Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sebyła Władysław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sebyła Władysław. Pokaż wszystkie posty

Władysław Sebyła - Ojcze nasz [fragment]

AI '25

Ojcze nasz [fragment] 

I

Ojcze nasz, któryś jest na niebie błękitny i pusty.
Nie święcę twoich imion, nie znam twoich znaków.
Z pianą oceanowe miotają wychlusty
Do nóg mi martwe ryby z twojego zodiaku.

Górą noc jak pies leży i gwiazdami szczeka,
Więc dojrzeć cię nie mogę w ciemności i mrozie,
Przyjścia królestwa twego już nie czekam,
Przed pustką stygnę w grozie.

Więzi mnie wola ciała, wszystkiego stworzenia
Strachy i nędze w żyłach moich krzyczą
I na ziemi, i w niebie czyhają cierpienia,
I poją chleb powszedni bezsilną goryczą.

Nieodpuszczone przez mych nieprzyjaciół winy
Budzą mnie, z sennej wołając czeluści,
I warczą w mózgu niestrudzone młyny:
- Jeśli wróg nie odpuścił, niech ci Bóg odpuści.

I wołam: - Ojcze nasz, którego nie ma
Wywiedzionego z otchłani kuszenia,
Niechaj cię noc obrośnie potężna i niema
I gwiaździstym milczeniem zbawi od istnienia.

Władysław Sebyła (z tomu Obrazy myśli, 1938) 



 

O głodzie - Władysław Sebyła

O głodzie

Zdzisław Beksiński
Rosną w tobie otchłanie,
wzbiera głód nieuchronnym przypływem,
fala za falą rozbija o brzeg
grzbiety szumiące i siwe.

Ileż to jeszcze pożresz gwiazd,
ile mórz i lasów pochłoniesz,
ile drzew, i traw, i kwiatów
w tobie zatonie?

Czymże nasycisz swój głód,
który jak sęp wątrobę ci targa?
Na jakich obszarach wód
ugasisz spiekotę łaknących warg?

Wszystkie biodra spragnione miłości,
wszystkie brzuchy, czekające płodu,
nie ugaszą pożaru zachłannej wieczności,
nie nasycą twojego głodu.

Przyjaźń cię nie nakarmi,
kobieta nie obdarzy cię spokojem,
i ty dla nich swej studni do dna nie wyczerpiesz,
coraz głębiej więźniesz w gwiezdne roje
i jak pies wyjesz, pyskiem uwieszony
na księżycowym sierpie.

Upij się światem,
ciała przymierzem wspaniałym zachłyśnij,
spuść ze smyczy psy za wiecznością wyjące!
A powierzy ci tajemnicę
zapach kwitnącej wiśni,
wody oblane miesiącem,
dreszcz wiatru i kołysanie traw,
i śpiew skowronków nad zoranymi polami.

O niebo wysokie, spraw,
aby cisza zaległa nad nami!

Władysław Sebyła

Na „Srebrne i czarne" Lechonia - Władysław Sebyła

Na „Srebrne i czarne" Lechonia

Rybacy, nad wód cichych schyleni zakolem,
Rzucamy sieci ciężkie smutkiem, jak ołowiem.
Sięgamy z dna niemocy w najsłodszym mozole,
Słowa o srebrnej łusce w obfitym połowie.

Jesteśmy gnojem, mój bracie.
Mierzwą potu i krwi,
Mroźne niebo sinieje nad nami.
Płyną obłoki - i dni.

I biedne srebrne słowa posną jako ryby,
Od powietrza i słońca - w gwiaździstym bezdrożu.
Sczernieją łuski, oczy spłaszczą się jak szyby...
W nas tylko mogą ożyć, jak w morzu.

Jesteśmy mierzwą potu i krwi --
- I strugą źródlanej wody -
Złocisty księżyc z nas drwi.
Z nas - i z naszej swobody.

Ciepły wiatr wiosny przewiał
Lipcowy wyciekł miód,
Szary deszcz zalewa zarzewie.
Stalowy kładzie się chłód.

W błękitnej wisimy próżni.
Między niebem i błotem pól.
Jesteśmy różni:
śmiech nosimy - i ból.

Na przysadzistej jabłonce...
Wisimy dojrzałe owoce.
Wiatr gałęziami szamoce,
Jabłka na ziemię strąca.

Wsiewają nas - dzień w dzień
Na pola wszystkich cmentarzy,
Tam, gdzie skrzypiący mróz,
I w białym, pustynnym żarze.

Władysław Sebyła

Beethoven - Władysław Sebyła



Beethoven

Chmury fajczanych dymów i mdławy zapach piwiarni,
W drgającym, żółtym świetle - ludzie ruchliwi, czarni.

Zamknij lwie oczy, a w głowie głuchej - tak, jak pień głuchej,
Mózgiem wielkim jak świat szarpną chaosu wybuchy.

To z gwiazd, których nie widać, to z granatowej pustki
Nadlecą rzek szmaragdowych ciche - najcichsze pluski

W szumiącej powodzi smyczków wicher drzewami zatarga,
W rzekach płynącej wieczności modlitwa zastygnie na wargach.

Potem krew lunie w żyłach potopem miłości wezbranej,
I świat zaleje jak Bóg, płaszczem zniszczenia owiany.

Zadrgają wszystkie mięśnie, w najsroższym bólu stężeją,
Łzom, które nie spłynęły, wyorzą bruzd koleje.

Ze źródła ukrytego radość strumieniem wytryśnie,
Nad lesistymi wzgórzami bezgłośne słońce zawiśnie.

Noc ziemię wilgotną pokryje niemym, głębokim namiotem,
Ren zalśni i rany obmyje fal tajemniczym chlupotem.

Za chwilę znów zarżą chmury i niebo stratują deszczem,
I wiatr zaciśnie na drzewach miękkie, trzeszczące kleszcze.

W huku piorunów i groźnej śliskich błyskawic agonii
Splotą się - radość i ból nienapisanej symfonii.

Władysław Sebyła

Ogłoszenie - Władysław Sebyła

Ogłoszenie
George Grosz, Pillars of Society, 1926


Obywatele!
Szczurów na świecie za wiele.
W biały dzień wyłażą ze śmietników,
I ośmielają się swój pisk
Podnosić do godności człowieczego krzyku.
Zamknąć im pysk!
Wczoraj na teatralnym placu zarżnęły koguta.
(Taka ich buta).
Wszędzie szczury.
Ubrały się w mundury,
Sutanny i fraki,
A i w purpurze chodzi jaki taki.
Gryzą i niszczą wszystko, co im pod pysk wpadnie.
Na nic pułapki, zapadnie.
Żrą trawę na łąkach jak woły,
Kupy trocin zostawiają z lasów:
Niezadługo glob ziemski będzie taki goły
Jak zadki dwuletnich bobasów.
Najwyższe góry, sięgające nieba,
Gryzą, jak bochny chleba.
Kurzem żelaznej rudy opylone pyski
Nurzają w nafty wytryski.
A niech je ogarnie pragnienie:
Żegnajcie źródła, potoki, strumienie!
Wszystko wychłepcą po troszku.
Wypiją ocean gorzki
I morza zielone od burzy.
Potem i błoto z kałuży.
A kiedy suche będą morza, rzeki i potoki,
Wpiją drobne siekacze w obłoki,
Zanurzą zęby w zachodzące zorze,
I z pysków wąsatych
Wyschły ocean i morze
Zakapią krwi słonecznej purpurowe kwiaty!

Władysław Sebyła

Koncert egotyczny I (fragment) - Władysław Sebyła

Koncert egotyczny I (fragment)

Poezjo! Wracam do ciebie pokorny,
nie wyżebrawszy żadnej prawdy światu,
choć wiem,
żeś tylko kołami na wodzie.
...a możeś ty kołami, które wzbudził
plusk kamieni, lecących z zaświata?...

***
Sebyła - Autoportret
Poezjo! Czyś jest tylko słów igraszką?
Nazw, które cieniem rzeczy są niepoznawalnych?
Oto mi mącisz myśl, jak wicher halny,
walący kłębem z gór po stromych zboczach,
a ja, świerk, w ziemię wczepiony korzeniem,
stoję, zżerany jak stóg przez płomienie,
z włosem zjeżonym i szaleństwem w oczach!

Jak mam ustawić cienie, aby dociec,
jakich są rzeczy odbiciem - i światła?
Poznałem już tę siłę, która gmatwa
rachunki, zestawiane w mozole i pocie.
Próżno dochodzić słowem prawdy wieków,
gdy słowo inne jest w każdym człowieku.

Bo cóż jest słowo? Tylko cień, rzucony
z ducha człowieka na otchłanie rzeczy.
Cóż mi, że przedmiot cieniem określony,
skoro istnieniem swym ducha kaleczy?
Jak, słońcem będąc, dojrzeć cień we wnękach
głazów spiętrzonych w blasku? - To jest męka.

Cóż jest szukanie? Zgadywanie pustki,
potykanie się w mroku o coś, co istnieje,
zasłuchanie w nieznanej rzeki srebrne pluski,
przewidywanie, kiedy rozednieje,
i mocowanie się z nocy aniołem,
i posypanie głowy w pokorze popiołem.

Cóż czyn? Jeżeli czyn jest przed - znaczeniem,
a myśl wolnością, zdążającą w trudzie,
skroś ścieżek, ostrym usłanych krzemieniem,
ku wodzie ściekającej z tajemniczych studzien;
to wtedy tylko czyn się w wolności zachowa,
gdy z myśli słowo, a świat powstaje ze słowa.

Jakże to łatwo zmącić świat słowami
i podejrzewać głębię w mętnej studni,
gdy w przezroczystej sięgniesz dna oczami,
choć piasku ręką dostać znacznie trudniej.
Tak proste słowo trudno się tłumaczy,
a zbyt zawiłe piękno często nic nie znaczy.

Władysław Sebyła

Apostrofa do nocy - Władysław Sebyła

Apostrofa do nocy

O, nocy, daj mi sen i wyzwól mnie od snów,
którymi jawa darzy.
Niech ciemny wiatr, wiejący od samotnych gwiazd
maskę mi zetrze z twarzy,
niech chłodny mrok okryje moje oczy
zmętniałe od patrzenia,
a uszom krwi pozostaw szum
podobny
do morskich w muszli fal szumienia.

I zdejm ucisk ze sztywnych rąk i nóg,
z uwiędłej skóry,
i oczyść język mój z gorzkiego kurzu dróg
wiodących w martwe góry.

O, nocy, wyzwól mnie od złych
warczących w wietrze skrzydeł,
od młyńskich kół i od krwawiących szprych
i od diabelskich sideł.

A pozwól szumieć płowym morzom zbóż
dymiącym pyłem
i mrocznym wałom przewalać się wzdłuż
piaszczystych łach przez wodorosty zgniłe,
i patynować wierzchy fal rudością zorzy,
póki błękitna przepaść twa się nie otworzy
nad światem... i nad snem...
nade mną...

Władysław Sebyła

Nocami w ciemnym niebie białe kwiaty kwitną - Władysław Sebyła

***

Nocami w ciemnym niebie białe kwiaty kwitną.
A bywa to wczesną wiosną,
Kiedy się dusza ludzka pełni nienasytną
Krwi tęsknotą.
Kiedy samotni chodzą wieczorami,
Z migocącymi w źrenicach gwiazdami,
A po nocach płaczą, nie wiedząc, że płaczą
Nad swoją dolą, dni upalnych pyłem.
Nie wiedzą, że się im dusze inaczą.
Że ból jak burza serca im zalewa powodzią
I pył zmywa,
Pył powszednich dni.
A bywa to wczesną wiosną,
Gdy ptaki śpiewem pomęczone posną,
A w ciemnym niebie białe kwiaty kwitną.

Władysław Sebyła

I. Akteon (Trzy mity) - Władysław Sebyła

Eugène Delacroix - O Verão - Diana Surpreendida por Acteão - 1856-63

I. Akteon
(Trzy mity)


O bezwstydna madonno, biała panno z gór,
widuję cię co noc idącą do kąpieli,
kiedy księżyc, ptak nocny, wychynie zza chmur
nad taflę wodnej topieli.

Idziesz cicho jak światło i zapadasz w prąd
z pluskiem, co granie fletni przypomina,
i płyniesz rozgarniając sennym ruchem rąk
ciekły blask, szumiący w wiklinach.

Przytrzymanym na smyczy zmilknąć każę psom,
aż na moim wynurzysz się brzegu
i uniesiesz ramiona, przesłonięte mgłą
wodne kwiaty, bielsze od śniegu.

O bezwstydna madonno, Diano, panno z gór,
wiecznej młodości katedro,
spojrzyj, niechaj jeleniem poskaczę przez bór,
niech własne psy mnie rozedrą!

Władysław Sebyła

II. Selene (Trzy mity) - Władysław Sebyła

Pierre-Narcisse Guérin - Morfeusz i Iris - 1811
II. Selene
(Trzy mity)


A jeśli nie zabiję, to zbudzę cię ze snu
pocałunkiem, o duszo, śniąca w zimnym świetle!
Już mgłami mrok nadrzeczne topieliska przesnuł
i drgają niewidzialnych chrabąszczy basetle.

Zaraz spadnę na ciebie, w blasku cię roztopię
i wnet budzić cię będę palcami z promieni,
zmącę oddech spokojny, senny świat wytropię
i wejdę weń dziewczyną, która się rumieni.

Miłujesz mnie. Wraz z tobą po twoich snach płynę...
Lecz twe zbudzone ciało nie dla mnie tak płonie!
W snach twoich widzę! pieścisz nieznaną dziewczynę!
to nie ja, to nie ja, Endymionie!

Władysław Sebyła

III. Dafne (Trzy mity) - Władysław Sebyła

Rubens - Apollo i Dafne - 1636
III. Dafne
(Trzy mity)


Na próżno mi umykasz. W lesie cię doścignę,
Przy źródle śpiewającym przeźroczystym fletem,
I nim zdyszany biegiem w cieniu drzew ostygnę,
Boskim ramieniem ścigłą kochankę opletę.

Nie trwóż się. Nie uciekaj! Zatrzymaj się, dziewko!
Umiłowana moja, zbądź wstydu i lęku,
Już po tropie twym biję ziemię stopą krewką…
Mam cię…
I tylko liście lauru ślizgają się w ręku.

Władysław Sebyła

Ojcze nasz - Władysław Sebyła

Stanisław Wyspiański - Bóg Ojciec - Stań się! - 1897-1904
Ojcze nasz

Ojcze nasz, któryś jest na niebie błękitny i pusty.
Nie święcę twoich imion, nie znam twoich znaków.
Z pianą oceanowe miotają wychlusty
Do nóg mi martwe ryby z twojego zodiaku.

Górą noc jak pies leży i gwiazdami szczeka,
Więc dojrzeć cię nie mogę w ciemności i mrozie,
Przyjścia królestwa twego już nie czekam,
Przed pustką stygnę w grozie.

Więzi mnie wola ciała, wszystkiego stworzenia
Strachy i nędze w żyłach moich krzyczą
I na ziemi i w niebie czyhają cierpienia,
I poją chleb powszedni bezsilną goryczą.

Nie odpuszczone przez mych nieprzyjaciół winy
Budzą mnie, z sennej wołając czeluści,
I warczą w mózgu niestrudzone młyny:
– Jeśli wróg nie odpuścił, niech ci Bóg odpuści.

I wołam: – Ojcze nasz, którego nie ma
Wywiedzionego z otchłani kuszenia,
Niechaj cię noc obrośnie potężna i niema
I gwiaździstym milczeniem zbawi od istnienia.

V

Nie wiem, jak myślisz? Czy błyskawicami?
Zamętem wiosny? miłością? cierpieniem?
Czy myśli twoje powstają jak cienie
żywotów naszych i gasną wraz z nami?

Bo – gdyśmy myślą – możesz nas z otchłani
jednym wspomnieniem do bytu powołać,
i przeżyjemy krótki sen anioła,
wyrwani z grobu, istnieniu oddani.

Jeśliśmy ciałem twoim – zniszczejemy
i z prochów naszych nowe światy wstaną,
a nad wiecznością wichrem kołysaną
smugami świateł gasnących przejdziemy.

O bezimienny, wiem, że cię nie zgadnę,
bo wszystkie słowa są twoim imieniem.
Z nich narodzony, swym groźnym istnieniem
wdzierasz się w moje modlitwy nieskładne.

Władysław Sebyła

Nokturn 8 - Władysław Sebyła

Nokturn 8

Wali się noc sinym kamieniem
na rozdeptane strzechy chat.
Skroś pomroczniałych wód przestrzenie
świsnął świetlisty bat.
Zaludnić czym? jakimi snami
bezsennej pustki mus?
za dymiącymi zagonami
widma samotnych brzóz.
Północny wiatr gwiazdy kołysze,
wstęgi fałszywych dróg
płyną przez mrok – i ryczy ciszą
jakiś ogromny bóg.
Nienasycona wokół czarność
wezbranych nocnych wód.
Chroń się! uciekaj! ja cię przygarnę
lękiem wszechmocnych ud.

Władysław Sebyła

Nokturn 7 - Władysław Sebyła

Marek Langowski
Nokturn 7

Co nocy anioł mocuje się ze mną,
bezsilnie opadają zmordowane dłonie,
skoro odejdzie – i walką daremną
znużony śledzę gwiazdy padające na nieboskłonie.
Oto już nie ma tych, co mnie zrodzili:
nie zebrać kości niewidzianej matki,
ojca zachłanną gliną przyrzucili,
jeszcze nie porósł cmentarnianą trawą pagórek gładki.
Groźną wichurą samotność istnienia
dmie skroś rozumu jak poprzez stodołę
rozwartą mocne wiatry w czas młócenia –
milcząc wracam do walki z coraz niżej schylonym czołem.

Władysław Sebyła

Nokturn 6 - Władysław Sebyła

Józef Mehoffer

Nokturn 6

Powiesili szatani dzwon na szklanej górze
i serce zeń wyjęli,
by nie mogli grać na nim śpiewający w chórze
anieli.
Nakryli się skrzydłami, usiedli u stóp góry
i siedzieli kamieniem,
zadumani nad nocą, nad milczeniem natury
i nad dzwonu milczeniem.
Wtem wiatr, górą idący, krawędź dzwonu poruszył
szklanym jękiem rozpaczy.
Usłyszeli szatani, porozsiadani w głuszy – dzwon płacze.

Władysław Sebyła

Nokturn 5 - Władysław Sebyła

Józef Chełmoński - Jesień - 1875

Nokturn 5

Szły koła po wodzie – koła szerokie.
Kołysało się niebo – niebo głębokie.
Ogarniała mgła wodę – siwym ramieniem.
Ogarniała noc wodę – nieprzenikliwym cieniem.

Władysław Sebyła

Nokturn 4 - Władysław Sebyła

Józef Chełmoński - Jesień - 1876
Nokturn 4

Księżyc srebrzystym radłem orze skiby chmur,
wiatr zachodni liśćmi suchymi szeleści,
dudni pociąg za lasem, za rzeką …
(Miał król stary siedem cór,
siedem cór i wiele w życiu boleści …)
Pies gdzieś szczeka daleko … daleko …

Władysław Sebyła

Nokturn 3 - Władysław Sebyła

Nokturn 3

O czarne wody Narwi wiatr
szerokim skrzydłem bije
i księżyc – siwy koń –
na płytkim brzegu wodę pije.
Za tajemnicą płaskich łąk
bór wzdycha tajemniczy.
Gniewnie szamocąc się
przez sen jastrzębie pisklę krzyczy.

Władysław Sebyła

Nokturn 2 - Władysław Sebyła

Justyna Kopania
Nokturn 2

Wicher płomienie gwiazd po niebie rozmiata,
chłodem nocy zawiewa z granitowej pustki,
toczy się ciemna rzeka z niesłyszalnym pluskiem
po dnie nieobeszłego świata.
Płyniemy w czarnej wodzie, przy zgasłych latarniach,
ku nieodkrytym lądom, przeczuwanym miastom,
z wolna las wodorostów i mchów nas porasta,
aż przy nieznanym brzegu czarna głąb nas oliwnym
[ramieniem ogarnia.

Władysław Sebyła

Nokturn 1 - Władysław Sebyła

Nokturn 1

Już nocny wiatr nas pustoszy
I zimne niebo ogarnia,
czerwone liście klonów jesienną podściółką się kładą.
straciły nasycenie trawy niegdyś zielone
i poszarzały rzeczy – znużone
jednostajnością trwania.
Tak samo jak Ty się męczymy
falami twych walców płukani
i roztapiają się sosny, podszyte suchym wrzosem,
w zgęstniałym chłodzie.
Nad taką samą wodą – objęci zadumaniem –
czekamy
na plusk samotnych wioseł
nadpływającej łodzi.
W ponocnej pustce – samotni –
stoimy w zdumieniu niemem,
że już nie krzyczą słowiki od niepojętej rozkoszy,
a białe gwiazdy płyną – jak zawsze –
nad czarnoziemem –
i nocny wiatr nas pustoszy.

Władysław Sebyła