Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojaczek Rafał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojaczek Rafał. Pokaż wszystkie posty

Rafał Wojaczek - Ballada o lęku

Ballada o lęku

    Zbliża się do nas
Obraz wygenerowany przez artificial intelligence 2024

    lęk: ma twarz
ze śniegu zielonego jak fosfor lub kość
    spróchniałego drzewa.

    Wkłada nam do ust
    dłoń i już
jemy ją wysysając jakby z sopla sok
    idący do serca.

    Daje nam swej pić
    krwi i szpik
mózgu wyjeść musimy mu z czaszki, aż dno
    o zęby zazgrzyta.

    Wiemy, że to jest
    krew, co nie
przyjmie się w naszych żyłach, żeby mogły nią
    do woli oddychać.

    Wiemy, że to jest
    szpik jak krew
trujący: po nim nasze trzewia będą w głos
    zawodziły: zdrada!

    Ale lęk jak ból
    nie być już
nie może: nas bez niego nie ma, a i on
    bez nas nie przeraża.

Rafał Wojaczek z tomu Nie skończona krucjata 1972

Że lampa, że krąg światła - Rafał Wojaczek

Że lampa, że krąg światła

Że lampa, że krąg światła, że kartka z zeszytu
- wiem; i chrzęst spierających się na twarzy rysów

I limfy szloch i tkanek łkanie i gruczołów
Gruchanie; stół podobny do drugiego stołu;

Smutna zgoda pośladków na zwyczajne krzesło
I upór serca, które kontroluje metrum;

Też, że tętnienie tętnic, że długi żal żył,
Czułe wołanie nerwów, rozpaczliwe krwi

Zaklęcia, wiem; swędzenie tłustych włosów, guz
Zbuntowanego mózgu, że bezsenność: snu

Hostia postna lub jawnie wypluta; lecz ręki
Pewność, bo śmierć za murem wzniesionym z dwuwierszy.

*
Lecz nagle zwisła ręka
I wolne palce czeszą
Chłodne włosy przeciągu,
Co przechodzi pod krzesłem;

Ołówek z dłoni wypadł,
Ale ciąg dalszy pisze
Śmierć, która już nie boi
Się światła jak w dzieciństwie

Gdy wzrok Ci ponad kartkę
Uciekł - ku jakiej wizji,
Że oczy, jak wędrowcy
Gdzieś w lodowcu, zastygły?

Rafał Wojaczek

Znów muzyka - Rafał Wojaczek

Jurgen Gorg Parade
Znów muzyka

Znów muzyka: ktoś myśli o nas intensywnie,
Że serce traci pamięć i w inną stronę bije,
I znajomy, choć zawsze niespodziewany, lęk
sprawia, że nasze ciała znów odnajdują się.

I znów przestraszonymi wargami prosisz zręcznie
łaski moich, i leczysz mój przegryziony język.
I swym udom pozwalasz, by rządził nimi strach,
bo wiesz, że gdy zaufasz, sposób Ci wskaże sam.

I znów najpilniej chętna jesteś i najposłuszniej
wierna tej pamięci, którą ofiarowuje
Ci muzyka: wezwanie, by krwią wtórować jej.
I znów nas pozyskała do swoich celów śmierć.

Rafał Wojaczek

Rafał Wojaczek - Dał się nabrać na język, którego nie było

Dał się nabrać na język, którego nie było

Nie widziałam, nie słyszałam, ze snu wstałam
- och, głupia!
- Może jednak trochę mądra,
Że naga, co? Jak senna myśl...
- Cóż, snu sauna
Nie tylko skór garbarnią jest, lecz
umysłów!

- Nie widziałam
Jak się rodził w tym języku.

Nie słyszałam także krzyku kiedy leżał
W kołysce
słowa
śmierć... go wymyśliła?
Gdyż milczał, wiem, jak potem też
gdy już przeżył
Stuwargową różę nie do całowania.

- Karatową różę
Nie do wyrażenia?

Wielkogłowa łza pamięci nieprzekupnej
Jednak bolała;
lecz śmierć wciaż się śmiała,
Że nabrał się tak głupio na mdłe
- ba!
- nudne
Ciało gwiazdy, która zgasła, nim coś zdołał.

- Więc choć naga,
Czy naprawdę taka mądra?

Przecież ze snu wstałam: miłość niedosłowna
Ale prawdziwa, bo treść
jego śmierci.
Nie zwięzły rym, nie giętki rym czy tok gładki,
Lecz naczynia
netto. - Nikła?
- Pełnia łaski!

Rafał Wojaczek

Wierszyk Mironowi Białoszewskiemu - Rafał Wojaczek

Wierszyk Mironowi Białoszewskiemu

Wsłuchać się do ogłuchnięcia
Wpatrzeć się do oślepnięcia
Wdyszeć się do beztchu w piersiach
Wmyśleć do unicestwienia
Ach, wykrwawić się - do Słońca!
Kochać aż do obrzydzenia

Rafał Wojaczek

Sezon - Rafał Wojaczek

Sezon

Jest poręcz
ale nie ma schodów
Jest ja
ale mnie nie ma
Jest zimno
ale nie ma ciepłych skór zwierząt
niedźwiedzich futer lisich kit

Od czasu kiedy jest mokro
jest bardzo mokro
ja kocha mokro
na placu, bez parasola

Jest ciemno
jest ciemno jak najciemniej
mnie nie ma
nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma

Tylko drzewa się ruszają
niepospolite ruszenie drzew

rodzą czarnego kota
który przebiega wszystkie drogi

Rafał Wojaczek

Piotruś Wariat - Rafał Wojaczek

Matisse i Picasso
Piotruś Wariat

Pośladki ich smutne
i stragan
serca chudy. Córki
zimy
i braku

Przecież wciąż rośnie
moja szczera głowa
na talerzu
ich głodu

Ale ty, czemu ci ślepnie
płeć? Murzynku
światła... udawaj!

Udawaj, moje życie
a policzy
za trzy dobra śmierć

Rafał Wojaczek

Ballada bezbożna - Rafał Wojaczek

Marcin Kołpanowicz - Katedra
Ballada bezbożna

Gdzie mojej ręki lewej z niebem igra samiec
Tam stado dojnych gwiazd i moja śmierć się pasie

Gdzie mojej ręki prawej ogródek się szerzy
Tam żonę martwą zakopują w ziemi

Gdzie moich jąder krąży podwójna planeta
Tam wieszają człowieka za to że poeta

Gdzie nasienie pośpiesznie porzucone gnije
Tam kobietę do spazmu pobudzają kijem

Gdzie mojego mózgowia cieknie wrąca struga
Tam pijak pijąc wie już co jest dobra wódka

Gdzie moja stopa lewa bieg planet popędza
Tam nie ma Boga tylko jego impotencja

Gdzie moja stopa prawa bieg planet wstrzymuje
Też nie ma Boga tylko nieskończony smutek

Gdzie moja męskość głową fioletową straszy
Poślubiona dziewica regularnie krwawi

Gdzie patrzę lewym okiem tam widzę: jest Polska
Biskup na świni tyłem wjeżdża do kościoła

Gdzie patrzę prawym okiem moje życie marne
Jak zwykle z przyjściem zmroku idzie pod latarnię

Rafał Wojaczek

Mówię, dziwię się - Rafał Wojaczek

Mówię, dziwię się

Śpiąc z kamieniem pod głową przez sen kruchy
Czuję ziarenko grochu uwiera pod językiem.
Ze starej Ziemi przemyciłem skrycie
Kamień węgielny pod nową kulturę.
I budzę się zaraz po nieskończonym polu
- słupy horyzontu stoją zawsze dalej -
Chodzę na czworakach szukam miejsca pod zasiew.
Pług i oracz, językiem żłobię bruzdę głodną
I kładę w nią ziarenko już nabrzmiałe chęcią
Rośnięcia w znakomitą kromkę przyszłej strawy.
Taki wątły że jeszcze prawie niewidzialny
Już ze wzruszonej gleby wynika mądry pręcik.
Mówię do niego lecz czemu po polsku
- chwilę się dziwię językowi głodu.

Rafał Wojaczek

Więcej niż słowa - Rafał Wojaczek

Więcej niż słowa

Boli mnie głowa jako we wszechświecie
Tak i na Ziemi – na pewne ścięcie?

Boli mnie serce tak w dzień jak w nudną
Noc – czyżby zastrzyk benzyny czuło?

Boli mnie dłoń gdy piszę wiersz – prozę
Jak i podcieram się – utną nożem?

Boli mnie noga chociaż dziewczyna
Wie, że nie tańczę – wyrwą mi z tyłka?

Boli mnie głowa, serce, dłoń, noga
Jakby to były więcej niż słowa!

Rafał Wojaczek

Musisz się zawsze róży bać - Rafał Wojaczek

Zdzisław Beksiński
Musisz się zawsze róży bać

Musisz się zawsze róży bać, która ustami
Jest rany, co się wewnątrz ciebie wciąż rozkrwawia

Bo, choć szukam, językiem cię nie umiem, naga:
Powiedz mi, że się boisz, uwierzę, że jesteś.

Że jesteś w sobie, ciału swojemu przytomna
- ciało jest okiennicą, skąd wiatr płochym gestem

bezwiednej dłoni wypchnąć może szybę krwi
- już w sąsiednim powiecie opadnie zamiecią

ognia, co noworodkom wypala oczy,
a oślepłe z rozpaczy matki wyłysieją.

Więc powiedz, żebym chociaż włosami usłyszał.
Niech chociaż skóra prędkim szeptem dreszczu powie

Wargom, czy jeszcze mieszkasz w tej grząskiej osobie;
Nim jeszcze nie przeciekłem przez nią całkiem, powiedz.

Rafał Wojaczek

Nie ma już nic - Rafał Wojaczek

Nie ma już nic

Jest dobre wyjście spać
Jest dobre wyjście jeść
Jest dobre wyjście pić
wódkę pić
papierosy palić
kochać

żyć

tak
to wszystko jest dobre wyjście

Rafał Wojaczek

Piosenka bohaterów VII - Rafał Wojaczek

Piosenka bohaterów VII

Żadnej nie żywiąc nadziei zapłaty,
Melancholijne szczęście odnalazłszy
W zaplutym barze, gdzie nam w kufel patrzy
Śmierć, wartę przy nas odprawiając czujną,

Której my z kufla naszego zarówno
Pić pozwalamy, nie dbając o koszty,
Choć, że brakuje nam dziesięciu groszy,
Już się z nas śmieje ten naród pobożny,

Dobrze ubrany oraz odżywiony,
Który z kościoła wyszedł i na obiad
Zdążając piwem apetyt podostrza;

Więc, choć nie wierząc, że ktoś kupić zechce,
Zapisujemy ten wiersz na serwetce
Ołówkiem od kelnerki pożyczonym.

Rafał Wojaczek

Światełko - Rafał Wojaczek

Witold Pruszkowski - Spadająca gwiazda - 1884
Światełko
I ku nam z gór jako jutrzenka świeci
Mickiewicz
To niejasne, mdłe, nieważkie, to nikłe jak łut
To światełko niegasnące niemniej niczym ów

Ogarek cierpliwej gwiazdy, od innych osobnej
I pobożnie przewodniczką nazywanej w Polsce -

To blade jak blada bywać może tylko krew
Tego, który z szubienicy snu oberwał się

I zbudzony na podłodze leżąc strach swój łyka -
To światełko, przy którym wszak nie można ni czytać

Ni pisać listów miłosnych; ale także spać -
To światełko niezależne od nocy czy dnia -

Nie zielone, nie czerwone, fioletowe ani
Nie mające wspólnej tęczy z innymi barwami -

Nie robaczek świętojański, błędny ognik czy
Jakieś słońce niewyraźnie świecące zza mgły -

Lecz światełko takie wątłe jak wątły niekiedy
Bywa wiersz, ten który właśnie będzie nieśmiertelny -

Lecz światełko takie ciche jak cichy ten głos
Który każdy z nas wciąż słyszy, wzywający go

Rafał Wojaczek

Modlitwa szarego człowieka - Rafał Wojaczek

Ferdinand Hodler
Modlitwa szarego człowieka

Żeby mi wreszcie dano spokój i wytchnienie
Od wieców rewolucyj i bomb atomowych
żeby mi nie mówiono o jasnej przyszłości
żeby mi sztuczny księżyc nie zawracał głowy

Żeby mnie nie straszono perspektywą nowych
Horyzontów znaczonych nowymi łunami
Słońc wschodzących do oczu tak samo drapieżnie
Żeby afisze groźne nie nawoływały

Do pilnej służby gwoli Potędze Ojczyzny
Żeby mi nie kazano siebie doskonalić
Dla sprostania zadaniom o których mało wiem
Żeby nie nauczano Do szeregów Partii

Żeby nie wciągano i żebym w kolumnie
Jakiejkolwiek nie kroczył Najwyżej w procesji
Do ołtarza szynkwasu Żeby mnie nie bito
Podwyżkami cen mięsa albo opłat celnych

Żeby nie dbano o mój rozwój umysłowy
Żeby nie prowadzono na rocznice i
Do mojej biednej głowy sterty wielkich słów
Nie wsypywano po to bym z nich nie miał nic

Żeby mi pozwolono coś mieć Żeby Ciebie
Żeby chociaż na chwilę Sekundę zachwytu
Śmiercią co zza Twoich pleców będzie wyglądała
Żeby nie zabraniano zapomnieć o życiu

Rafał Wojaczek

Mój szerokostopy mózg... - Rafał Wojaczek

Michael Cheval - The Tune to a Silence
* * *

Mój szerokostopy mózg, co z głowy mi wyszedł
Przemierzywszy kroćset mil jawnym jest księżycem

Mój niebieskooki wzrok, co podążył za nim
Pokonując krótkość swą żeni go z gwiazdami

A mój religijny głód, co nie znosi braku
Zmyśla Boga, aby był tłem im oraz ramką

I już mój naiwny zmysł pobożnej harmonii
Pełnym głosem cieszy się z osiągniętej zgody

I już mój zaciekły bunt, najlepszy poeta
Po cichutku ostrzy nóż na kamieniu serca

Rafał Wojaczek

Dobranoc - Rafał Wojaczek

Dobranoc

Dobranoc, oto jest Twój domek
- chciałbym, by znów był także moim.
Jest Twoje serce, gruda światła
w ciemnej kołysce Twego ciała.
Ty zabitego się nie boisz –
skoro na progu Twego ciała
dzisiaj bezsenna warta czuwa.
Lecz choć jest ojciec który umarł
mogę go minąć, wielki - skinie.
Przemówiłyby Twoje włosy,
oczy do nocy po imieniu
lecz wiem: noc powie moim wargom:
„Schyl się - aż dotkniesz cichą wargą
- zgasisz jej serce.” Więc: dobranoc.

Rafał Wojaczek

Nigdy nie otwierać okna - Rafał Wojaczek

Nigdy nie otwierać okna

Pamiętaj
nigdy
nie otwieraj okna
w czterech ścianach
wiatr nie wieje
dbaj o głowę
i o różę
i zaczerpuj wciąż na nowo
wprost ze źródła mieszczańskiego
nie myśl o tym
że ci się odnawia stygmat
ty...

Nie pisz listów do siebie
kto to widział
pisać listy do zmarłych

Rafał Wojaczek

Źrenica - Rafał Wojaczek

Źrenica

Czas
Jest biały, wydłużony
W stronę serca.
Ptaki rosną przez serce.

Gdzie czas się kończy, po drugiej stronie serca
Mieszkasz niewidzialna.
Powietrze
Szepce
Do mnie Twoje ciało.

Miłość jest krwią rozległą.

Rafał Wojaczek

Dotknąć - Rafał Wojaczek

Dotknąć

Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada

Dotknąć ściany, by stwierdzić, że mur
Nie jest ścianą, lecz kurtyną z chmur

Ugryźć kromkę, by stwierdzić, że żyto
Zjadły szczury i piekarz też zginął

Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
Wyschła oraz wszystkie inne źródła

Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi

Rafał Wojaczek