Paradoksy i oksymorony
Ten wiersz zajmuje się językiem na bardzo prostym poziomie.
Patrz, jak do ciebie mówi. Wyglądasz przez okno
Lub udajesz niepokój. Masz go, ale i nie masz
Tracisz go, on traci ciebie. Tracicie siebie nawzajem.
Wiersz jest smutny, bo chce być twój, a nie może.
Co to jest prosty poziom? To jest to i inne rzeczy.
Wciągnięcie ich systemu do gry. Gry?
No, właściwie, tak, lecz uważam grę
Za głębszą, zewnętrzną sprawę, wyśniony wzorzec ról,
Jak przy podziale łaski w te długie sierpniowe dni
Bez dowodu. Z otwartym zakończeniem. I zanim się obejrzysz,
Gubi się w parze i trajkotaniu maszyn do pisania.
Jeszcze raz zagrano. Myślę, że istniejesz tylko,
Żeby prowokować mnie do grania, na twoim poziomie, a wtedy ciebie nie ma tam
Lub zdążyłeś już przyjąć inną postawę. A wiersz
Ułożył mnie miękko przy tobie. Wiersz jest tobą.
John Ashbery
przeł. Agata Preis-Smith
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ashbery John. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ashbery John. Pokaż wszystkie posty
Czym jest poezja - John Ashbery
![]() |
| Wojciech Siudmak |
Średniowiecznym miasteczkiem, gdzie na fryzie widać
Skautów z Nagoi? Śniegiem,
Który spadł właśnie wtedy, gdy chcieliśmy śniegu?
Pięknymi obrazami? Próbą obycia się bez
Abstrakcyjnych pojęć, nie przystojących wierszowi?
Ale przecież wracamy do nich jak do żony,
Porzucając kochankę, której pożądamy? Teraz
Niech próbują uwierzyć w to tak, jak my sami
Wierzymy. Szkoła
Wyczesała nam z głów wszelką myśl
I pozostało coś, co jest jak pole.
Zamknij oczy – poczujesz, jak rozlegle się rozpościera.
A teraz otwórz – ujrzysz wąską pionową ścieżkę.
Możemy nią dojść wkrótce – do czego? – do jakichś kwiatów?
John Ashbery
przekład Stanisław Barańczak
więcej twórczości:
Ashbery John
Ten pokój - John Ashbery
![]() |
| Andrew Atroshenko |
Ten pokój
Pokój, do którego wszedłem, był snem o tym pokoju.
Z pewnością wszystkie nogi na sofie należały do mnie.
Owalny portret
psa przedstawiał mnie w młodym wieku.
Coś się skrzy, coś zostaje stłumione.
Na lunch jedliśmy codziennie rurki makaronu,
z wyjątkiem niedzieli, gdy zmuszano małą przepiórkę,
by zaszczyciła nasz stół. Dlaczego ci o tym wszystkim opowiadam?
Nawet cię tu nie ma.
John Ashbery
przełożył Paweł Marcinkiewicz
więcej twórczości:
Ashbery John
Koniec świata - John Ashbery
Koniec świata
Czasem jest więcej czasu niż mamy ochotę być,
z innymi. Czasem jest to ciekawe.
Mogę ci tylko powiedzieć, jak zatrzymać to wszystko.
Życie to słynna historia. Straszne z nas psy
na życie. Psy i inne byty
przekonują nas, że życie jest pieskie.
Przyszłość to widmo. Przeszłość,
tak tutaj napisali, jest automatycznym manekinem.
Nie śmiercią, jednym z jej pełnomocników.
Jeśli chodzi o morze,
życie rozjaśnione jest
całym snem, jaki potrafi w siebie wchłonąć.
Kiedyś powłóczyłem nogami. Któregoś dnia,
jak dobrze pójdzie, wybiorę się do kiosku
kupić trochę czereśni, przywitać starych kumpli.
John Ashbery
tłum. Piotr Sommer
Czasem jest więcej czasu niż mamy ochotę być,
z innymi. Czasem jest to ciekawe.
Mogę ci tylko powiedzieć, jak zatrzymać to wszystko.
Życie to słynna historia. Straszne z nas psy
na życie. Psy i inne byty
przekonują nas, że życie jest pieskie.
Przyszłość to widmo. Przeszłość,
tak tutaj napisali, jest automatycznym manekinem.
Nie śmiercią, jednym z jej pełnomocników.
Jeśli chodzi o morze,
życie rozjaśnione jest
całym snem, jaki potrafi w siebie wchłonąć.
Kiedyś powłóczyłem nogami. Któregoś dnia,
jak dobrze pójdzie, wybiorę się do kiosku
kupić trochę czereśni, przywitać starych kumpli.
John Ashbery
tłum. Piotr Sommer
więcej twórczości:
Ashbery John
Historia mojego życia - John Ashbery
Historia mojego życia
Byli sobie kiedyś dwaj bracia.
A potem był już tylko jeden: ja.
Dorosłem szybko, nawet zanim nauczyłem się
prowadzić auto. I oto ja teraz: parszywy dorosły.
Myślałem wyrobić sobie zainteresowania
którymi zainteresować mógłby się kto inny. A tu kiszka.
Chwyciła mnie rzewna tęsknota za tym, co wyglądało
na miłe młode lata. W miarę jak coraz bardziej
się starzałem, miałem też coraz więcej miłosierdzia
dla własnych myśli i konceptów,
uważając, że są przynajmniej tak samo dobre jak cudze.
Wtedy ogromna żarłoczna chmura
pojawiła się i zawisła nad horyzontem, i wysysała go
przez jakieś długie miesiące albo lata.
John Ashbery
przełożył Piotr Sommer
Byli sobie kiedyś dwaj bracia.
A potem był już tylko jeden: ja.
Dorosłem szybko, nawet zanim nauczyłem się
prowadzić auto. I oto ja teraz: parszywy dorosły.
Myślałem wyrobić sobie zainteresowania
którymi zainteresować mógłby się kto inny. A tu kiszka.
Chwyciła mnie rzewna tęsknota za tym, co wyglądało
na miłe młode lata. W miarę jak coraz bardziej
się starzałem, miałem też coraz więcej miłosierdzia
dla własnych myśli i konceptów,
uważając, że są przynajmniej tak samo dobre jak cudze.
Wtedy ogromna żarłoczna chmura
pojawiła się i zawisła nad horyzontem, i wysysała go
przez jakieś długie miesiące albo lata.
John Ashbery
przełożył Piotr Sommer
więcej twórczości:
Ashbery John
Subskrybuj:
Posty (Atom)




