Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kozioł Urszula. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kozioł Urszula. Pokaż wszystkie posty

Urszula Kozioł - Taka noc jest za długa

 Taka noc jest za długa

AI 2024

Taka noc jest za długa
do takiego snu

takie życie za krótkie
na czarną godzinę

Urszula Kozioł (z tomu Raptularz, 2023)

W rytmie korzeni - Urszula Kozioł

Lauri Blank
W rytmie korzeni

Cokolwiek czynisz gdziekolwiek
nie jesteś sam.

W świecie pozbawionym nawiasu
nie staniesz poza
w świecie pozbawionym obramowań
nie staniesz obok
gdziekolwiek staniesz
będziesz punktem centralnym na kuli.

Twoja samotność nigdy tylko twoja
przenieś spojrzenie z siebie do miejsc w których jesteś
dopóki jesteś

Hewel hawolim kuloj hewel*

ale oszczędzaj korzeni u źródła.
Niech skrzydło pliszki jak płatek popiołu
samo przywarą czarnoziemu będzie
a cienia swojej ręki nie wypalaj
na liściu brzozy
jemu zieleń słuszna
jak mieszkaniom słuszna zamieszkałość.

Gdziekolwiek kiedykolwiek -
odtają szyfry naszych dni pod słońcem.
I choć tam nie o tobie, także o tobie będzie
I choć nie o mnie, także o mnie będzie -

sprasowani z tłem
pozbawieni twarzy i swego "tak", "nie"
jedną tylko zostawimy wklęsłość
śladu.

Urszula Kozioł
* Marność i tylko marność (hebr.) [przyp. wydawcy]

Co nam pisane... - Urszula Kozioł

* * *

Co nam pisane, nigdzie zapisane nie jest.
Zbyt nagle się to dzieje i nieprzewidzianie.
Skalkulowani w masę dobrze obrachowani
sprawdzamy się w statystyce cyfrą nie twarzami.

Pali się papierosa je się śpi się pije
wita się żegna kocha przybywa na wadze
ubywa komu zgony katastrofa sława
drzwi bez klamek kto katem dziś jutro co komu.

Przygotowano zamach i gotowa cela
tortur komora druty bomba szwank na honorze
błąkają się pociski zwiększona wywrotność
pojazdów rośnie ilość samochodów spadek
pożar lub zatonięcie powódź ocalenie
wygrana wynalazek nagła krew zaraza -

w przewidzianym wykresie jutro wypadkowa
statystycznie się sprawdza cyfrą nie twarzami.

W bezsenną noc się zmawia możliwości. Rejestr
cudzych niedawnych nieszczęść. Doświadcza się pamięć.

Lecz co nam jest pisane, nigdzie zapisane
nie jest.
                     To nas zastaje nie przygotowanych.

Urszula Kozioł

Talerz wypada mi z rąk - Urszula Kozioł

Pier Toffoletti
* * *

talerz wypada mi z rąk
............sklejam skorupy
wiersz wypada mi z rąk
............czy pochwycić go w locie?
życie wypada mi z rąk
............odwracam się do ściany

niczego już nie utrzymam
nic więcej z mych rąk nie uleci

nasłuchuję przez sen
jak niebo wypluwa pustkę
skrzypi cisza jak śnieg
którym nicość się skrada

Urszula Kozioł

Horrendum albo traktat o puchu dmuchawca - Urszula Kozioł

Horrendum
albo traktat o puchu dmuchawca

mogło mnie wcale nie być
nie tu nie teraz nie pod taką postacią
w jakiej przypadkiem zjawiłam się i
nikt by tego nawet nie spostrzegł
nie zauważył że mnie nie ma że brak
i mnie i mojego słowa czy
na pewno nikt inny nie napisałby nigdy tych
wierszy które ja od niechcenia kreślę od lat

Urszula Kozioł

Przepis na danie mięsne - Urszula Kozioł

Przepis na danie mięsne

Trzeba mieć tylko nóż
trzeba mieć gładki kamień
ostrzem wypieścić głaz aż głaz się odwzajemni
ma wchłonąć twardą czułość i unerwienie rąk
Wszystko co potem proste
Pień deska Szczypta soli
Zieleń do smaku oczom
I listek laurowy
Wszystko co potem zwykłe
Bo cała rzecz w przyprawach
(Pamiętaj też o misie i zestawieniu barw)
O ogień dzisiaj łatwo dzięki Prometejowi.
Byle był nóż i kamień.
Oraz uległy kark.

Urszula Kozioł

Nie mijaj ranku - Urszula Kozioł

Marek Langowski - Mija czas
Nie mijaj ranku

Nie mijaj ranku
zatrzymaj swe ptaki
jeszcze się zdążysz naobracać w czasie.

Przystań mi wiosno w półobrocie światła
wahaj się chwilę w odcieniach zieleni.

Przedłuż mi zmierzchu swą wczesność do syta
nie śpiesz się maju
trwaj moja miłości
o lata - kiedy się wami nacieszę.

Przemija życie jak noc: w okamgnieniu
Przemija ziemia w ułamku promieni.

Urszula Kozioł

Światłocień - Urszula Kozioł

Światłocień

Z czymże się rozłączyłam
czego się wyrzekłam
której zielonej strony życia albo słowa
że po wiośnie znów wtórej wiosny się spodziewam
i na śpiew nieprzerwany
na kwiat się sposobię.

Jeśli się nie żegnało
nie ma witać kogo
jeśli się nie milczało
nie ma czego słowić.

O drzewa nierozrzutne
o przezorny słowik
nawet promień przebiegle cieniem się nie zająkał.

A nie trzeba mi było uskładać uskąpić
listeczka poruszenia zwilżonego słowa
nie lepiej by mi ciągu dalszego zaniechać
odpocząć
i po chwili znów podjąć początek?

Inną miarę i porę sławi śpiewozieleń
inną moje pragnienie
jeszcze inną ciało.

Był dzień
a już jest podzień.
Różne się zrównało z niewidzialnym.
I znowu dzień się odpodziewa.

Urszula Kozioł

Lato - Urszula Kozioł

Lato

Czy to moje południe czy może już zmierzch
Słyszę pościg się zbliża
biją podkowy godzin

Chciałam przechylić dzień
jak gałąź cudzego sadu

a dzień pochylił mnie jak swoją własną gałąź

Urszula Kozioł

Powrót do nie wiem - Urszula Kozioł

Powrót do nie wiem
Willem Haenraets


Pora powrócić do nie wiem.
Z patrzących
znów zapadamy się w stan oglądanych.
Milczymy.
Zbyt wiele rzekliśmy.
Słuchajmy.
Wszyscy będziemy jeszcze przesłuchani.

Falują nasze przeźroczyste twarze
w prądach wiatru
wyzbyte dotyku.
Wibrują liczby wyzbyte wymiaru.
Trwają ciężary pozbawione wagi.

Co widzi słyszy nas kiedy nie wiemy
co śni nas kiedy błądzimy na jawie
co nas ogląda nakręca nagrywa
gdy nam się zdaje że jesteśmy sami?

Pora powrócić do nie wiem.
Powtórzyć
obwoływanie strąconych bałwanów
krnąbrne przestrzenie
ogień drzewo kamień
strukturę pyłu
rozpacz i nadzieję.

Urszula Kozioł

Norwid - Urszula Kozioł

C.K.Norwid - Z fresku
Norwid

Koło Hiszpańskich Schodów
zblakły cień poety Cypriana
krąży za białawym cieniem istnej syreny
niedoszłej kochanki
Marii Kalergis

powiernica ich dwojga, Trębicka
chwali jego fragmentowy wyrażania się sposób
jakim w siebie pochylon
obdarzy hojnie przyszłe późne wnuki.

Wczorajszy dandys
ozdoba warszawskich salonów
(bądź co bądź potomek rodziny królewskiej)
a zaraz potem tutaj kloszard Europy
wzgardzony nędzarz
jak z kulą u nogi
z kufrem gryzmołów częściowo spalonych
nie wydanych, nie doczytanych wierszy
rysunków, akwarelek
(jak ów zblakły kwiat
gałązka maku, prawdziwy rarytas
dziś w zbiorach Biblioteki Narodowej)

ten to delikatny, a zarazem gromko
krzyczący, który znał walor milczenia
jak nikt przed nim, żaden
w pochmurne dni do dzisiaj składa mi wizyty.

Jego listek przyklejony do szyby deszczu kropelką
mam za pozostawiony mi przez niego bilet.

Urszula Kozioł

Cienie - Urszula Kozioł

Cienie

Odgarniamy cień z czoła
odgarniamy cień z oczu
a on spada pomiędzy nas
wielokątnym murem.
        Przypatrz się jak ten mur
        oplata bluszcz przemilczania
        zobacz
               jak po nim pełza
               rak wyobraźni.

Urszula Kozioł

Żyjesz samymi brzegami - Urszula Kozioł

***

Żyjesz samymi brzegami
chwiejnym konturem

nagła ciemność
ścina ci krew
lodem

paszcza świata z czarnym podniebieniem
już bierze cię na kieł ─
sierp
obojętnego blasku

umrzesz
umrzesz z wierszem na ustach
z wierszem na ustach wyrzeczonym znów
do nikogo.

Urszula Kozioł

Lekcja z polskiego - Urszula Kozioł

Lekcja z polskiego
(Do młodego człowieka)
Pomiędzy "wiem" i "nie wiem"
jest obszar możliwości usiany bezpiecznymi znakami
zwątpienia i zapytania
owych "klap bezpieczeństwa" albo drzwi zapasowych
które możesz wyważyć w razie katastrofy

ich ptasio wypukły grzbiet doradza odmowę
stawiania ostatecznych kropek
i przytwierdzania szpilką do miejsca
ulotnych motyli

naucz się mówić „nie wiem”
naucz się mówić „nie znam” „nie pamiętam”
naucz się nie mówić

ćwicz pamięć w ułomności
wiesz że masz prawo być istotą omylną
lub niemową

upieraj się przy szumie w uszach na skutek wiatru historii
i zmiany ciśnienia
która zdarzenia życia zmienia w przywidzenia.

Urszula Kozioł

Morze zagaduje nas - Urszula Kozioł

* * *

morze zagaduje nas
natarczywie dopytuje wciąż i wciąż
od nowa
jakby chciało wiedzieć coś więcej
niż wie
o nas i tak w ogóle

dobija się z łoskotem
do twojego skrytego rytmu
morze
- nieustępliwy raper -
dopytuje o coś
o nic
dopytuje o wszystko
i nagle cofa się zanim znajdziesz odpowiedź
jakby bało się ją usłyszeć

Urszula Kozioł

Nadnagość - Urszula Kozioł

Nadnagość

Miałam azyl swój w lesie
— już go wyrąbałeś
W inne strony odeszłam
— już się stały twoje.
Którędy bym nie biegła
zabiegałeś drogę
na przejściach czatowały uprzedzone domy.

Miał to być pojedynek
lecz wdałeś się w zmowy
teraz wszyscy jednego osaczają zwierza
bez czasu ochronnego
bez wyboru broni.

Nie masz kto by mógł dzisiaj dachu nie odmówić
nie masz kto by nie wydać mógł
nie wskazać na mnie
nie masz kto by nie tropił.
I ubiegasz ślady
nim je zdążę odcisnąć w panicznym wybiegu.

Tyle mi pozostało co w zmilczanym słowie.
Lecz tyś zdołał się wedrzeć w zatajone wnętrze
i już nawet ze sobą nie mam dziś przymierza.
Choć język zaniemówił
trzewia mam stugębne.
Wydają mnie gruczoły dech się mnie zapiera
ciśnienie krwi spiskuje z tętnem na mą zgubę —

Tyleś wziął. Wszakżeś jeszcze nie pojmał mnie całej.
Chcesz mnie dostać — śmierć zabierz.
W niej jeszcze mam azyl.

Urszula Kozioł

Glosa: z wycieczki - Urszula Kozioł

Glosa: z wycieczki

W tym labiryncie
gdzie na każdym zakręcie inna
inny zachwala kłębek z nicią
coraz to inną
wabiąc barwą

nabyłam
igłę z naparstkiem i motek na próbę
odwijam
Dany Mc Bride
czy starczy bodaj
na scerowanie dziury na pięcie herosa
bodaj na owinięcie wokół palca
bodaj na -

nie starczyło

i oto znalazłam się pośród was
w labiryncie
gdzie wszystkie nici są za krótkie prócz
prócz nici firmy Alfa prócz
nici firmy Beta prócz
nici z nici
których chwilowo zabrakło

odwijam
czy bodaj na ścieg
znak koślawy że tędy mnie wiedli

nie starczyło

i oto znalazłam się pośród
w labiryncie

gdzie już inna Ariadna inny zachwala kłębek lub
namiastkę kłębka lub
cokolwiek zamiast -
niechże więc będzie to zamiast
dla wszystkich to samo zamiast

nie starczyło

i oto znalazłam was pośród was
w labiryncie
a tamta ściana to nie żadna ściana
to ściana ściany
a ta ścieżka to nie żadna ścieżka
to ścieżka ścieżki
a ten znak wydrapany na murze
to donikąd znak
to znak samego znaku

jak tu cuchnie
od potu czekania od potu spocenia
jak tu dudni
od przebierania nogami w miejscu i w miejscu

teraz weźmy się razem za ręce
trzymajmy się mocno

teraz wychylmy się wszyscy za -
zawsze za tamtą ścianę
za -
jeszcze o jedną dalej
za -
zawsze w to OBOK

nie ma się czego bać
w każdym razie
w tym labiryncie nie ma labiryntu
innego

nie ma się czego bać
w każdym razie
to nie w tym tutaj jest tamten drugi
to ten jest w tamtym.

Urszula Kozioł

Z cyklu „W rytmie słońca” - Urszula Kozioł

z cyklu „W rytmie słońca”

Wyleć z gniazda ptaku ale nie biały: białawy.
Leć pod chmury ale nie chyżo: chyżawo.
Gdy napotkasz Ikara pod słońcem złotawym
to mu się nie kłaniaj. Nie kłaniaj.
Dedalu ty śniłeś Ikara sokołem.
Dedalu ni jastrząb twój syn ani gołąb
ni pawiem papugą marzanną wioskową
lot jego w twych palcach już zwiotczał
zanim wzięła go woda.
Woda głębokawa
w powietrzu czystawym
bądź śmiaławy aniołku tylko śmiaławy
dam ci wstążkę i chleb łaskawy
– a teraz nie zawracaj nam głowy.

Urszula Kozioł

Apokalipsa przedświętojańska - Urszula Kozioł

Tomasz Alen Kopera
Apokalipsa przedświętojańska

Ale najdłuższy będzie dzień ostatni
choć niekoniecznie będzie dniem czerwcowym.
Przepaska z bylic nie ocali bioder
i nie oczyści ciał żywiczny ogień.

Spękane pięty obalonych lasów
zbyt późno zdradzą sens kwiatu paproci.
Przez lud zgładzone zmartwychwstaną płazy
zwielogłowiałe w grzybach ciężkiej wody.
Tak dzień ostatni będzie trwał najdłużej
choćby to trwanie było chwili mgnieniem.
Zostanie w oczach błysk czerwonej róży
a to się ery cofną w swej podróży
do wnętrza ziemi.

A jeśli nawet będzie dzień następny
woda odmówi człowiekowi wody
ziemia odmówi człowiekowi ziemi
sól soli
ludzkość się z ludzi wyzbędzie.
Słów trupi podmuch zmiecie przyszłe słowa
a krzyk skażony sam nic nie wykrzyczy
i ocaleni rozpadną się w ciszy
zakneblowani złomem własnej mowy

Urszula Kozioł

Wiatraki - Urszula Kozioł

Tomasz Sętowski - Don Kichote
Wiatraki

Patrzcie jak Don Kichot półgłówek
Z kijem rusza przeciw wiatrakowi
Nie słuchajcie tego co mówi
Dajcie umyć ręce Piłatowi

Ciało Abla jak ziarno jest złote
Jego włosy pszeniczne takie
Zatrzymajcie Don Kichota idiotę
Bo zepsuje kainowe wiatraki

A nam mąki trzeba więcej i więcej
Kain Abla wiatrakiem zmiele
Piłat właśnie umywa ręce
I te ręce mąką wybieli

Niech turkocze wiatrak Kaina
Zwiążcie-no Don Kichota szaleńca
Mąci spokój prętem wikliny
A tymczasem Piłat chce ręce ─

Urszula Kozioł