Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasewicz Edward. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pasewicz Edward. Pokaż wszystkie posty

Stoliki się budzą - Edward Pasewicz

Jarosław Jaśnikowski - Piękny umysł narodu polskiego opróżniony z gry Wojskiego
Stoliki się budzą

Stolarska. Ambasada Śledzia. Pani
w nerwowej fryzurze pięknie się dławi powietrzem.
Przed amerykańskim konsulatem
kolejka staruszków – wiem, że się wybierają
do nieba i cali są porośnięci niebem.
Trzecia kawa smakuje najbardziej.
Jest taneczna i lekka i ma spojrzenie
brunecika, który szybuje nad laptopem
i groźnie patrzy w tabelki i cyfry,
o tak, myślę sobie, bądź jak groźne ptaszysko
przelicz mi rzeczywistość.
Nie jestem spokojny, palę zachłannie
jednego za drugim, jednego za drugim.
Siedzę za drutem kolczastym
z samych niedomówień.

Edward Pasewicz

Widzenie na Placu Szczepańskim - Edward Pasewicz

Justyna Kopania

Widzenie na Placu Szczepańskim

Ja jestem dodatkiem do ciebie – to już
pewne i zatwierdzone, pani co przybijała
pieczątkę pod drukiem – miała białe usta.

Obawiałem się ran i blizn, ale ich nie ma
jest tabelka i segregator i ja – płomyk
opatrzony cyframi niebieskawy zawijas.

Bezpiecznie każdym nerwem podpięty
do nerwów tych co wraz ze mną tu wiszą,
w nich, w tobie, w niej – powszechny białkopis.

Edward Pasewicz

Senne saneczki - Edward Pasewicz

Władimir Tarasenko
Senne saneczki

Czy mnie potępisz, śpiący między szynami
liściu łopianu,
kiedy się głucho odbijają od ciebie
pomruki pierwszych przechodniów

Gdybyś się nagle uniósł, mógłbyś całkiem
zakryć tę wiatę na Kórnickiej,
gdzie czekam na szóstkę i wymyślam, co
powiem szefowi, gdy zapyta dlaczego
tak późno przychodzę.

Mógłbyś mnie otulić i zwinąć się jak cygaro,
tak, żebym mógł przeczekać atak mgły
i ten chłód, który się wzmaga i rodzi
podejrzenie, że nie zatrzyma się wcale.

Mógłbyś też (wcale nie żartuję) stać
się tym tajemnym zielem, które daje
przez chwilę wrażenie, że jest się bez ciała.
Ale ty jesteś postrzępiony i żółkniesz
w kilku miejscach naraz.

Jeszcze kilka
dni i nie zobaczę cię tu wcale; senne saneczki
będą ześlizgiwać się z pagórka,
dzieci ugniotą śnieg wdrapując się pod górę,
będę wsiadał na innym przystanku.

Edward Pasewicz

Deklaracja niepozorności - Edward Pasewicz

Pablo Picasso - Matador Luis Miguel Dominguin - 1897
deklaracja niepozorności

To jest moje ciało, proszę słuchać,
nie mówi: to jest pestka słonecznika,
duch wodopoju, ono milczy, drży niekiedy
ale milczy, boli, ale to nie słowa go leczą,
poleciało za daleko ostatnim razem, teraz leży.
Jest problem z tą bajką proszę państwa,
ona rzeczywiście jest dla dzieci.

To jest moje ciało, ono równa się ja,
to są fakty, proszę sprawdzić; deszcz,
wiatr i kwiat, jak prosto, prawda?
Nim znowu się wylegnę jak jętki,
muszę poleżeć w ciemności. To jest
to równanie, jednodniówka bez końca.

Edward Pasewicz

Wiersz dla Tseczu Rinpocze - Edward Pasewicz

Wiersz dla Tseczu Rinpocze

Mnisi mruczą tun li tun li maha tunli
tun tun li swa ha kołyszą się dzwonki i dordże.

Dźwięki się przekładają na ruchy dłoni
język sam przetwarza się w urokliwą mantrę.

Ciągle męczy kaszel i krople deszczu
bębniące o dach namiotu powtarzają :
tun li tun li, które nic nie znaczy poza samym sobą.

Mogę ci powiedzieć tunli i wykonać
gest dłonią, nic się w tym nie kryje,
żaden koszmar znaczeń, żaden podtekst,
ruch dłoni jest ruchem dłoni, jest ruchem.

Tun tun li powtarzam z mnichami.
Z morza głosów wyłania się szmer, lecz
nie razi. Piłem wodę od rana, tylko wodę,
a teraz trzecią godzinę słychać dzwonki,
niskie głosy i widać jak wzbierają kałuże.

Piana z roślinnych pyłów osadza się na brzegach.
Umysł mam dzisiaj jak nieczytelne pismo,
potrzebuje tego powtarzania, tun li tun li.

I zaczyna coraz mocniej padać, dźwięk
deszczu miesza się z głosami, tun tun li
swa ha i przybierają rzeki, błoto spływa
z pagórka. Będzie tak lało do wieczora.

Edward Pasewicz