Sonety Wagnerowskie
3. Walkirie
Hejahaha! Walkirie pędzą do Walhali –
Z wichrem ściera się orszak ich na nieba stropie,
Skrząc się, tętnią kopyta rumaków w galopie.
Hejahaha! Eumenid chór po nocy wali.
Ogień, co się na ostrzach lanc ich krwawo pali –
Syczy, jak wąż czerwony w piekielnym ukropie,
A pioruny cymbałów w kurzawy potopie,
Brzmią im w takt, niby jęki fantastycznej fali.
Hejahaha! Nad księżyc, nad wicher tumanów –
W żelaznym szczęku mieczów i obławnych wrzasków,
Dysze krwawa purpura ich miedzianych kasków!
I naraz echa milkną. W ponurym prologu –
Gniew straszliwego Boga, jeźdźca huraganów,
Zahuczał w łonie burzy dzikim grzmotem rogu!
Stuart Merril
przełożył Antoni Lange
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz