Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Whitman Walt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Whitman Walt. Pokaż wszystkie posty

O, kapitanie! - Walt Whitman



O, kapitanie!

O Kapitanie! mój Kapitanie! nasza pełna strachu podróż skończona,
Okręt przetrwał każdą nawałnicę, zdobyta i nagroda upragniona,
Port jest blisko, słyszę dzwony i lud w radości swej wytrwały,
Choć oczy jego na kil zwrócone, na okręt groźny i śmiały;
Lecz o serce! serce! serce!
Tam się czerwieni krople wydarły,
Gdzie na pokładzie mój Kapitan leży,
Zimny i umarły.

O Kapitanie! mój Kapitanie! powstań i posłysz te dzwony;
Powstań - dla ciebie flaga powiewa - dla ciebie tryl trąbiony,
Dla ciebie bukiety i wstążką przewiązane wieńce, dla ciebie na brzegu zgromadzeni,
Ciebie wołają, rozkołysani tłumnie, ku tobie w gorliwości zwróceni;
Usłysz Kapitanie! drogi ojcze!
Ma ręka pod twą głową!
To jest ten sen którego podążałeś drogą!
To jest ten sen na którego pokład koszmarny upadłeś,
Zimny i umarły.

Mój Kapitan nie odpowiada, wargi jego pobladłe i złączone,
Mój ojciec nie czuje mej ręki, serce i wola już jego ściszone,
Okręt bezpiecznie jest zakotwiczony, podróż już jego skończona,
Ze strasznej podróży powrócił zwycięski, zdobyta i nagroda upragniona;
O raduj się nabrzeże, o i dzwońcie dzwony!
Lecz ja w żałobnym marszu zamarły,
Przechadzał się będę po pokładzie, gdzie Kapitan mój leży,
Zimny i umarły.

Walt Whitman
przełożył Andrzej Szuba
PS. Dziękuję:)

Dumna muzyko burzy - Walt Whitman

Dorian Vallejo
Dumna muzyko burzy

Dumna muzyko burzy,
Podmuchu, co niesiesz się wolny, gwiżdżąc poprzez prerie,
Mężny pomruku leśnych wierzchołków – górski wietrze,
Uosobienie mglistych zarysów – tyś orkiestry ukryte,
Ty serenady przywidzeń, gdy instrumenty wzniesione,
Mieszając z rytmem Natury wszystkie języki narodów;
Tyś akordy pozostawione przez legion kompozytorów – tyś chóry,
Ty nieokreślone, swobodne, religijne tańce – tyś ze Wschodu,
Półszeptem rzek, grzmotem spadających katarakt,
Tyś dźwiękiem odległych strzelb i galopem kawalerii,
Echem obozów z wszystkimi sygnałami trąbki,
Formując zgiełk, wypełniając sobą późną noc, przytłaczając mnie bezsilnego,
Wchodząc do mojej odludnej sypialni, czemuś mnie zniewoliła?

Walt Whitman
przeł. Krzysztof D. Szatrawski

Kim ostatecznie jestem - Walt Whitman

Kim ostatecznie jestem

Kim ostatecznie jestem? Dzieckiem tylko, które lubi dźwięk
swego imienia i powtarza je ciągle.

Odłączam się, żeby słyszeć — nigdy mnie to nie nudzi.

Twoje imię dla ciebie tak samo.

Czy pomyślałeś, że wszystkim są dwie albo trzy intonacje
w dźwięku twego imienia?

Walt Whitman
tłum. Czesław Miłosz

Ostatnia inwokacja - Walt Whitman

Ostatnia inwokacja

Teraz już lekko
Spomiędzy murów potężnej fortecy,
Spod straży zamków, spod opieki zatrzaśniętych drzwi
Dajmy się unieść w górę.

Powinniśmy wyślizgnąć się bez szmeru.
Kluczem łagodności odrygluj zamki, szeptem
Każ otworzyć się drzwiom, duszo.

Lekko - nie bądź niecierpliwa
(Mocny twój uchwyt, o ciało śmiertelne,
Mocny twój uchwyt, o miłości).

Walt Whitman
tłum. Czesław Miłosz

Cudy - Walt Whitman

Cudy

Kogo obchodzą, tak naprawdę, cudy?
Co do mnie, znam tylko i jedynie cudy.
Czy idę ulicami Manhattanu,
Czy nad dachami domów rzucam wzrok ku niebu,
Czy boso brodzę wzdłuż plaży samym skrajem wody,
Albo stoję pod drzewami w lasach,
Czy w dzień rozmawiam z kimś kogo kocham,
Albo nocą śpię w łóżku z kimś, kogo kocham,
Czy siedzę przy stole i jem obiad z innymi,
Czy patrzę na nieznajomych naprzeciwko mnie w dyliżansie
Albo przyglądam się pszczołom krzątającym się koło ula letnim popołudniem,
Albo zwierzętom pasącym się na łąkach,
Albo ptakom albo dziwom owadów w powietrzu,
Albo dziwom zachodów słońca, albo gwiazdom świecącym tak cicho i jasno,
Albo ślicznemu, delikatnemu sierpowi nowego księżyca na wiosnę -
To, razem z resztą i z osobna, jest dla mnie cudem.
Każda rzecz odsyła do innych, ale jest wyraźna i na swoim miejscu.
Każda godzina światła i mroku jest dla mnie cudem,
Każdy cal kubiczny przestrzeni jest cudem,
Każdy jard kwadratowy powierzchni ziemskiej tak samo,
Każda stopa we wnętrzu ziemi tak samo.
Dla mnie morze jest bezustannym cudem,
Ryby tam pływające, skały, ruch fal, okręty przewożące ludzi.
Jakież cudy bardziej potrafią zadziwić?

Walt Whitman
przekład: Czesław Miłosz

Włócząc się myślą - Walt Whitman

William Blake - Walka dobra ze złem
Włócząc się myślą
(Po lekturze Hegla)
Włócząc się myślą po wszechświecie, widziałem, jak ta drobina, Dobro,
wytrwale spieszy ku Nieśmiertelności,
I jak cała ogromna reszta, Zło, spieszy, aby rozpłynąć się w śmierci i zatracić.

Walt Whitman
tłum. Andrzej Szuba

Zmierzch - Walt Whitman

Willem Haenraets
Zmierzch

Miękkie, lubieżne, narkotyczne cienie,
Zaszło słońce, rozproszyło się jasne światło (ja sam wkrótce zajdę, rozproszę się),
Mgiełka - nirwana - noc i spoczynek - zapomnienie.

Walt Whitman
tłum. Andrzej Szuba

Pieśń o sobie samym - Walt Whitman

Pieśń o sobie samym

Wierzę, iż źdźbło trawy nie mniej znaczy niż rzemiosło gwiazd,
A mrówka jest równie doskonała i ziarnko piasku i jajko strzyżyka,
[…]
A krowa, żująca z pochylonym łbem, przewyższa każdy pomnik,

A mysz jest cudem wystarczającym, by wstrząsnąć sekstylionem niewiernych. […]

Walt Whitman
przełożyła Ludmiła Marjańska

Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina - Walt Whitman

Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina

Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina
Boski promień spadający nagle, aż pękają te bańki mydlane, woda, bogactwo,
Te gorliwe cele działania — książki, polityka, sztuka, amory,
I nie zostaje zupełnie nic?

Walt Whitman
przełożył Czesław Miłosz

Jestem poetą rzeczywistości - Walt Whitman

Thomas Eakins - Portrait of Walt Whitman
Jestem poetą rzeczywistości

Jestem poetą rzeczywistości.
Twierdzę, że ziemia nie jest echem
Ani człowiek widmem.
Ale że wszystkie rzeczy widzialne są prawdziwe.
Świadectwo i białe świtanie rzeczy są równie prawdziwe.
Rozciąłem ziemię i twardy węgiel, i skały, i lite łożysko morza,
Zeszedłem tam, żeby badać długo,
I przynoszę stamtąd sprawozdanie,
Dowodzę, że wszystko tam pozytywne i gęste,
I że jest takie, jak wydaje się dziecku.

Walt Whitman
przełożył Czesław Miłosz

O, Kapitanie, Mój Kapitanie! - Walt Whitman



O, Kapitanie, Mój Kapitanie!

O kapitanie, mój kapitanie!! Nasza pełna lęku podróż dobiegła końca.
Okręt pokonał każdą nawałnicę, nagroda, na którą polowaliśmy, zdobyta,
Port już niedaleko, słyszę dzwony, ludzie wiwatują.
A oczy wiodą na kil, statek groźny i śmiały;
O serce! O serce! Serce!
O skrwawione kroplami czerwieni!
Tam gdzie na pokładzie Mój Kapitan leży
Zimny i martwy.

O kapitanie, mój kapitanie! Powstań i posłuchaj dzwonów;
Powstań – dla Ciebie wciągnięto flagę – dla Ciebie trąbka zagrała,
Dla Ciebie bukiety i ozdobne wieńce – dla Ciebie nabrzeże triumfujące,
Tobie wiwatuje ten rozkołysany tłum, ochocze twarze obracają się,
Słuchaj Kapitanie! Ukochany ojcze!
Moje ramię pod Twoją głową!
To ten sam sen, który śniłeś!
Ten właśnie sen z Twojego pokładu,
Na którym spocząłeś zimny i martwy.

Ale Mój Kapitan nie odpowiada, jego usta są blade i bezgłośne.
Mój ojciec nie czuje mojego ramienia, nie ma w nim życia i woli.
Okręt już zakotwiczył bezpiecznie i pewnie, podróż skończona i dokonana,
Z przerażającego rejsu zwycięski statek przybywa z nagrodą,
Wiwatuj tłumie i dzwony dzwońcie!
Lecz ja żałobnym krokiem
Przechadzał się będę po pokładzie,
Gdzie mój Kapitan leży zimny i martwy.

Walt Whitman
przekład...

Pomyśleć o czasie (fragment 7) - Walt Whitman

Veronese - Amfora
Pomyśleć o czasie (fragment)

7
Nie po to zrodziłeś się z ojca i matki, by się rozwiać, lecz po to, aby się
zaznaczyć,
Nie o to chodzi, żebyś był nieokreślony, ale określony,
Coś bezkształtnego długo szykowało się, by znaleźć formę w tobie,
Odtąd – cokolwiek się wydarzy – jesteś już bezpieczny.
Nici splatają się, wątek krzyżuje się z osnową, wzór wyraźnieje.
Wszystkie przygotowania miały swoje racje,
Orkiestra nastroiła instrumenty, pałeczka dyrygencka dała znak.
Gość, co tak zwlekał z przyjściem, jest już w domu,
To jeden z tych urodziwych szczęśliwców, których sam widok i towarzystwo
to już dużo.
Prawa przeszłości nie można uchylić,
Prawa teraźniejszości i przyszłości nie można uchylić,
Prawa żyjących nie można uchylić – jest wieczne,
Prawa rozwoju i zmiany nie można uchylić,
Prawa bohaterów i dobroczyńców nie można uchylić,
Prawa pijaków, donosicieli, skąpców ani na jotę nie można uchylić.

Walt Whitman
przełożył Andrzej Szuba

Czasem, gdy kogoś kocham - Walt Whitman


Czasem, gdy kogoś kocham

Czasem, gdy kogoś kocham, ogarnia mnie gniew na myśl,
że moja miłość może być nie odwzajemniona,
Lecz teraz myślę, że nie ma miłości nie odwzajemnionej,
zapłata jest pewna, tak czy inaczej,
(Kochałem kiedyś kogoś żarliwie, a bez wzajemności,
Lecz dzięki temu powstały te pieśni).

Walt Whitman
przełożył Andrzej Szuba

Ach ja... - Walt Whitman

Ach ja,
ach życie moje w powracających pytaniach,
w nieskończonym ciągu zdrad,
w miejscach naznaczonych bezmyślnością,
...
życie cóż dobrego dla mnie masz ...??!!
Brzmi odpowiedź
To żeś jest
egzystencja, twa tożsamość,
ten wspaniały teatr trwa,
MOŻESZ PISAĆ SWOJE KWESTIE

Walt Whitman
przekład Czesław Miłosz

O, żyć zawsze i zawsze umierać! - Walt Whitman

O, żyć zawsze i zawsze umierać!

O, żyć zawsze i zawsze umierać!
O, pogrzeby mnie dawnego i teraźniejszego,
O, ja kroczący naprzód, materialny, widzialny, władczy jak zawsze,
O, ja i to, czym byłem latami, teraz umarły. (Nie płaczcie po mnie, bo
jestem zadowolony.)

O, uwolnić się od tych zwłok mnie samego, na które odwracając się patrzę
tam, gdzie je rzuciłem,
Iść dalej (O, żyć zawsze!) i zostawić zwłoki za sobą

Walt Whitman
przekład Czesław Miłosz

Korzenie i liście - Walt Whitman

Korzenie i liście

Korzenie i liście - są tylko sobą i tylko są one;
Zapachy przychodzą - do kobiet, do mężczyzn -
od strony lasu, znad stawu,
Gdzie przytulia tuli lubczyk i miłorząb, śliski powój ściska mocniej niż winorośl,
Gejzer bucha z ptasich gardeł ukrytych w listowiu,
kiedy słońce wschodzi za drzewami.
Bryzę ziemi i miłości ślą wam zamieszkałe brzegi, wam, mieszkańcom morza, wam, żeglarzom!
Marcowe gałązki i mrozem zwarzone jagody, świeże oddają się młodym, co włóczą się teraz po polach, na krańcach zimy.
Pąki miłości przed wami i w sercach waszych, kimkolwiek jesteście!
Te pąki rozkwitną na nowo, poddane staremu prawu;
Niech no tylko słońce ześle na nie ciepło, zaraz się otworzą i odnajdą formę, kolor, zapach - dla was.
Jeśli się staniecie ich pokarmem i napojem one staną się kwiatami, owocami, gałęziami - drzewem.

Walt Whitman
przekład Artur Grabowski

Kiedyś czytałem książkę - Walt Whitman

Kiedyś czytałem książkę

Kiedyś czytałem książkę, biografię sławną,
I pytałem sam siebie: Więc tak autor wyobraża sobie życie człowieka?
I kiedy ja przeminę, ktoś też tak opisze moje życie?
(Jak gdyby ktoś rzeczywiście wiedział cokolwiek o moim prawdziwym życiu,
Kiedy nawet ja sam, myślę często, wiem o nim nic lub bardzo niewiele,
Ledwie kilka drobiazgów, luźnych słabiutkich nitek, kłamstewek
Usiłuję wytropić na własny użytek).

Walt Whitman
przekład Andrzej Szuba

Noc na preriach - Walt Whitman

Noc na preriach

Noc na preriach,
Już po kolacji, przygasa, tli się ognisko,
Zmęczeni emigranci śpią, owinięci w koce.
Sam idę w ciemność, przystaję i patrzę na gwiazdy.
Wydaje mi się, że ich nigdy dotąd nie pojąłem.
Teraz wstępuje we mnie pokój i nieśmiertelność,
Pochwalam śmierć i sumuję dane.
Jakie skróty! Jaka zgodność! Jaka plenitudo!
Ten sam dawny człowiek i dusza — te same stare dążenia i treści.
Wierzyłem we wspaniałość dnia, aż nie-dzień pokazał mi inną,
Myślałem dość o tej planecie, aż otoczyły mnie miriady planet.
Przestrzeń i wieczność napełniły mnie, siebie zmierzę ich miarą,
Żywoty innych planet przeniknęły mnie, zrównane z żywotami na ziemi
Albo czekające, żeby się zrównać, albo wyższe od naszych.
Odtąd będę pamiętał, że są, jak jest moje życie,
Jak życie ludzi, którzy doszli tam, gdzie ja doszedłem, albo kiedyś dojdą.
Teraz już wiem, życie nie zdoła pokazać mi wszystkiego, jak nie zdoła dzień.
Teraz już wiem, mam czekać na to, co śmierć mi pokaże.

Walt Whitman
przekład Czesław Miłosz

Gdy słuchałem, co mówił uczony astronom - Walt Whitman

Ken Shotwell
Gdy słuchałem, co mówił uczony astronom

Gdy słuchałem, co mówił uczony astronom,
Gdy dowody jego twierdzeń ustawiały się przede mną w kolumny cyfr,
Gdy pokazywał mapy i wykresy, demonstrował dodawanie, dzielenie, pomiary,
Gdy siedząc w sali wykładowej, słuchałem wykładu astronoma i braw, jakimi mu przerywano,
Jakże rychło źle się poczułem i ogarnęło mnie niewytłumaczalne znużenie,
Które minęło dopiero, gdy podniosłem się, wymknąłem z sali i ruszyłem sam przed siebie
W mistycznym, wilgotnym powietrzu nocy, od czasu do czasu
Podnosząc wzrok, w całkowitym milczeniu, ku gwiazdom.

Walt Whitman
przekład Stanisław Barańczak

Do historyka - Walt Whitman


Do historyka

Ty, co sławisz rzeczy minione,
Coś wydobył to, co zewnętrzne, powierzchnie ras, życie,
które obnażało się samo,
Coś rozpatrywał człowieka jako wytwór polityk
i zbiorowisk, rządzących i kapłanów,
Ja, mieszkaniec Alleganów, rozpatruję go samego w sobie,
w kręgu jego własnych praw,
Cisnąć puls życia, które rzadko obnaża się samo ( wielka
duma człowieka samego w sobie )
Piewca Osobowości, zarysowujący to, co ma być jeszcze,
Kreślę dzieje przyszłości.

Walt Whitman
przekład Bogdan Żyranik