Siedzą na ławce i patrzą sobie w oczy
Siedzą na ławce i patrzą sobie w oczy, urzeczeni. Trzymają się za ręce, zwilgotniałe w uścisku. Głaszczą się po włosach, muskają rozchylonymi wargami, zaciskając przy tym powieki, jakby każde z nich chciało całować to drugie własnym wnętrzem. Zapuszczają się daleko poza rejon słów.
A później, w restauracji, przy zapalonej świecy, opowiadają sobie różne historie, w których jest mowa o morzu, o białym domu pośród winnic, o śniegu, o zapachach, o pamięci świata, którą przeglądają niezmordowanie, jak jesienny katalog ciepłych ubrań i zabawek.
Jean-Michel Maulpoix
tłum. Krystyna Rodowska
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maulpoix Jean-Michel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maulpoix Jean-Michel. Pokaż wszystkie posty
Siedzą na ławce i patrzą sobie w oczy - Jean-Michel Maulpoix
więcej twórczości:
Maulpoix Jean-Michel
Cokolwiek mogło się było zdarzyć - Jean-Michel Maulpoix
Cokolwiek mogło się było zdarzyć
Cokolwiek mogło się było zdarzyć na ziemi i w niebie, to – nadal zachowuje wiarę. Żyją jeszcze nadal niektórzy bogowie, bezczynni, pomiędzy słowami nazbyt jasnymi. Weselny korowód naiwnych obrazów chroni ów niepewny kościół, gdzie trwa w skupieniu ten, który wie, że umrze. Białe stronice bronią tego, co mu zastępuje wiarę.
A to – idzie z bardzo daleka. Starczyło trochę wody wylanej na pył drogi, albo parę garści czerwonej gliny. Nadano temu imię, ale nikt go nie dosłyszał. Zostało po nim niewyraźne echo. Mówi językiem nieprzeliczonej wielości.
Jean-Michel Maulpoix
tłum. Aleksandra Oledzka-Frybesowa
Cokolwiek mogło się było zdarzyć na ziemi i w niebie, to – nadal zachowuje wiarę. Żyją jeszcze nadal niektórzy bogowie, bezczynni, pomiędzy słowami nazbyt jasnymi. Weselny korowód naiwnych obrazów chroni ów niepewny kościół, gdzie trwa w skupieniu ten, który wie, że umrze. Białe stronice bronią tego, co mu zastępuje wiarę.
A to – idzie z bardzo daleka. Starczyło trochę wody wylanej na pył drogi, albo parę garści czerwonej gliny. Nadano temu imię, ale nikt go nie dosłyszał. Zostało po nim niewyraźne echo. Mówi językiem nieprzeliczonej wielości.
Jean-Michel Maulpoix
tłum. Aleksandra Oledzka-Frybesowa
więcej twórczości:
Maulpoix Jean-Michel
Dziewięć dni na morzu, zupełnie jak w kościele - Jean-Michel Maulpoix
Dziewięć dni na morzu, zupełnie jak w kościele
Dziewięć dni na morzu, zupełnie jak w kościele.
Sam na sam z bogami, z ich nieobecnością. Ich niewidzialne dłonie opierają się na moich ramionach. Sam jeden wobec błękitu. Zanurzony w niedzieli morza. Upojony przestrzenią jak pijak. Zachłystując się trwogą i ufnością. Pragnący wciąż dodawać niebo do nieba, słoną wodę do morza. Płaczący, obmywany przez otchłanie. Szczęśliwy, bo wyzbyty siebie.
Na pełnym morzu lubię zapalić sobie papierosa. To taki mikroskopijny, czerwony punkt na tle błękitu. Żarzy się, skwierczy, ogrzewa. Znaczy po prostu, że istnieję. Jestem ziarnkiem, bryłką człowieczą, cząsteczką duszy we łzach, gotową uklęknąć albo zniknąć.
Jean-Michel Maulpoix
tłumaczenie Krystyna Rodowska
więcej twórczości:
Maulpoix Jean-Michel
Nigdzie nie znajdziesz stosownego nieba - Jean-Michel Maulpoix
Nigdzie nie znajdziesz stosownego nieba
Nigdzie nie znajdziesz stosownego nieba
Ani ziemi co czeka na twoje kości
Ani ciała które cię wyzwoli
Ani duszy w którą mógłbyś się ubrać
Żyjesz w szczelinie
Między garstką prochu a bogami
Włożyłeś palce między drzwi
Twój krzyk nie obudzi nikogo
Jean-Michel Maulpoix
przekład Krystyna Rodowska
Nigdzie nie znajdziesz stosownego nieba
Ani ziemi co czeka na twoje kości
Ani ciała które cię wyzwoli
Ani duszy w którą mógłbyś się ubrać
Żyjesz w szczelinie
Między garstką prochu a bogami
Włożyłeś palce między drzwi
Twój krzyk nie obudzi nikogo
Jean-Michel Maulpoix
przekład Krystyna Rodowska
więcej twórczości:
Maulpoix Jean-Michel
Bezgraniczny jest smutek nieba - Jean-Michel Maulpoix
![]() |
| Jerzy Duda-Gracz |
Bezgraniczny jest smutek nieba
A twoje zmartwienia są śmiechu warte
Naucz się cierpieć więcej niż możesz
Człowiek nie jest miarą wszelkich rzeczy
Pamiętaj o śnie którym zasnęli bogowie
Morze czeka abyś się w nie rzucił
Zanurkował w tym co niemożliwe
Cała reszta jest śmiechu warta
Jean-Michel Maulpoix
przekład Krystyna Rodowska
więcej twórczości:
Maulpoix Jean-Michel
Dusza - Jean-Michel Maulpoix
Dusza
Dusza. Tego się nie da powiedzieć inaczej. Ot, słówko ulotne. Tyle, co otworzyć i zamknąć usta. Złapać w powietrzu strzępek błękitu. Z niewiadomego powodu. Nic, tylko bezgłośne pytanie. Uparta prośba o coś. Myśl, że milczeniu o tym należy się także jakieś słowo. Temu czekaniu na coś, trosce. Już raczej zaznaczyć prowizorycznym konturem zmartwienie, niż dać imię nadziei. Nic do zyskania, nic do stracenia. Zwyczajnie, jeszcze jedna dziura w języku. Czuje się tutaj przeciąg. Czyjś drżący oddech. Ten sam, który nas trzyma przy życiu i który zostanie nam odjęty, gdy tylko nauczy się od nas paru zdań. Gdy wyczerpiemy już całe słownictwo miłości. Wkrótce już zostaniemy sam na sam z tym słowem. Zdyszanym, szybkim. Na wskroś sierocym. Słowem-korytarzem. Nie wymawiamy go nawet szeptem, ono nie śmie pojawić się na naszych wargach. Boi się języka, jak dziennego światła. Nie ma powiek. Nie zna łez, ale cierpienie, jakie z sobą niesie, trafia w samo sedno. To cierpienie pyta, chce wiedzieć. Wyczerpuje się w twarzach. Szuka sobie miejsca.
Jean-Michel Maulpoix
przełożyła Krystyna Rodowska
więcej twórczości:
Maulpoix Jean-Michel
Materia nieba ma w sobie przedziwną czułość - Jean-Michel Maulpoix
Materia nieba ma w sobie przedziwną czułość
Lazur nieba w niektóre wieczory nabiera odcieni starego złota. Pejzaż jest ikoną. Wydaje się, że o zachodzie słońca niebo, już całe w szczelinach, zdobędzie się na to, by chociaż przez chwilę uwierzyć w swój błękit. Niespodziewanie rozjaśnia się, podczas gdy noc szuka sprzymierzeńca w morzu.
Tajemnica przemieszcza się z jednego na drugi kraniec horyzontu.
Nie sposób opisać, z czego utkana jest ta chwila ani jaki ma kolor. Coś w rodzaju namawiania się szeptem światła z ciemnością, coś z gestu czy z dobrej intencji. Nieznane jest gotowe zatroszczyć się o wszystko; każdy wiedziałby, że żyjąc na tej ziemi, jest na swoim miejscu, że to miejsce jest właśnie dla niego, że nawet nieszczęście jest tutaj tylko błędem w sztuce, przeoczeniem, które wkrótce zostanie naprawione, albo że to po prostu nieokrzesane maniery szczęścia, które już się rysuje na horyzoncie i którego niebo wieczorne nie zwolni z raz danej obietnicy.
Jean-Michel Maulpoix
przekład Krystyna Rodowska
więcej twórczości:
Maulpoix Jean-Michel
Nie sądźcie, że cały ten błękit nie wie, co to ból - Jean-Michel Maulpoix
Nie sądźcie, że cały ten błękit nie wie, co to ból
Nie sądźcie, że cały ten błękit nie wie, co to ból.
Morze nie jest naiwnym obrazkiem, przyszpilonym nad łóżkiem w pokoju, między
pluszowym misiem a ozdobami za grosik.
Od kiedy serce przestaje nam żywiej bić, wyglądamy przestrzeni w ulicznych kałużach; chłepcząc z nich naszą małość, chcemy ofiarować naszemu pragnieniu namiastkę nieba. Niekiedy wpatrujemy się usilnie w oczy istot do nas podobnych,
w nadziei, że odnajdziemy w nich morze i utoniemy, bodaj na chwilę.
Ocieramy się całym ciałem o inne ciało, w pościgu za niebieskim błyskiem elektryczności i pięknym zygzakiem piorunów.
Wymieniamy z daleka sygnały dymne. Wymachując ramionami, zostajemy sami na bieżni, przeżuwając wilgotny kurz niewidzialnych łez. Jesteśmy tutaj na chwilę: kilka słów, parę zdań, tak niewiele pod gwiazdami, tylko tyle, obok całej reszty. Z błękitem na wargach, aż do ostatniej godziny. Bezbarwnym, skażonym głosem zaklinając śmierć, zajmując się umieraniem, słuchając bez lęku, jak trzeszczą kości nieba
i morza.
Jean-Michel Maulpoix
przekład Krystyna Rodowska
więcej twórczości:
Maulpoix Jean-Michel
Subskrybuj:
Posty (Atom)







