.

.

wtorek, 29 maja 2012

O mej poezji - Konstanty Ildefons Gałczyński

O mej poezji

Moja poezja to jest noc księżycowa,
wielkie uspokojenie;
kiedy poziomki słodsze są w parowach
i słodsze cienie.

Gdy nie ma przy mnie kobiet ani dziewczyn,
gdy się uśpiło
wszystko i świerszczyk w szparze cegły trzeszczy,
że bardzo miło.

Moja poezja to są proste dziwy,
to kraj, gdzie w lecie
stary kot usnął pod lufcikiem krzywym
na parapecie.

Konstanty Ildefons Gałczyński

2 komentarze:

  1. Witaj,
    na początku chciałbym Ci powtórnie podziękować za bloga, nawet jak nie komentuję, to czytam wszystko. Poza tym dziękuję za drugiego. Czyta się go fantastycznie, do poduszki i nie tylko:) Poznaję Cię coraz lepiej, kapitalnie - leciutko i zrozumiale piszesz, posiadasz bardzo dużą wiedzę i oczytanie, a więc gdybym zadał pytanie (takie jak Ty kiedyś mnie) kim jesteś, odpowiedź mogłaby mnie powalić. Więc nie pytam, na wszelki wypadek;)
    Dziękuję za "Automat", za Gałczyńskiego i w ogóle za te dwa, bardzo wartościowe blogi.
    W opozycji do ostatnio istniejącego klimatu Jesienina i Baudelaire`a chciałbym się odnieść do "O mej poezji" Konstantego. Te małe, prościutkie przecież, wiersze Gałczyńskiego, dla mnie są po prostu genialne. Gdybym mógł przeżywać poetycko chwile, które są warte zachwytu i dotknięcia słowem, byłyby to takie właśnie przeżycia. Do tego ta autorefleksja - o mej poezji - ten księżyc, słodkie poziomki, dobra samotność, świerszcz i ta szpara w drewnianym, a nie ceglanym domku, kot słodko śpiący pod lufcikiem krzywym, to najlepsze co w życiu może się nam przydarzyć. Może...
    pozdrawiam
    tomciob

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja Ci zaraz napiszę, kim jestem! Oleńką Billewiczówną;) Bo kiedy czytam takie komplementujące komentarze, mam ochotę paść na kolana i zakrzyknąć:
      "Tomciob! Słów Twoich niegodnam czytać!" - cytat sparafrazowany, jako że całowanie Twych ran odpada z wielu przyczyn:
      Po pierwsze, powiedzmy że hm... 'wirtualnych';
      Po drugie - pojęcia nie mam, czy akurat dziś masz na sobie jakieś rany godne całowania;
      No tak, oczywiście, że zawsze mogę sobie pocałować monitor, ale on ma dla mnie jakiś zdecydowanie aseksualny wygląd;)
      Ok, koniec idiotycznego świńtuszenia wynikającego głównie z tego, że ja po prostu wcale, ale to wcale nigdy nie umiałam, nie umiem i pewnie już się nie nauczę przyjmowania jakichkolwiek komplementów. Przepraszam:*
      Całe życie specjalizowałam się w odpieraniu ataków. Teraz już nawet tego mi się nie chce. A wspominam o tym dlatego, że jest tu taka jedna upierdliwa baba chora na nienawiść przejawiającą się bardzo agresywnym pieniactwem. Najgorsze jest to, że jeszcze nigdy nie zaatakowała mnie, lecz zawsze polskich, żyjących i wciąż tworzących poetów. Jej komentarze są obrzydliwe! Ostatnio zaczęła zmieniać nicki. Widać zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, że styl i sposób pisania jest przecież równie czytelny jak charakter pisma. Przez wiele miesięcy z nią dyskutowałam, czyli odpierałam ataki na jej nienawistne plucie jadem... Nie wiem, dlaczego uparła się atakować tych ludzi akurat na moim blogu. Zresztą z tego co pisała wynika, że ich skrzynki pocztowe również zalewane były pisanymi przez nią mailami.
      Dlaczego o tym wspominam? Dlatego, że od dwóch dni kasuję jej ohydne komentarze. Dawno, bo od 1,5 roku tego nie robiłam - a jednak wszystko wraca.
      Powiedz mi, skąd w ludziach tyle nienawiści?
      Tak, masz rację, dobrze byłoby być w niebie:) Oddzielić się od wszelkiego zła tego świata drewnianym płotkiem za którym rosłyby poziomki, cykałby świerszcz za kominem i w krzywym lufciku ukryty wśród pelargonii cicho mruczał kot swe senne kołysanki. Spokoju tego zaś wiernie by strzegł domowy skrzacik maszerujący dzielnie ze swą groźną halabardą między czajniczkiem, imbryczkiem i wazonikiem z konwaliami...:)
      Ech, marzenia
      o Życiu po Życiu
      Pozdrawiam

      Usuń