Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryszak Janusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryszak Janusz. Pokaż wszystkie posty

Kostka domina (9) - Janusz Kryszak

Kostka domina (9)

Tyle ludzkich spojrzeń, tyle zachwytów,
tyle składnie lub nieskładnie
wyrażanego podziwu.

Głośno i w milczeniu.

A przecież to tylko
połyskująca kruchym światłem woda jeziora,
kilka odcieni zieleni
i gonitwy perkozów o świcie.

Jakby w chmurze odbity obraz tego, co
prawdziwie dotknąć można dopiero
na tamtej drugiej ziemi.

Janusz Kryszak

On wspinający się po kamienistym zboczu - Janusz Kryszak

On wspinający się po kamienistym zboczu

On, wspinający się po kamienistym zboczu,
unosi z rzeki kroplę ciężką co mu się w skórę wciska
i światło kusi w krąg stojące,
by poruszone stopą lekko
w ten jeden punkt się zbiegło.

Natura już uspokojona i drzemie w piasku bestia płowa,
nic nie porusza raf podziemnych
i cień pochłania miasta, ludzi, drzewa.
A oni, tchnieniem wiatru zachłyśnięci,
w szklistym powietrzu upadają piosenkę nucąc
o jasnym dniu co się nie zmienia
w noc hipnotyczną owadziego przerażenia.

On, całe światło świata dźwigając na swych szczupłych
chłopięcych ramionach, wspina się po kamienistym zboczu
rzeki unoszącej kwiaty, szczątki owadów, pióra ptasie
i, cały obolały nadmiarem światła, zastyga na moment
stopę wpierając w blok połyskliwego powietrza,
i pochylony, wyłuskuje żwiru ziarnko umierające między
palcami.
I trwa tak na przekór wirującemu czasowi,
nic go nie odmienia,
pozostaje przez lata czujny chłopiec nad rzeką
z ciałem przez światło pokąsanym,
daremnie wyglądając zbawiennego cienia.

Janusz Kryszak

Poeta aleksandryjski - Janusz Kryszak

G.F.Watts - Geniusz poezji greckiej - 1878
Poeta aleksandryjski

Przywołuję twoje imię, poeto aleksandryjski,
byś rozświetlił nieco moje mroczne wiersze.
Brak mi twojego dystansu, tej pewności i wiary,
że mądrość biegnie naszym śladem jak piesek zziajany,
oszczekując wszystko, co niskie, płytkie i niegodne ludzi dojrzałych.
Potrzeba mi słońca, które leniwie kładzie się na skały,
słodyczy morza, gdy nieśmiało tuli się do ud i bioder,
a cofając się, unosi z sobą topografię kobiecego ciała.
Twój głos idealny, pełen akcentów jak muzyczna fraza,
nawiedza mnie nocami i wtedy sny mają jedwabisty powab,
a wszystkie rzeczy, duże i małe, trwają we wzajemnym zaufaniu.

Janusz Kryszak

Modlitwa gorliwego chrześcijanina - Janusz Kryszak

Modlitwa gorliwego chrześcijanina

Maurice Denis - Droga krzyżowa - 1889
Staram się, Panie Boże, wstaję wcześnie,
podlewam kwiaty i krzewy w ogrodzie,

zmieniam wodę psom, nie bluźnię sąsiadom,
natrętów nie chłoszczę złym słowem.

Wstrzemięźliwy w jedzeniu i piciu,
unikam też obżarstwa lektur i opilstwa muzyką.

Staram się, Panie Boże, widzę to tylko
co nie poniża i nie budzi zdrożnego pożądania.

Wytrwały w mnożeniu cnót i mądrości,
Śledzę jedynie pochody mrówek pod spękanym progiem.

Dopiero przed zaśnięciem skórą chłonę całą grozę.
Ale właśnie wtedy Ciebie nie ma, Boże.

Janusz Kryszak

Elegia na odejście szpaka - Janusz Kryszak

Bonawentura - Martwa natura z ptakami
Elegia na odejście szpaka

Nie wiem jak długo żyją szpaki ani gdzie umierają,
choć mógłbym to łatwo sprawdzić
w którejś z książek na półce za moimi plecami.

Ale teraz wciąga mnie w swoją głębię
Twoje milczenie, bezruch drobin powietrza,
nostalgia pustego parapetu.

Powtarzam jak frazę wiersza słowa niewiedzy,
patrząc w okno.

Nie ma nikogo. Cisza ogrodu wyższego seminarium.
Cisza lasu. Cisza wczesnej porannej godziny.

I milczenie tego, który i tak mówi najmniej.

Janusz Kryszak

Pewna okolica - Janusz Kryszak

Isaac Levitan - 1880
Pewna okolica

Radosny i wdzięczny wszystkiemu, co wokół
raz jeszcze schodzę w dolinę rzeki,
mijając klony i dęby wśród wysokich traw.

Na prawo wielki biały kamień na wpół wynurzony z wody,
na lewo mniejszy i gwałtowny skręt koryta rzeki.

Nieliczne brzozy wątłe, panienki słabowite,
omdlewają w czerwcowe południe pod słońcem palącym.

Jeśli czegoś mi tu brakuje, to śpiewu ptaków,
czegoś jeszcze bardziej żywego niż woda i drzewa,
by doświadczyć z całą mocą kruchości tego, co mnie otacza.

Co jest i znika w jednej i tej samej chwili
między wersami powtarzanego z pamięci wiersza.

Janusz Kryszak