1.
Oto Don Kichot,
cień człowieka,
na chudej chabecie,
kopią przebija
nieboskłon.
Kłaniają mu się wiatraki
jak potwór stugłowy.
![]() |
| Georges Corominas |
co krok odgaduje
w zdarzeniach
codziennych.
W myślach jego królową
niejaka Dulcynea,
dziewucha, co śpiewa w polu
przy znojnej robocie.
Dla mej krzyczy po nocach.
Wyznania od serca układa.
Nie wyszedł z ogrodu
chłopięcej wyobraźni.
Poznaje kraj
inny od romansów
i niepodobny
do rodzimej La Manchy.
Giermek Sancho Pansa
srodze dziwi się temu.
To on stąpa twardo po ziemi,
choć na ośle jeździ.
Pan fruwa w obłokach
romantycznych rojeń.
Sługa ciągnie go w dół
ku prozie życia.
Dwie połowy jednej całości -
niepełnej.
Miquel Cervantes de Saavedra,
jednoręki urzędnik podatkowy,
wymyślił ich
na swoją chwałę,
a utrapienie nasze.
Lecz tacy też potrzebni,
bo pokazują świat fantazji,
co się układa
w metaforę życia
ciągle niezgłębioną.
2.
Przykład dla zgorzkniałych
stanowi to duże dziecko
w zbroi,
mądre naiwnością
i naiwne mądrością.
Rycerz błędny
bezbłędnie przemierzający świat.
Oczarowany nim
na amen.
ks. Janusz A. Kobierski

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz