Romanca zimowa
Rtęć nam zastyga w słupek znikomy
I dmie po nocach wicher nieznośny.
Jeśliś przypadkiem słyszał, zapomnij,
Jak nadłamane skrzypią gdzieś sosny.
Sam jeden, świecąc świecę niezgrabną,
Spoglądasz w ciemną szybę wytrwale.
Nie myśl już o tym, co było dawno,
Jeśli potrafisz, nie myśl już wcale.
Wiatr nie ustanie, choć zadmie ciszej…
I czas zrozumieć… O to się staraj!
Czyż się nad nami inna kołysze
Niż w owym czasie lira zegara?
Innokientij Annienskij
przełożył Adam Ważyk

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz