.

.

piątek, 9 września 2011

Droga nie wybrana - Robert Frost

Droga nie wybrana

Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:
Żałując, że się nie da jechać dwiema naraz
I być jednym podróżnym, stałem, zapatrzony
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,
Gdzie wzrok niknął w gęstych krzakach i konarach;

Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą,
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,
Że, rzadziej używana, zarastała trawą;
A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo:
Tu i tam takie same były koleiny,

Pełne liści, na których w tej porannej porze
Nie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi.
Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę,
Drogi nas w inne drogi prowadzą - i może
Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi.

Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną,
Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:
Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną -
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.

Robert Frost
przełożył Stanisław Barańczak

18 komentarzy:

  1. To jeden z moich ukochanych wierszy. Znałem go do tej pory tylko w oryginale. Tłumaczenie Stanisława Barańczaka daję troszkę inne spojrzenie poprzez dobór słów daje troszkę inny klimat nostalgii poprzez 'zmarszczki' :^) ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwy Frost, szczęśliwy Ty, szczęśliwy Barańczak - tylko dwie drogi... Hm, mnie fascynują labirynty, bo to one przypominają moje życie. Życie, które nigdy nie było tak proste, żebym miała do wyboru tylko "tak" albo "siak".
      Zresztą podejrzewam, że Wy też nie:) Nie wiem, ile lat miał Robert Frost pisząc ten wiersz, ale z pewnością był młodszy ode mnie. Dlatego polecam Ci ten wiersz Szymborskiej:
      http://malowane-wierszem.blogspot.com/2011/11/labirynt-wisawa-szymborska.html
      A może to tylko my, kobiety, tak komplikujemy sobie życie? Choć nie sądzę, żeby płeć miała w poezji jakieś znaczenie...
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. :^) .. Frost miał 42 lata czyli i tak był młodszy ode mnie :^).. (a już tak wiele pięknej poezji stworzył) .. Labirynt tak .. czytałem ten wiersz dawniej "zakręt za zakrętem,
    zdumienie za zdumieniem,za widokiem widok."... piękne krótkie wersy .. styl Pani Wisławy sprawia, że każde słowo dziwęczy i nie ginie w nadmiarze słów ..
    .. tak jak u Frosta .. droga prowadzi do następnej rozstaji dróg i tak dalej i tak dalej ... on już o tym nie napisał ..ale tak myślę, że z biegem lat pamietamy lub dopiero uświadamiamy sobie po latach kiedy te najważniejsze rozstaje dróg zdarzyły się ... i ja pozdrawiam ciepło :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zauważ, że swe każde pójście w niewłaściwym kierunku pamiętamy. Tzn. ja pamiętam..:) Nie należę do osób, które twierdzą, że gdyby dane im było przeżyć swoje życie jeszcze raz, to byłoby takie same. To wcale nie znaczy, że umiem uczyć się na błędach! Skąd. Nic z tych rzeczy. Dlatego niezbyt siebie lubię. A właściwie nie lubię się wcale.
      Lecz wracając do owych... newralgicznych punktów zwrotnych... Otóż pamiętam je dlatego, bo za każdym razem moje sumienie aż wyło: "Nie rób tego!!!! Nie leź tam!!!! BŁĄD!!!" A ja jak ostatnia idiotka, albo raczej swój największy wróg, i tak wsadzałam łapę do ognia:(
      Stąd wyrzuty sumienia mnie zagryzają od środka, bo za Boga nie umiem sobie pewnych rzeczy wybaczyć.
      Wiem, że nie należy patrzeć wstecz i płakać nad rozlanym mlekiem, bo przeszłości się już nie zmieni. Ale widocznie lubię być Chrystusem i wciąż włazić na tę swoją Golgotę... popełniając w międzyczasie kolejne błędy.
      PS. Sorry, mam dzisiaj paskudny humor.
      Nie powinnam tego pisać.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. :^) .. nie jestem przekonany czy 'niewłaściwy' kierunek nie powstaje z oceny po latach już oceniany przez osobą już przez doświadczenia odmienną od tej, która stała na rozstajach dróg dużo wcześniej (i odmienioną dokładanie przez wybór wtenczas dokanany) ... to fascyjunący temat .. paradoks .. rozważania o nim znalazłem we wspaniałej kisążce Pascala Merciera 'Nocny pociąd do Lizbony' http://www.noir.pl/ksiazka/452/Pascal_Mercier_Nocny%20poci%C4%85g%20do%20Lizbony
      ... a Frost tak pięknie pisze że 'Drogi nas w inne drogi prowadzą' i nawet jeśli dotralibyśmy na podobne rozstaje w przyszłości to wybór może być już inny ... i wiesz zauważyłem, że Frost mówi o rozstaju dróg o 'poranku' .... przeszłości nie da się odmnienić ale wierzę, że głęboko ona żyje w nas ... ale nie ma wielkiego sensu 'żyć w przeszłości' .. jak często przekonują przypowiastki buddyjskie .. choć jest to bardzo trudne :^) .. pozdrawiam bardzo ciepło i życzę dobrego dnia

      Usuń
    3. Witaj i przepraszam za poślizg w odpowiedzi:)
      Lubię buddyzm. Właśnie wczoraj i dzisiaj musiałam się trochę odciąć o świata i pomedytować. Nie jestem żadną wyznawczynią tylko wielką "sympatyczką":)
      Dzięki za namiary na Merciera:* "Nocny pociąg do Lizbony" stoi już na półce.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    4. ja też jestem sympatykiem buddyzmu .. liznąłem go troszkę przebywając przez dwa dni w buddyjskim klasztorze w Japonii ... Nocny pociąg to magiczna powieść ... tak mnie zafascynowała postać Amadeu, że specjalnie wybrałem się na 2 dni do Lizbony by szukać zakątów opisanych w powieści .. było to całkiem magiczne 'zwiedzanie' Lizbony zupełnie nieturystyczne :^) .. Pozdrawiam ciepło :^)

      napisz prosze czasem na piotr.krychniak@gmail.com ciekaw jestem wrażeń z powieści

      Usuń
  3. wciąż jeszcze nie czytam tej książki, bo już chyba z miesiąc czytam "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta. Jestem już w połowie siódmej, a więc ostatniej części - nadal tak samo zachwycona jak na początku:)
    Jednak zaraz potem z ogromną przyjemnością sięgnę po "Nocny pociąg...". Twoje wprowadzenie, zachwyt, opowieści o Lizbonie itd., momentalnie skojarzyły mi się z "Cieniem wiatru", "Grą anioła" i innymi książkami Carlosa Riuz Zafona:) Tylko, że u Zafona chodziło o Barcelonę.
    Niemożliwie kocham jego powieści, więc chyba dobrze, że mam takie skojarzenia i nastawienia względem Merciera:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi ... :^) ja 'Poszukiwania..' Prousta nigdy nie zmogłem i chyba już nie będę próbował :^) ... czytałem i bardzo polubiłem Cień Wiatru Zafona .. nawet zadużyłem się chyba w postaci Nuri :^) ... no i bardzo lubię Barcelonę gdzie nawet mieszkałem przez krótki czas ... a jednak 'Nocny pociąg ..' nawet bardziej do mnie trafił szczególnie we fragmentach napisanych przez Amadeu filozofa/poety .. może po prostu taki mój wiek i doświadczenia postać Amadeu bardzo na mnie działa .... a i moim skromnym zdaniem Lizbona jest nawet bardziej magiczba niż Barcelona .. przez wzgórza .. tramwaje .. niesamowite światło odbijające się od Tagu tam w dole .. może przez tragedię trzęsienia ziemi i tsunami, które doświadczyła w 18tym wieku .. może przez wyprawy morskie, które stamtąd wyruszały ... a na pewno też to i sprawka języka portugalskiego, który jest jeszcze bardziej pociągający niż hiszpański ... bardzo ciepło pozdrawiam :^)

      Usuń
  4. Uff... Nareszcie przeczytałam Prousta od deski do deski! Bardzo mi się podobał, choć najmniej "Czas odnaleziony", który mnie nieźle dołował, choć i tak już od paru tygodnie znów walczę z nawrotem depresji.
    Aktualnie jestem w połowie "Nocnego pociągu..." i bardzo, ale to bardzo bardzo, podkochuję się w Amadeu:)
    Szkoda, że nie byłam nigdy w Lizbonie... W ogóle Portugalia już od wielu lat mnie kusi i nęci. Czas by ją w końcu 'zaliczyć';) Kto wie, może uda mi się w te wakacje? Ano nic, zobaczymy:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podziwiam jak szybko czytasz .. mi to zajmuje całe miesiące .. czytam tylko kiedy mam nastrój .. tak Amadeu to zupełnie niezwykła postać ... przypuszczam, że jeszcze nie dotrałaś do Estefani a to z kolei postać, która może mocno namieszać u męskiego czytelnika :^) .. a Lizbona jest niezwykła .. mam trochę zdjęć z moich 48 godzin w Lizbonie ... rua Augusta, rua Garrett :^) .. i znad Tagu ... błądząc po ulicach z książką w ręku .. poznałem Lizbonę inaczej i jakby na przekór nie turystycznie :^)
      https://plus.google.com/u/0/photos/109085762997209457441/albums/5842659145263707073

      pozdrawiam ciepło

      Usuń
    2. Nie podziwiaj... ostatnio mam taki nastrój, że tylko książki pozwalają mi jakoś przetrwać. Najbardziej idiotyczne jest to, że nie mam kłopotów tylko depresję. Zresztą, to chyba nawet nie to - po prostu nie chce mi się z nikim gadać.
      Mogę tylko odpisywać na przemiłe komentarze:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. wygląda mi to jakby jakaś forma poetycznej depresji ... Twój blog jest źródełkiem poezji bez dna .. a moi ulubieni Herbert, Szymborska, no i mój mistrz Konstanty w samej czołówce w liczbie wierszy :^)) .. czy dotarłaś już do 'Finisterre' w 'Pociągu'? .. pozdrawiam ciepło :^)

      Usuń
    4. Może to nie poetyczna depresja, tylko próba jakiegoś gigantycznego wyciszenia... Niestety, musiałam przerwać na dwa dni czytanie Merciera i zająć się czymś innym. Ale myślę, że dzisiaj nadrobię zaległości.
      Cieszę się, że możesz tu na blogu znaleźć coś dla siebie:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. :^) .. poetyczne wyciszenie jest piękne

    pozdrawiam bardzo serdecznie a jak już o Barańczaku mowa w przekładzie:

    http://peregrino-pl.blogspot.com/2013/02/he-that-hath-all-can-have-no-more.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero teraz do mnie dotarło, że prowadzisz bloga! Przepraszam:*

      Usuń
  6. och jej .. zupełnie nie ma za co .. mój blog jest bardzo skromniutki .. ale będę dodawał tam poezję, które mi mówi do serca

    OdpowiedzUsuń