E tenebris
Zstąp ku mnie, Chryste! Podaj ręce boże,
Albowiem tonę w orkannej zawiei,
Jak ongi Szymon ginął w Galilei,
Na nawałnicą smaganym jeziorze.
Kraj ogłodzony moje serce! Gorze!
Wino-m żywota wylał bez nadziei;
Jeśli dziś stanę u boskich wierzei,
Czuję, żem skazan na piekielne łoże...
„Śpi, lub, jak Baal, wyruszył na łowy,
A na Karmelu od rana do nocy
Darmo imienia wzywają prorocy...“
Nie! zanim Zachód spadnie purpurowy.
Płaszcz ujrzę bielszy od ognia, miedziane
Stopy, twarz znojną i na dłoniach ranę.
Oscar Wilde
tłum. Jan Kasprowicz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilde Oscar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilde Oscar. Pokaż wszystkie posty
E tenebris - Oscar Wilde
więcej twórczości:
Wilde Oscar
Vita nuova - Oscar Wilde
Vita nuova
Stałem nad morza bezowocną tonią:
Twarz mą i włosy skrapia rozbryzg fali;
Dzień konający purpurą się pali
Długich promieni; wichry groźnie dzwonią.
Krzyk mew ku brzegu przypływa z oddali —
„Biada!“ zawołam z uznojoną skronią,
Ziarna się dla mnie z pól tych nie wyłonią,
Choć na mój żywot ciągły trud się wali“.
Sieć ma porwana, a jednak raz jeszcze
Chcę ją zarzucić, może mnie wybawi
Połów dotychczas ukryty w głębinie.
I w tem, o chwało! o rozkoszne dreszcze! —
Żar srebrnych członków nad morzem się jawi,
W nim mej przeszłości straszna męka ginie.
Oscar Wilde
tłum. Jan Kasprowicz
więcej twórczości:
Wilde Oscar
Pan - podwójna villanella - Oscar Wilde
Pan - podwójna villanella
I
O kozłostopy boże Arkadii!
Ten nowy świat jest siwy i stary,
Co z Ciebie dla nas zostało?
Nie ma pasterzy, co by cisnęli
Jabłkami w fałdy korali twoich,
O kozłostopy boże Arkadii!
Nie widać już w wawrzynu liściach
Nóg twych, ni złocistej brody,
Co z ciebie dla nas zostało?
Nudna, martwa Tamiza nasza,
Jej wiatry przeszyły nas zimnem,
O kozłostopy boże Arkadii!
Doglądaj mogiły w Helice, gajów oliwnych,
Twych wyżyn w winorośl odzianych,
Co z ciebie dla nas zostało?
Wiele niewyśpiewanych elegii
Drzemie w sitowiu rzek naszych,
O kozłostopy boże Arkadii!
Co z ciebie dla nas zostało?
II
Ach, porzuć wzgórza Arkadii,
Satyrów, igraszki próżne,
W potrzebie świat nowy woła o ciebie.
Nie uświadczysz tu nimfy ni fauna,
Bo faun - jak i nimfa - siwy i stary.
Ach, porzuć wzgórza Arkadii!
W tej ziemi wolność oświeca
Drogę, którą kroczył Milton ponury,
W potrzebie, świat nowy woła o ciebie!
Ta ziemia zwyczajów rycerskich
Pamięta wieszcza dworskiego Sidneya,
Ach, porzuć wzgórza Arkadii!
Anglia, ten morza gwałtowny lew,
Dziś potrzebuje mocnego pokrycia,
W potrzebie, świat nowy woła o ciebie!
Dmij w trąbę głośno, bez obaw,
Porzuć tę piszczałkę wątłą,
Ach, porzuć wzgórza Arkadii!
W potrzebie, świat nowy woła o ciebie!
Oscar Wilde
tłum. Maciej Nowak
I
O kozłostopy boże Arkadii!
Ten nowy świat jest siwy i stary,
Co z Ciebie dla nas zostało?
Nie ma pasterzy, co by cisnęli
Jabłkami w fałdy korali twoich,
O kozłostopy boże Arkadii!
Nie widać już w wawrzynu liściach
Nóg twych, ni złocistej brody,
Co z ciebie dla nas zostało?
Nudna, martwa Tamiza nasza,
Jej wiatry przeszyły nas zimnem,
O kozłostopy boże Arkadii!
Doglądaj mogiły w Helice, gajów oliwnych,
Twych wyżyn w winorośl odzianych,
Co z ciebie dla nas zostało?
Wiele niewyśpiewanych elegii
Drzemie w sitowiu rzek naszych,
O kozłostopy boże Arkadii!
Co z ciebie dla nas zostało?
II
Ach, porzuć wzgórza Arkadii,
Satyrów, igraszki próżne,
W potrzebie świat nowy woła o ciebie.
Nie uświadczysz tu nimfy ni fauna,
Bo faun - jak i nimfa - siwy i stary.
Ach, porzuć wzgórza Arkadii!
W tej ziemi wolność oświeca
Drogę, którą kroczył Milton ponury,
W potrzebie, świat nowy woła o ciebie!
Ta ziemia zwyczajów rycerskich
Pamięta wieszcza dworskiego Sidneya,
Ach, porzuć wzgórza Arkadii!
Anglia, ten morza gwałtowny lew,
Dziś potrzebuje mocnego pokrycia,
W potrzebie, świat nowy woła o ciebie!
Dmij w trąbę głośno, bez obaw,
Porzuć tę piszczałkę wątłą,
Ach, porzuć wzgórza Arkadii!
W potrzebie, świat nowy woła o ciebie!
Oscar Wilde
tłum. Maciej Nowak
więcej twórczości:
Wilde Oscar
Santa Decca - Oscar Wilde
Santa Decca
Gail Salituri
Nie ma już Bogów. Nikt wszak nie dostrzeże
Na skroniach Pallas liściastej korony,
Nikt nie chce kłosów ciąć dla Persefony,
Nocą śpiewają beztroscy pasterze,
Bo Pan nie żyje, już to leśne leże
Nie rozgorzeje żądz jego płomieniem,
Nie szuka źródeł już Hylas młodzieniec,
Pan umarł, teraz Syn Marii cześć bierze.
Ale - być może tutaj, na tej wyspie,
Gorzki pamięci przeżuwając owoc,
Jakiś Bóg kryje się między badyle.
Jeśli jest taki, lepiej, wierz mym słowom,
Uniknąć jego gniewu: nie, lecz liście,
Patrz, poruszone: poczekajmy chwilę.
Oscar Wilde
przełożył Maciej Froński
więcej twórczości:
Wilde Oscar
Subskrybuj:
Posty (Atom)



