Wiecznie to samo (fragment)
Zniknęły już śniegi, spłynęły lody
I rzeka porusza się gładko;
Jaskółki szczebiocąc wybiegły spod wody,
Całe ich unosi się stadko.
Kręcą się, wiją się, to niżej, to wyżej,
Nad czystą jak kryształ rzeczułką,
A coraz to szybciej, a coraz to chyżej,
A w kółko, a w kółko, a w kółko.
Na brzegu zielonym, na bujnej, na trawce
Pasą się dwie krówki, baranek,
A pastuch przygrywa na długiej ligawce
I słonko przygrzewa w poranek.
Przelotny wiaterek to trawkę zawichrzy,
To w trzcinę, w tatarak się wkradnie,
Zakłóci, zamąci — i cichszy, i cichszy
W zielonym gaiku przepadnie.
Ligawka przycichnie — to dzwonek z kościółka
Na ranne modlitwy zadzwoni;
A dzwonek zamilknie — to złota mi pszczółka
Zabrzęczy na kwietnej, na błoniu.
Ach! pszczółka przysiędzie na świeży sasanek,
To piosnka dziewczęcia drży w wietrze.
A! Boże mój drogi — w wiosenny poranek
Jak wszystko i świeższe, i letsze.
Teofil Lenartowicz
a ja znam melodię do tej piosenki, bo moja babcia i potem mama ją śpiewały :)
OdpowiedzUsuńale tylko ten fragment z powtórzeniem na końcu pierwszej zwrotki:
Bławatki, kąkole, zbielały od słońca,
Gdzie niegdzie się tylko niebieszczą;
A polne koniki w zbożu bez końca
Zwyczajną piosenkę szeleszczą.
Maleńka przepiórka już woła z pod prosa:
Pójdźcię żąć! pójdźcie żąć, co żywiéj,
Bo jeśli w pogodę nie puści się kosa;
To potém się słota sprzeciwi. —
Bóg zapłać przepiórko! twój głosik kochany
Wesoło przypada mi w ucho;
Pójdź koso z komory, pójdź sierpie ze ściany,
Bo w chacie wieśniaka już krucho.