Do poety
Poeto! za nic miej pospólstwa wzgląd i łaski,
Zachwytów minie krzyk i chwały jednodniowej,
Usłyszysz głupca sąd, śmiech tłumu albo wrzaski,
Lecz ty, jak kamień, bądź spokojny i surowy.
Tyś król - pozostań sam. Nie chyląc dumnej głowy,
Wolności drogą idź za wolnej myśli blaskiem,
Owoce lubych dum w kształt doskonaląc nowy -
I wzniosły pełniąc trud wzgardź laurem i oklaskiem.
Tyś sam nagrodą swą i dzieł najwyższym sądem,
Ty najsurowszym sam oceniasz je poglądem.
Czyś swoim dziełom rad, twórco z wejrzeniem srogim?
Rad jesteś? Niech więc tłum znieważa je zawzięty,
Niech pluje w ołtarz twój, gdzie ogień płonie święty,
I niech uciechę ma kołysząc twym trójnogiem.
Aleksander Puszkin
przełożył Julian Tuwim
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puszkin Aleksander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puszkin Aleksander. Pokaż wszystkie posty
Do poety - Aleksander Puszkin
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Rusałka - Aleksander Puszkin
Rusałka
Nad jeziorem, w dzikiej głuszy,
Mnich jakiś z wygód wyzuty,
Wśród postu — modlitw — pokuty,
Szukał zbawienia dla duszy.
Już, już motyką ubogą,
Kopał starzec grób dla siebie,
I li-tylko o śmierć błogą
Upraszał świętych tam w Niebie.
Raz kiedy, latem, u progu
Pochylonej swojej chatki,
Pustelnik myślał o Bogu,
A dnia schodziły ostatki:
Nad jeziorem wzniósł się tuman,
I na niebie księżyc młody
Błysnął w chmurkach — Mnich zaduman,
Spojrzał niechcący na wody: —
Patrzy — cały prsestrachany,
Sam siebie pojąć nie zdoła...
Widzi — zawrzały bałwany,
I znów spokojność dokoła...
W tém, lekka jak błyskawica,
Bielsza od świéżego śniegu
Naga wychodzi dziewica,
I milczkiem siadła u brzegu.
Wlepiła wzrok w pustelnika —
Mokry włos pieszcząc u ręki.
Starca dreszcz nagły przenika,
Drży — i patrzy na jéj wdzięki.
Ta, ni slówka nie zagada,
Tylko palcem wabi zdala;
I błędną gwiazdką przepada,
Senna znów skryła ją fala!
Całą noc nie spał mnich smutny,
Ani się modlił dzień cały,
Ciągle mu jéj cień okrutny
I wdzięki na myśli stały. —
Mrok drugą noc zapowiada,
Księźyc błysnął nad przyrodą,
I znów dziewica, nad wodą,
Siedzi śliczniuchna, a blada.
Patrzy, patrzy — głową kiwa —
Zdala go całuje — skacze —
Wodą się spluska — umywa —
Jak dziecko śmieje się — płącze —
To znów jak kochanka wzdycha, —
«Do mnie! do mnie!» woła mnicha —
I znowu pod wodą ginie —
I znów cisza na głębinie. —
Na trzeci dzień mnich namiętny,
Już na Boga niepamiętny,
Gdy zmrok padał, dzień uciekał —
Siedział tam, i — czekał! czekał! —
Skoroź świt pozłocił wody,
Nigdzie go więcej nie było —
Tylko szczątki siwéj brody,
Falą do brzegu przybiło!
Aleksander Puszkin
przeł. Aleksander Rypiński
Nad jeziorem, w dzikiej głuszy,
Mnich jakiś z wygód wyzuty,
Wśród postu — modlitw — pokuty,
Szukał zbawienia dla duszy.
Już, już motyką ubogą,
Kopał starzec grób dla siebie,
I li-tylko o śmierć błogą
Upraszał świętych tam w Niebie.
Raz kiedy, latem, u progu
Pochylonej swojej chatki,
![]() |
| Jacek Malczewski - Syrena i trytony, 1903 (fragment obrazu) |
A dnia schodziły ostatki:
Nad jeziorem wzniósł się tuman,
I na niebie księżyc młody
Błysnął w chmurkach — Mnich zaduman,
Spojrzał niechcący na wody: —
Patrzy — cały prsestrachany,
Sam siebie pojąć nie zdoła...
Widzi — zawrzały bałwany,
I znów spokojność dokoła...
W tém, lekka jak błyskawica,
Bielsza od świéżego śniegu
Naga wychodzi dziewica,
I milczkiem siadła u brzegu.
Wlepiła wzrok w pustelnika —
Mokry włos pieszcząc u ręki.
Starca dreszcz nagły przenika,
Drży — i patrzy na jéj wdzięki.
Ta, ni slówka nie zagada,
Tylko palcem wabi zdala;
I błędną gwiazdką przepada,
Senna znów skryła ją fala!
Całą noc nie spał mnich smutny,
Ani się modlił dzień cały,
Ciągle mu jéj cień okrutny
I wdzięki na myśli stały. —
Mrok drugą noc zapowiada,
Księźyc błysnął nad przyrodą,
I znów dziewica, nad wodą,
Siedzi śliczniuchna, a blada.
Patrzy, patrzy — głową kiwa —
Zdala go całuje — skacze —
Wodą się spluska — umywa —
Jak dziecko śmieje się — płącze —
To znów jak kochanka wzdycha, —
«Do mnie! do mnie!» woła mnicha —
I znowu pod wodą ginie —
I znów cisza na głębinie. —
Na trzeci dzień mnich namiętny,
Już na Boga niepamiętny,
Gdy zmrok padał, dzień uciekał —
Siedział tam, i — czekał! czekał! —
Skoroź świt pozłocił wody,
Nigdzie go więcej nie było —
Tylko szczątki siwéj brody,
Falą do brzegu przybiło!
Aleksander Puszkin
przeł. Aleksander Rypiński
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Echo - Aleksander Puszkin
![]() |
| Caspar David Friedrich |
Czy wyje zwierz w zapadłym lesie,
Czy rogi grzmią, czy burza rwie się,
Czy dziewic śpiew słychać z za gór —
Dźwięki najcichsze
W odgłosie twym znajdują wtór
I odzew w wichrze!
Piorunom odgłos ślesz ty w dal,
Poświstom burzy, grzmotom fal,
Pastuszkom fletni zwracasz głos
Co z rosą leci;
Bez echa, sam!... Ale takiż los
I wasz, poeci!
Aleksander Puszkin
przeł. Władysław Bełza
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Don - Aleksander Puszkin
Don
Z Homerem długoś wiódł biesiady górne sam.
Dłużył się czas oczekiwania
I kiedyś jasny zszedł z tajemnych wyżyn, nam
Przyniosłeś swoje przykazania.
I cóż? Ukryłeś nas w pustyni wielkiej, pod
Namiotem błędnie ucztujących —
Szeroko, dziko brzmiał lecącej pieśni grzmot
Wokół bałwana pląsających.
Zmieszałeś wtedy nas, obcych promieniom twym
I w bolesnego gniewu wiewie
Przekląłeś nas—bezmyślne dzieci—głosem złym,
Miażdżąc tablice swoje w gniewie.
Nie, tyś nie przeklął nas! Bo oprócz górskich czół
Lubisz i cień doliny niskiej,
Miłujesz niebios grom, lecz również ci i pszczół
Brzęczenie ponad różą bliskie.
Aleksander Puszkin
przełożył Włodzimierz Słobodnik
Z Homerem długoś wiódł biesiady górne sam.
Dłużył się czas oczekiwania
I kiedyś jasny zszedł z tajemnych wyżyn, nam
Przyniosłeś swoje przykazania.
I cóż? Ukryłeś nas w pustyni wielkiej, pod
Namiotem błędnie ucztujących —
Szeroko, dziko brzmiał lecącej pieśni grzmot
Wokół bałwana pląsających.
Zmieszałeś wtedy nas, obcych promieniom twym
I w bolesnego gniewu wiewie
Przekląłeś nas—bezmyślne dzieci—głosem złym,
Miażdżąc tablice swoje w gniewie.
Nie, tyś nie przeklął nas! Bo oprócz górskich czół
Lubisz i cień doliny niskiej,
Miłujesz niebios grom, lecz również ci i pszczół
Brzęczenie ponad różą bliskie.
Aleksander Puszkin
przełożył Włodzimierz Słobodnik
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Ranek zimowy - Aleksander Puszkin
Ranek zimowy
Prześliczny ranek: mróz, słoneczko!
Ty jeszcze śpisz, przyjaciółeczko?
O, najpiękniejsza, wstań, już czas:
spędź z ócz snu słodycz bezowocną
i przed Aurorą stań północną —
północna gwiazdo w blaskach kras!
Pamiętasz, wczoraj zamieć wyła,
po mętnym niebie mgła się wiła;
księżyca w górze żółta łódź
skroś chmur płynęła zasępiona
i tyś siedziała zasmucona —
a dzisiaj... tylko okiem rzuć:
pod błękitnymi niebiosami
roziskrzonymi dywanami
rozbłysła w słońcu śnieżna błoń;
i tylko w dali las czernieje,
spod szronu jodła zielenieje
i lodem skuta szkli się toń,
A pokój bursztynowym blaskiem
zalany. Piec gorący trzaskiem
wesołość swą obwieszcza rad.
Przyjemnie marzyć przy tapczanie.
Lecz wiesz: każemy zaprząc sanie,
z kobyłką pomkniem w biały świat.
Po śniegu sunąc tak od rana
zdamy się chętnie, ukochana,
na niecierpliwy konia bieg,
i pola puste odwiedzimy,
i las we władzy mroźnej zimy,
i milszy mi nad wszystko brzeg.
Aleksander Puszkin
przełożył Kazimierz Andrzej Jaworski
Prześliczny ranek: mróz, słoneczko!
Ty jeszcze śpisz, przyjaciółeczko?
O, najpiękniejsza, wstań, już czas:
spędź z ócz snu słodycz bezowocną
i przed Aurorą stań północną —
północna gwiazdo w blaskach kras!
Pamiętasz, wczoraj zamieć wyła,
po mętnym niebie mgła się wiła;
księżyca w górze żółta łódź
skroś chmur płynęła zasępiona
i tyś siedziała zasmucona —
a dzisiaj... tylko okiem rzuć:
pod błękitnymi niebiosami
roziskrzonymi dywanami
rozbłysła w słońcu śnieżna błoń;
i tylko w dali las czernieje,
spod szronu jodła zielenieje
i lodem skuta szkli się toń,
A pokój bursztynowym blaskiem
zalany. Piec gorący trzaskiem
wesołość swą obwieszcza rad.
Przyjemnie marzyć przy tapczanie.
Lecz wiesz: każemy zaprząc sanie,
z kobyłką pomkniem w biały świat.
Po śniegu sunąc tak od rana
zdamy się chętnie, ukochana,
na niecierpliwy konia bieg,
i pola puste odwiedzimy,
i las we władzy mroźnej zimy,
i milszy mi nad wszystko brzeg.
Aleksander Puszkin
przełożył Kazimierz Andrzej Jaworski
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Naśladowanie pieśni arabskiej - Aleksander Puszkin
![]() |
| Jean Léone Gérôme - Arabska noc - 1904 |
Chłopcze miły, chłopcze drogi,
Nie wstydź się, na wiekiś mój,
Tenże w dwojgu ogień srogi,
Nasze życie — wspólny zdrój.
Nie obchodzi mnie uśmieszek
Kpiarzy złych, bo ja i ty
To podwójny ten orzeszek,
Co w skorupie jednej śpi.
Aleksander Puszkin
przełożył Włodzimierz Słobodnik
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Samotność - Aleksander Puszkin
![]() |
| Marek Langowski - Przy świecy |
Samotność
Błogosławiony, kto samotnie
Z dala od zrzędy a nieuka,
Z lenistwem dzieląc trud roztropnie,
Wspomnienia i nadziei szuka;
Komu przyjaciół los przeznaczył,
kto skrył się jak w klasztornej celi
Od ignorantów-usypiaczy
I arogantów-budzicieli.
Aleksander Puszkin
przekład Julian Tuwim
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Demon - Aleksander Puszkin
Demon
Francisco Goya - Gdy rozum śpi budzą się demony - 1798-98
W tych dniach, gdy świat był dla mnie nowy,
Wskroś wrażeniami mnie przenikał
I dziewcząt wzrok, i szum dąbrowy,
I pośród nocy śpiew słowika;
Gdy wysokiego lot wzruszenia,
Miłości, sławy i swobody,
Gdy dary sztuki i natchnienia
Potężnie w krwi kipiały młodej
Chwile nadziei i upojeń
Nagłą tęsknotą gasząc we mnie,
Jakiś zły duch w ustroniu mojem
Zaczął odwiedzać mnie tajemnie.
Smutne spotkania nasze były,
A jego uśmiech, wzrok cudowny
I słowa, co truciznę kryły,
W duszę mą jad wsączały chłodny.
Próbował kusić niestrudzenie
Opatrzność swymi bluźnierstwami,
Piękno nazywał urojeniem,
Gardził twórczymi natchnieniami
Miłość i wolność nie wzruszały
Ducha szydercy, on im przeczył
Niewiarą i w naturze całej
Nie błogosławił żadnej rzeczy.
Aleksander Puszkin
przekład Juliana Tuwima
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Poeta - Aleksander Puszkin
![]() |
| Leonid Afremov - Saint Petersburg |
Póki poety nie przywoła
Apollo ku ofierze świętej,
W powszednich troskach i mozołach
Trwa marnościami pochłonięty.
Nie dźwięczy struny zamikłemi,
W bezładzie chłodnym dusza śni
I pośród nędznych synów ziemi
Najnędzniej może spędza dni.
Lecz ledwo dźwięk boskiego słowa
Dotykiem muśnie czujny słuch,
Wnet zrywa się poety duch
I jako orzeł by szybował.
Od uciech świata myśli biegną,
Nuży go rozgwar rzeszy tłumnej,
Do stóp bożyszcza ulicznego
Już nie pochyli głowy dumnej.
Zmieszany, dziki i surowy,
Pełen melodii, biegnie w dal
Nad morze, nad pustkowie fal,
w szerokoszumny gąszcz dąbrowy.
Aleksander Puszkin
przekład Juliana Tuwima
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Anioł - Aleksander Puszkin
Anioł
Światłością lśniąc, u wrót edenu
Stał z głową opuszczoną Anioł,
A buntowniczy, mroczny demon
Krążył nad piekła złą otchłanią.
Duch zaprzeczenia, duch bluźnierczy
Spoglądał na czystego ducha
I słodkim żarem po raz pierwszy
Miłośnie drgnęła istność głucha.
"Nienadaremnie, rzekł, zaznałem
Blasku, co spłynął mi od ciebie:
Nie wszystkim w świecie pogardzałem,
Nie wszystkom nienawidził w niebie."
Aleksander Puszkin
przekład Julian Tuwim
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Dźwignąłem pomnik swój - Aleksander Puszkin
* * *
Wydepcą ścieżki doń miliony ludzkich stóp,
Łeb buntowniczy wzniósł i wyżej w chwale stanął
Niż Aleksandra pyszny słup.
Nie wszystek umrę, nie! Duch, w lutnię wklęty, przecie
Znikomy przetrwa proch, nie będzie w ziemi gnił,
I w sławę będę rósł, póki w podgwiezdnym świecie
Choć jeden pieśniarz będzie żył.
Słuch o mnie pójdzie w dal przez całą Ruś w języki
I nazwie imię me jej każdy lud: i Fin,
I dumny Słowian wnuk, i Tunguz jeszcze dziki,
I Kałmuk, wolny stepów syn.
I naród w sercu mnie po wieczny czas utwierdzi
Za to, żem lutnią w swój nielitościwy wiek
Wysławiać wolność śmiał i wzywał miłosierdzia,
I szlachetności uczuć strzegł.
Posłusznie, muzo, czyń, co boży duch rozkaże,
Niech cię nie nęci laur, nie straszy obelg chór,
Jednaką miarą mierz pochwały i potwarze,
A z głupcem się nie wdawaj w spór.
Aleksander Puszkin
tłum. Julian Tuwim
Exegi monumentumDźwignąłem pomnik swój, nie trudem rąk ciosany,
Wydepcą ścieżki doń miliony ludzkich stóp,
Łeb buntowniczy wzniósł i wyżej w chwale stanął
Niż Aleksandra pyszny słup.
Nie wszystek umrę, nie! Duch, w lutnię wklęty, przecie
Znikomy przetrwa proch, nie będzie w ziemi gnił,
I w sławę będę rósł, póki w podgwiezdnym świecie
Choć jeden pieśniarz będzie żył.
Słuch o mnie pójdzie w dal przez całą Ruś w języki
I nazwie imię me jej każdy lud: i Fin,
I dumny Słowian wnuk, i Tunguz jeszcze dziki,
I Kałmuk, wolny stepów syn.
I naród w sercu mnie po wieczny czas utwierdzi
Za to, żem lutnią w swój nielitościwy wiek
Wysławiać wolność śmiał i wzywał miłosierdzia,
I szlachetności uczuć strzegł.
Posłusznie, muzo, czyń, co boży duch rozkaże,
Niech cię nie nęci laur, nie straszy obelg chór,
Jednaką miarą mierz pochwały i potwarze,
A z głupcem się nie wdawaj w spór.
Aleksander Puszkin
tłum. Julian Tuwim
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Jeździec Miedziany - Aleksander Puszkin
Jeździec Miedziany
(fragment)
I w bladym blasku ukąpany,
Wysoko wyciągając dłoń,
On, Jeździec goni go Miedziany,
I dźwięcznie w bruk łomoce koń.
I wszędzie, dokąd, obłąkany,
Uciekał, gnany zmorą trwóg,
Tam Jeździec ścigał go Miedziany
I ciężko dudnił kopyt stuk.
Aleksander Puszkin
przekład Julian Tuwim
(fragment)
I w bladym blasku ukąpany,
Wysoko wyciągając dłoń,
On, Jeździec goni go Miedziany,
I dźwięcznie w bruk łomoce koń.
I wszędzie, dokąd, obłąkany,
Uciekał, gnany zmorą trwóg,
Tam Jeździec ścigał go Miedziany
I ciężko dudnił kopyt stuk.
Aleksander Puszkin
przekład Julian Tuwim
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Fale, kto wstrzymał pęd wasz rwący - Aleksander Puszkin
* * *
Fale, kto wstrzymał pęd wasz rwący,
Kto zakuł w łańcuch niewolniczy,
Kto zmienił strumień buntowniczy
W staw nieruchomy i milczący?
Jakaż to niepojęta siła
Uśpiła męki i radości,
Wzburzoną duszę, żar młodości
W leniwą drzemkę pogrążyła?
Zadmijcie, wichry, wzburzcie wody,
Opokę bryzgi niech rozwalą!
Burzo - symbolu dni swobody,
Przetocz się nad niewolną falą.
Aleksander Puszkin
tłum. Leopold Lewin
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Kochałem Panią... - Aleksander Puszkin
Kochałem Panią...
Kochałem Panią - i miłości mojej
Może się jeszcze resztki w duszy tlą,
Lecz niech to Pani już nie niepokoi,
Nie chcę Cię smucić nawet myślą tą.
Kochałem bez nadziei i w pokorze,
W męce zazdrości, niepewności trwóg,
Tak tkliwie, tak żarliwie - że daj Boże,
Aby Cię inny tak pokochać mógł.
Aleksander Puszkin
przełożył Julian Tuwim
Kochałem Panią - i miłości mojej
Może się jeszcze resztki w duszy tlą,
Lecz niech to Pani już nie niepokoi,
Nie chcę Cię smucić nawet myślą tą.
Kochałem bez nadziei i w pokorze,
W męce zazdrości, niepewności trwóg,
Tak tkliwie, tak żarliwie - że daj Boże,
Aby Cię inny tak pokochać mógł.
Aleksander Puszkin
przełożył Julian Tuwim
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
O, Boże, nie daj mi zwariować! - Aleksander Puszkin
O, Boże, nie daj mi zwariować!
O, Boże nie daj mi zwariować!
Głodować raczej i wędrować
Z żebraczym kijem będę.
Nie przeto, bym swój rozum cenił,
że chcę zachować go, że chcę nim
górować nad obłędem.
Gdyby mi wolność zostawili,
O, jakbym puścił się bez chwili
namysłów w borów gęstwę!
W płomiennym trwałbym zamroczeniu,
śpiewał w rozkosznym zapomnieniu,
w bezładnych słów szaleństwie!
I zasłuchany w szumy morza,
I zapatrzony w dal, w przestworza,
w niebiański strop gorący -
czułbym, jak rośnie siła, wola
jak wicher tratujący pola
i las druzgocący.
Lecz bieda w tym, że przed wariatem
Jak przed straszliwym trędowatym
drżeć będą, wsadzą w klatkę,
zakłują głupka w ciężki łańcuch
i zaczną, niczym psa w kagańcu,
przedrzeźniać cię przez kratkę
A w głuchą, smutną noc usłyszę
nie świst słowika tnący ciszę,
nie szumne pieśni lasów,
lecz towarzyszy jęk przewlekły
dozorców nocnych groźby wściekłe
i wrzask, i zgrzyt zawiasów.
Aleksander Puszkin
przekład Julian Tuwim
O, Boże nie daj mi zwariować!
Głodować raczej i wędrować
Z żebraczym kijem będę.
Nie przeto, bym swój rozum cenił,
że chcę zachować go, że chcę nim
górować nad obłędem.
Gdyby mi wolność zostawili,
O, jakbym puścił się bez chwili
namysłów w borów gęstwę!
W płomiennym trwałbym zamroczeniu,
śpiewał w rozkosznym zapomnieniu,
w bezładnych słów szaleństwie!
I zasłuchany w szumy morza,
I zapatrzony w dal, w przestworza,
w niebiański strop gorący -
czułbym, jak rośnie siła, wola
jak wicher tratujący pola
i las druzgocący.
Lecz bieda w tym, że przed wariatem
Jak przed straszliwym trędowatym
drżeć będą, wsadzą w klatkę,
zakłują głupka w ciężki łańcuch
i zaczną, niczym psa w kagańcu,
przedrzeźniać cię przez kratkę
A w głuchą, smutną noc usłyszę
nie świst słowika tnący ciszę,
nie szumne pieśni lasów,
lecz towarzyszy jęk przewlekły
dozorców nocnych groźby wściekłe
i wrzask, i zgrzyt zawiasów.
Aleksander Puszkin
przekład Julian Tuwim
więcej twórczości:
Puszkin Aleksander
Subskrybuj:
Posty (Atom)













