
aż rzuca po chodniku, pobujaj się ze mną, niech
coś cię wreszcie rozkręci zezowata kukło.

Ile jeszcze miejsc na nas czeka? Kurczy się
wyobraźnia, zegar bije, cmentarze raźno wyłażą
naprzeciw. Nie przefruniesz, musisz wejść, a ja
za tobą. Smycz i zaciśnięta ręka. I nic się za nami
nie wlecze. Urwało się, uciekło. Odpuszczone,
przemilczane bycie. Może w alei niezasłużonych
ktoś nam wręczy nagrodę jobla, przypadkiem
pomyli groby i położy kwiaty, zapali światełko?

Berni, cofnij płytę i leć od początku, dokop mu.

Mirka Szychowiak

Szczep - Mirka Szychowiak

Szczep

Frida Kahlo - Frida jako jeleń - 1946
Kroki, własne i zrodzone z lęków depczą
po piętach; dopadły cię i zaczynasz myśleć,
że to ja, ze swoim nieuleczonym natręctwem.

Mnie tu nie ma na pewno. To, co słyszysz
– to strach. Pierwszy raz widzę tak
wyraźnie, że mnie z tobą nie ma.

Jestem jeszcze w lesie. Zamknięci w pniach
myśliwi budzą się powoli, czując obcy zapach.

Jestem jeszcze daleko w lesie, nie zdążę uciec;
może się zatrzymam, zastygnę jak stare drzewa
i zaczekam, aż wypuszczą wszystkie strzały.

Kiedy ostatnia przebije twardy pień i wypłynie
światło, wymyślę sobie nowe imię, potem
powiem, gdzie masz szukać.

Mirka Szychowiak

Skręt - Mirka Szychowiak

Rafał Olbiński
Skręt

Wyrzuć te klamoty, kiedy wyjdę z domu, spal, potem
posprzątaj - i tak zapomniałam, co tam jest. Zostawiam
tę kartkę i żal na niej podkreślam, że nie pamiętam.
Nie zaglądałam w to miejsce od lat i mam nadzieję, że nic
nie przeżyło. Jeśli nawet popłaczę, żadne pokrewieństwo
nie będzie powodem. Pochówki zazwyczaj bywają
łzopędne, ale to żadna cena za wyjście na zewnątrz,
by nie dać się zagrzebać. Mogłam być kretem
i przekopywać się przez podziemne góry, na pamięć,
instynktownie, jednym z nieruchomych gratów,
pajęczyną pod sufitem, pleśnią, którąś z nigdy
nie przeczytanych książek. Dlatego usuń wszystko,
co tam jest, wtedy się dowiem co zostało, czy zostałam.

Mirka Szychowiak

Zanim - Mirka Szychowiak

Zanim
Jean-Claude Desplanques
Julce
Od razu mówię: paru rzeczy
nie pozwalam zakopać razem ze mną.

Potem nie będzie czasu – kolejny sen
z lektorem, żebym wszystko zrozumiała.
Zamazany obraz, jak w strugach
deszczu, ale twarz odkryta zupełnie.

Ruch na autostradzie majaczy się
w każdej odsłonie nocnej śpiączki.
Niedozwolona prędkość, pościg.
Zginiesz tragicznie, zdrowa.

Moje niezdążenia – Krym, Syberię,
Seczuan i Gobi – zapisuję żyjącym
w ciągłym ruchu; i może ktoś zechce
za mnie popłynąć nad Jordan.

Smutna dziewczynko, spotykana w oknie
szarego domu – daję ci na zawsze
łaskotki z chichotem w komplecie
i po jednym dołku na każdy policzek.

Poetko moja, moja cała, ty wiesz,
co mam dla ciebie: przeczytaj,
popraw, naucz się na pamięć i spal.
Przeżyję w tobie, żebyś się nie bała.

Jeśli zostanie coś, co się może przydać,
zabierzcie jak swoje. Jestem gotowa
na każdą czystkę, najbardziej intymne
przeszukanie.

Mirka Szychowiak