Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hesse Hermann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hesse Hermann. Pokaż wszystkie posty

Wyznanie - Hermann Hesse

Wyznanie

O, gdzie doszukać mi się dzisiaj druha? —
Łańcuchy błędne żurawi na chmurach,
rozbitki w czółnach, stada bez pastucha,
noc, nieprzespany sen, czarna wichura.
Za mną, przy drodze, w zmierzchach toną
ruiny świątyń, wirydarze
zdziczałe, poza mgieł osłoną,
niedokochanych kobiet twarze
i fale, gdzie stąpałem, blady.
Zatarte liżą martwe ślady,
i nie wie nikt, co tam spoczywa:
diademy władców, z lauru wieńce,
bluszcze, lub lira, lub pokrzywa?
Tak drzemią w melodyjnej męce
i leją blaski w zgasłe noce,
gdy nagle dłoń ma drga w pomroce
i ryją w gruzach żywe ręce.
O, celu! wyszczerbiłem dłuto,
wróg minął moją studnię strutą,
i wzdycha dusza, szczęścia chciwa.

Hermann Hesse
przełożył Stefan Napierski

We mgle - Hermann Hesse

We mgle

We mgle się wszystko nurza,
samotność domów i bram.
Drzewo nie widzi wzgórza,
każdy jest sam.

Pełen przyjaciół był świat,
światło sprzyjało życiu.
Teraz, gdy spada mgła,
wszystko zanika w ukryciu.

Zaprawdę nie wie nic,
kto nie przebywał w mrokach,
kto ócz nie widzi i lic —
powszędy ciemność głęboka.

Dziwnie we mgle wędrować,
życie kołacze u bram.
Człowiek przed ludźmi się chowa,
każdy jest sam.

Hermann Hesse
przełożył Jan Koprowski

Wiersz o starości - Hermann Hesse

Wiersz o starości

Że coraz częściej z cichym żalem
Przez pól zielonych idę runo
I gdzieś w powietrzne patrzę dale,
Jak jasne chmurki bystro płyną —

Że się w ogrodzie zatrzymuję,
Gdzie pośpiech dzieci w zieleń żenie,
I długo w ciszy oczekuję
Na uśmiech i na pozdrowienie —

I że nikomu nie zazdroszczę
Sławy, orderów ni nastroju,
I taki spokój w sobie goszczę —
Czy to już jesień? czy śmierć to już?

Hermann Hesse
przełożył Jan Koprowski

Wyznanie - Hermann Hesse

Wojtek Siudmak - Skamieniałe echo
Wyznanie

O, gdzie doszukać mi się dzisiaj druha? —
Łańcuchy błędne żurawi na chmurach,
rozbitki w czółnach, stada bez pastucha,
noc, nieprzespany sen, czarna wichura.

Za mną, przy drodze, w zmierzchach toną
ruiny świątyń, wirydarze
zdziczałe, poza mgieł osłoną,
niedokochanych kobiet twarze
i fale, gdzie stąpałem, blady.

Zatarte liżą martwe ślady,
i nie wie nikt, co tam spoczywa:
diademy władców, z lauru wieńce,
bluszcze, lub lira, lub pokrzywa?

Tak drzemią w melodyjnej męce
i leją blaski w zgasłe noce,
gdy nagle dłoń ma drga w pomroce
i ryją w gruzach żywe ręce.

O, celu! wyszczerbiłem dłuto,
wróg minął moją studnię strutą,
i wzdycha dusza, szczęścia chciwa.

Hermann Hesse
przełożył Stefan Napierski

Dojrzałość lata - Hermann Hesse

Arkady Ostritski
Dojrzałość lata

Jaśnieje w dali błękit
jak duch czystych uniesień —
słodki ton czarodziejski
przynosi tylko wrzesień.

Lato nocą dojrzałe
zmienia w święto czas złoty.
A to, co doskonałe,
umrze rade z tęsknoty.

Wyzwól się, duszo, z ciała,
z czasu, ziemi i troski,
byś wreszcie uleciała
w krainę szczęśliwości.

Hermann Hesse
przełożył Jan Koprowski

Smutek - Hermann Hesse

Smutek

Kwiaty, co jeszcze wczoraj
jaśniały od kwitnienia,
spadają w zwiędłych kolorach
z drzewa osamotnienia.

Widzę, jak lecą z obłoków
niczym śnieżynki na ziemię.
Nie słychać dudnienia kroków,
zbliża się wielkie milczenie.

Na niebie gwiazdy nie błyszczą,
w sercu miłość nie gości.
Milczenie ogarnia wszystko,
świat pusty i pełen szarości.

Kto serce od łez uchroni
w czasach wielkiego cierpienia?
Spadają kwiaty na błonie
z drzewa osamotnienia.

Hermann Hesse
przełożył Jan Koprowski

Fragment „Wilka stepowego” - Hermann Hesse

Krzysztof Łozowski - Tajemnica
fragment „Wilka stepowego”

Hej, hej, młodzieńcze,
nie pław się w męce,
język cię swędzi czy w płucach rzęzi?
A może myślisz o czytelnikach,
molach książkowych i złych krytykach?
O swych drukarzach,
ścierwach, kacerzach,
przeklętych szczwaczach i podżegaczach?

Psiakrew, do czarta,
rzecz śmiechu warta,
śmiech do rozpuku
ulży ci w brzuchu...

O ty, serce w poniewierce,
druk, czernidło to mamidło,
czujesz wieczny żal do świata,
gdzie człek człekiem wciąż pomiata,
na pociechę dam ci świecę,
zapal sobie, tak na hecę.

Plotłeś bzdury i michałki,
banialuki, fidrygałki,
wywijałeś wciąż ogonem,
ale koniec z tym fasonem.

Życzę ci szczęśliwej drogi,
diabeł weźmie cię na rogi,
a żeś piórem moc napsocił,
dobrze kijem cię wygrzmoci.
Za bezczelne plagiaty
bies ci porachuje gnaty.

Hermann Hesse
przekład Gabriela Mycielska

Nieśmiertelni (2 przekład) - Hermann Hesse

Joseph Christian Leyendecker
Nieśmiertelni
(fragment „Wilka stepowego”)


Wciąż i wciąż na nowo z dolin ziemi
Wznosi ku nam się do życia pęd,
Dziki głód, upajający nadmiar,
Z setek uczt katowskich bije swąd.
Spazm rozkoszy, żądza nieustanna,
Ręce dziadów, zbirów i lichwiarzy,
Trzoda ludzka popędzana lękiem,
Dyszy chucią i o szczęściu marzy.
Mdły jej odór wokół się wyczuwa,
Sama zżera się i znowu się wypluwa.
Knuje wojny, tworzy sztuki piękne,
Dom rozpusty przyozdabia złudą,
Grzęźnie w blichtrze dziecięcego świata,
Tłoczy się i ginie przed jarmarczną budą.
Dla każdego z fal się wznosi kształt żywota,
By się rozpaść znów na bryły błota.

Ale myśmy odnaleźli siebie
W sferze lodu prześwietlonej gwiezdnie,
Obce są nam lata, dni, godziny,
Obca młodość, starość i różnica płci.
Wasze grzechy, lęki, wasze cnoty,
Mordy, zbrodnie, bóle i radości
Widowiskiem są wam jak słońca obroty,
Każdy dzień tu długość ma wieczności.
Na wasz żywot patrząc pobłażliwym okiem,
Na krążące gwiazdy cicho spoglądając,
Przyjaźnimy się z niebieskim smokiem,
Oddychamy tu kosmicznym mrozem.
Chłodny, nieruchomy jest nasz wieczny byt,
Chłodny i promienny jest nasz wieczny śmiech.

Hermann Hesse
przekład Gabriela Mycielska

Lecz myśmy siebie odnaleźli... (1 przekład) - Hermann Hesse

***

Lecz myśmy siebie odnaleźli w sferze
Gwiazd, co się blaskiem lodowatym palą:
Żyjemy jak bogowie w śródgwiezdnym eterze,
Nie znamy dni ni godzin, radości ni żalu.
Tu - płci nie mamy i nie mamy wieku,
Wszystko tu jedno: daleko czy blisko,
Na twoje grzechy i bóle, człowieku,
Patrzymy stąd z uśmiechem jak na widowisko.
Każdy nasz dzień tu - ma długość wieczności,
Nie odróżniamy już grzechu od cnoty.
W odwieczną gwiazd gonitwę zapatrzeni,
Na żywot wasz łaskawym spoglądamy okiem,
Płucami chłonąc mróz bezkresnych tych przestrzeni,
Jesteśmy za pan brat z wielkim, niebieskim smokiem.
Chłodna jest nasza wieczność i nic już nas nie czeka,
Chłodny jest nasz śmiech nad dolą człowieka.

Hermann Hesse
przekład (?)

Wilk Stepowy - Hermann Hesse

Wilk Stepowy

Ja, wilk stepowy gnam bez końca,
Świat pod całunem śniegu legł,
I nigdzie sarny ni zająca,
A nawet kruk z gałęzi zbiegł.
W sarenkach jestem zakochany,
Ach, gdybym chociaż jedną miał,
Wziąłbym ją w zęby, wziąłbym w łapy,
I przy niej rozkosznie się grzał.
Ach, jaki byłbym dla niej czuły,
W jej uda kłami bym się wpił,
Jej krew chłeptałbym aż do syta,
A z żalu bym po nocach wył.
Wystarczyłby mi nawet zając,
Kawałek grzbietu, jeden skok;
Czyż wszystko mnie już opuściło,
Co rozwesela życia mrok?
Siwieje mi już włos ogona,
I bystrość oka przyćmił czas,
Przed laty zmarła moja żona,
Więc gnam za sarną w ciemny las.
O sarnach marzę i zającach,
Pragnienie gaszę lodu krą,
Zimowy wiatr po nocach pląsa,
Zanoszę diabłu duszę mą.

Hermann Hesse
tłum. Gabriela Mycielska