Bezsenne noce - Innokientij Anienskij

Bezsenne noce

O, cóż za koszmar! Kto obrazki
Poskładał, gdzie się nic nie zmienia?
Na rozświetlonych sal posadzki
Znów nie wpuszczono dziś sumienia…

I znów ten rechot pysznej złości,
Co mękę krwawych ran wyszydza…
Gdyby nie brakło sposobności,
Gwoździe wbijaliby do krzyża…

Nie było pytań kłopotliwych,
Wszystko jak zawsze. Koło miski
Warczenie kundli obrzydliwych
I czynowników tępe pysk.

Czas wracać. Już spłacone hołdy
Ku chwale kłamstwa i lokajstwa,
Pokoik mały mam i podły,
Ale na razie – żegnam państwa.

Tak błogo teraz opaść w ciszę;
Wypita octu pełna miara…
I skąd ten popłoch, gdy znów słyszę
Nielitościwy bieg zegara?

Rozumiem – ty masz rację własną,
I to stukanie twoje wieczne…
Ja też mam własną. Daj mi zasnąć,
Dopóki we śnie nie łżę jeszcze.

Innokientij Anienskij
przełożył Leszek Kołakowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz