Woroneż - Anna Achmatowa

Woroneż
O[sipowi] M[andelsztamowi]
I skute lodem stoi miasto całe.,
Niby pod szkłem trwa drzewo, ściana, śnieg.
Pośród kryształów przechodzę nieśmiało.
Sań malowanych tak niepewny bieg.
A ponad Piotrem woroneskim - wrony,
Topole tam i strop jasnozielony,
Spełzły, przymglony, w kurzawie słonecznej
I bitwą kulikowską bitwą tchną te strony
Ziemi potężnej, zwycięskiej i wiecznej.
I znów topole, jak trącone czasze,
Głośniej zadzwonią, gdy sie zewrą szczelniej,
Jak gdyby pili tu za zdrowie nasze
Tysięczni goście na uczcie weselnej.

A strach i Muza stoją po kolei
U drzwi poety jak więzienny ront.
I widać stąd,
Jak idzie noc, bez świtu i nadziei.

Anna Achmatowa
przełożył Paweł Hertz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz