Do Marianny Buttrich - Ewa Lipska

Do Marianny Buttrich

Już od roku usiłuję
napisać do Ciebie list.

Ale
szarańcza moich myśli
jest nieprzetłumaczalna.

Nieprzetłumaczalni są dyżurni
pilnujący moich słów i gramatyki.

Nieprzetłumaczalne są moje godziny
na Twoje godziny.

Czarny bez za oknem.
Porozpinane bramy. Pożółkłe niedopałki dnia.
Martwe oko w wizjerze
o szóstej nad ranem.

Nieprzetłumaczalny jest Rilke.
Die Blatter fallen, fallen...
Wir alle fallen...


Mam Ci tyle do powiedzenia
ale
tunel nadciąga
na mój spóźniony pociąg.

Słychać przeciągły gwizd.

Jestem zmęczona, Marianno,
wyjeżdżam na wypoczynek
w trójkąt bermudzki.


Ewa Lipska

Na progu - Anna Frajlich

Na progu

Ty będziesz jeszcze czekał - ja
już nie wybiegnę
miejsca pod zmarszczki zliczę
na mej gładkiej skórze
i pomyślę
że nie ma sadu z jabłoniami
i pomyślę
że nie mam błękitnej sukienki
Ty jeszcze będziesz czekał
Pan Bóg dał mi ciało
nakazał włóknem każdym poznawać znużenie
może jeszcze pamiętam
hojność twoich dłoni a może ból
pamiętam
źródło
i pragnienie

Anna Frajlich

Popołudnie z faunem grającym na fletni - Janusz A. Ihnatowicz


Joan Miró - The Garden (1925)
Popołudnie z faunem grającym na fletni

nie wołaj do mnie przez ciemne brzegi
nie wołaj
ale się zachłyśnij jak rzeka wodą
ptakiem przez krzaki pobiegnij
jabłkiem ku ziemi

jak bomba zakwitnie lata urodą
rękę mi podaj rękę mi podaj
jak chmura chmurze
w dzień się zazieleń
pęczniejący dzień
wtedy wołaj

ptak rozkrzyczany w gałęziach
niebo echem głębokim
sad bębnem po bokach
i trawa rośnie w głos

a potem dzień się zawęża
w czerwień ku brzegowi
nocą nie wołaj do fali
ale smutkowi się oddaj
gdy i zagubiony księżyc się żali
na niebo czarne jak księga
i jak oczy zaśniętego Satyra.

ks. Janusz A. Ihnatowicz

Dante u brzegu Styksu - Janusz A. Ihnatowicz

Gustave Doré
Dante u brzegu Styksu

wczoraj gwiazdy wpadły w jezioro
dziś ogonami migając pływają
niedobrze oj niedobrze gdy wysoko
niebo jest puste a światła ciągną wodą

rozpostarte powietrze jak namiot
ukrywa pustkę opuszczonych niebiosów
pęcznieje sowa co pożarła światło
i złoci rękę skórę wód pieszczącą

popod falami korytarze z nocy
suną korytarzami za-uśpione ryby
opadłe liście nieba wolno toną

aż nagle jezioro w niebo wyskoczy
jak sztylet noc rozpruje i wtedy
wtedy ja w słońcu rozkosznie konam

ks. Janusz A. Ihnatowicz

Pejzaż Stanisławskiego - Beata Obertyńska

Jan Stanisławski, Step, 1900
Pejzaż Stanisławskiego

Nic - tylko niebo barwinkowo sine,
nic - tylko badyl na miedzy tuż obok
i wsparty o karą oraninę
bułany obłok...

Beata Obertyńska

Gwiazda Polarna - Beata Obertyńska

Gwiazda Polarna

Nieruchoma wśród mroźnych światów osypiska
ty - o karku stężałym samico wychudła!
Lód w pazurach ci brzęczał i para szła z pyska
i zamróz ci kosmiczny szronem bielał w kudłach…

Ani czując, że żywą tykam cię źrenicą,
z zaspy gwiazd, gdzie ugrzęzłaś w roziskrzonych pyłach,
sierścią w przetwór wmarznięta, Polarna Wilczyco.
ku wieczności łeb smutny zadarłaś - i wyłaś…

Beata Obertyńska

A ja już nie chcę - Beata Obertyńska

A ja już nie chcę

A ja już nie chcę! Nie mogę!
Do płaczu mam już dość
eukaliptusu – błękitu – pomarańcz
– fig –
Psia kość!

To ma być jesień? Kpiny!
… Jesień jest szara i niska…
Ja pytam: gdzie jarzębiny?!

Beata Obertyńska

Ostatnia jesień - Beata Obertyńska

Ostatnia jesień

…Noc narasta od wschodu wielka
i kosmata.
Noc zadławi niebawem precz,
u krańców świata
łun ostatek, co w drzew się nagiej
czerni żarzy.

Usnął park, w chłód przyziemny
grążąc się pomału,
w sen, nad którym wieczornie
osiadł już na straży
wron okrężnie w gałęzie naniesiony
namuł…

Usnął park, jak znużony
po wyroku więzień,
co śmierci się na jawie rozważać
nie waży,
za to snem się zawczasu
z jej bezwładem brata…

…Kiedy żar łun ostatnich między pnie
się wgniata,
Noc narasta od wschodu…

Beata Obertyńska

W popłochu - Kazimierz Nowosielski

W popłochu

Nagle wpadli w popłoch
- bo byli wolni

nie związani z niczym

Pomiatał nimi
zimny wiatr historii

Kazimierz Nowosielski

Powrót - Jacek Kaczmarski



Powrót

Ścichł wrzask szczęk i śpiew
Z ust wypluwam lepki piach
Przez bezludny step
Wieje zimny wiatr
Tu i ówdzie strzęp
Lub stopy ślad
Przysypany

Dokąd teraz pójdę kiedy nie istnieją już narody
Zapomniany przez anioły porzucony w środku drogi
Nie ma w kogo wierzyć nie ma kochać nienawidzić kogo
I nie dbają o mnie światy martwy zmierzch nad moją drogą
Gdzie mój ongiś raj
Chcę wrócić tam
Jak najprościej

- Szukasz raju!
Szukasz raju!
Na rozstajach wypatrując śladu gór?!
Szukasz raju!
Szukasz raju!
Opasuje ziemię tropów twoich sznur...

Sam też mogę żyć
Żyć dopiero mogę sam
Niepokorna myśl
Zyska wolny kształt
Tu i ówdzie błysk
Lub słowa ślad
Odkrywany

Wszystkie drogi teraz moje kiedy wiem jak dojść do zgody
Żadna burza cisza susza nie zakłóci mojej drogi
Nie horyzont coraz nowy nowa wciąż fatamorgana
Ale obraz świata sponad szczytu duszy oglądany

Tam dziś wspiąłem się
Znalazłem raj
Raj bez granic

- Jesteś w raju
Jesteś w raju
Żaden tłum nie dotarł nigdy na twój szczyt
Jesteś w raju
Jesteś w raju
Gdzie spokojny słyszysz krwi i myśli rytm...

- Jestem w raju
Jestem w raju
Żaden tłum nie dotarł nigdy na mój szczyt
Jestem w raju
Jestem w raju
Gdzie spokojny słyszę krwi i myśli rytm...

Jacek Kaczmarski

Don’t touch me, I’m full of snakes! - Wacław Iwaniuk

Don’t touch me, I’m full of snakes!

Don’t touch me, I’m full of snakes!
Jestem jak martwa gleba bez kropli powietrza
Jak zestrzelony wiatrem obłok
Jak rzeka która była i której już nie ma
O skamieniałych brzegach. Jak bezsilne słowo.
Don’t touch me! Wolę nosić w sobie
To, co wypełnia moje sny po brzegi
Lata których żadne słowa nie omodlą.
Chowam w sobie trujące wspomnienia
Żmije płomieni i jad gazu –
Żyję jak lustro, z twarzą ku przeszłości

Wacław Iwaniuk

Wiersz dla samego siebie - Wacław Iwaniuk

Monika Dolata
Wiersz dla samego siebie

Szukałem szczęścia po świecie, które było we mnie.
Podróżowałem z kraju do kraju zamiast mieszkać w domu.

Wacław Iwaniuk

Moment - Wacław Iwaniuk

Moment

Jest cisza ziemi i szept
spadających liści
gdy żegnają się z drzewem.
Słucham mowy wiatru
bo może ostatnia to już jesień
przeorana krzykiem
odlatujących ptaków
ich lakoniczną mową.
Wiatru nikt nie uwięzi
jego wolność jest inna od mojej
wciąż na bezdrożach
obcych sumień.
Gdy słucham mowy wiatru
słucham własnych słów
a te kryją zasadzkę
bo w każdej sylabie wiersza
jest moja prywatna prawda
o której nic nie wiesz.

Jak blisko jesteśmy boskich praw
i jak daleko od samych siebie.

Wacław Iwaniuk

Z wczoraj na wczoraj - Wacław Iwaniuk

Z wczoraj na wczoraj

Czym jest lustro
Którego nie ma
choć wmawiamy w siebie
że będzie –

Jaki jest dzień
Który minął
zanim nastał
przeszedł obok nas
wczorajszym krokiem
i tyleśmy go widzieli –

Czym jest miejsce
którego nie ma
choć mówimy:
Było
więc jest.

Wacław Iwaniuk

Rekolekcje - Wacław Iwaniuk

Giorgio de Chirico
Rekolekcje

Siłą zamknięci, nie możemy wyjść
Szukamy klucza by otworzyć drzwi
Szukamy siebie w bezradnej podróży
Która rani nam ciało i kości obnaża.

Czas nas otacza niewidzialnym ruchem
Wypełnia słowa, więzi zdania
A niebo tym błogosławi którym piekło sprzyja
I bierze ludzkie życie jak wygrany fant.

W słowach rośnie i ginie uroda natury
Łączy się z ziemią sklepione powietrze
Głosy, kamienie rzucone pod nogi
Zamknąłem w sobie w szczelną obojętność.

Bałem się kiedyś własnego obrazu
Chciałem być kroplą ukrytą pod brwią
Zanim się stoczy z obolałej rzęsy
W niebyt, jak w ciemne dziurawe naczynie.

Po drodze pokutują zapomniane źdźbła
Jałowym kłosem raczą pola
Tak jak je pozostawił i ominął czas
Mokry od rosy o zimnych pazurach.

Wacław Iwaniuk

Chciałbym uciec bo trwoga niszczy - Wacław Iwaniuk

Chciałbym uciec bo trwoga niszczy

Chciałbym uciec bo trwoga niszczy
Ale nie ma dla mnie ucieczki
Chciałbym usiąść na jakimś brzegu
Chciałbym oprzeć głowę o kamień
Przyjąć w oczy łagodny promień
Zamknąć w sobie czas przed odejściem.
Ale nie mam już dawnych źrenic
Ale nie mam już dawnych stóp
Moje ciało mnie opuściło
Odszedł mnie mój własny czas

Wacław Iwaniuk

List do Zbigniewa Herberta - Wacław Iwaniuk


List do Zbigniewa Herberta

Zbigniew Herbert - fot. Langda - 1963
Chciałem ci jeszcze przypomnieć
byś pamiętał o sobie;
zapisuj każde słowo
bo może być dla nas łabędzim śpiewem
lub doliną bez wyjścia.

Staraj się mimo agonii
dać życiu pełny kształt.

Nikt dziś nie czyta głośnych Deklaracji

Nikt nie dotrzymuje jałowych Traktatów

W ciemności płomień świecy wydaje się słońcem
Ciało w którym mieszkasz jest konfesjonałem
jego ciszę wypełnia szept tak zwanej wieczności

Wiem -
po obu stronach czekają ukryte pułapki
na pogodzonych z Losem

Masz jeszcze pod dostatkiem pamięci dla Żywych
purpury dla Zmarłych
żyj jak dżdżownica
przeżuwając ból Ziemi

Nasz obłęd
musi być czytelny.

Wacław Iwaniuk

Bajka ruska - Zbigniew Herbert

Bajka ruska

          Postarzał się car ojczulek, postarzał. Już nawet gołąbka własnymi rękami nie mógł zadusić. Siedział na tronie zloty i zimny. Tylko broda mu rosła do podłogi i niżej.
          Rządził wtedy kto inny, nie wiadomo kto. Ciekawy lud zaglądał do pałacu przez okno, ale Kriwonosow zasłonił okna szubienicami. Więc tylko wisielcy widzieli co nieco. W końcu umarł car ojczulek na dobre. Dzwony biły, ale ciała nie wynoszono. Przyrósł car do tronu. Nogi tronowe pomieszały się z nogami carskimi. Ręka wrosła w poręcz.
Nie można go było oderwać. A zakopać cara ze złotym tronem - żal.

Zbigniew Herbert

Modlitwa końca mojego wieku - Adam Ziemianin



Modlitwa końca mojego wieku

Ty który śmieszne kawki
nauczyłeś latać
Ty który jesteś z tego
i nie z tego świata

Uchowaj dzisiaj od nienawiści
Moje serce moje oczy moje myśli

Ty który stworzyłeś
jaśminu gałązkę
Ty który orzech włoski
zawiązujesz w piąstkę

Zachowaj dzisiaj od nienawiści
Moje serce moje oczy moje myśli

Ty który ciepłym słońcem
napełniasz mieszkania
Ty który dałeś nam
trudne przykazania

Uratuj dzisiaj od nienawiści
Moje serce moje oczy moje myśli

Ty który kaczeńce
wymyśliłeś dla nas
A żaby nauczyłeś
nocnego kumkania

Odwróć dziś - proszę - od nienawiści
Moje serce moje oczy moje myśli

Ty któremu nawet
posłuszne są rzeki
Ty który zmęczonym
zamykasz powieki

Nachyl dziś - proszę - w stronę miłości
Moje serce moje myśli moje oczy

Adam Ziemianin

Rekonstrukcja poety (fragmenty) - Zbigniew Herbert

Rekonstrukcja poety
(fragmenty)

między krzykiem narodzin
a krzykiem śmierci
obserwujcie swoje paznokcie
zachód słońca
ogon ryby
a tego co zobaczycie
nie wynoście na rynek
nie sprzedawajcie po cenach okazyjnych
nie krzyczcie

bogowie tak jak zakochani
lubią ogromne milczenie

między wrzaskiem początku
a wrzaskiem końca
bądźcie jak niedotknięta lira
która nie ma głosu
ma wszystkie

to jest dopiero początek
początek zawsze jest śmieszny

siedzę na najniższym stopniu świątyni Zeusa Cudotwórcy
i zachwalam mały palec tamaryszek kamyki
nie mam ani uczniów ani słuchaczy

wszyscy stoją jeszcze zapatrzeni w wielki pożar Epopei

ale to już dogasa
niedługo zostaną tylko osmalone ruiny które zdobędzie trawa

Ja jestem trawa.

Zbigniew Herbert

Serce - Zbigniew Herbert

Serce

Wszystkie narządy wewnętrzne człowieka są łyse i gładkie. Łysa jest wątroba, kiszki, płuca. Tylko serce ma włosy - rude, gęste, niekiedy bardzo długie. To nie jest dobrze. Włosy serca przeszkadzają płynąć krwi, jak wodorosty. Często gnieżdżą się w nich robaki. Trzeba bardzo kochać, aby wyciągnąć bliźniemu z serdecznych włosów te małe i ruchliwe pasożyty.

Zbigniew Herbert