Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shelley Percy Bysshe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shelley Percy Bysshe. Pokaż wszystkie posty

Strofy - Percy Bysshe Shelley

Victoria Stoyanova - 1968
Strofy

Gdy ktoś lampę roztrzaska,
W ciemnym pyle światło jej kona;
Gdy wiatr chmurę rozwieje,
Gaśnie tęcza na niebie rozjarzona.
Kiedy zerwie się struna,
W zapomnieniu ginie pieśń zaczęta;
Kiedy usta zamilkną,
Słów najdroższych nikt już nie pamięta.

Gasną blaski i tony,
Kiedy zniszczył los lampę i lutnię:
Tak i w sercu nie zabrzmi
Żadna pieśń, tylko lament
Jak ów wiatr, co wśród ruin przeraża,
Albo fale bijące
W brzeg, żałobne, po śmierci żeglarza.

Miłość, gdy się poczyna,
Każe gniazdo bezpieczne porzucić,
W kruchym, słabym zamieszkać -
I utracić wszystko. Tak się smucisz,
O miłości, tak płaczesz!
Czemu szczęścia swego strzec nie umiesz?
Co najkruchsze - wybierasz
Na kołyskę, na dom swój, na trumnę.

Będziesz miotać się w żalu,
Niby kruki, które wiatr kolebie.
I wyszydzi cię rozum -
Zimne słońce na grudniowym niebie.
W twoim gnieździe wysokim
Każde źdźbło w marny pył się przemieni.
Będziesz naga, wyśmiana,
Gdy spadają liście w mrok jesieni.

Percy Bysshe Shelley
tłum. Zygmunt Kubiak

Ozymandias - Percy Bysshe Shelley

Ozymandias

Podróżnik, wracający z starożytnej ziemi,
Rzekł do mnie: "Nóg olbrzymich z głazu dwoje sterczy
Wśród puszczy bez tułowia. W pobliżu za niemi
Tonie w piasku strzaskana twarz. Jej wzrok szyderczy,
Zacięte usta, wyraz zimnego rozkazu
Świadczą, iż rzeźbiarz dobrze na tej bryle głazu
Odtworzył skryte żądze, co, choć w poniewierce
Przetrwały rękę mistrza i mocarza serce.
A na podstawie napis dochował się cało:
"Ja jestem Ozymandias, król królów. Mocarze!
Patrzcie na moje dzieła i przed moją chwałą
Gińcie z rozpaczy!" Więcej nic już nie zostało
Gdzie stąpić, gruz bezkształtny oczom się ukaże
I piaski bielejące w pustyni obszarze."

Percy Bysshe Shelley
tłumaczenie Adama Asnyka

Anglia w roku 1819 - Percy Bysshe Shelley

Anglia w roku 1819

Król - stary, ślepy, zdychający, obłąkany -
Książęta, rodów zgniłych odpadki - płynący
Morzem publicznej wzgardy brud z pleśnią zmieszany -
Bez serc, bez ócz, bez uczuć i bez mózgów rządcy,
Hańba kraju - pijawki przyssane do rany.
Aż - ślepi od krwi - w krater zwalą się kipiący.
Lud na jałowej grudzie, zdarty jak siermięga -
Armia, którą łupiestwo i terror przemienia
W miecz obosieczny - drży, kto po ten oręż sięga!
Złoto - krwawe ustawy, handlarki sumienia.
Bezchrystusowe chrystochwalstwo - w piętnach księga -
Senat - ów epokowy statut upodlenia:
Wszystko to - groby, z których nagle wzlecieć może
Fantom wspaniały - burzę zmieniający w zorze!

Percy Bysshe Shelley
przeł. Lucjan Szenwald

Zmienność - Percy Bysshe Shelley

Zmienność

Jesteśmy niby chmury, które cichą nocą
Kryją księżyc i lśniące wciąż płyną i płyną
Smużąc mrok, by za chwilę wśród gwiazd, co migocą,
Rozpłynąć się i zgasnąć północną godziną.

Albo jak struny lutni dawno zapomnianej,
W której każdy wiew wiatru inne budzi dźwięki,
Niepodobne do dawnych, nigdy nie słyszane
I nie wtórzące echom przebrzmiałej piosenki.

Spoczywamy... lecz we śnie senna straszy mara,
Wstajemy - i myśl błędna dnia mąci przejrzystość...
Śmiech, łzy, rozum czy twórczość - każdy z nas się stara
Odrzucać to, co dręczy, i pić radość czystą.

Lecz wszystko jedno... bowiem czy radość, czy zmora
Zawsze gdzieś odpływają swą drogą codzienną.
Jutro nigdy w minionym nie ozwie się wczoraj -
Wszystko w świecie przemija - pozostaje zmienność.

Percy Bysshe Shelley
przełożył Włodzimierz Lewik

Do muzyki - Percy Bysshe Shelley

Do muzyki

Srebrny klucz, co zamknął strugę łez,
Z której na umór piły myśli ciemne –
Cichy grób, gdzie wszelkiej trwogi kres,
Gdzie Troska, matka jej, jak dziewczę senne
Na kwiatach sen zapada.

Percy Bysshe Shelley
przełożył Juliusz Żuławski

Niknący księżyc - Percy Bysshe Shelley

Niknący księżyc

Jak konająca szczupła pani blada,
Która w gazowym woalu się skrada,
Wyprowadzona ze swojej alkowy
Przez błędny majak biednej chorej głowy –
Księżyc bezkształtną i bezsilną bielą
Ze wschodu się wychylił .

Percy Bysshe Shelley
przełożył Czesław Jastrzębiec-Kozłowski

Czas - Percy Bysshe Shelley

Czas

O morze Czasu! Morze niezgłębione,
W którym falują lata - twoje wody
Są w swych odmętach od łez ludzkich słone!
Gdzie rytmem przypływ z odpływem się schodzi,
Granice kreślisz dla narodzin -
I tych, co chrypną od błagań bezsilnych,
Na kształt wraków wypluwasz na brzeg niegościnny!
Któż ci zaufa - złe w burzliwej porze,
Podstępne w czas pogody -
Niezgłębione morze?

Percy Bysshe Shelley
przełożył Juliusz Żuławski

Oda do Wiatru Zachodniego - Percy Bysshe Shelley

Oda do Wiatru Zachodniego
(fragment)

Dziki Wietrze Zachodni, tchu jesiennej pory,
Niewidzialnie obecny, płoszysz uschłe liście -
Mag, co potęgą zaklęć przeraża upiory -

I lecą, gorączkowo szkarłatne, ziemiście
Blade, pożółkłe - jakby zżerane przez dżumę;
O ty, który nasiona niesiesz porywiście

W ciemne głębie zimowych łóż, gdzie lotnym tłumem
Spoczną jak zwłoki w grobach i będą w nich spały,
Póki ich znów pobudki lazurowym szumem

Nie zbudzi twoja siostra, Wiatr Wiosny, i całej
Tej ziemi nie zażegnie życiem, jak pochodni,
Jak pąków, które pędzi, by się wypasały

Na lewadach powietrza; ty, co najswobodniej
Mkniesz i - niszcząc - ocalasz; o, Wietrze Zachodni!

Percy Bysshe Shelley
przełożył Stanisław Barańczak

Co jednolite, trwa... - Percy Bysshe Shelley

Co jednolite, trwa...

Co jednolite, trwa, co różne, mija.
Niebo lśni zawsze, a świt gubi cienie.
Życie - kopułą szklaną, skąd przebija
Tłum barw i wieczność plami, nim sklepienie
Pod stopą śmierci nie trzaśnie. Ziszczenie
Pragnień śmierć daje. Wnijdź w nią. Ona chowa
Wszystko, co zbiegło już. Rzymu kamienie,
Lazury, kwiaty, gruz, muzyka, słowa -
Zbyt słabe: chwały ich nie odda mowa.

Percy Bysshe Shelley
przełożył Jerzy Pietrkiewicz

Muzyka, gdy już nie dźwięczy - Percy Bysshe Shelley

Eduard Manet - Bouquet of Violets
Muzyka, gdy już nie dźwięczy

Muzyka, gdy już nie dźwięczy
Głos, wibruje wciąż w pamięci;
Woń, gdy fiołki zwiędną, ściśle
Przetrwa w pobudzonym zmyśle.

Róże ścięte? — spójrz, tych dwoje
Śpi na łożu z płatków; twoje
Sny, gdy skryje cię mogiła,
Miłość będzie dalej śniła.

Percy Bysshe Shelley
przełożył Stanisław Barańczak

Filozofia miłości - Percy Bysshe Shelley

Alfred Clint - Portret Percy Bysshe Shelley - 1819
Filozofia miłości

Źródła spływają się w rzece
A rzeki znów — w oceanie;
Niebo ma w swojej opiece
Wichrów radosne splątanie;
Oddzielnych przedmiotów rzesza
Boską decyzją tajemną
Spotyka się, łączy, miesza —
A ty — nie złączysz się ze mną?

Spójrz, góry całuje słońce,
Fale brzeg biorą w objęcia;
Kwiat innym kwiatom na łące
Nie skąpi choćby dotknięcia;
Niebo ku ziemi twarz zwraca,
Nów gwiazdom otwiera nawias:
Trwa czuła żywiołów praca,
A ty — ty ust mi odmawiasz!

Percy Bysshe Shelley
przełożył Stanisław Barańczak