Wyrzeczenie się marzeń i temu podobne - Mary Jo Bang

Jerzy Duda-Gracz
Wyrzeczenie się marzeń i temu podobne

Nie ma sensu oglądać snów pod światło
Naprawdę mieszkają pod wodą i nawet tam
Odsłonią tylko niewielki skrawek tego, czego szukamy.

Mary Jo Bang
przekład Paulina Ambroży-Lis

Wędrówka - Mary Jo Bang

Marek Langowski Tam gdzie nas nie ma

Wędrówka

Heretycy wierzą, że istnieje las
niedaleko stąd – oświetlona polana

na którą wchodzisz, włosy splecione w warkocze
otaczają czarownicę, która pachnie imbirem
i popiołem. Mamo, mówisz, a ona
przygarnia cię jak córkę, tuczy tęsknotą,

przywraca temu, czym kiedyś miałeś nadzieję być:
smudze różowego dymu po wybuchu
fajerwerków.

Mary Jo Bang
przekład Paulina Ambroży-Lis

Romantyczny zachód słońca - Charles Baudelaire

Wiktor Korecki - Zachód słońca nad wodą
Romantyczny zachód słońca

Jakże piękne jest słońce, gdy się rozpłomienia
Rzucając nam dzień dobry! Jak wybuch z ciemności
- Szczęśliwy ten, kto może pozdrowić w miłości
Swój zachód promienniejszy nawet od marzenia!

Wspomnę!... Widziałem... kwiaty, źródło, łan, w dolinie
Omdlewały jak serce drżąc pod jego okiem.
- Prędzej, do horyzontu biegnijmy przed zmrokiem,
By schwytać jeszcze skośny promień, zanim zginie.

Ale znikającego próżno ścigam Boga;
Cesarstwo swe pośpiesznie roztacza Noc sroga,
Czarna, mokra, febryczna, pełna grozy głuchej;

Woń grobów płynie poprzez ciemność, a przy bagnie
Moja dreszczem przejęta noga miażdży nagle
Zimne ślimaki i niespodziane ropuchy.

Charles Baudelaire
przekład Mieczysław Jastrun

Cierpienie i wina - Ryszard Kapuściński

Bronisław Linke
Cierpienie i wina

Tylko okryci zgrzebnym płótnem
potrafią przyjąć w siebie
cierpienie drugiego
podzielić jego ból

odziani w oporny opancerz ego
przeczuwając że rozlegnie się jęk -
zawczasu głuchniemy
że ujrzymy ranę i krew -
zawczasu ślepniemy
mówimy sobie:
ścieżka Golgoty jest wąska
nie zmieści dwoje ludzi
każdy musi iść sam

mówią:
unikaj cierpiącego
choćby niechcący
wbije w ciebie cierń -
poczucie winy

Ryszard Kapuściński

Wierszyk, który sam autor uważa za nie bardzo mądry - Tadeusz Boy Żeleński

Wierszyk, który sam autor uważa za nie bardzo mądry

Niech mi kto wreszcie powi -
Diabłów kroć sto tysięcy! -
Czemu się tak nerwowi
Stajemy coraz więcej?

Józef Mehoffer - Planty - 1898
Długom to zgłębiał, przecie
Doszedłem kwintesencji:
W tym zło, że na tym świecie
Nic nie ma konsekwencji.

Rzecz jedna sama w sobie
Nie ciągle jest jednaka,
Lecz bywa w różnej dobie
To taka, to owaka.

Bywają dni, że człowiek
Strasznie jest siebie pewny,
Rad, od otwarcia powiek,
Jak prosię w deszcz ulewny.

Przed lustrem wówczas staje
I sam jest z siebie dumny,
I sam się sobie zdaje
Przystojny i rozumy.

Na drugi dzień, przeciwnie:
Ta sama ot, osoba,
A wszystko się w niej dziwnie
Znów człeku nie podoba.

Pysk mu się widzi krzywy,
Wiersze haniebnie głupie
I bardzo jest zgryźliwy,
I sam ma siebie w pogardzie.

Nie macie wprost pojęcia,
Jak to jest źle na nerwy,
Bez chwili odpoczęcia
Tak huśtać się bez przerwy.

Ba, gdyby się to dało
(To byłoby najprościej)
Wprowadzić jakąś stałą
Podstawę wszechwartości!

Tak głowę dręczę biedną,
Gdy myśl się jakaś czepi:
Ach, czyż to tylko jedno
Mogłoby tu być lepiej...

Tadeusz Boy Żeleński

Ranyjulek - Julian Tuwim

Leonid Afremov
Ranyjulek

Powinienem z wiatrami po ulicach się włóczyć,
W tłoku miast, podchmielony, najradośniej się chwiać,
Od andrusów, dryndziarzy powinienem się uczyć
Gwizdać, kląć, pohukiwać na psiakrew i psiamać!

Od rynsztoka do ściany zygzakami się toczyć,
Ranyjulek! swobodny, bezpański, jak pies!
Sińce łapać na słupach, w zbiegowiskach się tłoczyć,
Na parkany wdrapywać się wiosną po bez!

I kapelusz dziurawy liliowymi kwiatami
Na swą chwałę ustroić i na chwałę swą chlać,
I znów w kwiatach się włóczyć po ulicach z wiatrami,
Podnieść łeb, gwiazdy łykać i na nogach się chwiać!

Julian Tuwim

Światełko - Rafał Wojaczek

Witold Pruszkowski - Spadająca gwiazda - 1884
Światełko
I ku nam z gór jako jutrzenka świeci
Mickiewicz
To niejasne, mdłe, nieważkie, to nikłe jak łut
To światełko niegasnące niemniej niczym ów

Ogarek cierpliwej gwiazdy, od innych osobnej
I pobożnie przewodniczką nazywanej w Polsce -

To blade jak blada bywać może tylko krew
Tego, który z szubienicy snu oberwał się

I zbudzony na podłodze leżąc strach swój łyka -
To światełko, przy którym wszak nie można ni czytać

Ni pisać listów miłosnych; ale także spać -
To światełko niezależne od nocy czy dnia -

Nie zielone, nie czerwone, fioletowe ani
Nie mające wspólnej tęczy z innymi barwami -

Nie robaczek świętojański, błędny ognik czy
Jakieś słońce niewyraźnie świecące zza mgły -

Lecz światełko takie wątłe jak wątły niekiedy
Bywa wiersz, ten który właśnie będzie nieśmiertelny -

Lecz światełko takie ciche jak cichy ten głos
Który każdy z nas wciąż słyszy, wzywający go

Rafał Wojaczek

Pragnienie - Tadeusz Różewicz

Walenty Wańkowicz - Adam Mickiewicz na Judahu skale - 1827-28
Pragnienie

Chciałbym dziś mówić tak barwnie i jasno
By dzieci biegły do mnie jak do parku
Co w słońcu stoi i barwę ma w sobie

Chciałbym dziś mówić tak ciepło i prosto
By starzy ludzie czuli się potrzebni

Chciałbym tak mówić, aby moje słowa
Przez łzy dotarły do blasku uśmiechów

Chciałbym dziś mówić gniewnie i surowo
By odnaleźli zgubione marzenia
Skrzydło, co kiedyś wytrysło z ramienia

Chciałbym nie mówić
lecz czynić słowami
aby słów moich dotknęli rękami
ludzie

Tadeusz Różewicz

Uczeń Czarnoksiężnika - Tadeusz Różewicz

Justyna Kopania - Czarnoksiężnik
Uczeń Czarnoksiężnika

Po co otwarłem oczy
Zalewa mnie świat kształtów i barw
fala za falą
kształt za kształtem
barwa za barwą
wydany na łup
jadowitych zieleni
zimnych błękitów
intensywnych żółtych słońc
jaskrawych czerwonych homarów
jestem nienasycony.

Po co otwarłem uszy
napełniły mnie harmonie żywe
echa głosów umarłych
nawet łza tnie za zgrzytem twarz
jak diament szkło
i cisza naciągnięta jak skóra
na bębnach wojennych grzmi
nieszczęsny słyszę jak trawa rośnie.

Po co rozwiązałem język
utraciłem milczenie złote
gaduła nie powiem nic nowego
pod słońcem.
Otwarty na wskroś
nie znam zaklęcia
nie zamknę się
w sobie sam.

Tadeusz Różewicz

Banita - Edward Stachura



Banita

Oto wypędzam szatana.
Oto wypędzam anioła.
Wypędzam z serca obu ich,
Ich obu, co często są jednym.
Niech przyjdzie mi samemu żyć
O skrzydłach własnych i rdzewnych.

I wypędziłem szatana.
I wypędziłem anioła.
A w serce moje wstąpił wiatr
I tam on zamieszkał, i szumi.
A domem moim stał się las,
Nad lasem biją pioruny.

Ciężko jest żyć bez szatana.
Ciężko jest żyć bez anioła.
Banita boski to mój los,
Lecz nie ja go sobie wybrałem;
To ona mi wybrała go:
Dziewczyna, którą ubóstwiałem.

Edward Stachura

Pomyśleć o czasie (fragment 7) - Walt Whitman

Veronese - Amfora
Pomyśleć o czasie (fragment)

7
Nie po to zrodziłeś się z ojca i matki, by się rozwiać, lecz po to, aby się
zaznaczyć,
Nie o to chodzi, żebyś był nieokreślony, ale określony,
Coś bezkształtnego długo szykowało się, by znaleźć formę w tobie,
Odtąd – cokolwiek się wydarzy – jesteś już bezpieczny.
Nici splatają się, wątek krzyżuje się z osnową, wzór wyraźnieje.
Wszystkie przygotowania miały swoje racje,
Orkiestra nastroiła instrumenty, pałeczka dyrygencka dała znak.
Gość, co tak zwlekał z przyjściem, jest już w domu,
To jeden z tych urodziwych szczęśliwców, których sam widok i towarzystwo
to już dużo.
Prawa przeszłości nie można uchylić,
Prawa teraźniejszości i przyszłości nie można uchylić,
Prawa żyjących nie można uchylić – jest wieczne,
Prawa rozwoju i zmiany nie można uchylić,
Prawa bohaterów i dobroczyńców nie można uchylić,
Prawa pijaków, donosicieli, skąpców ani na jotę nie można uchylić.

Walt Whitman
przełożył Andrzej Szuba

Rozmowa z aktorem - Konstanty Ildefons Gałczyński


Rozmowa z aktorem

Tadeusz Ajdukiewicz - Portret Heleny Modrzejewskiej - 1880
Właśnie wyszedł przed chwilą -
jeszcze jego papieros
pokój dymem napełnia -

jeszcze cienie od gestów -
jeszcze ten dym nad świecą.

Z głośnika płynie Bach.
Chmurami pełnia.

Teraz chodzę i chodzę, i przypominam sobie jego słowa,
i jak las podateński szumi w mej głowie ta rozmowa.

Mówił o roli:
że chciałby - powiada - widownię
stroić, jak skrzypce się stroi
(nasz narodowy instrument),
że czasem śni mu się tak:

Na scenie jest parę świec
i więcej nic -

lecz w blasku tych małych świec
jakaś serdeczna sprawa,
jakaś sztuka pt. np. "Warszawa"
i słowa w sztuce poczynają biec
jak chmury złote, które wiatr wiosenny goni -
aż zachwycona widownia powstaje z miejsc,
aż pochodniami są płomyczki świec
I JEDNO JEST: AKTOR I ONI.

- Czy napiszesz mi taką rolę?
- Spróbuję. Odjedź z nadzieją.

Sztuka jest wieczną wiosną.
Sztuka jest ciepłym wiatrem,
od którego śniegi topnieją.

Konstanty Ildefons Gałczyński

Dysputa na temat Horacego - Anna Kamieńska

Stanisław Witkiewicz - Lovran - 1905
Dysputa na temat Horacego

Eheu, że nie znasz Horacego wierszy,
Bardzo mi żal cię, bo tobie nie świeci
Soracte śnieżnym szczytem ani białych
Nie poda ramion Fidyle.

Mówisz, że nie chcesz zakurzonych dziewic
Sorbońskich katedr ani ci potrzeba
Dawno stopniałych śniegów, wypalonych
Lat temu tysiąc mądrości.

Niżeli martwych języków słowniki
Wolisz studiować ścisłe mózgi maszyn,
Serce kamienia chemią myśli badać
I w tym świat kochać, w czym — inny.

Quo pinus ingens — a jednak, jak zawsze,
Gwiazdy nam mówią, że żyjemy krótko,
I że odejdzie każdy z nas, skąd żaden
Nie wrócił — nawet Horacy.

I wtedy życie tak kochamy właśnie,
Jak Leuconoe — zbyt ciekawa losów.
Chodź, chodź, najmilszy, rozpalimy ogień
Tej, co znów inna — miłości.

Anna Kamieńska

Tak tak jest kraj... - Samuel Beckett

Fabian Perez
***

tak tak jest kraj
gdzie niepamięć gdzie niepamięć ciąży
łagodnie nad nienazwanymi światami
tam głowa cichnie głowa jest niema
i wiadomo nie nic nie wiadomo
pieśń na martwych ustach zamiera
wybrzeżem odbył podróż
nie ma nad czym płakać

znam moją samotność nie nie znam jej jak trzeba
mam czas mówię sobie mam czas
ale co to za czas kość wygłodzona psia pogoda
niebo blednące bez przerwy mój skrawek nieba
wspinający się promień cętkowany drżący
mikron żałobnych lat

chcecie żebym poszedł z A do B a ja nie mogę
nie mogę wyjść jestem w krainie pozbawionej szlaków
tak tak macie tam coś pięknego coś bardzo pięknego
co to jest nie zadawajcie mi już pytań
spirala pył sekund czy to jest to właśnie
spokój miłość nienawiść spokój spokój

Samuel Beckett
przełożyła Julia Hartwig

Co począłbym bez... - Samuel Beckett

Ewa Gawlik - Czekanie
...

co począłbym bez tego świata bez twarzy obojętnego
gdzie byt trwa chwilę gdzie każda chwila
obraca się w pustkę w zapomnienie
bez tej fali w której na koniec
ciało i cień pogrążają się razem
co począłbym bez tego milczenia w którym zamierają szepty
miotając się szaleńczo ku pomocy ku miłości
bez tego nieba które wznosi się
nad pyłem swego balastu

co począłbym wczoraj i przedwczoraj
wyglądając przez okienko sztormowe wypatrując kogoś
kto błąka się jak ja z dala od wszelkiego życia
w konwulsyjnej przestrzeni
wśród bezgłośnych głosów
napierających na moje odosobnienie

Samuel Beckett
przełożyła Julia Hartwig

Ściana płaczu - Marek Skwarnicki

Ściana płaczu
Jean-Léon Gérôme - Solomon's Wall Jerusalem - 1867

Jak o skałę rozbijają się o ciebie
fale historii:
Lament narodu wybranego nie milknie
od zburzenia świątyni,
o którą jak czas okazał
roztrzaskało się Imperium.
Szeregi w czerń odzianych wyznawców Jahwe
kłaniają się przeszłości i wielbią Jedynego.
U twoich stóp ściano kamienna
(wzniesiona przez ludzi)
słychać szloch i krzyki dobiegające tu
ze wszystkich zakątków świata
jęk pogromów
odbija się echem
aż na Pustyni Judzkiej
słupy ogniste Holocaustu
huczą po nocach
niewidoczne dla oczu
ale słuchane przez serca ocalone
od Zagłady.

Także i ja
wyznawca jednego Izraelity
który nadał sens cierpieniu
stoję przelękniony
u twoich stóp z głazów
świątyni sprzed lat tysięcy
i wspominam zastrzelonych bliskich
w Powstaniu Warszawskim i Getcie
pełzających u nóg SS-owców w Mauthausen.

Historia Izraela jest historią
całej ludzkości
wszystkich jej testamentów.

Marek Skwarnicki

Ogrójec - Marek Skwarnicki

Vincent van Gogh - Gaj oliwny
Ogrójec

Ogrójec gdy się go zwiedza
ten
być może
prawdziwy Ogrójec
robi wrażenie zaniedbanego sadu
w którym pozostawiono w całkowitej samotności
poskręcane ze starości oliwki.
Tu spali uczniowie w czasie modlitwy Jezusa
do Ojca, który też jest Bogiem.
A więc w tak zwykłych miejscach
mogą się wydarzyć najbardziej niezwykłe rzeczy.
Bądźmy przeto uważni.
Nie prześpijmy cudzego cierpienia.

Marek Skwarnicki

Księżyc jest jak wycinanka - Tadeusz Różewicz

Jia Lu
Księżyc jest jak wycinanka
(Oktostychy)


Księżyc jest jak wycinanka
srebrny okrągły i naiwny
niebo i chmury kształtem wianka
splecione w wieczór dziwny
Firanki w oknie jak motyle
trzepocą białym skrzydłem
świat cały zda się w taką chwilę
być bajką, snem, mamidłem.

Tadeusz Różewicz

Może - Tadeusz Różewicz

Rudolf Hausner - Anna - 1991
Może
(Oktostychy)


W czterech ścianach pokoju
jak w pachnącym zielniku
jesteś schnącą rośliną
blada obca dziewczyno,
może jesteś snem tylko
snem o sobie prześnionym
księżyc ujrzał twarz twoją
i przystanął zdziwiony

Tadeusz Różewicz

Stara panna - Tadeusz Różewicz

Oscar Dominguez - Kobieta na tapczania - 1942
Stara panna
(Oktostychy)


Życie jest jak sentencja
w imionniku starym.
Cisza, pustka – mrok przyszedł
i drzemią zegary
Między zielem pachnącym
mruczą bure koty
biała ręka rozdaje
zgubione pieszczoty.

Tadeusz Różewicz

Zakonnica - Tadeusz Różewicz

Peter Paul Rubens - Teresa z Avilla - 1612-1614
Zakonnica
(Oktostychy)


Ktoś odszedł i nie wróci
ktoś tęskni ktoś się smuci
komu usta czerwone
komu ręce liliowe
Jakieś po nocy słowa
i korona cierniowa
dusza cicha i pusta
i twarz biała jak chusta.

Tadeusz Różewicz

Ruch - Wisława Szymborska

Valerie Maugeri
Ruch

Ty tu płaczesz, a tam tańczą.
Tam tańczą w mojej łzie.
Tam się bawią, tam wesoło,
Tam nie wiedzą nic a nic.
Omal że migoty luster.
Omal że płomyki świec.
Prawie schodki i krużganki.
Jakby mankiet, jakby gest.
Ten lekkoduch wodór z tlenem.
Te gagatki chlor i sód.
Fircyk azot w korowodach
Spadających, wzlatujących,
Wirujących pod kopułą.
Ty tu płaczesz, w to im grasz.
Eine Kleine Nachtmusik.
Kim jesteś, piękna maseczko.

Wisława Szymborska

Oj nieładnie... - Andrzej Poniedzielski

Krzysztof Łozowski - Bajki dla dorosłych - Kareta
Oj nieładnie...

Jest jeszcze jedna zabawa
Też popularna choć nie nowa.
Do niej potrzebnych jest dwoje ludzi
I słowa, słowa, słowa.

Słowami bawimy się w miłość
Słowa składamy w kwiatach.
Potem przyprószą je liście jesieni
Odgrzebywane po latach.

Oj nieładnie...

Andrzej Poniedzielski

My nie wierzymy w piekło - Halina Poświatowska

***
Jonathon Earl Bowser

my nie wierzymy w piekło
w ogień tańczący
same jesteśmy iskrami
w naszych twarzach co noc
przeglądają się zaspane gwiazdy

my z otchłani światów
pachnące siarką i smołą
(perfumy to też alkohol)
tulimy w miękkim uścisku
tych z piekła i tych z nieba

kto nas potępi
jeśli nie same śmiechem szalonym

nie dotykajcie nas ręką
nie wytykajcie palcem
cienie umarłego wieczoru
wśród zaułków
- tańczą latarnie -
nasze bose stopy dzwonią dzwonią

pod księżycem jak srebrny pieniążek
(perfumy to też alkohol)

Halina Poświatowska

Zło - Paul Éluard

Rene Magritte
Zło

Były drzwi jak piła
Były potęgi murów
Zmartwienie bez przedmiotu
Podłoga uprzejmie zwrócona
Ku wygrywającej pominiętej stronie kostki
Były stłuczone szyby
Dramatyczne nagości wiatru rozrywały się o stłuczone szyby
Były wykształcone kolory
Granice bagnisk
Czas wszystkich dni
W opuszczonym pokoju podupadłym pokoju
Pustym pokoju

Paul Éluard
przełożył Adam Ważyk